Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Eskalacji rosyjskiej agresji nie powstrzymamy, ale możemy ją ograniczyć

przeczytanie zajmie 8 min
Eskalacji rosyjskiej agresji nie powstrzymamy, ale możemy ją ograniczyć źródło: Unsplash

Rosja mentalnie już jest na wojnie z Zachodem, któremu chce zafundować zemstę za porażkę w zimnej wojnie. Kreml wierzy w zwycięstwo oparte bardziej na czynnikach politycznych niż sile rosyjskiego oręża, dlatego będzie eskalował. Choć nie możemy temu zapobiec, to możemy próbować wpłynąć na skalę działań Moskwy.

Rosja coraz bardziej agresywna

Narastają w ostatnich tygodniach i miesiącach zmasowane rosyjski ataki powietrzne na Ukrainę. Ich celem jest głównie infrastruktura krytyczna, w tym kluczowe elementy sieci elektroenergetycznych, elektrownie, składy paliw, sieć kolejowa, lokomotywy i przejścia graniczne w kierunku zachodnim.  Naloty w dużych miastach, zwłaszcza stołecznym Kijowie, trwają nie tylko w nocy, ale także w dzień.  Rosną straty wśród ludności cywilnej.

Eskalacja dotyczy także tzw. wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję przeciwko wielu państwom europejskim. Ataki cybernetyczne i fizyczne na obiekty infrastruktury krytycznej i ważne systemy, w tym sieci energetyczne i kolejowe, zakłady przemysłu obronnego, lotniska, magazyny, a nawet sklepy wielkopowierzchniowe stają się coraz bardziej intensywne i agresywne.

Mnożą się naruszenia przestrzeni powietrznej państw członkowskich NATO i UE przez rosyjskie drony, samoloty bojowe, a niekiedy rakiety. W wielu sytuacjach cudem uniknięto ofiar w ludziach na skutek ataków terrorystycznych i aktów sabotażu.

Agresywna rosyjska propaganda i dezinformacja, działająca także poprzez rosyjskie sieci operujące wewnątrz państw europejskich, z jednej strony próbuje fałszywie przerzucać odpowiedzialność za tę sytuację na Ukrainę, a  z drugiej zaś – straszyć Europejczyków prawdziwą pełnoskalową wojną, z potencjalna niekontrolowaną jej eskalacją do poziomu nuklearnego.

Przejrzyste są zarówno przyczyny, jak i cele tych działań Moskwy. Kreml ma dziś problem, bo po czterech i pół roku krwawej wojny z Ukrainą, okupionej ogromnymi stratami ludzkimi i ekonomicznymi, nie udało mu się osiągnąć swoich celów wojskowych i politycznych.

Rosja nie tylko nie rzuciła na kolana i nie podporządkowała sobie całej Ukrainy, ale nawet nie zajęła całości Donbasu, którego „obrona” przed „nazistowskim reżimem w Kijowie” była formalnym pretekstem inwazji.

Zachód, w tym Europa, nie zaprzestał wspierania Ukrainy, w tym wojskowo, ani nie wycofał się z nałożonych na Rosję bezprecedensowych sankcji. NATO, poszerzone o Szwecję i Finlandię, zwiększyło swoją obecność i aktywność wojskową na wschodniej flance.

Mamy do czynienia z pewnym wojskowym i politycznym patem niekorzystnym dla Moskwy, której koszty i straty wynikają zarówno z zachodnich sankcji, jak i – zwłaszcza – z coraz bardziej intensywnych i efektywnych ukraińskich ataków na cele w głębi Rosji. Płonące rosyjskie rafinerie i magazyny nie tylko przynoszą poważne straty finansowe i problemy z dystrybucją paliwa, ale wpływają negatywnie na nastroje w rosyjskim społeczeństwie i elitach.

Odwet za zimną wojnę

Wydawałoby się, że w tej sytuacji naturalne byłoby poszukiwanie przez Kreml strategicznej pauzy, ogłoszenia sukcesu (wszak 1/5 terytorium Ukrainy znajduje się pod rosyjską okupacją) i zamrożenia wojny, aby przygotować się na kolejny etap rozgrywki z Ukrainą i Zachodem. Na to liczą niektórzy zachodni politycy, mówiący o potrzebie szybkiego pokoju i próbujący prowadzić dialog z Kremlem.

Nie dostrzegają oni jednak różnic w myśleniu i podejściu Rosjan. Wąska grupa rządząca Rosją uważa bowiem, że nieskuteczność polityki agresji nie wynika z błędnych założeń takiego podejścia, lecz z niewystarczającego poziomu presji i zastraszenia przeciwnika.

Rosyjska kultura strategiczna opiera się na pogardzie dla słabości, za którą uchodzi także – typowe zwłaszcza dla europejskiej polityki – dążenie do kompromisu opartego na równowadze interesów. Rosjanie, zwłaszcza rządząca elita, są maksymalistyczni. Chcą osiągnąć tak wiele, na ile pozwala im ich siła, a każde porozumienie obowiązuje tak długo, dopóki nie zbierze się mocy dla korzystnej jego zmiany.

Wierzą, że szacunek powinien być oparty na strachu. Świat postrzegają jako arenę zmagań państw narodowych o przetrwanie. Wierzą w naturalna hierarchię, w której wielkie mocarstwa (do których zaliczają Rosję) są jedynymi suwerennymi podmiotami, dyktującymi innym reguły, których sami nie muszą przestrzegać.

Mają one naturalne prawo do – definiowanych geograficznie – stref wpływów. Dla Rosji taką przestrzenią jest obszar byłego radzieckiego imperium, którego rdzeniem są – poza Rosją – Ukraina i Białoruś, a także Kazachstan. Bez panowania nad nimi Rosja nie może czuć się  w pełni wielkim mocarstwem.

Na to nakłada się specyfika rosyjskiego reżimu politycznego i składu personalnego grupy rządzącej. Ten pierwszy można określić jako dyktaturę z ambicjami totalitarnymi, silnie scentralizowaną i spersonalizowaną, zbudowaną wokół Władimira Putina.

On i jego najbliżsi współpracownicy wywodzą się z radzieckich służb specjalnych, skąd odziedziczyli głębokie antyzachodnie resentymenty, kult siły, wiarę w spiski i ukryte mechanizmy rządzące rzeczywistością.

Czują się oni właścicielami Rosji i motywuje ich przede wszystkim dążenie do przetrwania reżimu, z którym wiążą swoje osobiste bezpieczeństwo i dobrobyt. Egzystencjalnym zagrożeniem dla nich jest Zachód i idee liberalnej demokracji.

Kieruje nimi jednak nie tyle dążenie do zabezpieczenia państwa przed zagrożeniami, ile chęć rewanżu za przegraną z Zachodem przez ZSRR zimną wojnę. „Geopolityczną katastrofę”, jaką był rozpad systemu radzieckiego i samego Związku Radzieckiego, w ich wyobrażeniach spowodował zachodni spisek przy kolaboracji „piątej kolumny” wewnątrz Rosji.

Dziś patrzą oni na Zachód jako wspólnotę ogarniętą wielopoziomowym kryzysem: politycznym, społecznym, gospodarczym i ideologicznym; osłabioną i podzieloną, której globalne wpływy słabną. Wierzą, że rodzi się na ich oczach nowy, post-zachodni, ład globalny, którego naturalne centrum stanowią Chiny, państwo totalitarne, z którego rządzącą elitą tworzą – mimo napięć – silny sojusz.

Dostrzegają jednak także szanse na nowy ład europejski, gdzie – po rozpadzie NATO i osłabieniu Unii Europejskiej – dojdą znów do głosu państwa narodowe rządzone przez nowe post-liberalne elity gotowe do współpracy z Rosją (a tak naprawdę do ponownego otwarcia kontynentu na rosyjską penetrację).

I choć Rosja przygotowuje się intensywnie do generalnej wojny z NATO w Europie, Kreml ma nadzieję, że nie będzie ona potrzebna, i zarówno wyparcie USA z Europy, stworzenie buforowej strefy bezpieczeństwa na wschodniej flance obecnego NATO, jak i docelowo finlandyzacja naszego kontynentu osiągnięte mogą być bez poważnego wojennego starcia, głównie drogą politycznej i hybrydowej presji.

Z powyższych powodów eskalacja zarówno ataków na Ukrainę, jak i tzw. wojny hybrydowej przeciwko Europie (którą Moskwa postrzega dziś jako główną przeszkodę na drodze do zwycięstwa w wojnie), działań coraz bardziej kinetycznych, lecz poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego, są nieuniknione.

Co więcej, wydarzą się one niezależnie od naszej polityki. Możemy jedynie spekulować, jak daleko posunie się Moskwa. Czy zintensyfikuje jedynie dotychczasowe sposoby ataków, prowadząc do znacznych strat materialnych i ofiar w ludziach, czy też przekroczy kolejne granice?

Czy zorganizuje prowokacje i operacje pod fałszywą flagą (np. użyje przechwyconych ukraińskich dronów do ataków na obiekty infrastruktury w wybranych państwach członkowskich NATO i UE, zwerbowanych ukraińskich migrantów do ataków terrorystycznych czy oskarży sąsiednie państwa o ostrzał swojego terytorium)? Czy jednak przestanie ukrywać swoje sprawstwo, uderzając dronami lub rakietami w ważne obiekty na naszym terytorium w ramach odpowiedzi za naszą pomoc wojskową dla Ukrainy?

Tak czy inaczej, celem tych działań będzie zasianie wśród europejskich elit, a zwłaszcza społeczeństw, strachu, a nawet paniki; osłabienie zaufania do elit politycznych, rządów, sił zbrojnych, mediów głównego nurtu.

Rosja chce podsycić polityczną polaryzację i wywołać debatę nad ryzykami i kosztami wsparcia Ukrainy i sankcji przeciwko Rosji, wzmocnić tych którzy – ze strachu bądź nadziei – chcieliby szukać modus vivendi z Rosja poprzez ustępstwa.

Jak skutecznie odstraszać?

Kreml wierzy w zwycięstwo oparte bardziej na czynnikach politycznych niż sile rosyjskiego oręża, dlatego będzie eskalował. Choć nie możemy temu zapobiec, to możemy próbować wpłynąć na skalę działań Moskwy.

Kluczem jest zmiana percepcji państw zachodnich, a zwłaszcza europejskich, w oczach rosyjskich elit. Kreml musiałby dostrzec, że mamy nie tylko zdolności do obrony przed rosyjskimi atakami, ale polityczna wolę, aby odpowiedzieć na nie w sposób, który mocno zaboli Rosję.

Zacząć warto od komunikacji strategicznej. Przede wszystkim skierowanej wobec Rosji. Deklarowanie zaniepokojenia eskalacją i wezwania do szybkiego zakończenia wojny za wszelką cenę, skargi na ciężary sankcji i pomocy dla Ukrainy dla państw zachodnich, oferty dialogu z Kremlem, a zwłaszcza podważanie solidarności sojuszniczej poprzez deklaracje, że nie przyjdziemy z pomocą wojskową napadniętym przez Rosję państwom NATO, są bardzo szkodliwe.

Moskwa odczytuje je jako przejaw słabości i strachu, a także postępującego kryzysu wewnątrz naszej wspólnoty. To wprost prowokuje ją do zwiększenia agresji. Właściwa jest odmienna retoryka. Przypisywanie Rosji sprawstwa jej agresywnych działań, przypominanie naszych zdolności do wyrządzenia jej szkód i zapowiedzi odwetu poparte konkretnymi działaniami.

Komunikacja strategiczna potrzebna jest bardzo również wobec społeczeństw państw zachodnich. Otwarte mówienie o rosyjskich agresywnych działaniach i możliwości ich eskalacji ma służyć zwiększeniu świadomości i czujności.

Warto informować przy tym jak najdokładniej o procedurach zachowań na wypadek zagrożenia i podejrzenia wrogiego działania. Potrzebne jest także uświadamianie, jakimi środkami obrony dysponujemy oraz jak ich używamy, a także – jakie są nasze zdolności odpowiedzi na rosyjską eskalację.

Wreszcie, na wojnę kognitywną prowadzoną z nami przez Rosję, należy odpowiadać również ofensywnie. Celem naszej ofensywy informacyjnej powinny być nie tylko nasze społeczeństwa i rosyjskojęzyczne diaspory w Europie, ale także sami Rosjanie wewnątrz Rosji. Choć jest to trudne, możemy penetrować rosyjską infosferę, wykorzystując liczne słabości i problemy wewnętrzne do uderzania w reżim putinowski i jego agresywną politykę.

Kolejnym elementem są asymetryczne działania odwetowe w sferze politycznej, gospodarczej i bezpieczeństwa. Warto wykorzystywać wszelkie sposoby maksymalizacji kosztów po stronie rosyjskiej.

W sferze politycznej to chociażby ograniczanie możliwości poruszania się po Europie rosyjskiego personelu dyplomatycznego (realizującego również zadania wywiadowcze) i zamykanie rosyjskich placówek wykorzystywanych do tego samego.

Także ograniczenie wydawania wiz Rosjanom i zakaz wjazdu do UE wszelkim osobom zaangażowanym w agresję na Ukrainę i przeciw Zachodowi w jakiejkolwiek formie (przez udział w wojnie czy propagandzie).

Rosja powinna zostać uznana za państwo posługujące się terrorem w swojej polityce, a odpowiedzialni za to decydenci – postawieni (póki co zaocznie) przed międzynarodowymi trybunałami. Granice Rosji (w dalszej kolejności Białorusi) powinny być całkowicie zamknięte dla ruchu osobowego, a europejskie terytorium lądowe i przestrzeń powietrzna powinna być niedostępna także dla ruchu tranzytowego z/do i przez Rosję.

W sferze gospodarczej warto przede wszystkim uderzać w źródła dochodów finansujących wojnę. Zamknąć istniejące jeszcze furtki dla wykorzystywania przez niektóre rosyjskie banki systemów takich jak SWIFT, ale także giełd kryptowalutowych, do rozliczeń finansowych.

Objąć sankcjami rosyjski sektor nuklearny i przyspieszyć implementację całkowitego embarga na import rosyjskich nośników energii. Zamienić mechanizm pułapu cenowego na eksport rosyjskiej ropy naftowej, całkowitym embargiem nań i na usługi transportowe. Zaprzestać importu rosyjskich metali, nawozów i artykułów spożywczych oraz zamknąć granice UE dla ruchu towarowego z Rosji.

Wreszcie, uderzyć silniej w rosyjską fotę cienia, przechwytując statki stanowiące zagrożenie ekologiczne i bezpieczeństwa dla państw nadbrzeżnych, w tym na Morzu Bałtyckim, oraz stworzyć instrument finansowy, umożliwiający wykorzystanie rosyjskich zamrożonych aktywów finansowych dla wsparcia Ukrainy.

W sferze bezpieczeństwa ważne jest – poza zaplanowaną już intensyfikacją wydatków na zdolności obronne państw członkowskich NATO – zwiększenie sojuszniczej obecności wojskowej na wschodniej flance Sojuszu.

Rozmieszczenie tam nie tylko systemów defensywnych, pozwalających lepiej radzić sobie z rosyjskimi naruszeniami przestrzeni powietrznej, ale także mających zdolności ofensywne, w tym dokonywania uderzeń rakietowych na znaczne odległości w głębi Rosji. Należy przy tym zwiększać demonstracyjną aktywność wojskową w bezpośredniej bliskości Rosji i Białorusi i urządzać nagłe ćwiczenia wojskowe przewidujące aktywną obronę przed rosyjską napaścią.

Potrzebne są jednak także działania symetryczne.  Kreml nie zmieni swojego postrzegania nas, jeśli nie pokażemy, że mamy nie tylko zdolności, ale i wolę polityczną odpowiadania Rosji podobnymi metodami.

To sfera bardzo wrażliwa i wiążąca się z politycznym ryzykiem. Można łatwo zrozumieć, dlaczego nie dyskutuje się o tym publicznie. Działania symetryczne nie powinny być jawne, ale za to czytelne dla Kremla.

Naturalnym sposobem jest zwiększanie wsparcia dla Ukrainy, zarówno środkami wywiadu, rozpoznania, jak i walki, umożliwiającymi precyzyjne ataki na rosyjską infrastrukturę krytyczną. Kolejny element to wsparcie dla ukraińskich operacji specjalnych prowadzonych na terenie Rosji.

Pewne działania mogą i powinny być jednak realizowane bezpośrednio przez sojuszników dysponujących określonymi zdolnościami. To w pierwszym rzędzie cybernetyczne kontrataki uderzające we wrażliwe rosyjskie systemy, ale także potencjalne operacje specjalne uderzające w rosyjską infrastrukturę. Ich skala powinna być precyzyjnie dostosowana do poziomu eskalacji ze strony Rosji.

Nie są to –  zwłaszcza w sferze działań asymetrycznych – pomysły nowe. Duża część z nich dyskutowana jest od lat. Brakowało dotąd konsensu dla ich przyjęcia. Część z nich – zwłaszcza dotycząca komunikacji strategicznej – zaczęła być realizowana, choć brakuje tu ciągle spójności i konsekwencji. Wzrost agresywności rosyjskich działań ma jednak szansę na przełamanie tego swoistego politycznego imposybilizmu. Jeśli nie uda się to na forum UE czy NATO, pozostają ciągle działania w formule koalicji chętnych.

Najważniejsza jest jednak świadomość, że de facto już znajdujemy się – z wyboru Kremla, nie naszego – w stanie wojny z Rosją. Jest to wojna systemowa, która będzie trwać tak długo, jak w Rosji istnieć będzie obecna forma reżimu.

Tylko poważne osłabienie Rosji i zwłaszcza głęboka zmiana polityczna, są w stanie te wojnę ograniczyć lub zakończyć. Ale przy utrzymaniu obecnych trendów jest to perspektywa raczej wielu lat, a nawet dekad.

To, czy ten czas ulegnie skróceniu, zależy w dużej mierze od nas, od wspólnoty zachodniej, od naszego wysiłku i determinacji. Alternatywa dla takiego scenariusza, zwłaszcza zakładająca polityczny sukces Rosji, niosłaby dużą większa cenę. W przypadku Polski mogłaby być to cena naszej niepodległości.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.