Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Jakubowski  31 lipca 2019

„Ostre cięcie”. O tym jak zniszczono polską kolej

Bartosz Jakubowski  31 lipca 2019
przeczytanie zajmie 3 min

Ostre cięcie wskazywałoby, że likwidacja polskiej kolei odbywała się z chirurgiczną precyzją i to w ekspresowym tempie. W rzeczywistości jednak książka Karola Trammera to – skoro pozostajemy w terminologii (para)medycznej – historia choroby pacjenta, którego leczenie tylko symulowano, podczas gdy w rzeczywistości był on regularnie podtruwany.

Akcja tego real-life horroru zaczyna się w smutnych i biednych latach 80., w których nasza bohaterka (kolej jest wszakże kobietą!) radzi sobie całkiem nieźle, a wręcz się rozwija. Historia polskiego transportu kolejowego w ostatnich latach przed transformacją ustrojową to z jednej strony niesamowity rozwój infrastruktury, a z drugiej strony zaczynające się likwidacje połączeń. Z czasem jednak ta barwna opowieść wpada w szarość a potem już jest coraz ciemniej. Po 1989 roku autor świetnie opisuje jak wielka machina, jaką były w czasach PRL Polskie Koleje Państwowe, na skutek różnych czynników (w tym specyficznego gospodarowania państwowym mieniem przez komunistycznych towarzyszy epoki Jaruzelskiego), powoli zaczyna szwankować. Tym samym odbrązowiony zostaje mit o złotym wieku komunistycznej kolei, którą zarżnęła transformacja. Obraz ówczesnej kolei i reżimu jest nakreślony bardzo uczciwie i razem z dalszą częścią opowieści z okresu lat 90. i początku XXI wieku tworzy najmocniejszą część książki.

Autor kolejno przechodzi przez kolejne porażki kadry zarządzającej państwowym molochem, który siłą rozpędu przejeżdża przez trudne czasy transformacji. Polskie Koleje Państwowe z początków III RP nawet nie próbują walczyć z wyzwaniami jakie stawia przed nimi nowy system. Opisane w książce wydarzenia i sytuacje nie pozostawiają złudzeń co do intencji ówczesnych prezesów, dyrektorów i ministrów. Strategicznym zadaniem nie była próba budowy pozycji na bazie istniejącego potencjału, ale spontaniczna samolikwidacja. Trammer trafnie zauważa, że w przeciwieństwie do legendarnej Siekiery Beechinga (potoczna nazwa projektu likwidacji niemal 1/3 brytyjskiej sieci kolejowej, pochodząca od nazwiska ówczesnego ministra transportu), likwidacja połączeń, linii kolejowych oraz zdolności operacyjnych PKP odbywała się w kompletnym chaosie.

Akapity opisujące kolejne fale redukcji sieci czytałem z ogromnymi emocjami, bynajmniej nie z powodu emocjonalnego stosunku do zamykanych linii czy niszczonych dworców i lokomotyw. To braki elementarnej gospodarności w podejściu do wciąż wartościowego majątku, jakim mimo postępujących zaniedbań dysponowała PKP w drugiej połowie lat 90., rodzą najczystszą złość.

Kolejne strony, na których przewijają się już XXI-wieczne dzieje, już nie jednej, ale wielu spółek grupy PKP, pokonujemy z uczuciem bezsilności. Kulisy kolejnych decyzji, tym razem podjętych już przez polityków, którzy z jakże szlachetnymi intencjami na ustach deformowali polską kolej już nawet nie złoszczą. Może dlatego że ta niemal najnowsza historia zanikania i degradacji działa się na moich, świadomych oczach, a może dlatego że zastany po szalonych latach 90. obraz nie pozwalał na jakiekolwiek większe aspiracje. Polska kolej na początku XXI w. to brzydkie kaczątko, chłopiec do bicia i synonim skansenu poprzedniej epoki, która musi przegrać z nowoczesnością, jaką niosą samochody i autostrady. W tym miejscu opowieść Karola Trammera powoli zjeżdża z głównej magistrali i zatrzymuje się przy kolejnych lokalnych przypadkach degrengolady, upadków, nieudolności i planowych porażek.

Likwidacje linii do kilkudziesięciotysięcznych miast, fatalnie przeprowadzone przekształcenia własnościowe, kolejowe rozbicie dzielnicowe – te i kilka innych historii już zupełnie bezemocjonalnie opisuje drogę polskiej kolei na dno.

W tym miejscu wskazać należy, że przy okazji opisywania powyższych zjawisk zabrakło mi kilku słów o innych, towarzyszącym im działaniom, które odbiły się szerokim echem, np. o zlikwidowaniu niemalże z dnia na dzień kolei wąskotorowych, które z uznano za zbędne tylko z powodu węższego rozstawu szyn czy historii prywatyzacji spółek grupy PKP. Nie jest to jednak wystarczająca podstawa do postawienia książce zarzutu wybrakowania faktograficznego.

Opowieść o podnoszeniu się z dna wyraźnie wybija się z rytmu narracji, po czym zostaje brutalnie przerwana serią wypadków kolejowych. Szczekociny, Baby i Korzybie — trzy miejsca kolejowych katastrof Trammer opisuje niczym wytrawny dziennikarz śledczy, co jednak powoduje w czytelniku mocno mieszane uczucia.Wszystkie te tragedie są znakomicie zrelacjonowane, a ich kulisy ujawnione do najmniejszego detalu. Z drugiej jednak strony, ten fragment książki wyraźnie odrywa się od dotychczasowego biegu narracji, co sprawia, że główny wątek mocno się rozmywa. Autor przeskakuje po kolejnych sprawach, docierając do najnowszych czasów, kończąc opowieść mieszanką dobrych i złych wieści z krajowych torów. Historia zatacza krąg, a my zostajemy z pytaniem „co dalej?” na które próby odpowiedzi znajdziemy na ostatnich stronach.

Ostre cięcie to znakomita lektura dla wszystkich, którzy chcieliby poznać powody obecnego stanu polskiej kolei. Nie jest to raczej książka dla miłośników kolei ani dla „profesjonalistów z branży” – oni większość faktów zaprezentowanych w niej już znają, choć przyznam, że pomimo pewnej znajomości tematu dowiedziałem się z niej również nowych rzeczy.

Na pewno jednak jej przeczytanie nie zaszkodziłoby wielu obecnym decydentom, nie zdającym sobie sprawy z tego, że powielają błędy swoich poprzedników, jednocześnie deklarując, że ich działania odcinają się od dawnych, niszczycielskich praktyk.

Osobom zainteresowanym życiorysami postaci, które do dziś przewijają się na różnego rodzaju konferencjach, w mediach czy czasem nawet w spółkach samorządowych i Skarbu Państwa, z pewnością spodobają się opisy sylwetek postaci odpowiedzialnych za wątpliwej jakości reformy – choć z pewnością, tak jak ja, będą czuli głód w tym zakresie, gdyż „czarnych charakterów” polskiej kolei było znacznie więcej niż tych opisanych w książce. Nie należy tego traktować jako zarzutu, bo dotychczasowa działalność autora (ponad 100 wydanych numerów dwumiesięcznika „Z biegiem szyn”, będącego jedynym niezależnym medium branżowym) budzi zaufanie i pozostawia nas z nadzieją,że nie napisał on jeszcze ostatniego słowa.

Posłuchajcie również rozmowy z autorem ksiązki Karolem Trammerem w najnowszym „Węźle Przesiadkowym”: