Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Chibner: Polacy nie są przywiązani do lokalności

Chibner: Polacy nie są przywiązani do lokalności Wikipedia

„W Polsce nie jesteśmy mocno przywiązani do ziemi. Pytamy raczej »Kto ty jesteś? Polak mały«, a nie »Skąd ty jesteś?«. Oprócz dyskusyjnego Śląska i tamtejszych wpływów niemieckich właściwie w ogóle nie mamy dziś do czynienia z silną tożsamością lokalną – heimatem. I to nie tylko moje osobiste doświadczenia z dorastania na Pomorzu” – komentowała na antenie Programu III Polskiego Radia, członkini redakcji czasopisma idei „Pressje”, Daria Chibner.

„Dynamiczne migracje wewnętrzne, czy to sprowokowane powojennymi rozstrzygnięciami, czy później urbanizacją, a nawet tak dawne doświadczenia jak zabory, gdzie Polska z powodu braku swojego państwa musiała funkcjonować jako abstrakcyjna idea a nie socjologiczna realność, spowodowały, że odpowiedź: »Jestem z Polski« w zupełności nam dziś wystarcza” – zwracała uwagę Chibner.

„To nie oznacza oczywiście, że żadnej odmienności lokalnych w Polsce nie znajdziemy. Jako słupszczanka zauważyłam, że dużo bardziej u siebie czuję się w takich miastach jak Wrocław czy Poznań niż na przykład Kraków. Gdy jadę do stolicy Małopolski to od razu się gubię, bo miasto to ma zupełnie inny układ ulic. A przestrzeń jest istotna. Wpływa na to, jak się poruszamy, a nawet jak postrzegamy siebie” – podkreśla autorka „Pressji”.

„Oczywiście na Ziemiach Odzyskanych mamy problem z niemiecką przeszłością. Ale całkiem nieźle radzimy sobie z narzucaniem na te ziemie polskiej przynależności. Dużą rolę odgrywa tutaj kwestia nazewnictwa. Ciągle mnożą się tam ulice, skwery i ronda Słowackich, Mickiewiczów oraz Chrobrych. Strategia w Słupsku jest bardzo prosta. Znanych Niemców nazywamy tu po prostu słupszczanami, natomiast każdy polski akcent podkreślamy bardzo mocno. W moim mieście każdy wie, że mamy imponującą kolekcję dzieł Witkacego, która notabene znalazła się tutaj kompletnie przypadkowo; każdy wie również, że z tego miasta pochodził wnuk Kazimierza Wielkiego – Kaźko Słupski, który miał swego czasu dużą szansę na zostanie królem Polski, lecz upił się i niestety skończył żywot, spadłszy z bramy. Od niedawna jednak staramy się też odkrywać niemieckość. Z mniejszym lękiem patrzymy na wspólną historię. Tutaj jednak raczej następuje oddzielenie tożsamości od miejsca. Narracja jest mniej więcej taka, że Niemcy tutaj żyli i to przez długi okres, ale łączy nas jedynie Słupsk” – stwierdziła Daria Chibner.

»Ja prowincjonalne« to pojęcie, które stworzyłam do opisu małomiasteczkowej mentalności. Nie opisuje tożsamości narodowej tych miejsc, ale raczej codzienny sposób życia mieszkańców. Dominuje egoizm i zachowawcze trzymanie się utartych schematów. Obserwacja małych miasteczek nadmorskich dostarcza w tym kontekście wdzięcznego materiału do analizy. Życie toczy się tam przez dwa miesiące w roku, w cyklicznym rytmie. Ustka to miasto z największą ilością supermarketów w Polsce, a po dwóch wakacyjnych miesiącach na ulicach jedynie unosi się kurz. Brakuje lokalnej kultury i przedsiębiorczości mieszkańców poza sezonem. Dzieje się tak z powodu migracji najlepszych kadr do wielkich miast, oczywiście na czele z Warszawą. Należy pamiętać, że postulowana przez Klub Jagielloński idea deglomeracji nie ma wyłącznie charakteru ogólnorozwojowego. Deglomeracja może również pomóc w odrodzeniu lokalnych tożsamości” – konkludowała swój występ członkini Klubu Jagiellońskiego.