Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Brzyski, Rafał Matyja  22 listopada 2013

Matyja: Twój ruch tylko na papierze

Bartosz Brzyski, Rafał Matyja  22 listopada 2013
przeczytanie zajmie 3 min
Matyja: Twój ruch tylko na papierze materiały prasowe Twojego Ruchu

Czy Twojemu Ruchowi uda się ponownie zmobilizować elektorat tak duży jak Ruchowi Palikota w ostatnich wyborach? Czy w najbliższych wyborach Twój Ruch ma szansę powtórzyć sukces swojej poprzedniczki?

Dzisiaj nic na to nie wskazuje. Bez jakiegoś nowego politycznie pomysłu wydaje się, że nie. W roku 2011 działania Janusza Palikota miały aurę nowości. Tym bardziej, że Twój Ruch nie jest taką partią jak np. PSL, które ma dobrze zbudowane struktury i jeśli nawet wypada słabiej w sondażu, to można sądzić, że nadrobi pracą w terenie.

Na kogo zagłosuje lewicowo-centrowy elektorat? Młoda lewica głosowała w poprzednich wyborach na PiS, a to ze względu na prosocjalny program gospodarczy. Czy Twój Ruch może być zagrożeniem dla PiS?

To są grupy o stosunkowo mało istotnym rezonansie społecznym. Dzisiaj z bycia lewicowcem można prawdopodobnie wyciągać wnioski pozwalające głosować na niemal każde z ugrupowań, może poza UPR i Prawicą Rzeczpospolitej. Jednak myślę, że z punku widzenia dużych grup wyborców, ci którzy głosowali na Ruch Palikota mogą się przesunąć najwyżej na SLD albo zostać w domu.

Czy znów ma szansę wybić się gwiazda Janusza Palikota? Wydaje się, że strategia Twojego Ruchu nie opiera się tylko na osobach budzących kontrowersje. Przykładem jest odsunięcie Roberta Biedronia i Anny Grodzkiej na dalszy plan.

Obserwując scenę polityczną, nie zauważam zjawisk, o których pan mówi. Nie dostrzegam odsunięcia Biedronia. Tym bardziej myślę, że dla zwykłego odbiorcy mediów te ruchy są niewidoczne. Janusz Palikot to już zdecydowanie za mało, żeby zapewnić prostą reelekcję, stąd zmiana nazwy partii. Natomiast nie sądzę, żeby przesuwanie jakichś nacisków w obrębie małej partii a nie partii rządzącej czy głównej partii opozycyjnej miało znaczenie. Tak samo gdyby to dotyczyło PSL czy SLD. Naprawdę ludziom jest obojętne czy przychodzi Kalemba, czy Sawicki do prezentowania jakiegoś stanowiska PSL-u, tak samo w SLD nie ma znaczenia czy to jest Olejniczak, Wenderlich albo ktoś inny.

Nawiązuję do tego, że zmiana nazwy partii miała równać się spoważnieniu samej postaci Janusza Palikota oraz odsunięciu kontrowersyjnych postaci. Czy ten zabieg może przynieść pożądany skutek?

Nie sądzę, ponieważ ten zabieg nie przełożył się na widoczne działania dla przeciętnego obywatela. Może jak będą tworzone listy do Parlamentu Europejskiego, będziemy mieli do czynienia z prezentacją nowych twarzy rozpoznawalnych i istotnych. Natomiast nie powinniśmy brać za dobrą monetę deklaracji zmiany wizerunku partii. To, czego partie chcą, nie jest tożsame z tym, co im potem wychodzi. W przypadku małych partii parlamentarnych czy partii pozaparlamentarnych największymi problemami są dotarcie do wyborców i przebicie się do mediów. Na razie nie widzę takich ruchów czy zachowań ze strony Janusza Palikota i jego formacji, które by pokazywały, że coś takiego się udało, że ten wizerunek jest inny w głowach obywateli.

Cisza przed burzą? Budowanie struktur w małych miastach i opieranie się na młodych – czy taka taktyka zda egzamin? Czy to pokłosie klęski w Elblągu?

Nie, to na pewno nie jest pokłosie klęski w Elblągu, bo w różnych miastach różne partie mają wyniki bardzo się od siebie różniące i zwłaszcza w momencie, gdy nie ma bardzo wysokiej frekwencji, to nie możemy mówić o tym, że mamy jakieś wiarygodne dane dotyczące popularności. W takich wyborach prezydenta miasta preferencje partyjne nie są jedynymi, które się wyraża. Dla Twojego Ruchu czy SLD najważniejsze są wybory parlamentarne i one pokazują rzeczywistą siłę partii, a nie wybory prezydenta burmistrza czy wójta. Także to nie jest żaden dowód. A czy Twój Ruch buduje siły, tak jak Pan to powiedział, w terenie, to po prostu bardzo trudno stwierdzić. Ja patrzę na takie deklaracje zawsze z dystansem, bo co innego partie opowiadają, a co innego robią w rzeczywistości. Więc nie wiem, czy tak zadeklarowana strategia jest w ogóle realizowana.

Profesor Jan Hartman był orędownikiem bliskiej współpracy między SLD a TR, czy jest jeszcze choć cień szansy na współdziałanie dwóch konkurencyjnych partii? Może byłoby to łatwiejsze po zmianie na stanowisku szefa SLD?

No tak, jak również szefa Twojego Ruchu i każdego lidera partii. Współpraca różnych partii byłaby łatwiejsza, gdyby się zmienili ich liderzy. Ale to tylko wymówki. To nie jest kwestia tylko zmian liderów, więc nie należy mówić, że jak Leszek Miller odejdzie, to współpraca będzie możliwa. Sądzę, że te partie rzeczywiście konkurują o bardzo podobny elektorat i dlatego trudno byłoby im znaleźć inny model współpracy niż po prostu zjednoczenie. A na to się nie zanosi. One są w sytuacji naturalnie konkurencyjnej i szansą każdej z tych partii jest marginalizacja drugiej.

Rozmawiał Bartosz Brzyski