Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bogusław Sonik, Michał Kłosowski  18 listopada 2013

Sonik: Eko bez zabijania gospodarki

Bogusław Sonik, Michał Kłosowski  18 listopada 2013
przeczytanie zajmie 3 min
Sonik: Eko bez zabijania gospodarki materiały prasowe europosła Sonika

Szczyt klimatyczny w Warszawie miał ściągnąć nawet 12 tys. uczestników. Okazuje się, że wielkie hale rozstawione na płycie Stadionu Narodowego świecą pustkami. Jego organizacja będzie kosztować podatników nawet 100 mln zł. Po co to wszystko?

Polska jest na tyle poważnym krajem w Unii Europejskiej, że istotne jest, aby odbywały się u nas spotkania międzynarodowe tego typu. To bardzo ważne wydarzenie, które jednoczy różne narody w istotnym celu, jakim jest ratowanie środowiska. Szczyt klimatyczny to robocze spotkanie przedstawicieli blisko 200. krajów. Jego głównym celem jest wynegocjowanie nowego, globalnego porozumienia ws. ochrony klimatu, które ma zostać podpisane w 2015 roku w Paryżu.

Minister środowiska Marcin Korolec przekonuje, że wiele państw – w tym Polska – uzależnia zgodę na jakiekolwiek nowe, wiążące zobowiązania klimatyczne od istnienia porozumienia o zasięgu międzynarodowym. Zgodnie z postanowieniami Konwencji i poprzednich COP, należy próbować ograniczyć wzrost średniej temperatury w XXI wieku do co najwyżej 2 stopni, ponieważ – według agend ONZ – przy wzroście wyższym niż owe 2 stopnie, koszty przeciwdziałania i adaptacji będą rosnąć lawinowo. A przecież najprężniej rozwijający się kraj – Chiny – nie uczestniczą w porozumieniach klimatycznych. Czy my, Unia, samoograniczając się w pewnym stopniu, jesteśmy w stanie coś zmienić?

Aktualnie jesteśmy świadkami tajfunu i zniszczeń na Filipinach. Są to rzeczy niestety coraz częściej powtarzalne. Trzeba mieć świadomość, że jesteśmy odpowiedzialni nie tylko przed sobą, ale przede wszystkim przed naszymi potomkami – zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju. Musimy więc działać i realnie coś robić. Z drugiej strony można, a nawet trzeba powiedzieć, że rzeczywiście powinny być stworzone takie warunki, aby wszystkie państwa mogły iść swoim rytmem oraz dostosowywać się do pewnego rodzaju działań w takim stopniu, w jakim są w stanie to robić. Powinno się to odbywać bez zabijania własnych gospodarek, więc takie rozwiązania powinny być na pewno uwzględnione.

Czy nie jest tak, że porozumienia klimatyczne nie wpływają dobrze na rozwój polskiej gospodarki, a jedynie generują większe koszty i hamują rozwój gospodarki?

Nie może być żadną wymówką, że nasza gospodarka jest oparta na węglu. To wiemy już przecież od wielu lat. Powinniśmy wykorzystywać alternatywne źródła energii, które również mają wpływ na nasze bezpieczeństwo energetyczne. Zasadniczą kwestią jest to, co się już pojawia w tej chwili, że dalsze subsydiowanie elektrowni wiatrowych czy wodnych, trzeba w pewnym momencie zakończyć. Odnawialne źródła energii powinny w którymś momencie stać się samowystarczalne i na siebie zarabiać. Stanowisko europejskie wstępnie mówi o roku 2030, natomiast polskie przekonanie jest takie, że subsydia powinny nadal dotyczyć zakupu i montażu urządzeń.

Ze względu na odbywający się w Polsce szczyt klimatyczny ONZ tymczasowo przywrócono na granicach kontrole osobowe. Chodzi o wyeliminowanie osób, które mogłyby dopuścić się zakłócenia obrad konferencji. Kontrole, jakie prowadzi straż graniczna, nie dotyczą wszystkich, są wyrywkowe – zaznacza rzecznik prasowy Straży Granicznej. Podjęto specjalne środki bezpieczeństwa, na szczęście do tej pory nic się nie dzieje. Ale pytanie brzmi – czy aż tak zaawansowane środki są koniecznie? Wpływa to przecież na komfort obywateli, na ich możliwość przemieszczania się.

Osobiście nie uczestniczę w szczycie, więc nie do końca mogę się wypowiadać na ten temat. Pewne niedogodności może i występują – już przed szczytem mówiłem, że środki bezpieczeństwa są trochę przesadzone. W przeszłości uczestniczyłem w podobnych konferencjach, w różnych krajach, m.in. w Kopenhadze w 2009 roku. Przede wszystkim nie należy mylić szczytu klimatycznego ze szczytami najbardziej uprzemysłowionych krajów świata  – G8, czy G20, w czasie których mają miejsce protesty i manifestacje. Nie widzę więc tutaj powodu do podjęcia aż takich środków bezpieczeństwa.

Rozmawiał Michał Kłosowski