Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Niemiecka chadecja pogrąża się w kryzysie. Dlaczego strategia Merza się nie sprawdza?

przeczytanie zajmie 6 min
Niemiecka chadecja pogrąża się w kryzysie. Dlaczego strategia Merza się nie sprawdza? Friedrich Merz, źródło: Wikimedia Commons

Kolejne bolesne porażki w wyborach landowych, kiepskie prognozy gospodarcze i rekordowo złe wyniki w badaniach zaufania. Friedrich Merz mierzy się z największym kryzysem od objęcia przez niego urzędu kanclerza Niemiec. Wraz z kolejnymi niepowodzeniami jego rządu niemieckie społeczeństwo zaczyna tracić cierpliwość. Czy obecny impas to już równia pochyła? A może realizowana przez Merza strategia ostatecznie pozwoli mu odbić się od dna?

Wyczerpany społeczny mandat

„To katastrofa” – uznał Friedrich Merz po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów do parlamentów związkowych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz Berlinie. Gdy wypowiadał te słowa, nie wiedział, że oficjalny rezultat okaże się jeszcze gorszy dla kierowanej przez niego partii. Finalnie bowiem Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) z wynikiem 4,9% wypadła z landtagu w pierwszym ze wspomnianych wcześniej landów, a w stolicy wyraźnie przegrała z radykalnie lewicową die Linke.

Równocześnie kanclerz odrzucił możliwość ustąpienia z urzędu i stwierdził, że przyczyny tych wyników wyborczych wykraczają daleko poza jego osobę. Tyle, że to tłumaczenie te nie może przesłonić faktu, że sam Merz jest oceniany przez obywateli po prostu fatalnie. Dość powiedzieć, że z sondażu instytutu Forsa wynika, że aż 87% badanych jest niezadowolonych z pracy szefa rządu, a tylko 11% wyraża zadowolenie.

Tak wysokie negatywne oceny mogą dziwić, biorąc pod uwagę, że Merz swoje stanowisko objął ledwie… 16 miesięcy temu, w maju 2025 r. Kredyt zaufania, jakim obdarzyli wyborcy zwycięzcę ostatnich wyborów federalnych, okazał się zatem wyjątkowo krótkotrwały.

Jednym z kluczowych powodów sukcesu Merza w 2025 r. było odnowienie wizerunku partii – po ponad dwóch dekadach narastającego skrętu chadecji w lewo pod przewodnictwem Angeli Merkel i jej następców nowy lider zdecydował się na powrót do konserwatywnych korzeni. W programie CDU opublikowanym w 2024 r. znajdziemy odwołania do chrześcijaństwa, a także podkreślanie roli niemieckiego języka i kultury.

Ponadto ważne dla wielu Niemców były zapowiedzi ograniczenia migracji oraz poprawy sytuacji gospodarczej. Zwłaszcza w tych dwóch obszarach kompetencje CDU były wysoko oceniane. Jak przekonywał Merz w kampanii wyborczej, jego celem było odzyskanie w ten sposób wyborców rozczarowanych polityką dotychczasowego rządu i garnących się coraz liczniej do głosowania na Alternatywę dla Niemiec (AfD).

Niemieccy wyborcy patrzą na portfel

Realizacja obietnic okazała się jednak utrudniona z racji konieczności utworzenia koalicji z socjaldemokratami z SPD. Różnice między  partnerami są widoczne gołym okiem i w szczególności dotyczą podejścia do reformy państwa opiekuńczego i uelastycznienia rynku pracy. Brak spójności między CDU/CSU a SPD znacząco utrudnia proces podejmowania decyzji i jedynie potęguje wrażenie braku skuteczności władz.

W praktyce nowy rząd odnotował widoczne sukcesy głównie na poziomie ograniczania napływu kolejnych migrantów do kraju. W 2025 r. do Niemiec przyjechało ok. 235 tys. osób więcej niż z nich wyjechało, podczas gdy w 2024 r. było to ok. 430 tys. Z powodzeniem udało się też zmniejszyć liczbę wniosków o azyl, gdyż w 2025 r. spadła ona w porównaniu do roku poprzedniego o ponad połowę, do 113 tys.

Gorzej wyglądają efekty prób rozruszania zastygłej niemieckiej gospodarki. Według prognoz wzrost PKB w Niemczech w 2026 r. wyniesie 1,3%, w 2027 r. – 1,1%, ale w 2028 r. już tylko 0,4%. Kłopoty dotykają szczególnie mocno sektor motoryzacyjny, na co wskazuje choćby zapowiedź zwolnienia nawet 100 tys. pracowników Volkswagena. Na domiar złego, gwałtownie rosną ceny nośników energii – w sierpniu br. paliwa silnikowe zdrożały r/r o 27,7%, a olej opałowy o 49,6%.

Brak wyraźniej poprawy sytuacji ekonomicznej odbija się na nastrojach społecznych i sprawia, że coraz większa liczba Niemców zaczyna wątpić w efekty działań koalicji. Nie po raz pierwszy okazuje się, że to osobista sytuacja materialna pozostaje najbardziej istotna dla odbioru polityki rządu.

Osobnym problemem jest sposób komunikowania się obecnego kanclerza (oceniany jako przyczyniający się do polaryzacji), za który Merz jest szeroko krytykowany. Lider chadecji jest znany z tego, że rzadko gryzie się w język, co pokazuje choćby jego wypowiedź o wojnie w Iranie, iż Amerykanie są „upokarzani przez irański reżim”, notabene ostro skomentowana przez Donalda Trumpa.

W innym przemówieniu Merz skonstatował zaś, że „równowaga między życiem zawodowym a prywatnym i czterodniowy tydzień pracy nie wystarczą, aby utrzymać obecny poziom dobrobytu” oraz wezwał obywateli do cięższej pracy, co powszechnie zostało odebrane jako sugerowanie lenistwa wśród Niemców. Bezpośrednia retoryka kanclerza jest zresztą negatywnie oceniana nie tylko przez media, ale również kolegów z partii, co dodatkowo podkopuje jego autorytet.

Wszystkie wspomniane czynniki przekładają się na topniejące poparcie dla CDU/CSU.  Wedle ostatnich badań spada ono poniżej 20% i pozostaje daleko za liderującą AfD. W przypadku uzyskania takiego wyniku w wyborach oznaczałoby to najsłabszy rezultat chadeków w historii.

Przełamanie trendu wciąż jest możliwe

Sytuację, w której obecnie znajduje się kanclerz, można bez cienia przesady określić jako krytyczną, a waga niesprzyjających okoliczności wydaje się prowadzić do wniosku, iż jesteśmy świadkami zmierzchu jego kariery. Są jednak pewne jaskółki mogące oznaczać, że wciąż prawdopodobne jest odzyskanie przez niego przynajmniej części społecznego zaufania.

Przede wszystkim w partii brak chętnych do zastąpienia Merza. Co prawda w mediach pojawiają się nazwiska potencjalnych konkurentów, ale żaden z nich – przynajmniej na razie – nie artykułuje głośno swoich ambicji  do rzucenia mu wyzwania w walce o fotel przewodniczącego CDU. Politycy ugrupowania, choć coraz bardziej krytyczni, wciąż dają swojemu liderowi mandat do dalszego rządzenia.

W tych warunkach kanclerz opiera swoje nadzieje na nadejściu oczekiwanych efektów już podjętych działań, takich jak reformy w ochronie zdrowia (m.in. zniesienie części badań profilaktycznych i ograniczenie wynagrodzeń w szpitalach), które mają przynieść miliardy euro oszczędności czy obniżka CIT od 2028 r. Obecne, choć nie najlepsze, dane wskazują, że nie sprawdziły się pesymistyczne przewidywania, iż wzrost PKB wyniesie w obecnym roku mniej niż 1%. Merz chce zatem czekać na poprawę osobistego położenia wśród obywateli.

Szkopuł w tym, że czasu na ekonomiczne odbicie pozostaje niewiele. W kwietniu 2027 r. mają się odbyć wybory do parlamentu związkowego w Nadrenii Północnej-Westfalii – najludniejszym i najbogatszym niemieckim landzie, który jest traktowany jako papierek lakmusowy sytuacji ogólnokrajowej.

Od wyników w tym kraju związkowym może zależeć dalsza kariera Merza w roli kanclerza i szefa partii. W razie uzyskania przez CDU dobrego wyniku przy jednoczesnym kryzysie notowań na szczeblu federalnym prawdopodobnie wzmocni się pozycja premiera landu Hendrika Wüsta. Zdaniem mediów, ten popularny w chadeckich szeregach polityk ma największe szanse na zdobycie urzędu kanclerskiego.

W przypadku porażki CDU w przyszłorocznej elekcji sytuacja jej lidera może się okazać równie trudna, gdyż ewentualna przegrana zostanie zapewne powiązana z jego słabymi ocenami pracy, a co za tym idzie – spadnie na jego odpowiedzialność. Wówczas nawet jeżeli uda mu się dotrwać w roli szefa rządu do końca kadencji, to partia będzie raczej skłonna do obsadzenia innej osoby jako jej kandydata na kanclerza.

Kłopoty Merza to problem dla Polski

Polityka prowadzona przez rząd Friedricha Merza może budzić mieszane uczucia z perspektywy Warszawy. Z jednej strony, co korzystne dla Polski, do jakościowej zmiany doszło na odcinku Ostpolitik (polityki wschodniej). W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Olafa Scholza – a tym bardziej Angeli Merkel i Gerharda Schrödera – Merz wyróżnia się swoim jednoznacznym proukraińskim nastawieniem i wskazywaniem na Rosję jako jedno z kluczowych zagrożeń w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego.

Jego gabinet m.in. popiera akcesję Kijowa do UE, a także optował za przekazaniem na jego rzecz zamrożonych na Zachodzie rosyjskich aktywów. Co istotne, lider CDU stara się zapewnić Ukrainie niezachwiany dostęp do wsparcia materialnego i finansowego, kreując się na największego donatora pomocy dla tego państwa.

Na plus trzeba też zaliczyć wolę współpracy z USA, co wcale nie jest oczywiste, mając na uwadze silne tendencje antyamerykańskie wśród niemieckich elit. Merz dostrzega przy tym rosnący potencjał Chin i dąży do określenia ich jako systemowego rywala dla państw UE.

Z drugiej strony, choć sam kanclerz niejednokrotnie podkreślał rolę Polski jako głównego, obok Francji, sojusznika Niemiec, w praktyce jak dotąd zabrakło gestów, które wypełniłyby te słowa polityczną treścią. Dotychczas najważniejsze dla Berlina niezmiennie pozostają relacje z Paryżem. Na brak chęci prowadzenia równorzędnej współpracy z polskim partnerem wskazuje choćby wprowadzenie bez uzgodnień i pod wpływem sytuacji wewnętrznej zaostrzeń kontroli na granicach.

Trudno też mówić o pozytywnym przełomie w kwestii wypłaty odszkodowań za działania niemieckie podejmowane w czasie II wojny światowej. Rząd Merza obiecuje jedynie „przeanalizowanie możliwości zapewnienia dodatkowego wsparcia” dla pozostałych przy życiu ofiar. Jako sukces może odbierać za to zapowiedź budowy stałego miejsca pamięci poświęconego polskim obywatelom – ofiarom niemieckiej okupacji.

Mimo wyżej opisanych zastrzeżeń, słabnąca pozycja niemieckiego kanclerza nie powinna być dla polskiego czytelnika powodem do zadowolenia. Przeciwnie, biorąc pod uwagę ofertę innych liczących się sił politycznych, można stwierdzić, że generalnie działania obecnego rządu w Berlinie (choć nieraz nie w pełni zadowalające) pozostają zasadniczo zbieżne z oczekiwaniami Warszawy.

Niepowodzenie Merza będzie miało ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju wydarzeń na niemieckiej scenie politycznej. To efekty prowadzonych przez niego polityk zdeterminują bowiem, czy uda się zatrzymać marsz AfD po władzę. Porażka przyjętej przez niego strategii może sprawić, że w przyszłości będziemy go wspominać jako ostatniego kanclerza o tak przychylnym nastawieniu do Polski.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.