Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Nie taki PiS straszny, jak go opozycja maluje. TOP 10 porażek Kaczyńskiego

Przyznanie koncesji TVN24, zapowiedź likwidacji Izby Dyscyplinarnej, wycofywanie się z najpoważniejszych zmian podatkowych w Polskim Ładzie – to tylko najświeższe z przykładów tego, że Prawo i Sprawiedliwość coraz częściej rezygnuje ze swoich najbardziej kontrowersyjnych pomysłów. Czy rzeczywiście powinniśmy nieustająco obawiać się autorytarnej władzy w Polsce, skoro najważniejsze i najbardziej kontrowersyjne inicjatywy rządu prędzej czy później lądują w koszu?” –  mówi Piotr Trudnowski, prezes Klubu Jagiellońskiego, w najnowszym KluboTygodniku o najbardziej kontrowersyjnych pomysłach PiS-u, które nigdy nie weszły w życie.

„Z każdą inicjatywą rządu opozycja apeluje “to już koniec demokracji”. Ale jak się okazuje, z tych wielkich zapowiedzi PiS-u nic ostatecznie nie wynika. Trudno mówić o autorytarnej władzy, kiedy większość z tych “kluczowych” inicjatyw rządowych kończy się na deklaracjach. Prawo i Sprawiedliwość, rozpoczynając wojny i awantury, prowadzi w efekcie do skutków odwrotnych od zamierzonych. Choć przykładów można przytaczać wiele, najwyraźniej pokazują to kwestie europejskie. PiS mówił, że reprezentuje “zdrowy eurorealizm”, że będzie reformować Unię Europejską, a sam Jarosław Kaczyński zapowiadał że Polska wyjdzie z inicjatywą nowego traktatu europejskiego, którzy zwiększy niezależność państw członkowskich. Tymczasem polityka PiS-u służy pogłębianu integracji w takiej wersji, która jest dla Polski bardzo niekorzystna. Wraz z kolejnymi orzeczeniami TSUE, Unia przekracza swoje kompetencje, pozyskuje ponadtraktatowe możliwości dyscyplinowania państw. Jest dokładnie odwrotnie, niż Jarosław Kaczyński obiecuje” – komentuje Trudnowski.

„Prawo i Sprawiedliwość szło do władzy z hasłem przełamania imposybilizmu. Partia do dziś przekonuje, że realizuje swoje obietnice. W praktyce pokazują, że to się tak naprawdę nie udaje. I chociaż partia dysponowała bezprecedensową większością w Sejmie, nie była w stanie realizować swoich obietnic. To świadczy o tym, że nie wystarczy spełniać wymogów technicznych. Liczy się też opinia publiczna i społeczne emocje. Tak było podczas wyborów kopertowych – to mógł być pomysł, który pogodził wszystkich. Ale atmosfera w jakiej zostało to rozegrane sprawiła, że każdy kto mógł, okazywał dezaprobatę. Ten imposybilizm będzie tym, co prędzej czy później doprowadzi do porażki rządu. Skoro długo przekonywano, że PiS będzie tymi, którzy tę niemoc przełamią, to wyborcy się zorientują, że z tej obietnicy niewiele zostało” – stwierdził Piotr Trudnowski.

„Dlaczego Jarosław Kaczyński po tylu porażkach robi dokładnie to samo? Widzę dwa rozwiązania. Pierwszą możliwością jest to, że Jarosławowi Kaczyńskiemu już nie chodzi o sprawczość – wie, że nie zreformuje systemu podatkowego, sądów, czy Unii Europejskiej. Nie chodzi zatem o politykę państwową, ale partyjną. Dba oswój twardy elektorat i gwarantuje ogniskowanie debaty publicznej wokół siebie. Druga hipoteza jest taka, że Jarosław Kaczyński pomimo tylu porażek nie widzi, że to nie przynosi skutku. Być może wierzy, że żeby coś osiągnąć wystarczy zdobyć władzę i przekazać stanowiska “swoim”. Jeżeli tak jest, to znaczy, że Kaczyński nie wyciąga wniosków z własnych porażek. Po tylu przegranych mógłby zauważyć, że trzeba przekonywać do siebie opozycję, opinię publiczną i partnerów europejskiej, czy budować pełne zaufanie do decyzji we własnym obozie władzy” – podsumowuje prezes KJ.