Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Brzyski: PiS wmawia wyborcom, że budżet to worek bez dna

„»Trzynastka dla emerytów« różni się od pozostałych propozycji PiS-u po pierwsze tym, że jest jednorazowa i pojawia w newralgicznym momencie przed wyborami, a po drugie rząd nawet specjalnie nie garnie się do jej merytorycznego uzasadnienia. No chyba, że weźmiemy pod uwagę wypowiedź minister Rafalskiej, która powiedziała, że zbliża się Dzień Matki, toteż matkom przyda się finansowe wsparcie. Rząd w uzasadnieniu podaje natomiast, że świadczenie jest proponowane, ponieważ zostało ogłoszone na konwencji PiS-u. Mówiąc krótko, nikt nawet nie ukrywa, że to wyborcza kiełbasa” – komentował w Dzienniku Polskim Bartosz Brzyski.

„Oczywiście to nie znaczy, że pomoc najstarszym jest zbędna. Choć statystycznie możemy stwierdzić, że emeryci i renciści to nie są najuboższe grupy społeczne w Polsce, to nie odmawiamy przecież zasadności jakichś systemowych reform” – dodawał Brzyski .

„Wskazaliśmy, że za 11 miliardów złotych można byłoby wybudować 200 tysięcy mieszkań. Można przeliczyć to na 100 nowoczesnych czołgów czy na 1/3 Centralnego Portu Komunikacyjnego. Co więcej, podwyżka dla nauczyli o tysiąc złotych kosztowałaby państwo około 17 miliardów złotych rocznie. Jeśliby potraktować poważnie obietnicę rządu, że trzynastka będzie wypłacana również w przyszłych latach, to dystans między kosztem tej reformy a żądaniami nauczycieli stanowi 6 miliardów złotych, więc podwyżki zostałyby w tym roku w pełni za te pieniądze sfinansowane. Pamiętajmy, że wzrost pensji dla nauczycieli to tylko kropla w morzu potrzeb. Mamy wciąż rosnącą dysproporcję między zarobkami na rynku a tymi, które oferuje szeroko pojęta służba i edukacja publiczna. W urzędach, szkołach czy w policji rządzi zasada doboru negatywnego – ludzie zaczynają pracować w tych miejscach, ponieważ nigdzie indziej nie potrafią znaleźć pracy” – argumentował nasz rzecznik.

Minister Czerwińska nie tak dawno temu mówiła, że budżet musi zostać zabezpieczony, że możemy zbliżać się do końca dobrej koniunktury. Mamy brexit i szereg innych czynników, które powinny wzmagać ostrożność i to było myślenie propaństwowe. Pojawia się kampania i już nie ma miejsca na rozsądek. Co więcej, to jest problem całej naszej klasy politycznej. Nikt poważnie nie sprzeciwił się tej propozycji, bo wszyscy czują się jej zakładnikami – podsumował swój występ Bartosz Brzyski.