Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartłomiej Orzeł  26 września 2013

Orzeł: Bankructwo Autosanu może sparaliżować miasta

Bartłomiej Orzeł  26 września 2013
przeczytanie zajmie 2 min
Orzeł: Bankructwo Autosanu może sparaliżować miasta photobeppus, flickr.com

Upadek spółki Autosan w mediach jest przedstawiany jako koniec legendy, której początki sięgają XIX wieku. Niestety niewielu zdaje sobie sprawę, że w niedalekiej przyszłości może on oznaczać paraliż polskich miast – pisze Bartłomiej Orzeł.

Obecnie nową generację autobusów z Sanoka posiada ponad dwadzieścia miast w całej Polsce. Najczęściej Autosany można zobaczyć na ulicach Lublina, gdzie łączna liczba pojazdów tej firmy wynosi aż 73 egzemplarzy. Dość wysoki odsetek parku maszyn stanowią one także w Nowym Sączu, Sanoku, Krośnie, a ponad dwadzieścia egzemplarzy 12-metrowych SanCity porusza się po ulicach Rzeszowa.

Bankructwo spółki oznacza nie tylko wstrzymanie produkcji czy nawał bezrobotnych szturmujących sanocki Urząd Pracy. Często zapomina się, że wraz z produkcją umrze najprawdopodobniej centrum serwisowe zajmujące się obsługą wykonanych do tej pory pojazdów. To najczęściej także koniec dla poddostawców i producentów części, zwłaszcza w przypadku autobusów, które nie są tak popularne jak choćby Polonez. Części do niego, wytwarzane w ogromnej liczbie, jeszcze długo po upadku FSO zalegały na półkach sklepów motoryzacyjnych. Pozostaje więc tylko wierzyć w rzemieślników i „mechaników-magików”.

Warto więc, żeby dodatkowym kryterium przetargowym stała się stabilność spółki, zwłaszcza w przypadku pojazdów wartych parę milionów złotych. Za parę lat może się niestety okazać, że brak amortyzatora czy przedniej szyby unieruchomi znaczną część floty lubelskiego czy sądeckiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.

Na pocieszenie pozostaje fakt, o którym pisałem w poprzednim felietonie: lukę producenta tańszych pojazdów po Autosanie wypełni najprawdopodobniej Solbus, który powoli, ale sukcesywnie odbija się od dna. A mamy jeszcze przecież Solarisy, które są w stanie rywalizować z MANem czy Mercedesem, o czym w wywiadzie wspominał profesor Kieżun. Polska myśl techniczna w dziedzinie budowy autobusów ma się całkiem dobrze – jedyne, co odejdzie wraz z Autosanem, to marka, której początki sięgają 1832 r.