Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Jakubowski: W Czechach ustawa o transporcie zbiorowym ma cztery strony, w Polsce czterdzieści

przeczytanie zajmie 3 min

Regres transportu publicznego w Polsce już nie tyle postępuje, co wręcz zaczyna zwalniać, gdyż już nie bardzo jest co likwidować. Sytuacja wygląda bardzo źle. Tam gdzie samorządy nie podejmują interwencji, transportu zbiorowego po prostu nie ma. Pozostają jedynie przewozy szkolne, które w niewielu przypadkach są udostępnione dla innych osób niż uczniowie szkół – zauważa ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego Bartosz Jakubowski, który w ostatnich dniach o problemach transportu zbiorowego w „Polsce lokalnej” opowiadał w Radio Szczecin oraz TOK FM.

„W ostatnich dniach pojawiła się  legislacyjna „wrzutka” nowego projektu ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, która kolejny raz gmatwa przepisy. W projekcie wciąż nie ma postulowanego przez wielu ekspertów wyrażonego wprost obowiązku organizacji przez samorząd publicznego transportu. Projekt nowej ustawy o PTZ jest zbyt rozmyty. W Czechach podobna ustawa ma jedynie cztery strony, u nas proponuje się ich 40. Nasz południowy sąsiad może być dla nas transportowym wzorem. Możemy być pewni, że w każdym zakątku tego kraju znajdziemy regularnie kursujące autobusy, we wspólnym systemie taryfowym, które na pewno zawiozą nas do najbliższego miasta albo stacji kolejowej” – wyjaśniał.

„Narzędzia do organizacji transportu zbiorowego istnieją. Można oczywiście powiedzieć, że są niedoskonałe. Niestety samorządy nie zostały zobowiązane do organizacji transportu publicznego, a dano im jedynie możliwość. Co więcej, tworząc ustawę o publicznym transporcie zbiorowym nie wskazano w jaki sposób samorządy mogą finansować organizację transportu. Niektóre gminy wykorzystują na ten cel budżet przeznaczony na dowóz dzieci do szkół. Istnieją w Polsce jednostki samorządowe, które za te pieniądze z powodzeniem organizują ogólnodostępny transport zbiorowy. Jednym z takich przykładów jest zachodniopomorska gmina Chojna” – argumentował Jakubowski.

„Przez długie lata dzieci ze szkół wiejskich były motorem napędowym komunikacji lokalnej z uwagi na to, że jeśli dojazd do szkoły wynosi więcej niż trzy kilometry, to gmina jest zobowiązana taki dojazd zapewnić, a jednym z najlepszych sposobów jest uruchomienie regularnej komunikacji w której gmina wykupuje bilet uczniowi tak żeby mógł do niej dojechać. Niestety wraz z niżem demograficznym ten środek transportu zaczął się degenerować. Kursy stawały się coraz rzadsze, a w wielu gminach zostawiono jeden autobus, który krąży od wsi do wsi. Takie połączenia przestały być atrakcyjne dla innych podróżnych” – zauważa.

„Możemy zrobić dużo, żeby transport zbiorowy usprawnić. Po pierwsze autobusy szkolne powinny być otwarte dla wszystkich podróżnych, co nie wszędzie jest normą. Szkolne gimbusy powinny być wplecione w rozkład autobusów kursowych. Potrzebna jest również promocja wśród samorządów właściwego finansowania transportu i bieżącej jego działalności – nie da się tego odłożyć w czasie jak remontu drogi” – podsumował Jakubowski.