Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Brzyski: Nadchodzi „Pokolenie ja”

„Młodzi ludzie dorastający w cyfrowej rzeczywistości nie chcą żyć na modłę swoich rodziców. Ich niezauważalny bunt zmieni nieodwracalnie świat, który znamy, a pandemiczny kryzys tylko to przyspieszy” – pisze na łamach Plusa Minusa rzecznik Klubu Jagiellońskiego Bartosz Brzyski.

„To, że ze światem jest coś nie tak, czuliśmy już od dawna. Mówiono o rosnących nierównościach, kryzysie klimatycznym, słabnącej klasie średniej, która wymówiła sojusz z dotychczasowymi elitami, nie zdając sobie sprawy, że prawdziwym miernikiem zmian są dzieci. Po cichu, gdzieś na marginesie, przebijały się tylko informacje o postępującym wzroście samobójstw wśród najmłodszych, o fali depresji w grupach wiekowych, w których wcześniej jej nie notowano, o coraz częstszej alienacji. Sygnały te mieliśmy od dawna, ale brakowało nam wiedzy do ich interpretacji, poza tą prostą, że napięcie między światem najmłodszych a tym, do którego mają dojrzeć, jest zbyt duże” – zauważa Brzyski.

„Najszybciej zdali sobie z tego sprawę ci, którzy położyli podwaliny pod nową rzeczywistość dzieci pokolenia Z – urodzonych, wedle przyjętych podziałów, po 1990 r. Kiedy cały świat korzystał na możliwości włożenia dziecku tableta czy smartfona w rękę, aby przestało płakać, ludzie z Doliny Krzemowej zaczęli wyłączać w domu wi-fi i reglamentować dostęp podopiecznych do nowych technologii. Korelacja między korzystaniem z sieci a problemami emocjonalnymi była zbyt duża, aby można było ją dalej ignorować. Jednak o dzieci nie zaczęli bać się tylko rodzice, ale zainteresował się nimi także biznes. Bo dzieci to przyszli konsumenci. I to tacy, którzy, jak się okazało, za sprawą cyfrowych doświadczeń postrzegają świat zupełnie inaczej niż ich rodzice” – rozwija rzecznik Klubu Jagiellońskiego.

„W opracowaniach poświęconym generacjom opisuje się pokolenie tzw. baby boomersów, czyli ludzi powojennego wyżu (to wobec nich buntują się dzisiejsi 40-latkowie hasłem „ok boomer”); pokolenie X – urodzonych do roku 1980; milenialsów (pokolenie Y), którzy przyszli na świat jeszcze przed upadkiem żelaznej kurtyny, oraz pokolenie Z, czyli całą resztę. Jednak o ile ta klasyfikacja ma jakiekolwiek zastosowanie dla świata Zachodu, o tyle w większości nie można jej zastosować do krajów naszego regionu. Większość ludzi urodzonych zarówno w latach 80., jak i początku lat 90. to ludzie bardzo podobni do swoich rodziców. PRL w dużej mierze oderwał nas od cyklu pokoleniowych zmian opisywanych na Zachodzie, stąd dzisiejsi 30-latkowie w większości dalej odtwarzają model życia rodziców – znaleźć pracę, kupić dom lub mieszkanie, założyć rodzinę, piąć się w hierarchii społecznej i konsumować” – pisze Brzyski.

„Oczywiście, nie są to kopie rodziców – pojawiły się pierwsze jaskółki zwiastujące, że dokonuje się zmiana świadomości. Pokolenie Y zwraca także uwagę na wartości postmaterialne, jak ochrona środowiska czy zarządzanie przestrzenią w miastach, jednak zasadniczo ich marzenia, motywacje i sposób konsumpcji nie uległy większej zmianie względem rodziców” – rozwija rzecznik Klubu Jagiellońskiego.

„Co niezwykle ważne dla biznesu, jeszcze chętniej od swoich wychowawców się zadłużali, wierząc, że ich dochody będą nieprzerwanie rosnąć, a poza samochodami i telewizorami wydawali pieniądze na kosmetyczkę, restaurację czy kino, niespecjalnie trzymając się finansowej dyscypliny. Pandemia sprawiła, że ich rosnąca konsumpcja dobiła właśnie do sufitu z głośnym hukiem i przyspieszyła przestawianie się firm na zupełnie nowe modele biznesowe, które nastawione będą na pokolenie Z” – zauważa autor.

Bardziej przekonującą kategorię najmłodszego pokolenia przedstawiła Jean M. Twenge, profesor psychologii na Uniwersytecie Stanowym w San Diego, autorka książek „Pokolenie ja” o urodzonych między 1980 a 1995 rokiem oraz „iGen”, poświęconej urodzonym w dobie internetu, skomercjalizowanego właśnie w tym granicznym roku. iGen to osoby, które wchodziły w wiek nastoletni, kiedy w 2007 r. Steve Jobes zaprezentował pierwszego iPhone’a, i u których, jak wskazuje autorka, radykalny skok problemów psychicznych rozpoczął się w okolicach 2012 r., kiedy większość Amerykanów posiadała już smartfony” – zauważa Brzyski.

„Starzenie się społeczeństw zachodnich sprawi, że żyjący coraz dłużej seniorzy będą dyktować kierunek polityki jeszcze przez lata, broniąc rozwiązań i społecznych hierarchii, które młodym będą coraz bardziej obce. Przecież już dziś hasło buntu 30- i 40-latków przeciwko 60- i 70-letnim politykom pełne jest irytacji z powodu zmonopolizowania władzy, a przecież różnica między nimi jest i tak o wiele mniejsza niż między dzisiejszymi 20-latkami a ich rodzicami” – dodaje autor tekstu.

„Na razie mamy jednak dopiero przedsmak tego, co nas czeka. Pandemia koronawirusa nie przynosi rewolucji, ale jest przyspieszeniem tendencji, które przyniosło pojawianie się dzieci internetu. Dlatego naturą czekającego nas kryzysu nie będzie upadek banków, ale kłopoty firm, na których produkty nikt dziś nie czeka i na które chętnych będzie coraz mniej. Przebudowany zostanie zapewne rynek usług, którego potencjalni klienci coraz rzadziej wychodzić będą z domu. Pojawią się zupełnie nowe usługi. Gdy w cenie będą lokalność i oryginalność, Zachód wreszcie odejdzie od macdonaldyzacji na rzecz wzmacniania regionów. Pandemia nie zmieni młodych, za to młodzi dostaną szybciej namiastkę swojego świata” – podsumowuje Brzyski.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.