Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Wipler: Szlag mnie trafia na myśl o OFE

przeczytanie zajmie 3 min
Wipler: Szlag mnie trafia na myśl o OFE Facebook

W nadchodzącym tygodniu planowane jest dopięcie reformy Otwartych Funduszy Emerytalnych. Rząd ma przed końcem roku coraz mniej czasu, aby ją sfinalizować. Myśli Pan, że premierowi uda się jeszcze wizerunkowo uratować całą tę reformę?

Mam kompletnie gdzieś wszelkie wizerunkowe problemy, czy wyzwania wizerunkowe rządu Tuska. Protestuję też zdecydowanie przed nazywaniem tej grabieży reformą.

W takim razie, czy ewentualne niedoprowadzenie tej reformy do końca…

Proszę nie używać słowa „reforma”, bo mnie szlag trafia.

Rozumiem to doskonale. Wobec tego, czy akcja nacjonalizacji naszych środków w OFE może celowo nie zostać doprowadzona do końca, aby pojawiła się możliwość nieprzyjęcia ustawy budżetowej na początku roku? Będzie to dobry pretekst dla premiera Tuska do rozpisania przedterminowych wyborów. Co Pan myśli o takim scenariuszu?

Myślę, że w chwili obecnej nie ma miejsca na przedterminowe wybory. Chyba że faktycznie rozpadnie się koalicja i nie uda się przeprowadzić zmian w OFE, na co ogromnie liczę. Strategia Tuska polega na tym, aby ofiarować nam prezenty za skradzione nam pieniądze. Planuje zabrać nasze, realne oszczędności emerytalne, za ich część spłacić swoje długi, a resztę rozdać w ciągu najbliższych dwóch lat. Jestem przekonany, że w latach wyborczych 2014, 2015 m.in. wzrosną pensje w budżetówce i część świadczeń społecznych, co zostanie sfinansowane właśnie z naszych oszczędności emerytalnych.

Czy premier zdoła po raz kolejny nabrać społeczeństwo polskie na te przedwyborcze prezenty?

Jestem pełen niepokoju. Ta zmiana tak bardzo podcina szanse rozwoju Polski, jak pójście Ukrainy w stronę Rosji podcina możliwości i szanse rozwojowe Ukrainy. Z uwagi na wagę grabieży środków w OFE, analogicznie do sytuacji w Kijowie, Polacy powinni się masowo gromadzić w tym tygodniu pod siedzibą Rady Ministrów i sejmem oraz ostro sprzeciwiać się tej grabieży, schowanej pod przykrywką „reformy OFE”.

Dlaczego tak się nie dzieje?

Mamy nadzieję, że jednak będzie się działo. My, jako „Republikanie”, będziemy takie protesty organizowali w tym i przyszłym tygodniu w całym kraju, przede wszystkim przed biurami poselskimi posłów, chcących przyłożyć rękę do tej grabieży. Dlaczego Polacy masowo nie reagują na tę grabież? Przede wszystkim, ze względu na złożoność finansową mechanizmu emerytalnego, jaki wprowadzono, wielu z nas nie czuje, że realne oszczędności na kontach emerytalnych w OFE zostaną zamienione na nierealne obietnice bez pokrycia polityków PO i PSL. 270 miliardów zainwestowane w papiery wartościowe wyparuje, w zamian za to wzrośnie do 2,5 biliona złotych niemający pokrycia dług w ZUS! Tylko dlatego Polacy nie gromadzą się dziś na ulicach i placach Warszawy, że nie czują, jak bardzo konkretna i poważna jest ta zmiana. Gdyby ludziom odebrać 30-50 tysięcy złotych bez odszkodowania – a tyle przeciętny Polak ma w OFE po 14 latach oszczędzania – i dać im w zamian nic nie warte papierki, to by każdego z nas krew zalała. Jeśli natomiast robi się taką operację na pieniądzach, których nigdy nie czuliśmy fizycznie w ręce, to zwyczajnie nie mamy świadomości tej grabieży. Jej konsekwencje odczujemy dopiero w chwili przejścia na emeryturę. Za kilkanaście, kilkadziesiąt lat Polacy z niedowierzaniem zaczną obserwować, jaka jest jej wysokość. Dojdzie do tego jednocześnie problem z waloryzacją i wypłatą emerytur, na co złoży się kryzys finansów i kryzys demograficzny.

Chciałbym teraz nieco zmienić temat i zapytać Pana o echa weekendowej wizyty prezesa Kaczyńskiego na Ukrainie. Media, również te na ogół PiSowi nieprzychylne, bardzo pozytywnie wypowiadały się o tym ruchu. Czy Jarosław Kaczyński, odmawiając wczoraj udziału w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, nie zaciemnił swojego politycznego sukcesu?

Właśnie po to, ta Rada została wczoraj zwołana. Aby dać szansę Jarosławowi Kaczyńskiemu do straty tych politycznych punktów, które ugrał w niedzielę, przemawiając do setek tysięcy wzburzonych Ukraińców, chcących swojego kraju w Europie. Niestety, Kaczyński był bardzo przewidywalny i zatańczył dokładnie tak, jak mu prezydent Komorowski zagrał. Gdy Komorowski zwołał posiedzenie RBN, która jest organem całkowicie pozbawionym jakichkolwiek kompetencji, jest zwyczajnym klubem dyskusyjnym, od razu pomyślałem, że to ruch, aby odstrzelić Kaczyńskiemu skrzydła, które rozpostarł w Kijowie. Gdyby prezes przemógł się, aby złamać schemat i wbrew swoim, słusznym skądinąd zastrzeżeniom, co do udziału w RBN, gdyby przełamał się i jednak zdecydował się wczoraj na uczestnictwo, z pewnością pomnożyłby jeszcze swój kapitał polityczny zdobyty na euro-Majdanie. Niestety, zachował się bardzo standardowo i zatańczył pod muzykę, którą zagrali mu Tusk z Komorowskim.

Rozmawiał Krzysztof Bieda