Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Siergiej Karaganow. Kim jest kremlowski ideolog, który straszy atomowym uderzeniem na Polskę?

przeczytanie zajmie 11 min
Siergiej Karaganow. Kim jest kremlowski ideolog, który straszy atomowym uderzeniem na Polskę? Autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Pojawiające się od czasu do czasu w polskich mediach społecznościowych pohukiwania kremlowskich „gadających głów” odbieramy przeważnie z drwiącym uśmieszkiem, choć nie da się ukryć, że gdzieś głęboko budzą one także obawę – nikt nie lubi wszak słyszeć o byciu celem taktycznej broni jądrowej. Jednym z najbardziej prominentnych analityków wypowiadających się w ten sposób jest dziś Siergiej Karaganow. Jaką rolę w jego narracji pełni wizja nuklearnej apokalipsy, dlaczego Kreml wspiera działalność osób takich jak on i czy promowane przez niego wizje mogą się rzeczywiście zmaterializować?

Piewca arsenału nuklearnego

„Powinniśmy również zacząć atakować cele w krajach, które najaktywniej uczestniczą w agresji NATO: w Polsce, Niemczech, Rumunii i tak dalej. Chociaż wydaje się, że Warszawa zaczyna rozumieć konsekwencje, jakie dla niej niesie dalsza wojna. Ten budzący się instynkt samozachowawczy należy pielęgnować i szanować.” – grzmi w artykule Europe: A Bitter Parting na łamach czasopisma „Russia in Global Affairs” kremlowski ekspert Siergiej Karaganow.

Na łamach kolejnych artykułów nawołuje on do podjęcia działań w celu odzyskania przez Rosję wiarygodności odstraszania. Twierdzi, że w Europie trzeba przywrócić strach, a w artykule How to Prevent a Third World War jako jedno z miejsc, w których można przetestować „blef” amerykańskiego rozszerzonego nuklearnego odstraszania, wskazywał Poznań. Takie słowa mogą powodować u polskiego czytelnika podwyższone tętno. Pozostaje jednak pytanie: czy jest to realna groźba, czy jak zwykle przesadzona rosyjska retoryka?

W kwestii nuklearnej Karaganow od dekad konsekwentnie trzyma się twardej linii. Można wręcz stwierdzić, że pomimo różnicowania swojego zdania względem poszczególnych zagadnień z czasem coraz bardziej zaostrzał swoją narrację. W swoich tekstach, jak twierdzi, już w latach 80. był przeciwko głębokiej redukcji arsenału nuklearnego oraz polityki globalnego rozbrojenia.

Za czasów prezydentury Obamy i resetu rosyjsko-amerykańskiego stał się krytykiem doktryny „Global Zero”, argumentując, że potencjał atomowy jest gwarantem rosyjskiej mocarstwowości oraz kompensuje jej braki na innych polach.

Poza tym Karaganow stale przypominał o pozytywnym aspekcie broni jądrowej, która miała uratować świat od bezpośredniego konfliktu pomiędzy największymi aktorami w czasie trwania zimnej wojny. W artykule Taking a New Look at Nuclear Peace argumentował, że poczucie strachu oraz obopólnego zagrożenia powstrzymywało ambicje obu supermocarstw.

Uosobieniem tego była doktryna zagwarantowanego wzajemnego zniszczenia (MAD), w której ryzyko niekontrolowanej eskalacji nuklearnej wywierało stabilizujący efekt na scenę międzynarodową. Wychodząc z tych założeń Karaganow uważał politykę „Global Zero” za szczególnie niebezpieczną.

Od rozpoczęcia walk na wschodzie Ukrainy w 2014 roku rosyjski politolog wszedł w najwyższy diapazon antyzachodniej retoryki, postrzegając wojnę z Ukrainą jako konflikt z kolektywnym Zachodem, wobec którego Rosja powinna utrzymywać wiarygodność swych gróźb.

Rosja, która nie narzuca adwersarzom kosztów za pomoc finansową, zbrojeniową i logistyczną potrzebną Ukrainie do utrzymania się w wojnie, zdaniem kremlowskiego analityka pokazuje słabość i utrzymuje Zachód, a zwłaszcza Europę, w stanie „strategicznego pasożytnictwa”.

Jednym z „remediów” na ten stan rzeczy miała być zmiana rosyjskiej doktryny nuklearnej i obniżenie progu użycia broni jądrowej, do czego Karaganow wielokrotnie nawoływał i do czego doszło finalnie w 2024 roku.

Było to jednak dopiero preludium do wizji politologa, które obejmowały prewencyjne uderzenia na kraje wspierające Ukrainę, najpierw przy użyciu broni konwencjonalnej, a przy braku zmiany zachowania zachodnich stolic, również z wykorzystaniem taktycznej broni nuklearnej dla uwiarygodnienia swojej strategii nuklearnego odstraszania.

Rzeczywistość nie nadążyła za tymi wizjami – pomimo przekroczenia bardzo wielu „czerwonych linii” przez Ukrainę i Zachód Rosja nie użyła środków, do których wzywał główny bohater tekstu. Co jednak może powiedzieć nam o Rosji długoletnia obecność Karaganowa w kręgach poczytnych kremlowskich ekspertów?

Kim jest Siergiej Aleksandrowicz Karaganow?

Siergiej Karaganow to rosyjski politolog i ekspert od spraw międzynarodowych, od dekad działający na styku świata akademickiego, kręgów eksperckich i państwowych środowisk ideologicznych. W przeszłości pełnił funkcję dziekana Wydziału Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Moskwie.

Od lat związany jest z SVOP – Radą ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej, rosyjskim think tankiem skupiającym ekspertów oraz przedstawicieli świata polityki, biznesu, mediów i resortów siłowych. Karaganow był również współzałożycielem „Russia in Global Affairs” i od początku istnienia pisma stoi na czele jego rady redakcyjnej.

Dwujęzyczne czasopismo, wydawane po rosyjsku jako dwumiesięcznik i po angielsku jako kwartalnik, służy jako jedno z głównych platform do kreowania rosyjskiej wizji ładu międzynarodowego. Sam Karaganow publikuje na jego łamach od momentu powstania pisma, posiadając również własną internetową „Rubrykę Publicysty”, w której zamieszcza teksty poza regularnymi wydaniami.

Omawiany politolog był również doradcą kolejnych prezydentów – zarówno Borysa Jelcyna, jak i Władimira Putina. Uczestniczy w działalności Klubu Wałdajskiego, który służy między innymi jako miejsce spotkań i dyskusji z zagranicznymi ekspertami, gdzie głównym wydarzaniem jest coroczne spotkanie z prezydentem Federacji Rosyjskiej.

Trzeba mieć także na uwadze specyfikę instytucjonalnej rzeczywistości w Rosji, w której funkcjonują tzw. GONGO (government-organized non-governmental organization) – formalnie pozarządowe, lecz ściśle kontrolowane przez Kreml organizacje.

Rosyjskie think tanki – oprócz produkowania narracji strategicznych i eksperckich analiz – są używane jako narzędzie dyplomacji publicznej. Pełnią rolą swoistego drugiego kanału komunikacji, którego istotnym celem jest obserwowanie reakcji zachodnich analityków na zapowiedzi działań, m.in. w celu testowania tego jak daleko w swoich zapowiedziach mogą posunąć się rosyjskie władze.

W tym wymiarze – w odróżnieniu od innych „modnych” na Zachodzie ideologów takich jak choćby Aleksander Dugin – Karaganow ma od lat silne zakorzenienie w gęstej sieci instytucjonalnej rosyjskiego państwa. I choć wokół Kremla jest skupionych wielu podobnych analityków, to jednak z powodu zbudowanej pozycji Karaganow wydaje się być szczególnie użyteczny dla władz. Dzięki radykalnym poglądom i stworzeniu własnego aparatu pojęciowego może on przesuwać rosyjski dyskurs w jeszcze ostrzejsze i bardziej agresywne rejony.

John Mearsheimer w wielkoruskim sztafażu

Gdyby ktoś wybudził Siergieja Aleksandrowicza w środku nocy i kazał mu odmówić pacierz, powiedziałby on zapewne coś w ten deseń: „Kolektywny Zachód pod dowództwem amerykańskiego hegemona bombardował przez 80 dni Jugosławię, dokonał inwazji na Irak i Afganistan. Co więcej, Stany Zjednoczone jednostronnie wycofały się z traktatu o nierozwijaniu systemów antybalistycznych (ABM), a w dalszej kolejności zaatakowały Libię i Syrię.

Kryzys finansowy 2008 roku rozpoczął upadek Zachodu, podczas gdy rosnąca potęga Chin, BRICS i Globalnej Większości przyspiesza narodziny nowego, wielobiegunowego świata. Zachód kontynuował agresywną ekspansję NATO na wschód, za pomocą służb przeprowadzał «kolorowe rewolucje» obalając rządy w rosyjskiej strefie wpływów, a na koniec pomógł przeprowadzić zamach stanu na Ukrainie, dając wsparcie kijowskiej juncie.

Odbudowana Rosja pod światłym przywództwem prezydenta Władimira Putina dała ostrzeżenie w 2007 roku w Monachium, lecz nie znalazła posłuchu. Inkorporacja Krymu była politycznym majstersztykiem, jednak by odsunąć dalsze zagrożenie Federacja Rosyjska musiała wkroczyć na Ukrainę, by zneutralizować niebezpieczeństwo nazizmu”.

Taką „wielkoruską litanię strategiczną” można przeczytać w kolejnych artykułach Karaganowa, który na przestrzeni lat dodawał do niej kolejne elementy. Równocześnie zmieniały się jednak zarówno jego język, jak i wizja ładu międzynarodowego – od dyskursu na temat integracji w duchu Wielkiej Eurazji od Lizbony do Władywostoku, przez narrację trzeciej zimnej wojny (pierwsza z nich, w optyce Karaganowa, miała miejsce od wybuchu rewolucji bolszewickiej do 1945 roku), aż po wizję nowej wojny światowej.

W akademickim ujęciu rosyjski ekspert myśli w kategoriach neorealizmu ofensywnego i doprowadza go do skrajnej formy. To teoria stosunków międzynarodowych, która zakłada, że państwa funkcjonują w warunkach anarchii międzynarodowej – czyli braku nadrzędnej władzy międzypaństwowej – a ich działania zdeterminowane są strukturą systemu, w którym to potencjał państwa określa jego miejsce w hierarchii.

Ponieważ państwa nie mogą mieć pewności co do intencji innych, dążą one nie tylko do obrony własnego terytorium, lecz także do maksymalizacji swojego potencjału siłowego i osłabiania lub eliminacji ewentualnych rywali. Prowadzi to mocarstwa do myślenia w kategoriach równowagi sił i tworzenia wyłącznych stref wpływów.

Różne odłamy realizmu są podstawą myślenia również dla niektórych zachodnich badaczy i analityków. W przypadku Karaganowa nie ma jednak takiego sektora życia publicznego, którego by nie zmieścił w optyce bezpieczeństwa wewnętrznego i potencjalnego zagrożenia ze strony zewnętrznych aktorów.

Długi Marsz przeciwko liberalizmowi

Kluczowe w wizji świata prezentowanej przez Karaganowa jest założenie, że Rosja jest euroazjatyckim mocarstwem i jako takie ma ona prawo do wyłącznej strefy wpływów – nawet pomimo faktu, że trwająca wojna pokazuje brak możliwości wyegzekwowania zwierzchnictwa nad owa strefą.

To nie przeszkadza Karaganowowi w krytykowaniu zachodniego modelu społeczno-gospodarczego, zwłaszcza w kontekście przeszczepiania go na grunt rosyjski – jego zdaniem globalizacja, szokowa prywatyzacja i zachowanie rosyjskiej elity lat 90. doprowadziły Rosję na skraj upadku.

W artykule A New Epoch of Confrontation z 2007 roku otwarcie opowiadał się za autorytarnym kapitalizmem jako właściwym dla Rosji modelem rozwoju. Twierdził również, że poprzez interwencję w Gruzji w 2008 roku Rosja pokazała alternatywę dla państw regionu, podważając i powstrzymując zachodni liberalny model integracji tego obszaru, czym ściągnęła na siebie gniew Zachodu.

„Specjalna operacja wojskowa” wobec Ukrainy nie jest bynajmniej krokiem wstecz na drodze ku złamaniu dominacji zachodniego modelu – wprost przeciwnie. Sytuacja pełnoskalowej wojny pozwoliła państwu rosyjskiemu dokonać nacjonalizacji oligarchicznych elit, pozbyć się zdrajców, którzy wyemigrowali z kraju oraz zdecydowanie odciąć się od zachodniego modelu geopolitycznego, z którym asymilacja zawsze była mrzonką. Wzmocniła również pozycję wojskowych, którzy zdaniem Karaganowa powinni być brani pod uwagę w preferencyjny sposób przy obsadzaniu stanowisk w administracji.

Karaganow ciągle zmienia rejestry: raz używa akademickich pojęć i języka analiz strategicznych, by zaraz uderzyć w ideologiczne czy propagandowe tony przesady. Wierny sługa imperium, który nieustannie szuka uzasadnienia dla działań państwa rosyjskiego i dba o to, by zawsze pozostawać w awangardzie twardej linii.

Geopolityczna „dostojewszczyzna”

Fiodor Dostojewski niewątpliwie potrafił ukazać w swojej prozie dramat człowieka zapadającego się pod ciężarem swoich słabości i obsesji. Podobne temu podejściu myślenie w kategoriach wielkich apokaliptycznych wizji, historycznych traum i zero-jedynkowych obrazów świata pojawia się również w publicystyce Karaganowa, jednak wplecione ono w kontekst geopolityki tworzy mieszankę tyleż niestrawną co wybuchową.

Dobrym tego przykładem jest opowieść Karaganowa o tzw. syndromie weimarskim. Zgodnie z nią Zachód potraktował Rosję tak samo jako ententa Niemcy po I wojnie światowej. Tak wtedy, jak i w przypadku rosyjskim doprowadziło to do silnego poczucia upokorzenia i marginalizacji. Zaś by wyleczyć się z tych psychologicznych ran Rosjanie musieli je przepracować walcząc najpierw w Czeczenii, potem w Gruzji, a na koniec zajmując Krym.

Charakterystyczna dla rosyjskiego ideologa jest silna antyzachodniość, abstrahując od analizy i oceny wymienianych przez niego, nierzadko rzeczywistych, problemów. Karagnow snuł opowieść o Zachodzie, który zachłysnął się swoim sukcesem po zimnej wojnie i ogłosił „koniec historii”. Globalistyczna ekspansja zachodnich idei miała zaś doprowadzić do powstania ideologicznego projektu, który kremlowski analityk nazywa „liberalnym totalitaryzmem”.

Stany Zjednoczone, a zwłaszcza Europa, trawione kolejnymi kryzysami finansowymi, politycznymi oraz instytucjonalnymi, mają w jego narracji podlegać procesowi nieuchronnego rozkładu. Co więcej, „zgniły Zachód” zatracił całkowicie siłę moralną poddając się ideologiom demokratyzmu, konsumeryzmu, a nawet transhumanizmu. Jak przekonuje Karaganow, wartości „epsteinowskiej elity” nie są akceptowalne dla Rosjan.

Nawiązując do dziedzictwa rosyjskiej literatury, Karaganow daje swoim czytelnikom garść – rzekomo brakującego na Zachodzie – mistycyzmu.

Roztacza on wizję, w której Rosja w 1999 roku była w tak złym stanie, że gdyby miał miejsce „Majdan”, kraj na pewno by się rozpadł. Fakt, że do tego nie doszło, kremlowski analityk rozpatruje w kategorii cudu, mającego być dowodem na to, że Bóg przebaczył Rosji „grzech komunizmu”.

Religijny język Karaganow rozciąga również na broń nuklearną, którą traktuje on jako swego rodzaju bicz boży na Europę. W parafrazie można by przedstawić jego poglądy z artykułu A Difficult but Necessary Decision następująco: „Cóż zrobić w takiej sytuacji? Nawet ryzykując otwarcie puszki Pandory i widmo nuklearnej Apokalipsy, musimy uderzyć na Europę, by przywrócić jej pierwotne poczucie strachu i wiarę w piekło. Warto ponieść wszelkie niezbędne koszty, by zrzucić z siebie 500-letnie jarzmo Zachodu”.

Tym samym Karaganow dorzuca do swojego repertuaru mistyczno-religijne, bluźniercze i świętokradzkie nawoływania. Słychać w tym echo rosyjskiej antyzachodniej myśli – zarówno słowianofilów, takich jak Danilewski, jak i euroazjatów, takich jak Trubieckoj – którzy tworzyli cywilizacyjną ścianę między Rosją a Zachodem.

Kierunek – wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja

Ważną i wyraźną tendencją w ostatnim czasie są narracje o „syberyzacji Rosji”, do których rosyjski ekspert powraca zresztą od wielu lat. Wyrazem tego jest raport Turn to the East 2.0, or the Siberization of Russia, którego Karaganow jest redaktorem naczelnym, opiekunem naukowym i jednym z autorów.

Konieczność zwrotu na Wschód podbudowana jest przez autorów historycznym wprowadzeniem sięgającym czasów kniaziów średniowiecznej Rusi. Mowa w nim o podróżach Jarosława Wsiewołodowicza i św. Aleksandra Newskiego do Karakorum, przez południową Syberię, by następnie przejść do Jermaka i rosyjskiej ekspansji na Wschód.

Dalej pojawiają się postaci Murawjow-Amurski, Witte i Stołypin oraz budowa Kolei Transsyberyjskiej, która miała pobudzić osadnictwo, przemysł, handel z Azją i wzmóc rosyjską obecność na Wschodzie. Zwieńczeniem opowieści jest epoka radziecka – industrializacja i związane z nią wielkie projekty oraz wykorzystanie syberyjskich zasobów podczas II wojny światowej w celu pokonania Hitlera.

Z tej długowiekowej narracji wyłania się figura „człowieka Syberii” – pioniera i człowieka czynu, odważnego, pracowitego, patriotycznego i zdolnego do wspólnotowego (sobornost – ulubiony termin Karaganowa zaczerpnięty od XIX wiecznych Słowianofilów) działania w trudnych warunkach.

Autorzy raportu podkreślają przy tym znaczenie Tobolska i Irkucka jako historycznych ośrodków kultury, oraz Tomska, Nowosybirska i Krasnojarska jako centrów naukowych i przemysłowo-technologicznych, przywołując również szereg literatów, uczonych i innych twórców związanych z tym regionem.

Drugą częścią tego raportu jest wizja przyszłości i związanej z nią projektów. Syberia ma mieć kluczowe znaczenie geopolityczne w czasach „wrogiego Zachodu” i przesuwania się punktu ciężkości nowej geopolitycznej układanki do Azji. Region ma się stać „drugim sercem Rosji” i nie ograniczać się do roli surowcowo-tranzytowej.

W tym celu oprócz tradycyjnych przewag Syberii, autorzy rozpisują się na temat inwestycji w  klastry przemysłowe, sztuczną inteligencję, centra danych (które potrzebują niskich temperatur), biotechnologię, medycynę, a nawet nowe technologie energetyczne.

Syberia ma stać się również miejscem wielkiego projektu państwowego: autorzy odwołują się do Strategii Rozwoju Przestrzennego do 2030 roku (z realizacją do 2036), który zakłada powstanie około 2200 nowych osad mających stanowić infrastrukturalne i gospodarcze zaplecze Rosji. Autorzy proponują także przeniesienie części potencjału przemysłowego Donbasu w głąb Syberii w ramach „cyklu Donbas–Syberia”.

Kulminacją tej wizji jest pomysł utworzenia trzeciej stolicy Rosji na Syberii, która miałaby symbolizować przesunięcie centrum państwa na Wschód, przyciągać młodych, ambitnych i patriotycznych ludzi oraz odnowić rosyjskie elity.

W nowym ośrodku miałyby znaleźć się część ministerstw i instytucji państwowych, Rosyjska Akademia Nauk oraz przyszłe Ministerstwo Syberii obejmujące również Daleki Wschód i Północną Drogę Morską.

„Powrót do domu” oznacza więc w tej narracji nie tylko zmianę kierunku rozwoju gospodarczego, lecz także stworzenie nowego centrum rosyjskiego państwa i materialne urzeczywistnienie wizji Rosji jako mocarstwa „Północnej Eurazji”.

Trzeba mieć przy tym na uwadze, że już w 2012 roku Karaganow pisał o potrzebie rozwoju regionu i stworzeniu kolejnej stolicy państwa na Syberii, a wymierne skutki tych wizji są bardzo mizerne. Nie ulega wątpliwości, że fantazje ideologów rozjeżdżają się z rzeczywistością.

Rozwojowi regionu nie sprzyja sama demografia – populacja Syberii spadła z poziomu 24 mln osób w 1989 roku, do około 16,5 mln osób obecnie. Jednocześnie wojna w Ukrainie pochłania ogromne środki, które mogłyby zostać przeznaczone na rozwój syberyjskiej infrastruktury i nowych gałęzi gospodarki.

Kodeks Rosjanina

Dopełnieniem zwrotu na Wschód jest kolejny raport: Russia’s Idea-Dream, The code of the Russian in the 21st century, w którym zespół Karaganowa podjął próbę stworzenia nowej tożsamości rosyjskiej.

Na kartach publikacji Rosja zostaje przedstawiona jako państwo-cywilizacja, którego tożsamość wyrasta z wielu nakładających się na siebie historycznych tradycji. Karaganow sięga aż do scytyjskich przodków, politycznego dziedzictwa Bizancjum, religijnej spuścizny  prawosławia. a także do doświadczenia Imperium Mongolskiego, z którego Rosja miała przejąć część swojej tradycji państwowej.

Łączyć ma więc w sobie elementy europejskie, rosyjskie i azjatyckie. Kremlowski ideolog określa ją nawet mianem „imperium typu azjatyckiego” – wieloetnicznego i wielowyznaniowego organizmu, w którym różne ludy mają współtworzyć jedną cywilizację. Rosja nie jest w tej wizji zwykłym państwem, lecz „cywilizacją cywilizacji”, posiadającą własną historyczną drogę i szczególną misję.

Z tym wiąże się pytanie, kto właściwie jest Rosjaninem. Karaganow zwraca uwagę na istniejące w języku rosyjskim rozróżnienie pomiędzy Rossjanin (россиянин), odnoszącym się przede wszystkim do obywatelstwa, a Russkij (русский), związanym z rosyjskością etniczną. Politolog uważa jednak, że podział ten należy przekroczyć.

We wspomnianym raporcie na swoje potrzeby wykuwa on termin po angielsku brzmiący Rosians-Rusians, co można odczytywać jako próbę stworzenia nowej, imperialnej tożsamości. W tej konstrukcji pełnoprawnym Rosjaninem może być nie tylko Wielkorus lecz również Białorusin, Tatar, Małorus, Czeczen, Jakut, Baszkir, Gruzin czy Uzbek. Karaganow wyraźnie wskazuje jednak na Wielkorusów jako główny element państwotwórczy, wokół którego ma być budowana ta wieloetniczna wspólnota.

Z tej opowieści wyłania się następnie „Kodeks Rosjanina”. Idealny Rosjanin ma być człowiekiem zakorzenionym w historii i kulturze, ale przede wszystkim gotowym służyć i bronić ojczyzny, rodziny oraz państwa. Ważne miejsce zajmują tutaj kolektywizm, odpowiedzialność, honor i wiara.

Karaganow narzuca swoją wizję: „jesteśmy ludźmi północnej Eurazji, jesteśmy odkrywcami, jak Mongolscy i Kozaccy przodkowe, jesteśmy ludźmi unikalnej fuzji Azji z Europą…”. Nie chodzi więc już tylko o obywatelstwo czy pochodzenie, lecz o stworzenie określonego modelu człowieka.

***

Od odstraszania nuklearnego po „Kodeks Rosjanina” – Karaganow przez dekady nieustępliwie produkuje narracje i uzasadnienia dla polityki Federacji Rosyjskiej. Przeszedł on drogę od twardego, lecz chłodnego analityka do radykalnego intelektualisty, który straszy wojną nuklearną i próbuje zbudować państwową ideologię. Dzięki swojemu zakorzenieniu w instytucjach państwa jego narracje mogą znaleźć się w ustach rosyjskich decydentów na przykład w warunkach wojennej mobilizacji.

Osoby pokroju Karaganowa pełnią w Rosji funkcję swoistego straszaka, który ma oddziaływać na zachodnich analityków i opinię publiczną. Gdy jednak ma się z tyłu głowy, że niektóre radyklane pomysły w Rosji z biegiem czasu wchodzą w życie, może okazać się, że systematyczne przesuwanie dyskursu w coraz ostrzejszą stronę może kiedyś doprowadzić do realnej eskalacji.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.