Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Karol Kleczka  6 lutego 2016

Superbohaterowie społecznie zaangażowani

Karol Kleczka  6 lutego 2016
przeczytanie zajmie 6 min
Superbohaterowie społecznie zaangażowani Marvel's Daredevil/Facebook.com

Netflix przyzwyczaił już swoich widzów do wysokiego poziomu produkcji serialowych. We współpracy z komiksową stajnią Marvela przygotował już dwa seriale, które czekają na kontynuację w postaci drugich sezonów. Docelowo planuje aż pięć seriali poświęconych bohaterom znanym z komiksów. Obie marki to ścisła czołówka współczesnej rozrywki: kinowe produkcje Marvela kładą na łopatki osiągnięcia finansowe ich konkurentów z DC Comics. Netflix pokazał, że wie, o co chodzi w robieniu seriali na przykładzie kultowego House of Cards czy Narcosa. Wydaje się, że osadzone w komiksowych realiach Jessica Jones Daredevil to równie dojrzałe i ambitne pozycje, a na pewno bardziej niż te, które dotychczas stworzył Marvel na małym i dużym ekranie.

Diabeł w ludzkiej skórze

Pierwszą z produkcji, którą zamierzam omówić, jest Daredevil. Serial opowiada historię Matta Murdocka, niewidomego prawnika, który wraz ze swoim przyjacielem Foggym Nelsonem właśnie porzucił zatrudnienie w prominentnej kancelarii zajmującej się obsługą prawną bogatych klientów. Młodzi adwokaci postanawiają skupić się na własnej praktyce i stworzyć niezależną markę, w której mogliby podejmować znacznie bardziej wymagające sprawy. Dlaczego bardziej wymagające? Ano dlatego, że ich potencjalną klientelę będą stanowić prawdopodobnie średnio wypłacalni mieszkańcy nowojorskiego Hell’s Kitchen.

Murdock po godzinach ma jednak drugą robotę, jaką jest bronienie potrzebujących przy pomocy zdecydowanie mniej legalnych środków. Okazuje się bowiem, że niewidomy kujon, jest znakomicie wyszkolonym wojownikiem i akrobatą. Choć nie posiada zmysłu wzroku w skutek nieszczęsliwego wypadku w dzieciństwie, to jego pozostałe zdolności dalece wykraczają poza przeciętną – dysponuje doskonałym słuchem czy poczuciem własnego ciała. Na co dzień niezgrabny prawnik, po zapadnięciu zmroku przeistacza się w samotnego mściciela.

Póki co całość brzmi dosyć standardowo i banalnie – ot zwykła, komiksowa historia o samotniku, który używa niespotykanych umiejętności w celu bronienia słabszych. Tymczasem Daredevil oferuje nam znacznie głębszą perspektywę. Hell’s Kitchen przedstawione w serialu jest dzielnicą ubogą, w której realną władzę sprawują gangsterzy. Część z ich działań uwzględnia produkcję narkotyków i handel „żywym towarem”, lecz używając narzędzi prawnych, zarządcy Hell’s Kitchen zajmują się także np. wyrzucaniem legalnych lokatorów z ich mieszkań.

I tak oglądając serial o przygodach Nowojorczyka w przebraniu, odnajdujemy bliski kontekst problemów polityki mieszkaniowej, reprywatyzacji i pozbawiania lokum zwykłych, przeciętnych obywateli. Miał być marvelowy standard, a trafiamy na sprawę Jolanty Brzeskiej.

Murdock natrafia na problemy lokatorskie w momencie, gdy do jego kancelarii zgłasza się Elena Cardenas. Jego partner, Foggy Nelson, za namową sekretarki, Karen Page, zgadza się prowadzić sprawę klientki, która samodzielnie mobilizuje współlokatorów kamienicy mającej być przedmiotem wykupu dużego potentata. Posiadający mafijne koneksje biznesmen oferuje finansowe zadośćuczynienie mieszkańcom budynku, lecz kwota jest śmiesznie niska, biorąc pod uwagę ewentualne koszty najmu. Dodatkowo, kierując się motywacjami wyłącznie rynkowymi, nie uwzględnia istotnego sentymentalnego aspektu przywiązania do miejsca zamieszkania. Jednak główny bohater nie zdaje sobie sprawy z tego, że sprawa Eleny Cardenas to tylko szczyt góry lodowej problemów. Sprawa lokatorska okazuje się być tylko puzzlem w większej układance nielegalnych przepływów kapitału na linii biznesu, władzy i mafii. Jest w nie uwikłana sekretarka kancelarii Nelson & Murdock, Karen Page, która w pierwszym odcinku serialu zostaje wmieszana w posiadanie utajnionych danych dotyczących nieuczciwych transakcji finansowych prowadzonych przez jej dotychczasowych pracodawców. Właśnie w takich realiach Murdock podejmuje swoją samotną krucjatę przeciwko bandytom.

Postać Daredevila, nocnego alter ego Matta, jest szczególnie ciekawa nie tylko przez ten kontekst polityczno-społeczny, ale także przez kwestie związane z tożsamością głównego bohatera serialu.

Daredevil jest bowiem chyba pierwszym superbohaterem, który otwarcie przyznaje się do swojego katolicyzmu i właśnie wiara Matta pozostaje w stałym napięciu z jego działalnością prowadzoną pod osłoną maski. Jednym z bohaterów serialu jest ksiądz Lantom, z którym Murdock co jakiś czas prowadzi dysputy dotyczące sensowności swych działań oraz ich moralnego aspektu.

Nie widzimy w Daredevilu szczególnej religijności, raczej omija on niedzielną mszę, ale rozumiemy dylematy Murdocka, który w przeciwieństwie do większości superbohaterów w stylu american cowboy, z trudem radzi sobie z postawą wymagającą od niego używania przemocy. Murdock próbuje zrozumieć swoje działanie, zaś całemu serialowi towarzyszy pytanie o możliwe granice etyczne. Czy jeśli używam przemocy, to nadal pozostaję dobrym człowiekiem? Czy dobro, które chcę nieść, nie staje się złem równym działalności przestępców z którymi walczę przez środki, które podejmuję do jego realizacji? To pytania, które towarzyszą Mattowi Murdockowi.

W szczególnej scenie rozmowy z księdzem, Murdock pyta go o realną obecność diabła. Czy zło, które widzę, którego doświadczają moi sąsiedzi, jest działalnością diabelską? Ksiądz odpowiada historią ze swojej przeszłości spędzonej na misjach w Rwandzie. Spotkał wtedy człowieka imieniem Gahiji, ucieleśnienie pokoju. Gahiji cieszył się wielkim szacunkiem, ponieważ udzielał pomocy każdemu, niezależnie od tego, do której strony, toczącej się wojny między plemionami Hutu i Tutsi, należał. Pewnego dnia do owego człowieka przyszedł dowódca milicji, chcący wykonać na nim wyrok. Cały oddział milicji odmówił egzekucji lokalnego świętego, dlatego sam dowódca udał się do domu Gahijiego. Po kilku godzinach rozmowy milicjant opuścił mieszkanie świętego, lecz wyciągnął go ze sobą i poćwiartował na oczach całej wioski. „W człowieku, który odebrał życie Gahijiemu zobaczyłem diabła” –  kwituje rozmowę ksiądz Lantom. I takiej działalności należy się przeciwstawiać wszystkimi możliwymi środkami, bo diabeł jest realną siłą, która działa przez ludzi. Samotna krucjata Daredevila jest skierowana właśnie przeciw nim, lecz Murdock wymierzając karę przestępcom, czyni to kosztem budzenia diabła we własnej skórze.

Nie zadzieraj z dziewczynami

Drugą produkcją jest nowszy serial kooperatywy Netflixa z Marvelem pod tytułem Jessica Jones, a jego bohaterką jest prywatna detektyw z Nowego Yorku. Jessica jest szczególnie niestandardową bohaterką, ponieważ w ogóle nie posiada kostiumu (w odróżnieniu od jej komiksowego pierwowzoru), a gdy ten pojawia się przez sekundę w jednym z odcinków, Jessica ironicznie go odrzuca.

W odróżnieniu od wielu komiksowych heroin, kobiecość Jones nie jest budowana na przeseksualizowanym wizerunku czy wdzięczeniu się do kamery.

Jessica chodzi w wytartych jeansach, nadużywa whisky, klnie i na pierwszy rzut oka nie sprawia wrażenia szczególnie przystępnej w kontaktach towarzyskich. Jest cyniczna, ale zarówno autodestruktywne zachowania, jak i dystans wobec innych mają znacznie głębszy korzeń, zaś serial jest swoistą podróżą do wnętrza bohaterki.

Właściwie wszyscy bohaterowie serialu, z Jessicą na czele, są ofiarami okrutnej przemocy, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Po utracie rodziców w dzieciństwie, Jessica była wychowywana przez maniakalną matkę jej przyszłej najbliższej przyjaciółki, Trish Walker. Matka Trish za życiowy cel przyjęła sobie wyprodukowanie z córki dziecięcej celebrytki, kogoś podobnego do Hanny Montany (serialowe alter ego młodszej Miley Cyrus), kompletnie niszcząc jej dzieciństwo. Trish będąca ofiarą przemocy, zostaje gwiazdą mediów zamkniętą w złotej klatce, przez co ma problem z nawiązaniem intymnych relacji z innymi ludźmi, wśród których wyjątek stanowi świadek jej wczesnych męczarni, Jessica. Gdy już otwiera się na innego człowieka, ten okazuje się być brutalem niepotrafiącym okiełznać agresywnych skłonności.

Matka Trish pragnie także wykorzystać Jessicę, która okazuje się posiadać nadludzkie zdolności (np. ogromną siłę fizyczną). Jessice udaje się od niej uwolnić, lecz dosłownie trafia z deszczu pod rynnę, ponieważ na swojej drodze natrafia ma jednego z najbardziej mrocznych charakterów jakie stworzyła popkultura. To Kilgrave, znakomicie grany przez Davida Tennanta. Kilgrave potrafi kontrolować umysły innych ludzi i skłaniać ich wolę do dowolnych działań. Tak też jest z główną bohaterką serialu, która staje się jego niewolnicą. Serial rozpoczyna się w momencie, gdy Jessice udaje się wyrwać z mocy Kilgrave’a, lecz już w pierwszym odcinku widzimy, że jego obsesyjny powrót do życia głównej bohaterki będzie stanowił główną oś fabularną.

Ponownie stykamy się z historią superbohaterów i tak jak w Daredevilu poruszany jest istotny kontekst społeczny. Tym razem to przemoc wobec kobiet.

Jessica będąca jej ofiarą cały czas nie potrafi zapomnieć o doznanym cierpieniua. Pragnie chronić ludzi, momentami nawet otwiera się na bliskość drugiego człowieka, lecz cały sezon boleśnie uzmysławia widzowi, jak wielkiej krzywdy doznała ze strony oprawcy. Kilgrave jest szaleńcem i choć widzimy okrucieństwo, które sprawiał i nadal czyni rękoma innych ludzi, to gdy poznajemy jego przeszłość, nawet w nas producenci serialu zasiewają ziarno wątpliwości co do etycznych przesłanek jego działania. To też postać w jakiś sposób skrzywdzona, niedysponująca jasnością władz poznawczych. Zło, które czynią sobie wzajemnie bohaterowie serialu przypomina nakręcającą się spirali przemocy. Wydaje się, że jedyne wyłamanie stanowi prawdziwe otwarcie na bezinteresowną bliskość drugiego człowieka, a ta może mieć miejsce tylko wtedy, gdy bohaterowie zaczną traktować siebie jak pełnoprawne podmioty. Dlatego też Jessica Jones jest niezwykłym obrazem pokazującym odzyskiwanie pełni tożsamości, która została siłą zabrana na drodze molestowania psychicznego i fizycznego.

Oba seriale, które opisałem powyżej są znakomitymi świadectwami na to, jak poważną funkcję może i powinna pełnić popkultura. Posługując się popową estetyką, mówią o rzeczach istotnych, takich jak współczesne problemy społeczne, rola feminizmu czy wreszcie natura zła. Z niecierpliwością czekam na kolejne mariaże Marvela i Netflixa, jak również na poważne polskie produkcje serialowe, które będą miały podobne ambicje. Oby równie udanie potrafiły grać z idiomem współczesności, mówiąc o tym, co naprawdę ważne.