Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Paulina Lang  25 kwietnia 2016

Koniec rewolucji. Jest stagnacja.

Paulina Lang  25 kwietnia 2016
przeczytanie zajmie 9 min
Koniec rewolucji. Jest stagnacja. www.flickr.com/photos/streetwrk

14 kwietnia na Ukrainie został powołany nowy rząd, na którego czele stanął Wołodymyr Hrojsman. Trwający od kilku miesięcy kryzys polityczny, którego podłożem był rozpad koalicji rządzącej, sparaliżował prace poprzedniego rządu i groził przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. Słabość premiera Arsenija Jaceniuka i jego partii – Frontu Ludowego – została wykorzystana przez ośrodek prezydencki, który wspólnie z mniejszymi partiami wspieranymi przez Ihora Kołomojskiego (Odrodzenie, Wola Narodu) powołał nowy rząd. Zmniejszyło to poziom napięć w parlamencie i odsunęło groźbę przedterminowych wyborów (choć jej nie zlikwidowało), natomiast zwiększyło personalną odpowiedzialność prezydenta Petra Poroszenki. W tej sytuacji niepowodzenie nowego rządu może doprowadzić nie tylko do przedterminowych wyborów parlamentarnych, ale i prezydenckich.

Zmiana rządu na Ukrainie była nieunikniona – według badań opinii publicznej brak zaufania dla ówczesnego premiera wyrażało aż 70% respondentów, a poparcie dla jego partii Front Ludowy od dłuższego czasu oscyluje wokół 1-2% (partia z uwag na niskie poparcie nie brała udziału w zeszłorocznych wyborach samorządowych). Elektorat Frontu Ludowego zaczęły przejmować mniejsze partie wchodzące w skład koalicji rządowej obecność, w której stała się dla nich obciążeniem. Doprowadziło to do wyjścia z koalicji Batkiwszczyny, Samopomocy oraz Radykalnej Partii i w efekcie utratę większości przez rząd Jaceniuka, który zachował poparcie wyłącznie Frontu Ludowego i Bloku Petra Poroszenki (łącznie 222 deputowanych przy większości zwykłej 226). Groźbę przedterminowych wyborów, które dla Frontu Ludowego (największej obecnie partii w parlamencie) oznaczałoby nieprzekroczenie progu wyborczego i znalezienie się poza Radą Najwyższą, wykorzystał prezydent do wzmocnienia swojej pozycji i mianowania własnego premiera. Front Ludowy stał się zatem zakładnikiem prezydenta.

W deeskalacji tego kryzysu znaczną rolę odegrali oligarchowie. Dymisja Jaceniuka była rozpatrywana już w lutym, kiedy parlament negatywnie ocenił roczne sprawozdanie z działalności rządu. Wówczas w obronie premiera stanęli najprawdopodobniej oligarchowie Rinat Achemtow i Ihor Kołomojski, których interesy w większym lub mniejszym stopniu były zabezpieczone przez rząd, a którzy obawiali się wzmocnienia prezydenta Petra Poroszenki. W sytuacji narastającego napięcia wokół rządu i urealniającej się perspektywy przedterminowych wyborów (których wynik może być trudny do przewidzenia) w porozumieniu z prezydentem Poroszenką wycofali swoje poparcie dla rządu i zgodzili się na kandydaturę długoletniego współpracownika Poroszenki – Wołodymyra Hrojsmana. Kompromis ten, zawarty na szczycie ukraińskich władz, wzmacnia system oligarchiczny obecny na Ukrainie. Oznacza również symboliczny koniec okresu rewolucyjnego, w którym przeprowadzenie strukturalnych reform było prawdopodobne, i początek stagnacji, pozwalającej głównym aktorom na scenie oligarchicznych wpływów zakonserwować obecny stan posiadania.

Okoliczności formowania tego rządu oraz jego skład wyraźnie pokazują, że nowy rząd nie przyniesie zasadniczych zmian co do kierunku i tempa reform, ponieważ nie było to intencją inicjatorów dymisji Arsenija Jaceniuka i twórców nowego rządu.

W rządzie pozostali ministrowie odpowiedzialni za niezrealizowanie kluczowych reform dla kompleksowej zmiany ukraińskiej państwowości – m.in. minister sprawiedliwości Petro Pawlenko (reforma sądownictwa, walka z korupcją, lustracja), minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow (walka z korupcją, reforma administracyjna, reforma milicji) czy minister obrony Stepan Połtorak (operacja antyterrorystyczna, profesjonalizacja armii). Kolejnym przykładem może być nawet sam Wołodymyr Hrojsman, który jako ministrem rozwoju regionalnego w rządzie Jaceniuka był odpowiedzialny za niedokonaną decentralizację administracji państwowej.

Ostateczny skład nowego rządu jest wypadkową wielu czynników, a negocjacje w jego sprawie były trudne i długotrwałe. Doszło do konfrontacji przeciwstawnych interesów nie tylko na linii Petro Poroszeno – Arsenij Jaceniuk, ale również z udziałem pomniejszych aktorów. Swoją podmiotowość zarysował również Hrojsman, który pomimo dużego sprzeciwu skutecznie lobbował za wprowadzeniem do rządu swoich najbliższych współpracowników. Kształt nowego gabinetu jest zatem rezultatem kompromisu pomiędzy najważniejszymi graczami na ukraińskiej scenie. Ten kompromis jest jednak również obciążeniem dla nowego rządu. Jego efektem jest nieustanny  konflikt wewnątrz rządu – na tyle słaby, by pozwolić na jego trwanie, lecz wystarczająco silny, aby uniemożliwić skuteczne przeprowadzenie reform.

Nowy premier Ukrainy, Wołodymyr Hrojsman to biznesmen i samorządowiec z Winnicy. Swoją karierę zawodową rozpoczął już w wieku 16 lat, kiedy objął stanowisko dyrektora dwóch spółek, których właścicielem był jego ojciec. W wieku 26 lat został radnym Rady Miejskiej w Winnicy z list Naszej Ukrainy (Wiktor Juszczenko) i BJUTu (Julia Tymoszenko), gdzie dzięki zacieśnieniu relacji z ówczesnym merem Winnicy, Aleksandrem Dombrowskim i pośrednio z Petro Poroszenką został wybrany najpierw na p.o. mera Winnicy, a później w wyborach samorządowych na mera tego miasta. Funkcję tę sprawował do powołania rządu Arsenija Jaceniuka w 2014 r., kiedy został wicepremierem i ministrem rozwoju regionalnego, odpowiedzialnego za przeprowadzenie reform administracji państwowej i jej decentralizację.

Dotychczasowa działalność Hrojsmana pokazuje, że mimo iż jest politykiem młodego pokolenia, działa na zasadach, które powstały na Ukrainie jeszcze w latach 90 i nie dąży do ich zmiany. Nie tylko jego dotychczasowa działalność polityczna, ale i biznesowa rysują sylwetkę polityka, który jako premier w najlepszym wariancie będzie bronił status quo, w gorszym przywróci stan sprzed rewolucji.

Jedną z bardziej charakterystycznych spraw związanych z jego biznesową działalnością jest niespłacona pożyczka w wysokości 10 mln USD na budowę centrum handlowego w Winnicy przez kierowaną przez niego spółkę „Młodość”, która wkrótce potem ogłosiła bankructwo.

Również sprawowanie przez Hrojsmana urzędu mera Winnicy związane było z działalnością na granicy prawa, m.in. z zarzutami o korupcję i nepotyzm na korzyść m.in. spółek powiązanych z ojcem Hrojsmana oraz Petrem Poroszenką. Również w trakcie Euromajdanu nie stanął wyraźnie po stronie protestujących i aż do ucieczki Janukowycza próbował lawirować pomiędzy nastawionymi w swojej masie proeuropejsko mieszkańcami miasta a ówczesnymi władzami kraju.

Głównym rzeczywistym zadaniem Hrojsmana wydaje się niedopuszczenie do przedterminowych wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Hrojsman od początku swojej działalności politycznej powiązany jest z prezydentem Petrem Poroszenką i wszystko wskazuje na to, że pozostanie jego sojusznikiem i zabezpieczy interesy prezydenta w rządzie.

W skład ukraińskiego rządu obok premiera Hrojsmana wchodzi aż 6 wicepremierów. Pierwszym wicepremierem i ministrem rozwoju gospodarczego i handlu został Stepan Kubiw. Został on mianowany z kwoty Bloku Petra Poroszenki, jednak jego kandydatura jest również korzystna dla Frontu Ludowego. Administracja prezydencka proponowała pierwotnie na to stanowisko Witalija Kowalczuka, jednak nie zgodził się na to Wołodymyr Hrojsman. Kubiw był deputowanym Bloku Petra Poroszenki, niejednokrotnie publicznie przyznawał się jednak do bliskiej znajomości z Arsenijem Jaceniukiem. Jego kandydatura satysfakcjonuje interesy kluczowych graczy sektora bankowego. W lutym 2014 r. został mianowany przez Jaceniuka na szefa Narodowego Banku Ukrainy (NBU), jednak już w czerwcu został z niego odwołany w związku z rekordowym spadkiem wartości hrywny oraz oskarżeniami o nietransparentne refinansowanie banków.

Z ponad 100 mld UAH przeznaczonych na wsparcie sektora bankowego, aż 20 mld otrzymał Prywat Bank (Ihora Kołomojskiego i Gienadija Bogoliubowa), ponad 10 mld Delta Bank (Nikołaja Laguna), mimo że zarówno ich wielkość, jak i znaczenie na rynku nie uzasadniały takiej decyzji.

W związku z działalnością Kubiwa na stanowisku prezesa NBU planowano wszcząć przeciwko niemu śledztwo, jednak prawdopodobnie, dzięki politycznemu wsparciu różnych środowisk udało mu się tego uniknąć.  

Wicepremierem i ministrem polityki społecznej pozostanie Pawło Rozenko. Rozenko to deputowany Rady Najwyższej z Bloku Petra Poroszenki i jednocześnie reprezentant kwoty partii Udar Witalija Kliczko, która połączyła się przed wyborami z BPP. Hrojsman, był przeciwny jego kandydaturze, udało mu się jednak jedynie ograniczyć jego kompetencje. Można oczekiwać konfliktu na linii Rozenko-Hrojsman. Kolejnym wicepremierem oraz ministrem ds. eurointegracji została Iwanna Klimpusz-Cyncadze, deputowana BPP. Przez wielu samo powstanie ministerstwa o takich kompetencjach oceniane jest krytycznie, jako przerost biurokracji i rozmycie kompetencji. W miejsce tego ministerstwa planowane było ministerstwo ds. reform dla Dmitrija Szymkiwa, jednak ten się nie zgodził. Klipmpusz-Cyncadze jest byłą korespondentką radia BBC oraz dyrektorką Jałtańskiej Europejskiej Strategii YES (stworzonej przez oligarchę Wiktora Pinczuka, zięcia Kuczmy). Pomimo gruzińskiego nazwiska, nie pochodzi ona z Gruzji – jej ojciec był radzieckim dyplomatą, a mąż gruzińskim dyplomatą wojskowym. Klimpusz-Cyncadze ma uchodzić na merytoryczną twarz nowego rządu.

Kolejnym wicepremierem i ministrem ds. operacji antyterrorystycznej i terytoriów okupowanych mianowano Wołodymyra Kistiona. Kistion jest bliskim współpracownikiem Wołodymyra Hrojsmana – był jego zastępcą, kiedy ten był merem Winnicy, a później wiceministrem w ministerstwie rozwoju regionalnego, tam gdzie Hrojsman. Ministerstwo powstaje po raz pierwszy i odbierze część kompetencji ministerstwu obrony i spraw wewnętrznych, wprowadzając najprawdopodobniej spór kompetencyjny na tej linii, szczególnie że Kistion cieszył się będzie silnym wsparciem premiera. Ministrem rozwoju regionalnego i wicepremierem został Hendaij Zubko. Zubko wcześniej powiązany z Batkiwszczyną – w 2014 r. został szefem administracji prezydenta, wchodząc tym samym do strefy jego wpływów. Zarówno BPP, jak i Front Ludowy popierają tę kandydaturę, co powinno ułatwić przeprowadzenie kluczowej z punktu widzenia ustroju Ukrainy reformy decentralizacyjnej.

Ostatnim wicepremierem i jednocześnie ministrem do spraw humanitarnych został Wjaczesław Kyrylenko, mianowany z kwoty Frontu Ludowego. Jest on obecny od ćwierćwiecza na ukraińskiej scenie politycznej. Swoją działalność społeczno-polityczną rozpoczynał w organizacjach studenckich pod koniec istnienia ZSRR, był wówczas organizatorem licznych protestów. Od 1998 roku jest nieustannie deputowanym Rady Najwyższej, uczestnikiem obydwu ukraińskich rewolucji. W latach 2005-2006 minister pracy i polityki społecznej w rządzie Julii Tymoszenko i wicepremier w rządzie Jurija Jechanurowa. W trakcie rządów Janukowycza zasłynął z walki przeciwko ustawie językowej wprowadzonej przez Partię Regionów.

Mimo trudnej sytuacji finansowej Ukrainy i konieczności prowadzenia negocjacji z instytucjami zachodnimi nie zdecydowano się na podwyższenie rangi ministra finansów do pozycji wicepremiera. Ministrem finansów został Aleksandr Danyliuk, ekonomista, który dotychczas był przedstawicielem prezydenta Petra Poroszenki w Gabinecie Ministrów.  Obecnie jest przedstawiany jako technokrata w nowym rządzie – studiował w Stanach Zjednoczonych, pracował w zachodnich instytucjach finansowych, co działa na jego korzyść jako ministra finansów, przed którym stoją negocjacje z MFW. Niemniej jednak, Danyliuk od lat pozostaje blisko polityki najwyższego szczebla – wcześniej przewodził Radzie Koordynacyjnej ds. wdrożenia reform stworzonej przez obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza.

Część siłową rządu reprezentują Stepan Połtorak i Arsen Awakow, odpowiednio ministrowie obrony i spraw wewnętrznych, którzy utrzymali swoje stanowiska. Pierwszy po Euromajdanie został mianowany dowódcą Wojsk Wewnętrznych, a następnie Gwardii Narodowej. Po dymisji Walerija Heleteja, Połtorak został mianowany ministrem obrony w rządzie Arsenija Jaceniuka. Połtorak jest profesorem i generałem. Politycznie ulokowany blisko prezydenta Poroszenki. Arsen Awakow to niejednoznaczna postać ukraińskiej polityki. Awakow w latach 90. był biznesmenem i dyrektorem lub właścicielem wielu spółek. Obecnie udziały w wielu z nich posiadają jego bliscy znajomi i rodzina. Awakow posiada m.in. prawa do czterech złóż gazu ziemnego na Ukrainie. Jego nazwisko pojawia się również przy okazji afer gospodarczych i korupcyjnych, np. defraudacji pieniędzy ze zbiórki pieniędzy na rozbudowę metra w  Charkowie. Do polityki wszedł w późniejszym okresie – najpierw był powiązany z Juszczenką, później Tymoszenko, a następnie Jaceniukiem. Po Euromajdanie zastąpił Ołeksandra Zacharczenkę na stanowisku  ministra spraw wewnętrznych.

Awakow doprowadził do rozwiązania jednostki Berkut. Przeprowadził lustrację w milicji, którą zastąpił nowopowstała policją. Po Euromajdanie wszedł również w bezpośredni konflikt z Prawym Sektorem. W 2014 r. podczas próby zatrzymania jeden z liderów organizacji Aleksandr Muzyczko zginął.

Awakow jest związany również ze skandalami obyczajowymi, np. w 2014 r. nie został wpuszczony do samolotu na lotnisku we Frankfurcie z uwagi na stan upojenia alkoholowego.

Ministerstwem Spraw Zagranicznych nadal będzie kierował Pawło Klimkin. Na stanowisku tym w czerwcu 2014 r. zastąpił Andrija Deszczycę, który potem został ambasadorem w Polsce. Klimkin karierę w dyplomacji rozpoczął jeszcze w latach 90. Pracował na placówkach w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Z Petrem Poroszenką rozpoczął współpracę w 2009 r., kiedy obaj pracowali w MSZ – Poroszenko jako minister, Klimkin jako dyrektor departamentu Unii Europejskiej. To on odpowiadał za negocjacje umowy stowarzyszeniowej oraz ją parafował. Doświadczony we współpracy z zachodnimi instytucjami, jest pozytywnie nastawiony do integracji europejskiej. Ministrem sprawiedliwości pozostał Pawło Petrenko, przyjaciel ze studiów Arsenija Jaceniuka. Petrenko w 2014 r. został doktorem prawa. Wcześniej pracował jako doradca prawny m.in. w Oszczadbanku. Polityką zajął się od 2010 r., kiedy został deputowanym rady miejskiej w Kijowie. Później wstąpił do Batkiwszczyny, a następnie do Frontu Ludowego – z list tych partii został deputowanym Rady Najwyższej.

Stanowisko ministra sprawiedliwości jest niezwykle ważne w politycznym systemie Ukrainy, ponieważ wszystkie rządowe projekty ustaw, zanim trafią do parlamentu przechodzą przez ministerstwo sprawiedliwości.

Na korzyść ministra działa uruchomienie licznych otwartych rejestrów, które poprawiają transparentność podejmowanych przez ukraińskie urzędy decyzji oraz przepływu pieniędzy w systemie państwowym. Jednocześnie ministerstwo wciąż nie przeprowadziło kluczowej dla całościowej reformy ukraińskiego ustroju lustracji sędziów.

Zmiana nastąpiła na stanowisku ministra energetyki, którym został Ihor Nasalyk. Nasalyk zastąpił na tej pozycji Wołodymyra Demczyszyna, którego odwołanie postulowali według doniesień medialnych przedstawiciele amerykańskiej administracji. Wybór kandydata na to stanowisko był jednym z dłużej negocjowanych. Nasalyk jest deputowanym Rady Najwyższej i do niedawna był zastępcą przewodniczącego komisji ds. paliwowo-energetycznego kompleksu, polityki jądrowej i bezpieczeństwa jądrowego. Nasalyk należał do partii Nasza Ukraina, później Batkiwszczyna, w 2014 r. startował w wyborach na mera Kijowa z ramienia Radykalnej Partii. Obecnie uważany jest za jednego ze sponsorów Bloku Petra Poroszenki, jest deputowanym z ramienia tej partii. Jednocześnie Nasalyk powiązywany jest ze spółką Techno-Centr, która działa m.in. w sektorze energetycznym, przez co zarzucany jest mu konflikt interesów. Media opisują jego kontakty biznesowe z Petrem Dymińskim, jednym z właścicieli słynnej oligarchicznej grupy Kontynium, działającej w sektorze paliwowym.

Dobór opisanych ministerstw uwarunkowany jest ich wpływem na kierunek zmian na Ukrainie i rolą w ukraińskim ustroju politycznym. Warto dodać, że wciąż przed koalicją pozostaje wybór ministra zdrowia, ponieważ stanowisko to nie zostało nadal obsadzone.