Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kuź: Trump zbuduje mur na granicy z Meksykiem

przeczytanie zajmie 2 min

„Trump tym wystąpieniem tak naprawdę zaczął swoją kampanię o reelekcję. Mimo trudnej sytuacji Republikanów, nie jest w tej kampanii bez szans. Brak popularności czołowych polityków w Stanach Zjednoczonych to nie jest tylko problem Trumpa. Liderka Demokratów, spikerka Izby Reprezentantów, Nancy Pelosi, jest właściwie równie niepopularna wśród wyborców co Donald Trump” – ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego dr Michał Kuź komentował w Polskim Radiu 24 orędzie wygłoszone przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

„To było jedno z najdłuższych state of the union addresses w historii Stanów Zjednoczonych. Trump wyraźnie zmienił retorykę, natomiast za tą zmianą nie idzie głęboka zmiana polityki. To, co było najważniejsze dla Amerykanów to debata wewnętrzna – zwłaszcza dotycząca sporu o mur na granicy z Meksykiem. To przemówienie było pomyślane w ten sposób, że kiedy 15 lutego wróci kwestia muru na granicy z Meksykiem i kwestia tego czy dalej będzie finansowany rząd federalny, móc winą za spór obarczyć przeciwników politycznych. Stąd koncyliacyjny ton, który wyraźnie było słychać w tym przemówieniu, ale z drugiej strony brak gotowości do daleko idących ustępstw” – wyjaśnia dr Kuź.

„Czy mur powstanie? Myślę, że argumenty używane przez prezydenta na tyle trafiają do wyborców, że Demokraci będą gotowi do wzmocnienia w jakimś stopniu ochrony granic zewnętrznych, o tym zresztą mówiła już Pelosi. Natomiast wyraźnie widoczny jest spór symboliczny: czy nazwiemy to murem, czy jedynie wzmocnieniem ochrony granic. Architektonicznie można to rozmaicie rozwiązać, natomiast chodzi tu niewątpliwie o pewien symbol” – zauważa ekspert.

„Było to bardzo dobrze skonstruowane przemówienie i niewątpliwie trafiło do wielu wyborców. Trump, myśląc już o możliwej reelekcji, zaczyna szukać wyborczego środka. Również głosów kobiet, wśród których nigdy nie był wybitnie popularny. Natomiast czy to były koncyliacyjne tony? W tej koncyliacyjności w mojej ocenie chodzi w dużym stopniu o to, żeby na koniec powiedzieć: ja chce się porozumieć, ja robię coś dla wszystkich Amerykanów – a to wy blokujecie moje inicjatywy” – argumentuje dr Michał Kuź.

„Jest jeszcze jeden wątek dotyczący kobiet w Kongresie. Na amerykańskiej scenie politycznej pojawiła się wschodząca gwiazda Partii Demokratycznej Aleksandra Ocasio-Cortez, była współpracowniczka Berniego Sandersa, która ma bardzo radykalne poglądy, utożsamiane w USA z  socjalizmem. Być może w Europie uchodziłaby za młodą socjaldemokratkę, natomiast w Stanach Zjednoczonych to jest coś nowego. Pojawienie się Ocasio–Cortez uwypukla podziały w Partii Demokratycznej, co jest na rękę Trumpowi. Mówiąc w przemówieniu bardzo krytycznie o tym, że w Stanach Zjednoczonych nie ma miejsca na socjalizm, Trump wyraźnie nawiązywał do programu Berniego Sandersa czy Ocasio-Cortez. Myślę, że to są słowa, pod którymi bardziej wolnorynkowe skrzydło Demokratów by się chętnie podpisało” – zauważa ekspert.

„Polityka prezydenta Trumpa wbrew wielu obawom, które jeszcze na początku jego prezydentury było głośno słychać, nie jest polityka ekspansywną i interwencjonistyczną. Jest raczej polityką izolacjonistyczną. Obie te wersje amerykańskiej polityki mają swoje plusy i minusy. Trump jest prezydentem wyraźnie zorientowanym na politykę wewnętrzną i na ludzi z tzw. flyover land, czyli regionów z geograficznego centrum Stanów Zjednoczonych. To stamtąd pochodzą farmerzy i ludzie nieco mniej zamożni od tych zamieszkujących wybrzeża. To właśnie oni są głównymi beneficjentami polityki Trumpa” – wskazuje.

„Trump ma opozycję wewnątrz Partii Republikańskiej, skupioną przede wszystkim wokół rodziny Bushów. Podziały między starą polityką (można rzec – bardziej globalistyczną w wydaniu progresywnym lub też wydaniu neokonserwatywnym) i nową polityką, która jest bardziej populistyczna, są momentami głębsze niż stary podział na Demokratów i Republikanów. Natomiast z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że pomimo wszystkich sporów Republikanie poprą starania Trumpa o reelekcję. Poparcie urzędującego prezydenta, jaki by on nie był, jest politycznie bezpieczniejsze. Sprawujący obieralny urząd kandydat zawsze ma silniejszą pozycję niż kontrkandydat. Tym bardziej, że Republikanie nie mają wyrazistego kontrkandydata” – podsumował dr Michał Kuź.