Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Katarzyna Nowicka  20 czerwca 2014

Nowicka: Kontrolowana wolność słowa

Katarzyna Nowicka  20 czerwca 2014
przeczytanie zajmie 2 min
Nowicka: Kontrolowana wolność słowa polskie radio

Ledwie kilkanaście dni temu został odsłonięty Memoriał Wolnego Słowa przy ulicy Mysiej w Warszawie. Nic nie miało tu być przypadkowe: miejsce, czas upublicznienia pomnika, kapituła wybierająca zwycięski projekt. Mimo precyzji zaplanowania sukcesu, Memoriał przez pryzmat ostatnich dni w prosty sposób staje się gloryfikacją cenzury.

Założenie było jasne – na skwerze ulokowanym w bezpośredniej bliskości Gmachu Partii, a przed dawnym Głównym Urzędem Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk miał stanąć pomnik, który miał upamiętnić podziemny ruch wydawniczy i podkreślić zwycięstwo nad cenzurą. Data odsłonięcia również miała znaczenie symboliczne – stało się to niemal dokładnie (z jednodniowym opóźnieniem) po 25 latach od wyborów czerwcowych. Forma Memoriału także w założeniu miała być jasna – długi, 90-metrowy, ciągnący się przez skwer czarny pas, ma oddawać kreskę cenzorską. W pewnym momencie zaczyna unosić się do góry i w założeniu ma odsłaniać skreślane treści. Tyle że formalnie czarny pas odkrywa po prostu zwykłą posadzkę, a kreska wcale się nie urywa – ani symbolicznie, ani realnie.

W kontekście ostatnich wydarzeń Memoriał zaczyna nabierać innego wydźwięku – ta unosząca się do góry kreska cenzorska nie odsłania ukrytych treści (nie odsłania bowiem nic), ale strzela w niebo, gloryfikując działalność arbitralnego cenzora.

Wydarzenia w redakcji „Wprost” przy odpowiednim nastawieniu taką interpretację by popierały.

Nie można jednak nie wziąć pod uwagę słów Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, które padły następnego dnia po wkroczeniu ABW do redakcji gazety „Wprost”. Konferencja miała wskazać, że działania funkcjonariuszy były zgodne z literą prawa (Kodeks Postępowania Karnego dopuszcza użycie siły przy pozyskiwaniu rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie – art. 217§5 KPK), tym bardziej, że ABW wkraczało po dowody dwukrotnie. Pozyskanie tych rzeczy i ich kopiowanie, wedle słów Prokuratora, nie łączy się z możliwością ujawnienia informatorów, więc nie ma również naruszenia tajemnicy dziennikarskiej objętej bezwzlędnym zakazem dowodowym. Działanie zlecone przez Prokuratorę nie miało także na celu zablokowania publikacji kolejnych nagrań.

Mimo tych zastrzeżeń, poważne wątpliwości budzi brak profesjonalności działania ABW. Choć wolność słowa formalnie została obroniona, materialnie możliwe są dowolne interpretacje, co może być symbolizowane przez odsłonięty pomnik na skwerze przy Mysiej.