Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Pracować po republikańsku. Marzenie o państwie jako dobrym pracodawcy

Pracować po republikańsku. Marzenie o państwie jako dobrym pracodawcy
Administrację publiczną cechuje przekonanie o niskiej legitymizacji własnego istnienia i własna odmiana folwarcznych stosunków międzyludzkich w pracy. Skutkuje to przyjmowaniem postaw asekuranckich, niską innowacyjnością działań, kompleksem niższości wobec „rynku”.

Polskie urzędy potrzebują fundamentalnej zmiany organizacyjnej odwołującej się do postaw i mechanizmów kooperacyjnych i negocjacyjnych. Administrację publiczną cechuje głęboko zinternalizowane przekonanie o niskiej legitymizacji własnego istnienia, a także własna odmiana folwarcznych stosunków międzyludzkich w pracy. Skutkuje to przyjmowaniem postaw asekuranckich, niską innowacyjnością działań, kompleksem niższości wobec sektora przedsiębiorstw („rynku”). Wszystko to składa się na nieatrakcyjność administracji jako pracodawcy i daleką od optymalnej wydajność rozumianą jako stopień realizacji celów postawionych przed organizacją, jaką jest administracja.

Najnowsza publikacja CAKJ przygląda się pewnemu praktycznemu problemowi, formułuje na podstawie tego spojrzenia pewne uogólnione stanowisko i stara się na jego rzecz argumentować. W pierwszej kolejności stara się jednak wpisać problem w angażującą perspektywę znaczeniową. Odnieść go do nadającej sens opowieści.

Taką znaczącą perspektywą jest dla autora doświadczenie polskiej peryferyjności. Polska nie jest częścią rdzeniowej sfery globalnego systemu. Nie operuje na froncie życia gospodarczego, naukowego ani kulturowego. Pełni role wspierające na zapleczu. Zapleczu wprawdzie bliskim, a nie odległym, jak przez większą część naszej historii – za naszego życia Polska przemieniła się ze światowego peryferium w półperyferium. Półperyferyjność to dla nas doświadczenie wyjątkowe, ale nie całkiem bezprecedensowe – podobnym statusem Polska cieszyła się przejściowo w XVI wieku. Czymś rzeczywiście bez precedensu byłby natomiast cywilizacyjny awans do rangi części globalnego rdzenia. Zadaniem dla pokoleń „długiego” XIX wieku było wybicie się na niepodległość, pracą pokoleń powojennych było wybicie się na suwerenność – granicą wciąż leżącą przed nami jest zaś wybicie się na podmiotowość.

„Sprawne państwo” – ta zbitka utrwaliła się jako nazwa marzenia niesionego przez kolejne potransformacyjne pokolenia zaangażowanych Polaków. Do sprawnego państwa wzdychamy w debacie publicznej często – robiliśmy to tyle razy, że stało się to już dla nas właściwie mechanicznie odprawianym rytuałem dyskusyjnym. Znacznie rzadziej stawiamy otwarcie pytanie: sprawne w czym ma być nasze państwo? Jak gdyby było to całkowicie oczywistym — albo jakbyśmy takiej świadomości kierunku wcale w żądaniu i projektowaniu reform nie potrzebowali.

Działanie sfinansowane ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.