Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Andrzej Ciepły  8 kwietnia 2020

„Najpierw mieszkanie”. O skutecznym sposobie walki z bezdomnością

Andrzej Ciepły  8 kwietnia 2020
przeczytanie zajmie 12 min
„Najpierw mieszkanie”. O skutecznym sposobie walki z bezdomnością Zdjęcie: Pedro Ribeiro Simões

Zjawisko bezdomności staje się w Polsce coraz poważniejszym problemem społecznym. Według oficjalnych statystyk to już ponad 30 tysięcy osób mieszkających na co dzień na ulicy. Jak pokazuje jednak przykład Finlandii i programu „Najpierw mieszkanie” z problemem chronicznej bezdomności można sobie poradzić. Najwyższa pora, aby polskie państwo wzięło sprawy w swoje ręce.

Rewolucja godności

Program „Najpierw Mieszkanie” (ang. Housing first) po latach niebytu w polskiej opinii publicznej, dzięki organicznej pracy wolontariuszy i ekspertów, nareszcie przebija się ze swoimi postulatami do szerokiego grona odbiorców. Przykłady na skuteczność tego projektu płyną z całego świata, a zwłaszcza zachwyty nad sukcesem Finlandii dają do myślenia już nie tylko sceptycznym obywatelom, ale też politykom.

Na dodatek Skandynawowie pokazali, że program ten może rozwiązać szereg problemów nie dotyczących wyłącznie zjawiska bezdomności, jak chociażby brak mieszkań dla młodych dorosłych. Wielu ludzi kwestionuje sensowność i skuteczność projektu „Najpierw Mieszkanie”, nie dając wiary, że osoby chronicznie bezdomne, czyli główni adresaci programu, będą w stanie uszanować udostępnionego im lokum. Fiński sukces zamyka jednak usta krytykantom. To po prostu działa, a kluczem do sukcesu jest przywrócenie osobom dotkniętym bezdomnością elementarnego poczucia własnej godności.

W najprostszych słowach „Najpierw Mieszkanie” to program walki z bezdomnością wywracający do góry nogami powszechnie znany schemat pomocy. Zgodnie z nazwą polega na udostępnieniu mieszkania, a dopiero później na leczeniu wszelkich schorzeń, które uniemożliwiają bezdomnemu funkcjonowanie w społeczeństwie. Nie jest to bynajmniej bezrefleksyjne oddawanie wszystkim bezdomnym dachu nad głową za darmo.

Istnieją zasady określające, jak zrobić to w sposób dający duże szanse na wyjście z kryzysu. Osoba bezdomna, objęta opieką w ramach tego programu, oprócz mieszkania, otrzymuje także wszechstronne wsparcie specjalistów mające pomóc jej w wyjściu z tej trudnej sytuacji. W zależności od potrzeb może to być np. prawnik, psycholog, psychiatra lub doradca zawodowy. Wszystko po to, aby jak najlepiej wesprzeć te osoby w trudnym dla nich czasie wychodzenia z kryzysu bezdomności.

„Wesprzeć” jest jednym ze słów kluczy – program „Najpierw mieszkanie” bardziej niż jakikolwiek inny stawia na samodzielność osób bezdomnych. Wynajmują mieszkania na warunkach równych każdemu innemu obywatelowi i nie obowiązuje ich nic poza standardowymi przepisami prawa w postaci respektowania ciszy nocnej i umową najmu. Nie ma tutaj obowiązkowego sprzątania, ciszy nocnej, a nawet zakazu picia alkoholu znanych ze schronisk i tradycyjnych mieszkań wspieranych.

Nie każdy od razu radzi sobie z nową rzeczywistością. Dlatego w zestaw zasad programu wpisany jest brak ryzyka utraty mieszkania w przypadku niepowodzeń, np. nawrotu ciągu alkoholowego. Uczestnik jest zobowiązany jedynie do płacenia czynszu i cotygodniowego spotkania kontrolnego z koordynatorem projektu.

Rewolucyjność programu polega na indywidualnym podejściu wobec podopiecznych. Wielu z nas może denerwować myśl, że osoba bezdomna, a więc ktoś, kto często nie ma absolutnie niczego, może liczyć nie tylko na wynajem mieszkania na czas nieokreślony, ale też koordynatorzy postarają się znaleźć taki lokal, który będzie maksymalnie zgodny z jego preferencjami i potrzebami. To właśnie jest poczucie godności, które na każdym kroku pracownicy i wolontariusze starają się wzbudzić w ludziach, którzy niejednokrotnie zapomnieli o jego istnieniu.

Objawia się to w szeregu innych rozwiązań i symbolicznych gestów, np. w sposobie płacenia za czynsz. Otóż osoba, która zdecydowała się wziąć udział w programie ma obowiązek płacić za swoje mieszkanie. Oczywiście osoby chronicznie bezdomne, do których adresowana jest ta forma pomocy, często nie są w stanie tego czynić. Wtedy to fundacja pokrywa koszty, stopniowo przekazując ciężar jego utrzymania na lokatora.

Fascynujący jest jednak sposób, w jaki odbywa się sama czynność płacenia. Nawet jeśli osoba bezdomna musi przyjąć pomoc w opłaceniu swojego domu, to i tak czyni to sama. Pieniądze są przekazywane jej i to ona opłaca swoje cztery ściany. Ten drobny symbol pokazuje, jak głęboko przemyślany jest program „Najpierw mieszkanie” realizowany w różnych odmianach w państwach Europy i w Ameryce Północnej.

Człowiek chronicznie bezdomny, według definicji przyjętej przez Julię Wygnańską, koordynatorkę projektu „Najpierw mieszkanie – rzecznictwo oparte na dowodach” to taka osoba, której deklarowany okres bezdomności przekroczył 3 lata oraz posiada jedną lub więcej cech wykluczających, takich jak zaburzenia psychiczne, niepełnosprawność lub uzależnienia.

Należy wspomnieć, że owe cechy mogą być zarówno przyczyną jak i skutkiem kryzysu bezdomności. To przede wszystkim do takich osób program jest adresowany. Dla wielu z nich tradycyjne metody nie odniosły żadnych skutków, często ich staż na ulicy sięga kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu lat, a mieszkanie jawi się im jako coś nieosiągalnego, na stałe odróżniającego ich od tysięcy osób mijanych codziennie na ulicach. Otrzymanie własnego mieszkania bardzo często jest kluczowym bodźcem pchającym osoby chronicznie bezdomne do wyjścia z wieloletniego kryzysu.

Weźmy przykład z Finów

Mimo, że program „Najpierw Mieszkanie” powstał w latach dziewięćdziesiątych w Nowym Jorku, z inicjatywy dr Sama Tsembrisa, założyciela fundacji „Pathways to housing”, to jego metoda zwalczania bezdomności robi furorę głównie w państwach Unii Europejskiej. To właśnie w krajach europejskich z największą skutecznością ją wdrożono i od lat dyskutuje się nad jej usprawnianiem. W tym kontekście należy wspomnieć o FEANTSA – Europejskiej Federacji Krajowych Organizacji Pracujących z Ludźmi Bezdomnymi, która skupia również kilka polskich instytucji zajmujących się tym zjawiskiem.

Obecnie badania nad usprawnianiem programu „Najpierw mieszkanie” i wdrażanie go w państwach Europy to jedne z podstawowych zadań federacji. Razem z fińską Y-Foundation, powołały one do życia „Housing First Europe Hub”, europejskie centrum ds. programu „Najpierw Mieszkanie”, zrzeszające europejskie organizacje specjalizujące się w tej formie walki ze zjawiskiem bezdomności.

Wspomniane Y-Foundation zasługuje na szersze omówienie. To właśnie ta fundacja, zarządzana przez Juha Kaakinena, jest odpowiedzialna za sukces Finlandii w walce z bezdomnością. Świadczy o tym spadek liczby osób bezdomnych w tym kraju z ok. 8 tysięcy w 2011 r., do 5,5 tysiąca obecnie. W tym czasie w Polsce liczba osób dotkniętych kryzysem bezdomności wzrosła z 26 tys. do ok. 30,33 tys. Finlandia jest jedynym państwem Unii Europejskiej, w którym liczba osób bezdomnych w ostatnich latach zmalała zamiast wzrosnąć.

Żadne inne państwo w Europie nie odniosło na tym polu takich sukcesów, co czyni Finlandię światowym autorytetem w zakresie zwalczania bezdomności. Sukces ten jest na tyle duży, że rozniósł się szerokim echem wśród mediów na całym świecie, nie omijając Polski. W ostatnim czasie temat ten był poruszany przez „Gazetę Wyborczą” i „Tygodnik Powszechny, w zeszłym roku w Klubie Jagiellońskim przedstawialiśmy natomiast „Najpierw Mieszkanie” jako alternatywę pomysłu krakowskiego radnego, Łukasza Wantucha, który postulował dość bezkompromisowe, warząc słowa, usunięcie bezdomnych z krakowskich Plant.

Sukces Finów w walce z bezdomnością był możliwy dzięki kilku konkretnym rozwiązaniom. Przede wszystkim projekt uzyskał poparcie rządu, który nie tylko wsparł go finansowo, ale uczynił głównym programem do walki z bezdomnością w tym kraju. Dało to wręcz idealne warunki do rozwoju inicjatywy, która szybko zaczęła funkcjonować na całym terytorium państwa. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej Kaakinen wspomina, że start programu w 2008 r. zbiegł się w czasie ze światowym kryzysem gospodarczym, który nie ominął także samej Finlandii. Pomimo tego żadne współpracujące z fundacją samorządy lokalne, jak i samo państwo, nie wycofały się z programu.

Prowadzi to do kolejnego warunku powodzenia programu, jakim jest osadzenie go w dłuższej perspektywie czasowej. Wychodzenie z bezdomności stanowi długotrwały proces, a wręczenie kluczy do mieszkania to – zgodnie z ideą programu – tylko początek terapii. Konieczne jest zatem, by inicjatywa nie była przedwcześnie przerywana (na przykład przez zmieniającą się władzę w wyniku wyborów), a także, żeby nie zmieniano jej podstawowych założeń.

Mieszkańcy złych dzielnic przyzwyczają się do przemocy na ulicach, dilerów narkotykowych i wszechobecnego brudu. Ludzie z państw ogarniętych wojną po pewnym czasie stają się obojętni wobec warunków utrudniających życie, próbując utrzymywać resztki nadziei na lepsze jutro. Nie bez racji już Arystoteles stwierdził, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Dlatego właśnie osoby chronicznie bezdomne to tak trudny materiał do pracy dla działaczy społecznych.

Duża część z nich przywykła do warunków, które dla nas wydają się nieludzkie, inni, wychowani w patologicznych środowiskach, nigdy nie mieli szansy przyswoić sobie reguł poprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Historie stające za tymi ludźmi są kompletnie różne, co wymaga indywidualnego podejścia do każdego uczestnika programu. Jedni potrzebują osobnego mieszkania, gdzie w spokoju dojdą do siebie, drudzy nie chcą być samotni i woleliby zamieszkać w sąsiedztwie znanych sobie ludzi, z którymi mają wspólny język.

Widać tutaj różnice pomiędzy amerykańską i fińską wersją programu. Amerykański pierwowzór zakładał zagospodarowanie rozproszonych mieszkań, aby zapobiec gettoizacji bezdomnych i po prostu uchronić beneficjentów programu przed wpadnięciem w „złe towarzystwo”. Finowie podeszli do tematu inaczej. Zaobserwowali, że jedną z najbardziej dotkliwych przypadłości osób bezdomnych jest samotność. Bywa, że osoba bezdomna celowo wybiera życie na ulicy wśród innych bezdomnych, bo w ośrodku pomocy czuje się zwyczajnie osamotniona. By temu przeciwdziałać, Y-Foundation realizuje nie tylko mieszkalnictwo rozproszone, ale buduje również wielomieszkaniowe budynki w całości zamieszkane przez bezdomnych.

Najlepszym przykładem obrazującym zmianę w podejściu Finów do odwiecznego problemu bezdomności, a także symbolem zwiastującym nową epokę walki z tym problemem, jest likwidacja noclegowni dla bezdomnych i przerabianie ich na mieszkania. Zdaniem pracowników fundacji, tego typu ośrodki zawsze będą tylko rozwiązaniem tymczasowym. Prowizorką, która nie tylko nie rozwiążą problemów mieszkających tam ludzi, ale wręcz może spowodować ich społeczną degradację poprzez panującą tam więzienną kulturę. W Helsinkach z około 600 miejsc noclegowych dla bezdomnych w 2008 r. zostało obecnie tylko około 50. Resztę przerobiono na mieszkania. Na ulicach stolicy Finlandii nie znajdziemy już bezdomnych żyjących na ulicy.

Jak to możliwe?

Tak ambitne projekty potrzebują solidnych nakładów finansowych, aby mogły zacząć działać. W Finlandii postawiono na tanie mieszkalnictwo, które być może okaże się szansą także dla Polski. Bowiem program realizowany w Finlandii nie dotyczy jedynie bezdomnych. Korzystać z niego mogą także ubożsi Finowie, których nie stać na wynajem mieszkania po cenach rynkowych. Fundacja objęła więc opieką także grupy narażone na bezdomność, takie jak dorosłą młodzież czy osoby opuszczające więzienia. W ten oto sposób inicjatywa skierowana do bezdomnych pomaga znaleźć dom ludziom nie mającym z tym zjawiskiem nic wspólnego.

Jak podaje Juha Kaakinen, w Finlandii 25 % wszystkich mieszkań budowanych przez samorządy i organizacje pozarządowe musi być przeznaczona na tanie mieszkania. Fundacja kupując nowe lokum może liczyć, że ministerstwo opłaci połowę jego kosztów. W zamian organizacja dzieli się obowiązkami z samorządami lokalnymi, a także sama buduje nowe domy, korzystając z wypracowanego tam systemu taniego mieszkalnictwa. Nowe inwestycje przeznaczone na tanie mieszkania budowane są na ziemi będącej własnością publiczną. Y-Foundation może także liczyć na nisko oprocentowane kredyty na kolejne inwestycje, gdyż państwo ręczy za nią w bankach. Na każdym kroku widać tu więc symbiozę, której efektem jest zapowiedziane przez premier Finlandii całkowite zwalczenie bezdomności w tym kraju do 2027 roku. Coś o czym w Polsce ciągle możemy jeszcze pomarzyć.

***

Czy to oznacza, że Polska jest skazana na bezdomność, nie mogąc lub nie chcąc rozpocząć realizacji programu? Na szczęście nie. Idee te od lat krzewione są w Polsce przez fundację Ius Medicinae, która skupia grono ekspertów i wolontariuszy opracowujących sposób przeszczepienia projektu na polskie realia, ściśle współpracując z bardziej doświadczonymi instytucjami z całego świata. Razem z Kamiliańską Misją Pomocy Społecznej i Armią Zbawienia w Islandii zrealizowała w latach 2014-2016 projekt „Najpierw Mieszkanie – rzecznictwo oparte na dowodach”.

Projekt ten skutkował stworzeniem szeregu publikacji na temat programu „Najpierw mieszkanie”, jego adaptacji w Polsce oraz bezdomności w naszym kraju w ogóle. Dało to konkretną podstawę merytoryczną pod kolejne działania i projekty, wśród których jeden z najnowszych „Najpierw mieszkanie – innowacyjne metody trwałego rozwiązania problemu chronicznej bezdomności” dotyczyć będzie już stricte bezdomnych. Około 40 osób dotkniętych kryzysem bezdomności otrzyma swe mieszkania zgodnie z wytycznymi programu. Partnerami tego pilotażowego programu jest m.in. Biuro Polityki Lokalowej Miasta Stołecznego Warszawa oraz Y-Foundation.

Wszyscy ci działacze i wolontariusze mierzą się z trudnym zadaniem. Polskie realia mogą utrudniać realizację podstawowych założeń programu. Do niedawna wystarczającym problemem był kryzys na rynku mieszkań w Polsce oraz niezbyt dobrze oceniane programy państwowe mające tę sytuację odmienić, np. ,,Mieszkanie +”. Program, którego podstawą jest wolny dostęp do tanich mieszkań dla ludzi z marginesu prawie na pewno wzbudzi szereg negatywnych lub przynajmniej sceptycznych komentarzy. W dodatku Polska tak jak cały świat stoi na progu recesji wywołanej pandemią koronawirusa i to właśnie jej zapobiegnięciu poświęcone są teraz środki i uwaga rządu i administracji. Nie zapominajmy jednak o bezdomnych. W czasie, gdy rekordy popularności bije hasztag #zostańwdomu, otoczmy myślami i opieką tych, którzy własnego domu po prostu nie mają.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.