Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Koniec Hongkongu, jaki znamy

Koniec Hongkongu, jaki znamy Zdjęcie: Jason Lam

Hongkong był miejscem, gdzie ludzie Zachodu stawiali pierwsze kroki w chińskim świecie, a wielu Chińczyków mogło się zetknąć po raz pierwszy z Zachodem. To już przeszłość. Wprowadzona Ustawa o bezpieczeństwie narodowym błyskawicznie zdewastowała zaufanie do wymiaru sprawiedliwości i praktycznie uniemożliwiła jego odbudowę w warunkach coraz większej ingerencji Pekinu. Zachwianiu uległa najważniejsza podstawa sukcesu regionu, jakim były rządy prawa. Formalnie autonomia zostanie zachowana, ale w praktyce Hongkong będzie poddany rygorom państwa policyjnego. Zmienia się rola tej metropolii z transnarodowego łącznika w międzynarodowy detonator, który przyśpieszy zwrot w relacjach Zachodu z ChRL.

Port międzynarodowej współpracy

Hongkong powstał jako brytyjska kolonia w wyniku I wojny opiumowej (1839-42). Władzę sprawowano twardą ręką i nie było wątpliwości, kto znajduje się na szczycie hierarchii. To Imperium Brytyjskie gwarantowało rządy prawa i szereg swobód. Jednak głównym warunkiem funkcjonowania Hongkongu był specjalny status i odseparowanie go od reszty Chin. Bezpieczeństwo miastu gwarantował najpierw status brytyjskiej kolonii, a po przekazaniu go Chińskiej Republice Ludowej (ChRL) w 1997 r. szeroka autonomia w ramach formuły „jeden kraj, dwa systemy”.

Początkowo, po przejęciu w 1997 r., niewiele uległo zmianie. W praktyce Pekin zajął miejsce Londynu, ale poza odwróceniem ograniczonych reform demokratycznych, przeprowadzonych przez ostatniego brytyjskiego gubernatora, chińscy komuniści nie ingerowali w lokalny układ sił. Utrzymali system zarządzania, w którym dominuje kasta zawodowych urzędników i tycoonowie – oligarchowie kontrolujący poszczególne sektory gospodarki. Biurokraci gwarantują przywileje oligarchów, a ci zapewniają poparcie polityczne poprzez kontrolowane przez siebie ciała elektorskie wybierające część składu Rady Legislacyjnej (LegCo) lokalnego parlamentu.

Pekin odgrywał w tym układzie rolę patrona i ostatecznego arbitra, ale generalnie dawał wiele swobody lokalnym graczom pod warunkiem, że zachowają lojalność. Pozostawiono też szereg wolności niedostępnych dla mieszkańców Chin kontynentalnych, takich jak wolność prasy, połowicznie wolne wybory i rządy prawa oparte na brytyjskich zwyczajach i wzorach. Ten hybrydowy system polityczny, dający Hongkongowi autonomię, był gwarantowany na co najmniej 50 lat umową z Wielką Brytanią, tzw. Wspólną Deklaracją z 1984 r.

System skazany na porażkę

Ugodowe podejście Komunistycznej Partii Chin (KPCh) wynikało z kalkulacji gospodarczych. W 1997 r. PKB Hongkongu odpowiadało 18,4% PKB całej ChRL. Miasto było też źródłem kapitału, know-how i technologii potrzebnych przeżywającym bum gospodarczy Chinom. Przede wszystkim Hongkong wciąż był i jest łącznikiem, który wpina zdominowaną przez państwo gospodarkę ChRL do globalnego systemu finansowego. Niezależne sądownictwo dawało zagranicznym inwestorom gwarancję i poczucie bezpieczeństwa, których nie mają na kontynencie.

Problem w tym, że zasada „jeden kraj, dwa systemy” nigdy miała szans odnieść sukcesu. Wynika to z zawartej w niej sprzeczności. Co powinno przeważyć w konflikcie interesów między jednym państwem a dwoma systemami? Tylko czysto teoretycznie zasada „jeden kraj, dwa systemy” mogłaby przetrwać, gdyby powstały w 1997 r. system został zamrożony. Jednak byłoby to wbrew naturze. Każda społeczność ewoluuje i ulega zmianie, a system polityczny musi za tym podążać. W przypadku Hongkongu społeczeństwo oczekiwało zarówno demokratyzacji politycznej, jak i zmniejszenia drastycznych różnic ekonomicznych.

Równocześnie zmiany zaczęły zachodzić w ChRL. Wizja liberalizacji, która miała towarzyszyć rozwojowi gospodarczemu i narodzinom chińskiej klasy średniej, zaczęła się rozwiewać, co zostało ostatecznie przypieczętowane przez autorytarny zwrot Xi Jinpinga, wybranego w 2012 r. na przywódcę KPCh. Aspiracje mieszkańców i KPCh co do kierunku zmian w regionie znalazły się na kursie kolizyjnym.

W praktyce Hongkończycy mogliby zachować wolność tylko pod warunkiem, że zrezygnowaliby z jej korzystania. Przez lata erozji ulegały swobody obywatelskie. Opozycyjnym parlamentarzystom odbierano mandat, a wielu kandydatów nie dopuszczono do wyborów. Biznes powiązany z władzami zaczął wykupywać media i sieci dystrybucji, a polityczne nominacje sędziów i naciski podważać niezależność sądów. W efekcie narastającego od lat napięcia w 2019 r., po kilku większych kryzysach politycznych, które przeszedł Hongkong od początku obecnego stulecia, doszło do frontalnego zderzenia.

Przyszłość jawiąca się wyłącznie w ciemnych barwach

Wynik kolizji był łatwy do przewidzenia i skończył się narzuceniem przez Pekin Ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Nie tylko oznacza to, że zaczął on rządy bezpośrednie w Hongkongu. Ponadto władza otrzymuje narzędzia do przebudowy relacji społeczno-politycznych w mieście. Mimo zapewnień o zachowaniu autonomii, a nawet umocnieniu zasady „jeden kraj, dwa systemy”, Hongkong, jaki znamy, ginie na naszych oczach, ponieważ zniknęła bariera, która chroniła go przed autorytarnym systemem politycznym ChRL, niezdolnym do tolerowania jakiegokolwiek sprzeciwu lub odmiennego zdania. Wszystko wskazuje też na to, że pandemia COVID-19 da władzom więcej swobody i przyśpieszy cały proces.

W obecnej sytuacji międzynarodowej Pekin będzie dążył do szybkiego spacyfikowania Hongkongu i eliminacji organizacji społeczno-politycznych, które KPCh postrzega jako egzystencjalne zagrożenie. Wydaje się, że mimo retoryki zarówno Waszyngtonu, Brukseli, jak i propagandy Pekinu, o wiele słabsza reakcja Zachodu, niż się tego spodziewano w stolicy ChRL, pozwoliła władzom uznać, że mają swobodę działania.

Zwłaszcza że Partia była i jest gotowa zapłacić wysoką cenę za zlikwidowanie zagrożenia, jakie widzi w braku pełnej integracji Hongkongu z ChRL, co samo w sobie dowodzi zarówno jej obsesji na punkcie kontroli, jak i braku poczucia bezpieczeństwa. Formalnie autonomia zostanie zachowana, ale w praktyce region będzie poddany rygorom państwa policyjnego, podobnym do tych na kontynencie.

Wydaje się, że Pekin będzie obecnie dążyć do zapobiegnięcia wszelkimi metodami zwycięstwu partii opozycyjnych w kolejnych wyborach do LegCo. Nie zaakceptuje także kolejnego upokorzenia, jakim był triumf demokratów w listopadowych wyborach do rad dystryktów. 31 lipca br. władze ogłosiły odłożenie wyborów o rok z powodu pandemii COVID-19. Da to czas na rozbicie obozu demokratów.

Neutralizacji opozycji będzie towarzyszyć ograniczenie dyskursu publicznego, w tym wolności wypowiedzi i prasy oraz zgromadzeń. Nie można wykluczyć wprowadzenia cenzury Internetu na wzór Chin kontynentalnych. Można się spodziewać procesów działaczy demokratycznych, którzy będą oskarżeni zgodnie z nową ustawą o separatyzm lub działalność wywrotową, które są definiowane tak ogólnie, że wszystko poza absolutnym poparciem dla władz może być uznane za przestępstwo. Ustawa daje też możliwość ich sądzenia i karania w ChRL.

Władze zrealizują również dawno planowane zmiany w szkolnictwie i programach nauczania. Dojdzie do lustracji kadry pedagogicznej. Możliwe, że mandaryński zastąpi kantoński jako język nauczania. Wszystkiemu już towarzyszy atmosfera denuncjacji, zastraszania i szkalowania każdego, kto się sprzeciwi zmianom. Hongkong zostanie poddany reedukacji i czystce politycznej, które KPCh ma opanowaną do perfekcji. Trudno jednak określić horyzont czasowy tej korekty społeczno-politycznej, ale raczej będziemy ją mierzyć miesiącami niż latami.

Gospodarczy rachunek za polityczną dominację

Konsekwencje dla ChRL i Hongkongu będą daleko idące, ale ujawnią się stopniowo wraz z wprowadzanymi przez władze zmianami. Faktyczna likwidacja autonomii uderzy w gospodarkę regionu, ale też odbije się negatywnie na samej ChRL. Co prawda, w 2019 r. PKB Hongkongu stanowiło nominalnie już tylko 2,7% PKB Chin. Jednak swoboda przepływu kapitału uczyniła region głównym kanałem cyrkulacji aktywów finansowych z i do ChRL. Od przejęcia Hongkongu jedna trzecia (wartych 829 mld USD) obligacji dewizowych przedsiębiorstw z ChRL była tutaj wyemitowana. Na lokalnej giełdzie miało również miejsce trzy czwarte (warte 362 mld USD) zagranicznych pierwszych ofert publicznych (IPO) chińskich przedsiębiorstw. Specjalny status Hongkongu otwiera również zagranicznemu kapitałowi możliwość zakupu przez lokalnych pośredników akcji chińskich przedsiębiorstw na giełdach w ChRL, a inny program dał możliwość nabycia przez zagranicznych inwestorów chińskich obligacji na sumę ok. 280 mld USD. W 2018 r. chińskie firmy były w stanie zebrać w ChRL kapitał wartości jedynie ok. 19,7 mld USD, ale w Hongkongu zdobyły 35 mld USD.

Trzeba pamiętać, że specjalny status regionu był też gwarantem bezpieczeństwa dla podmiotów z ChRL. Państwowe banki z kontynentu przetransferowały do 2018 r. ok. 1,1 bln USD (ok. 9% PKB ChRL). Waluta regionu – dolar hongkoński – poprzez mechanizm wymiany i powiązana od 1983 r. z dolarem amerykańskim zapewnia gospodarce ChRL dostęp do dewiz. Zmiany polityczne doprowadzą do załamania się tego specyficznego ekosystemu finansowego, choć oczywiście nie nastąpi to z dnia na dzień.

Jednak odebranie przez Waszyngton specjalnego statusu gospodarczego Hongkongowi i traktowanie go jak integralnej części ChRL jest tylko zwiastunem kłopotów. Brak wolności naukowej zacznie stwarzać bariery dla innowacyjności, które widać w ChRL. Ograniczenia wolności słowa w ogóle przełożą się z czasem na spadek kreatywności Hongkończyków, która stanowiła podstawę sukcesu regionu.

Nie ma przesady w stwierdzeniu, że Hongkong powstał na gołej skale i jego jedynym bogactwem naturalnym są ludzie. Narastająca atmosfera terroru politycznego i pogarszająca się sytuacja gospodarcza prowokują mieszkańców do rozważenia emigracji. Wiele państw, m.in. Australia i Japonia, już oferują im specjalna ścieżkę emigracyjną. Dla połowy Hongkończyków pierwszym wyborem emigracji jest jednak Tajwan. Również wielu obywateli regionu na przestrzeni lat wystarało się o obywatelstwo innego państwa, w tym ludzie najbogatsi i osoby powiązane z obozem propekińskim. Wygląda na to, że nawet oni zdają sobie sprawę, że ich lojalność to za mało, aby gwarantować im majątek i wpływy. W sumie na ponad 7 mln mieszkańców trudna do oszacowania grupa, od pół miliona do miliona, ma już podwójne obywatelstwo. Także ok. 3 mln ma prawo do zamorskiego obywatelstwa brytyjskiego, które dzięki zmianom podjętym przez Londyn w odpowiedzi na wydarzenia w Hongkongu otwiera obecnie ścieżkę do pełnego obywatelstwa Zjednoczonego Królestwa.

Masowy odpływ ludności, jeżeli do niego dojdzie, zwłaszcza wśród ludzi najbogatszych, specjalistów i młodzieży, dodatkowo zachwieje gospodarką i ogólną atmosferą w regionie. W efekcie wzmocni negatywne trendy i będzie stanowić impuls dla kolejnych emigrantów.

Co prawda, Pekin grozi, że będzie utrudniał wyjazdy, ale praktycznie mogłoby to nastąpić tylko poprzez dalsze drastyczne zmiany w Hongkongu, co tylko przyśpieszyłoby i pogłębiłoby załamanie systemu społeczno-gospodarczego.

Daleko idące konsekwencje międzynarodowe

Zachwianiu uległa najważniejsza podstawa sukcesu regionu, jakim były rządy prawa. Ustawa o bezpieczeństwie narodowym wprowadza możliwość bezpośredniego stosowania w regionie prawodawstwa ChRL i procedur sadowych, które nie tylko są stworzone na miary i potrzeby państwa autorytarnego, ale opierają się na innej koncepcji relacji państwa i obywatela. Już dzisiaj żaden prawnik ani instytucja publiczna w Hongkongu, w tym Departament Sprawiedliwości, nie potrafią przedstawić wiążącej wykładni Ustawy ani zakresu jej obowiązywania.

Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby jej przepisy wykorzystać w sprawach handlowych. Jednak to przełamanie instytucjonalnej bariery między systemami prawnymi Hongkongu i ChRL powoduje utratę zaufania. Do tej pory Hongkong ze względu na swoje prawo handlowe i sprawny wymiar sprawiedliwości był jedną z najpopularniejszych jurysdykcji do zawierania kontraktów handlowych. Dewastacja zaufania do sądów jest błyskawiczna i praktycznie niemożliwa do odbudowy w warunkach coraz większej ingerencji Pekinu w sprawy regionu.

Porażka zasady „jeden kraj, dwa systemy” komplikuje także relacje w Cieśninie Tajwańskiej. Deng Xiaoping, architekt chińskich reform gospodarczych, sformułował hasło „jeden kraj, dwa systemy” na początku lat 80. jako stabilizujące relacje ChRL z Tajwanem. Nie wydaje się, aby sam Deng wierzył, że może dojść do pokojowego zjednoczenia z wyspą w przewidywalnej przyszłości, ale potrzebował sposobu, aby zamrozić konflikt i umożliwić ChRL otwarcie się na inwestycje i technologie z Tajwanu. Dopóki obydwie strony mogły udawać, że istnieje możliwość pokojowego zjednoczenia w nieokreślonej przyszłości, były w stanie utrzymywać pod kontrolą rosnące od czasu masakry na placu Tiananmen w 1989 r. napięcie między powrotem do autorytaryzmu na kontynencie a pogłębianiem się demokracji i liberalizacji społeczeństwa na wyspie. Teraz ta fikcja zniknęła i dla wszystkich jest jasne, że jedyna droga do zmiany status quo wiedzie przez konflikt zbrojny.

Wraz z Hongkongiem umiera nadzieja na wkomponowanie rosnących Chin w istniejący porządek międzynarodowy i przyjęcie przez Pekin roli odpowiedzialnego akcjonariusza spraw globalnych. Mimo słabej – na moment pisania tego tekstu – reakcji Zachodu to ograniczenie autonomii Hongkongu i de facto złamanie umowy międzynarodowej z Wielką Brytanią przyśpieszy zmianę relacji Zachodu z ChRL.

Anglojęzyczna wersja materiału do przeczytania tutaj. Wejdź, przeczytaj i wyślij swoim znajomym z innych krajów!

Artykuł (z wyłączeniem grafik) jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zezwala się na dowolne wykorzystanie artykułu, pod warunkiem zachowania informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Dyplomacja publiczna 2020 – nowy wymiar”. Prosimy o podanie linku do naszej strony.

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2020 – nowy wymiar”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.