Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Pilawa: Na Zachodzie Polak to bydlak, ale ma to swoje dobre strony

„Właśnie dlatego tak dynamicznie się rozwijamy, bo czujemy się gorsi od Anglików czy Francuzów. Rozwijamy się i kompulsywnie dążymy do Zachodu, ponieważ mamy paliwo do rozwoju w postaci naszych kompleksów. Wciąż aktualny stereotyp Polaka-bydlaka jeszcze bardziej nas napędza” – przekonywał Konstanty Pilawa na V Kongresie Klubu Jagiellońskiego, redaktor współnaczelny czasopisma idei „Pressje”.

„Na początku chciałbym zacząć od cytatu z książki autorstwa Danushy V. Goski pt. Biegański stereotyp Polaka-bydlaka w stosunkach polsko-żydowskich i amerykańskiej kulturze popularnej: »Polacy są bydlakami. Posiadają cechy zwierząt – są fizycznie silni, tępi, gwałtowni, płodni, anarchistyczni, brudni, a ponadto wyjątkowo nienawistni i to w sposób niespotykany u bardziej rozwiniętych istot ludzkich. Ich nacjonalizm ma wymiar bandycki i prymitywny. Przejawem szczególnej nienawiści Biegańskiego jest jego polski antysemityzm«. […] To, że co jakiś czas w The New York Times czy w innych mediach – również izraelskich – pojawiają się bardzo obraźliwe dla Polaków sformułowania, nie jest dziełem przypadku. Na 44 wywiady 43 z nich ukazywały Polaka, jako osobę cywilizacyjnie zapóźnioną, głupią. 32 z tych wywiadów pokazywały natomiast, że emblematyczną cechą Polaka jest antysemityzm” – stwierdził Konstanty Pilawa.

„Ten stereotyp nie jest wymysłem Hollywood. Nie jest on tworem ostatnich kilkudziesięciu lat kultury. Zagłębiając się, a jednocześnie nie tworząc wielkich narracji, ten stereotyp można odnaleźć już w osiemnastowiecznym Oświeceniu. Na pewno wielu z nas kojarzy określenie, że Polacy to »Irokezi Europy«. Autorem tego sformułowania jest Fryderyk II Wielki, król pruski, filozof. I właśnie ten władca pisze do francuskiego filozofa Jeana d’Alemberta, że na obszarze zaboru pruskiego Polacy są Irokezami, których trzeba cywilizować – ubogacić tych dzikusów europejską cywilizacją. Choć stereotyp ten nadal jest obecny, to jednak powiedziałbym, że Polacy nie są Irokezami. Istnieje inne plemię, które moim zdaniem, lepiej oddaje to, kim jesteśmy. Tym plemieniem są Wrony. Dzięki amerykańskiemu filozofowi Jonathanowi Learowi i jego »Nadziei radykalnej…«, książce wydanej w Kronosie, poznajemy historię Wron, a więc indiańskiego plemienia żyjącego na obszarze dwóch stanów amerykańskich – Wyoming oraz Montana. Proces inicjacji, czyli wejścia w dorosłość, polegał na tym, że każdy chłopiec posiadał tzw. osobistego prześmiewcę. To bardzo ciekawa antropologicznie struktura – mamy młodego chłopca, za którym jak cień podąża dorosła Wrona. Za każdym razem, kiedy chłopiec przeciwstawia się powszechnie przyjętym i obowiązującym normom kulturowym, jest stygmatyzowany i wyśmiewany przez swojego osobistego »hejtera« przed całym plemieniem. Można stwierdzić, że Zachód dla Polaków jest właśnie takim osobistym prześmiewcą. To jest nasz cień, który śmiejąc się z nas, jednocześnie napędza nas rozwój. Cały czas jesteśmy w wieku dziecięcym dla Zachodu i dzięki temu prześmiewcy mamy energię do rozwoju” – argumentował Pilawa.

„W ostatnich 30 latach ten stereotyp Polaka-bydlaka się zmienia. Polacy nadal są peryferiami mentalnymi, ale przestajemy być peryferiami gospodarczymi […] można mówić o tym, że właśnie dlatego tak bardzo się rozwijamy, bo mamy kompleksy. Rozwijamy się i kompulsywnie dążymy do tego Zachodu, ponieważ mamy paliwo do rozwoju w postaci naszych kompleksów. Bez tego, prawdopodobnie, rozwijalibyśmy się dużo gorzej” – przekonywał Konstanty Pilawa.