Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Karol Nawrocki w pułapce Donalda Tuska. Spór o podatek od paliw

Karol Nawrocki w pułapce Donalda Tuska. Spór o podatek od paliw Źródło: unsplash

Gwałtowny wzrost cen paliw coraz poważniej uderza w budżety domowe Polaków uzasadnia i poszukiwanie przez państwo niestandardowych rozwiązań staje się koniecznością. Tymczasem Donald Tusk przedstawia regulację obarczoną tymi samymi wadami, które już raz były nie do zaakceptowania dla Karola Nawrockiego. Kryzys wymaga jednak szukania porozumienia, a propozycja Kancelarii Prezydenta została przez rząd pominięta. Wydaje się, że priorytetem nie jest szukanie odpowiedzi na poważny problem gospodarczy, a zdobywanie kolejnych punktów w walce między rządem a prezydentem.

Trudno bagatelizować problem, na który rząd próbuje odpowiedzieć. Wzrost cen paliw nie kończy się na rachunku kierowcy przy dystrybutorze. Droższy olej napędowy oznacza wyższe koszty transportu, produkcji rolnej, usług i dostaw. Ostatecznie znajduje odbicie w cenach żywności i wielu innych produktów.

Jednocześnie gwałtowne zaburzenia na światowych rynkach mogą prowadzić do sytuacji, w której część przedsiębiorstw osiąga wyniki dalece wykraczające poza zwykłą rentowność. Nie dlatego, że nagle stały się bardziej innowacyjne czy efektywne, lecz przez zewnętrzny szok, który radykalnie zmienił relację cen i kosztów.

W takim otoczeniu sama idea czasowego podatku od nadzwyczajnych zysków nie jest czymś egzotycznym. Można zasadnie pytać, czy przedsiębiorstwa uzyskujące wyjątkowe korzyści z kryzysowej sytuacji nie powinny w większym stopniu uczestniczyć w finansowaniu kosztów ponoszonych przez społeczeństwo.

Rządowy projekt podatku od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego zakłada objęcie daniną przedsiębiorstw zajmujących się wytwarzaniem paliw lub obracających importowanymi paliwami.

Podstawą proponowanej daniny nie jest przy tym cały osiągany wynik, lecz nadwyżka ponad poziom wynikający z historycznej marży przedsiębiorstwa. Stawka podatku wynosi 60 proc. tak określonej nadwyżki.

Podatek działający wstecz

 Powstaje jednak ryzyko ograniczenia zdolności inwestycyjnych sektora paliwowego. Mniej środków może pozostać na modernizację infrastruktury czy inwestycje związane z bezpieczeństwem energetycznym. Nie można również wykluczyć, że część ekonomicznego ciężaru podatku zostanie przeniesiona na klientów.  Najpoważniejszy problem projektu nie ma jednak charakteru ekonomicznego, a ustrojowy.

Choć ustawa ma wejść w życie 1 listopada 2026 r., to podatkiem objęte mają zostać przychody osiągane już od 1 marca. Oznacza to, że przedsiębiorca, który w marcu, kwietniu czy maju podejmował decyzje gospodarcze zgodnie z obowiązującym wówczas prawem, wiele miesięcy później dowiaduje się, że część rezultatów tych decyzji została objęta nową daniną. To wyraźny konflikt z zasadą lex retro non agit, ochroną zaufania obywatela do państwa oraz wymogiem bezpieczeństwa i przewidywalności prawa.

Nie chodzi o to, że konstytucja wprowadza absolutny zakaz każdej regulacji oddziałującej na przeszłość. Orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego dopuszcza w szczególnych okolicznościach odstępstwa. Poprzeczka jest jednak zawieszona wysoko.

Podatnik powinien mieć możliwość poznania konsekwencji podatkowych swoich działań w chwili ich podejmowania. Działanie prawa wstecz wymaga szczególnie silnego uzasadnienia i wykazania, że określonej wartości konstytucyjnej nie można skutecznie chronić za pomocą rozwiązania działającego na przyszłość.

 Spór nie jest jednak nowy. Karol Nawrocki już w lipcu 2026 r. skierował do TK poprzednią ustawę zawierającą analogiczny mechanizm. Można by było zatem oczekiwać, że przygotowując kolejną wersję przepisów, rząd spróbuje usunąć źródło konstytucyjnego sporu. Tak się jednak nie stało.

Początek okresu objętego podatkiem to wciąż 1 marca, choć termin wejścia ustawy w życie przesunięto z sierpnia na listopad. W konsekwencji, okres pomiędzy początkiem opodatkowania a faktycznym wejściem nowych przepisów w życie stał się jeszcze dłuższy.

Prezydencki kompromis

 22 września Kancelaria Prezydenta opublikowała komunikat, w którym nie ograniczyła się do krytyki ustawy ani zapowiedzi jej blokowania, ale przedstawiła konkretne propozycje zmian.

Prezydenccy urzędnicy postulują przede wszystkim stworzenie systemu opodatkowania zgodnego z konstytucyjnymi standardami, a następnie utworzenie wyodrębnionego państwowego funduszu celowego, którego dochodami byłyby wpływy z podatku od nadzwyczajnych zysków.

Pieniądze te miałyby być przeznaczane wyłącznie na rozwiązania rzeczywiście obniżające ceny paliw – m.in. rekompensowanie ubytku wpływów związanych z obniżaniem VAT, akcyzy czy podatku od sprzedaży detalicznej. Zaproponowano również obowiązek regularnego rozliczania wykorzystania tych środków.

To o tyle istotna propozycja, że w obecnej ustawie wpływy z podatku stanowią dochód budżetu państwa. Rząd deklaruje, że mają finansować działania osłonowe, ale sama ustawa nie tworzy twardego mechanizmu prawnego gwarantującego, że każdy złoty pobrany w ramach windfall tax zostanie przeznaczony na obniżenie kosztów paliwa.

Kancelaria Prezydenta zaproponowała również, aby równolegle procedować rządowy windfall tax oraz prezydencki projekt „Paliwo Kosztuje Normalnie”, tak aby oba rozwiązania mogły stworzyć wspólny pakiet.

Można spierać się z konkretnymi propozycjami Karola Nawrockiego. Można wskazywać potencjalne problemy z regulowaniem marż albo dyskutować o tym, która forma redukcji podatków na paliwa jest najbardziej efektywna.

Trudno jednak twierdzić, że z Pałacu Prezydenckiego nie wyszedł sygnał gotowości do rozmowy. Z oferty nie skorzystano, gdyż 2 dni później Senat przyjął ustawę bez poprawek.

W rezultacie nie usunięto zasadniczego źródła sporu konstytucyjnego. Ani nie zlikwidowano retroaktywności, ani nie utworzono funduszu gwarantującego przeznaczenie wpływów z nowej daniny na obniżanie cen paliw. Nie podjęto też próby połączenia konkurencyjnych projektów w jeden pakiet.

Nawrocki w rządowej pułapce

Na tym etapie trudno już mówić wyłącznie o sporze prawnym dotyczącym konstrukcji podatku. Rząd Donalda Tuska świadomie skierował do parlamentu rozwiązanie obarczone tymi samymi obciążeniami, co poprzednia ustawa skierowana przez Karola Nawrockiego do TK.

Efekt jest łatwy do przewidzenia. Prezydent został postawiony przed wyborem, w którym każda decyzja może zostać wykorzystana przeciwko niemu.

Jeżeli podpisze ustawę, rząd będzie mógł pytać, dlaczego kilka miesięcy wcześniej skierował do TK regulację opartą na niemal identycznym mechanizmie. Łatwo będzie wówczas budować narrację, że wcześniejsze zastrzeżenia konstytucyjne były jedynie pretekstem do politycznej konfrontacji z gabinetem Tuska.

Jeżeli natomiast odmówi podpisania ustawy, równie łatwo będzie przedstawić go jako polityka, który „zablokował pieniądze na tańsze paliwo” i ponosi odpowiedzialność za wysokie ceny na stacjach.

To nie jest pułapka, która powstała przypadkiem. Rząd znał zastrzeżenia prezydenta jeszcze przed przygotowaniem kolejnego projektu, ale świadomie postanowił przypuścić polityczny atak, mimo że istniała przestrzeń wypracowania do wyczekiwanego przez obywateli kompromisu.

I to właśnie powinno budzić największy niepokój.

Bo jeśli priorytetem rzeczywiście jest obniżenie cen paliw,, to najważniejsze powinno być znalezienie rozwiązania, które będzie jednocześnie skuteczne, zgodne z konstytucją i możliwe do zaakceptowania przez głowę państwa, a zatem w efekcie – wejdzie w życie. Kancelaria Prezydenta wskazała pole takiego kompromisu.

Odrzucenie tej drogi sprawia, że coraz trudniej uwierzyć, iż najważniejszym celem całej operacji jest wyłącznie cena paliwa. Wartość konfliktu z prezydentem zostaje postawiona co najmniej na równi z deklarowanym celem gospodarczym. To zwycięstwo logiki, w której możliwość obciążenia przeciwnika odpowiedzialnością za brak rozwiązania problemu staje się ważniejsza od samego rozwiązania tego problemu.

Kierowców nieszczególnie zaś interesuje, kto zawinił, a to, ile zapłaci przy dystrybutorze. Jeżeli istnieje możliwość zbudowania rozwiązania służącego temu celowi bez naruszania podstawowych zasad państwa prawa, obowiązkiem rządu i prezydenta jest próbować je wypracować. Wykorzystywanie kryzysu paliwowego przede wszystkim do budowania politycznej presji na przeciwnika oznaczałoby postawienie interesu partyjnego ponad dobrem wspólnym.

Państwo powinno być zdolne do kompromisu

Kryzys gospodarczy jest sprawdzianem nie tylko dla finansów publicznych, ale i jakości naszych instytucji.

Jakkolwiek państwo musi być zdolne do szybkiego działania, to powinno także zachowywać przewidywalność reguł, respektować konstytucyjne ograniczenia i wykorzystywać dobre rozwiązania niezależnie od tego, z którego ośrodka politycznego pochodzą.

Jeśli państwo nie potrafi tego zrobić nawet wtedy, gdy chodzi o problem odczuwany bezpośrednio przez miliony obywateli, to problem wykracza daleko poza cenę litra benzyny. Dotyka bowiem także  zaufania do państwa i jego zdolność przedkładania dobra wspólnego ponad logikę permanentnego konfliktu politycznego.

Ceny paliw zaś nie tylko nie będą spadać, ale czekają nas dalsze wzrosty…

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.