Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Wielki Sekretarz patrzy. Chiny, Kubuś Puchatek i cyfrowa dyktatura [VIDEO]

„Kiedy Internet zaczynał zdobywać światową popularność, wiele osób wierzyło, że oto nastał koniec wszelkich opresyjnych reżimów. Dziś już wiemy, że stało się inaczej. Chiny mają obecnie największą liczbę użytkowników sieci na świecie – ponad 900 mln – a jednak nic nie wskazuje na to, by powodowało to zagrożenie dla autorytarnej władzy Komunistycznej Partii Chin.” – w nowym odcinku KluboTygodnika Andrzej Kohut opowiada o budowaniu w Państwie Środka „cyfrowego komunizmu”.

„Takie działania: ograniczenie dostępu do informacji, zatrudnienie armii cenzorów uzbrojonych w algorytmy i sztuczną inteligencję, wreszcie zasianie grozy wśród potencjalnych buntowników sprawiło, że partia może spać spokojnie. Kai Strittmatter, autor książki Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura? przywołuje eksperyment, w którym setce pekińskich studentów pokazano słynne zdjęcie mężczyzny stojącego naprzeciw czołgu – ikonę protestów na placu Tienanmen. Nikt nie wiedział do jakich wydarzeń odnosi się zdjęcie. Tylko 15 zorientowało się, że na zdjęciu jest Pekin, reszta obstawiała, że to zupełnie inny kraj. To dobitnie pokazuje jak złudne były nadzieje wiązane z Internetem i jak skutecznie można go ocenzurować.” – argumentuje Kohut.

„Dzisiaj w Chinach kamer do monitoringu jest już ponad 300 mln – to więcej niż połowa wszystkich tego typu urządzeń na całym świecie – a ich liczba wciąż rośnie. Kilka lat temu w Chinach pojawił się film Oczy ważki. Fabuła chyba nie była nadzwyczajna – jakaś historia miłosna, bijatyki, operacja plastyczna, pościgi. Ale nie to było w nim interesujące. Film powstał nie tylko bez profesjonalnych aktorów, ale i bez ekipy filmowej. Cały materiał pochodził z wszechobecnych kamer.” – zwraca uwagę szef działu portalowego Polska na mapie.

„Według  MIT Technology Review, w 2020 r. Chiny mogą wydać na badania poświęcone sztucznej inteligencji nawet 8 mld dolarów, a więc więcej niż USA. Efektem będą nie tylko lepsze zdjęcia robione przez chińskie smartfony, ale też możliwość wykorzystania zasobów danych, jakie gromadzi chińskie państwo. A do czego może się to przydać? Taki system, śledzący poczynania obywateli niemal na każdym kroku i łączący wyniki tych obserwacji z ogromnym zasobem danych na ich temat może z łatwością wychwycić anomalie: ktoś zbyt wiele czasu spędza poza domem? Albo zaczął niespodziewanie odwiedzać nowe miejsca? Spotykać niewłaściwych ludzi? Zbyt często pojawiać się w sklepie? Może coś knuje, planuje przestępstwo albo spiskuje przeciw władzy? Wyłapanie symptomów pozwoliłoby zatrzymać go ZANIM zrobi coś złego. Trochę jak w filmie Raport mniejszości, tylko, że już dzieje się naprawdę” – alarmuje szef Regionalnego Ośrodka Studiów Międzynarodowych w Warszawie.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.