Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Tomasz Gontarz  17 listopada 2014

Żłobki na uczelnie

Tomasz Gontarz  17 listopada 2014
przeczytanie zajmie 3 min
Żłobki na uczelnie flickr.com/ creative commons

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej chwali się, że w Polsce działa 2 000 żłobków. To wspaniały wynik. Pomoc państwa może ułatwić pogodzenie obowiązków zawodowych z rodzinnymi.  Rozsądna i umiejętnie prowadzona polityka prorodzinna może wyjść kobietom tylko na dobre. Problem w tym, że nie zawsze trafia do miejsc, w których jest potrzebna. Jednym z tych miejsc są uczelnie wyższe.

Młode, studiujące matki nie mają łatwo. Nie mogą korzystać z urlopów macierzyńskich.  Zazwyczaj nie pracują na studiach na umowę o pracę. Po porodzie nie przysługuje im zwolnienie lekarskie (połóg nie jest traktowany jako choroba), a inne formy zwolnień mogą być niehonorowane przez uczelnie. Wobec tego zaraz po porodzie muszą uczestniczyć w zajęciach akademickich. Większość uczelni nie respektuje zwolnień lekarskich przeznaczonych dla dziecka, które po przyjściu na świat, szczególnie w chwilach choroby, wymaga ciągłej opieki. Elastyczny program studiów, możliwość doboru zajęć w taki sposób, by móc opiekować się dzieckiem? Zapomnij, tego nie znajdziesz. Na polskich kampusach także ze świecą szukać przewijaków czy miejsc, w których można nakarmić dziecko piersią. Ktoś może powiedzieć: ,,Macie problemy? To zostawcie dziecko w żłobku”. Jednak nie jest to takie proste.

Mimo, że wzrost liczby żłobków w Polsce jest imponujący to dostęp do nich nie jest łatwy dla dzieci studentów.

Wiele gmin ustalając kryteria, na podstawie których przyznaje miejsca w publicznych żłobkach opiera je np. na tym czy rodzice są zameldowani w danej gminie, czy odprowadzają tam podatki, albo czy mają już dzieci. Nie trzeba dodawać, że studiujące matki z reguły tych warunków nie spełniają. Jeśli studiują poza miejscem zamieszkania to nie mają meldunku. Nie sposób zameldować się w akademiku albo w wynajmowanym mieszkaniu. Studiują i mają dziecko, więc najczęściej nie pracują. Nie pracują, więc nie odprowadzają podatków.

Można by im pomóc. Wystarczyłoby zacząć otwierać żłobki na uczelniach. Po to by studiująca matka nie musiała przerywać  albo  rezygnować ze studiów kosztem swojej przyszłej kariery zawodowej. Po to by doktorantka z dzieckiem mogła bez obaw zająć się pisaniem doktoratu i prowadzeniem zajęć dydaktycznych.

Tak niestety nie jest. W Polsce istnieje zaledwie 15 żłobków przy uczelniach wyższych. Większość nich opiekuję się dziećmi, ale nie studentów, tylko pracowników naukowych i administracyjnych.

Uczelnie nie mają żadnych przeszkód prawnych do tego by tworzyć żłobki na swoim terenie.

Mogą bezproblemowo ubiegać się na ten cel ze środków unijnych albo z rządowego programu ,,Maluch” (rocznie to ponad 100 mln zł). Wreszcie, jeśli mają w swej ofercie kierunki pedagogiczne mogą studentów z tych wydziałów kierować w ramach praktyk do uczelnianych żłobków.

Czemu, więc uczelnie nie starają się pomóc swoim studentkom posiadającym dzieci? Może rektorzy nie zdają sobie sprawy ze skali problemu? Może w pogoni za grantami i dotacjami naukowymi umyka im gdzieś aspekt socjalny uczelni? Może potrzeby studentek nie są dla nich najistotniejsze?

Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale wiem że trzeba działać. Jako Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Warszawskiego zainicjowaliśmy w połowie września akcję ,,Żłobki na Uczelnie”. Nasi członkowie przygotowali propozycje zmian w prawie, które mają ułatwić tworzenie żłobków na uczelniach wyższych poprzez wygospodarowanie dotacji celowej będącej wyłącznie do dyspozycji uczelni. Można z niej skorzystać pod warunkiem, że większość miejsc w powstałym dzięki niej żłobku, będzie do dyspozycji studentek.  Nie chcemy zmuszać rektorów do tworzenia żłobków, chcemy ich do tego zachęcić. W przeciągu ostatnich dwóch miesięcy spotkaliśmy się już z Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego Leną Kolarską-Bobińską i Ministrem Pracy i Polityki Społecznej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Nasze propozycje zostały bardzo ciepło przyjęte, a sygnalizowany przez nas problem został uznany jako ważny. Wiemy, że dwa tygodnie temu na Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich Minister Kolarska-Bobińska postawiła kwestię zakładania żłobków na uczelniach. Wiemy także, że będziemy wraz z MNiSW i MPiPS pracować nad programem, który pomoże rozwiązać tą kwestię i realnie pomoże studiującym matkom. Roboczo  ma się on nazywać „Maluch na uczelni” a założenia do niego zostaną zaprezentowane opinii publicznej już w grudniu.

Musimy sobie uświadomić, że Uniwersytet to nie jest szkoła zawodowa.

Nie przychodzimy tu jedynie po to by zdobyć wiedzę i napisać pracę dyplomową. Na Uniwersytecie musi być miejsce także na działalność sportową, artystyczną, kulturalną, charytatywną czy społeczną. Mam nadzieję, że niedługo będzie tam miejsce także dla matek z dziećmi.