Czy sankcje na Rosję są skuteczne? Podsumowanie po czterech i pół roku wojny
Sankcje gospodarcze przypominają bardziej wojnę pozycyjną niż użycie broni jądrowej – ich działanie jest powolne, a ich skutki mogą być bolesne dla obu stron konfliktu. Z perspektywy czasu widać jednak, że kolejne fale sankcji nakładanych przez Unię Europejską na Rosję są coraz bardziej odczuwalne przez tę drugą. Pomaga w tym ciągłe uszczelnianie systemu, w którym ostatnimi czasy Polska, po otrząśnięciu się z początkowego szoku, zaczęła odnosić sukcesy.
Czym są sankcje? W ciągu minionych kilku lat słowo to pojawiało się w przestrzeni publicznej bardzo często i mogliśmy zapomnieć, że sankcje to przede wszystkim mechanizmy służące do wywierania nacisku polityczno-gospodarczego.
W wersji unijnej nakładanie sankcji polega na uchwalaniu gęstniejącej siatki aktów prawnych, takich jak m.in. listy tysięcy osób i firm objętych sankcjami czy też zakazy nakładane na szereg aktywów: ropę, gaz, aluminium oraz technologie wojskowe. Pytanie, które się nasuwa, jest następujące: czy Zachodowi udało się w ten sposób faktycznie wpłynąć na rosyjskie zdolności bojowe i na wydajność rosyjskiej gospodarki?
Sankcje działają, choć Putin tego nie przyzna
Wydaje się, że sankcje odnoszą całkiem znaczący skutek, co wynika m.in. z danych publikowanych przez Eurostat. Podobne sygnały dobiegają z płynących ze wschodu doniesień pojawiających się w mediach społecznościowych, z których wynika, że rosyjska gospodarka jest stłumiona, a sytuacja ekonomiczna Kremla pogarsza się z każdym miesiącem trwania konfliktu.
Taki stan rzeczy nie może dziwić. Unia Europejska była dla Rosji przed wybuchem wojny praktycznie największym partnerem handlowym. I Rosja tego partnera utraciła w mgnieniu oka po lutym 2022 r.
Dane Eurostatu pokazują, że import UE z Rosji spadł o około 89,5% (głównie za sprawą surowców energetycznych) pomiędzy pierwszym kwartałem 2022 r. a ostatnim kwartałem 2025 r. Analogiczne porównanie dla eksportu z krajów członkowskich UE wykazuje spadek o mniej więcej 61% (za sprawą m. in. maszyn, pojazdów i ich części).
Można oczywiście podnieść argument, że spadki mogły być jeszcze większe, ale nie ulega wątpliwości, że i w przedstawionym wymiarze są one dotkliwe, a ograniczenia handlowe znaczne. Przynajmniej na tyle znaczne, aby rosyjska gospodarka je odczuła i musiała szukać zastępczego partnera handlowego na miejsce Unii.
Oczywiście, oczekiwania wobec nakładanych sankcji były wyższe. Spodziewano się, że ich skutki rychło przywiodą Rosję na skraj upadku gospodarczego. I choć upadek ten wydaje się odległym, to przegląd badań ekonomicznych pokazuje, że mimo iż rosyjski PKB nie załamał się tak mocno, jak oczekiwano, to wojna i sankcje trwale obniżyły potencjał wzrostowy gospodarki i wymusiły jej militaryzację oraz większe uzależnienie od Chin.
Jak ukryć rosyjską flagę w biały dzień?
W toku całych rozważań należy zadać sobie fundamentalne pytanie – jakie czynniki osłabiają efekt nakładanych sankcji? Odpowiedź na to jest dość prosta. Jedną z głównych przyczyn osłabienia efektu działania sankcji jest to, że Rosja je po prostu omija. Sposobów na to jest kilka.
Jednym z nich jest przepisywanie majątków na osoby niepowiązane z osobą objętą sankcjami. Sankcje indywidualne nie są jednak wymierne, tj. nie pokazują skali zjawiska omijania sankcji i z tego względu przedmiotem analizy w niniejszym artykule będą sankcje sektorowe.
By uniknąć sankcji sektorowych, Rosjanie uciekali się do najrozmaitszych metod. Często cały proceder polega na niezbyt wysublimowanym, ale zorganizowanym omijaniu przepisów celnych i oszukiwaniu organów kontrolujących przewóz towarów na zewnętrznych granicach UE.
Dość obrazowym przykładem był opisywany przez Państwowy Instytut Spraw Międzynarodowych już w 2022 r. proceder ukrywania pochodzenia rosyjskiej ropy. Rosjanom przez dłuższy czas udawało się omijać uwagę unijnych organów dzięki dość prostej metodzie – surowiec był przeładowywany jeszcze na morzu, a nie w portach.
Inną ze skutecznych metod jest wykorzystanie tzw. spółek-matrioszek (nazwa nawiązuje do rosyjskich lalek wkładanych jedna w drugą). Polega ona na omijaniu międzynarodowych sankcji gospodarczych przez tworzenie wielopoziomowych łańcuchów spółek-pośredników, które skutecznie ukrywają rzeczywistego beneficjenta transakcji oraz końcowe przeznaczenie towarów.
Rosja stosuje tę metodę głównie w celu pozyskiwania zachodnich technologii (np. mikroczipów, dronów) oraz sprzedaży surowców mimo zachodnich embarg, ale także np. w celach wywiadowczych (np. opłacania osób pracujących dla rosyjskiego wywiadu, które bywają zatrudniane właśnie przez „matrioszki”).
Czy to jeszcze Kirgistan, czy już Rosja?
Jednak bodaj najpopularniejszym (i prawdopodobnie najskuteczniejszym) sposobem na omijanie sankcji jest reeksport dóbr przez państwa trzecie. Skąd ten wniosek? Z danych statystycznych.
Począwszy od pierwszych pakietów unijnych sankcji na Rosję po aneksji Krymu w 2014 roku można było zauważyć drastyczny wzrost eksportu z krajów unijnych do krajów-pośredników, a od lutego 2022 r. ten wzrost jest wręcz kolosalny. Za kraj-pośrednik uznaję tutaj kraj, do którego zachodnie przedsiębiorstwa sprzedają swoje produkty, a który to kraj (a raczej pochodzące z niego przedsiębiorstwa) sprzedaje następnie te dobra do Rosji.
Ośrodek Studiów Wschodnich w raporcie Zabawa w kotka i myszkę. Jak Rosja obchodzi sankcje opisuje reeksport jako zjawisko oparte na wieloetapowych łańcuchach logistycznych obejmujących wiele państw pośrednich, gdzie towary nie jadą standardowo z jednego kraju do drugiego, lecz poprzez całe łańcuchy pośredników.
Doskonałym przykładem jest wzrost eksportu pomiędzy krajami Unii Europejskiej a Kirgistanem o 936% (!) w ciągu dwóch lat (z 263 mln euro w 2021 r. do 2 727 mln euro w 2022 r.).
Drugim argumentem przemawiającym za tym, że reeksport to szczególnie istotny mechanizm, jest postawa Unii Europejskiej wobec tego zjawiska. Gdyby bowiem reeksport był tylko jednym z wielu równorzędnych sposobów, nie powstałyby względem niego szczegółowe, dedykowane instrumenty prawne.
Tymczasem organy unijne zwróciły na tę właśnie formę omijania sankcji szczególną uwagę, przez co Komisja Europejska opublikowała wytyczne do kształtowania umów eksportowych, narzucając stosowanie obowiązkowej klauzuli „no re-export”, która musi być wpisywana do umów eksportowych dla określonych „wrażliwych” towarów (szczególnie z grupy tzw. CHPI – Common High Priority Items, ale też np. paliwa lotniczego czy broni palnej) stricte po to, aby ograniczać przekierowywanie unijnych towarów do Rosji przez pośredników.
Stosowanie takiej klauzuli ma po pierwsze zwiększyć pewność obrotu na terenie UE (gwarantując, że sprzedawany towar nie jest i nie będzie przedmiotem jakichkolwiek postępowań w zakresie egzekwowania sankcji na Rosję), ale też przede wszystkim ma odstraszać podmioty spoza Unii od dalszego eksportu sprowadzanych z UE towarów, poprzez grożenie im wysokimi karami umownymi.
Gdzie się wozi polskie jabłka?
Szczególny wzrost eksportu z UE po 2022 roku zaobserwowano w takich państwach jak Turcja, kraje kaukaskie (Gruzja, Armenia, Azerbejdżan) oraz kraje Azji Centralnej (Uzbekistan, Kirgistan, Kazachstan). Z jednej strony można by argumentować, że takie zjawisko jest naturalnym efektem poszukiwania nowych rynków zbytu przez spółki pochodzące z krajów członkowskich Unii Europejskiej, które niemal z dnia na dzień utraciły potężnego partnera handlowego na wschodzie.
Takie założenie mogłoby jednak zostać uznane za prawdziwe wyłącznie wtedy, gdyby wzrost eksportu mieścił się w granicach normy. Dane statystyczne wskazują natomiast, że ów wzrost był wręcz zatrważający, co musi dziwić, tym bardziej że rynek środkowoazjatycki nie jest zbyt wielki.
Wzrost eksportu do krajów będących nadzwyczaj dobrymi „pośrednikami” (m.in. przez możliwość bezcłowego handlu z Rosją z uwagi na przynależność do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej), tj. do Armenii, Kirgistanu i Kazachstanu, liczony był w setkach procent. Dane pochodzą z Eurostatu i dotyczą porównania eksportu w okresie między lipcem a grudniem 2021 r. oraz lipcem a grudniem 2022 r.
W przypadku Niemiec wzrost eksportu wynosił: do Kirgistanu o 937%, do Armenii o 234%, a do Kazachstanu o 135%. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku Czech, których eksport wzrósł odpowiednio o 590% (Kirgistan), 304% (Armenia) i 347% (Kazachstan).
Także Polska wypada w tym zestawieniu niekorzystnie, bo nasz eksport wzrósł w podobnie zatrważającym stopniu: do Kirgistanu o 704%, do Armenii o 643% i do Kazachstanu o 138%. Już pierwsze, jednostkowe porównanie pokazuje, że wzrosty eksportu do państw-pośredników były ogromne w całej Europie i niestety Polska wpisywała się w ten trend.
Polska liderem w separowaniu się od Rosji
Przy ocenie skuteczności europejskich sankcji należy jednak wziąć pod uwagę dłuższy trend, któremu możemy się przyjrzeć dopiero dziś, po ponad czterech latach od wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie. W krótkiej perspektywie można było się bowiem spodziewać, że w tak skomplikowanym, a przy tym wprowadzanym na gwałt mechanizmie pojawią się dziury.
Ostatecznie istotny jest jednak długofalowy trend i odpowiedź na pytanie: czy w 2026 roku eksport do krajów-pośredników wciąż się zwiększa, czy też ulega stopniowej redukcji? Ten kierunek pokazuje nam przede wszystkim, czy Unia Europejska efektywnie egzekwuje sankcje wobec Rosji, tj. czy potrafi uszczelnić swój system sankcyjny i zredukować omijanie zakazów handlowych.
Tutaj dane są bardziej optymistyczne – wynika z nich, że kraje Unii zanotowały co prawda drastyczny wzrost eksportu do krajów-pośredników na przestrzeni 2022 i 2023 r., ale już w kolejnych latach wartość tegoż eksportu zaczęła spadać.
Z jednej strony wynika to z naturalnych zachowań rynkowych. Tak ekstremalny wzrost jest z natury mniej trwały i bardziej podatny na korektę, gdy sytuacja geopolityczna ulegnie stabilizacji. Niemniej, spadki są wyraźnie zauważalne i prawdopodobnie świadczą nie tylko o naturalnych zachowaniach rynku, ale także o zwiększonej efektywności unijnych sankcji.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie oficjalnych danych Eurostatu. Opracowano z wykorzystaniem sztucznej inteligencji: Claude Sonnet 5.
Z naszej perspektywy kluczowe są dane dla Polski. I tutaj dochodzimy do bardzo istotnego momentu. O ile dla ogółu krajów unijnych spadki przedstawione na powyższych wykresach (po 2023 r.) są raczej stopniowe, o tyle spadek polskiego eksportu do trzech przykładowych krajów-pośredników jest kolosalny.
Przykładowo – spadek wartości polskiego eksportu do Kazachstanu pomiędzy 2023 r. a 2024 r. wynosił ponad 21% przy ogólnoeuropejskim spadku jedynie o około 6%. Wynika to między innymi z tego, że polski eksport do Rosji był mocno ukierunkowany na produkty tzw. dual-use, które są obwarowane wyjątkowo restrykcyjnymi przepisami przez kraje unijne.
Wydaje się, że Polska po początkowym szoku związanym z pełnoskalową wojną na Ukrainie otrząsnęła się i wdrożyła mechanizmy pozwalające na egzekwowanie kar wobec podmiotów omijających sankcje.
Znaczny wpływ na ten stan rzeczy miało unijne Rozporządzenie 2023/1214, które uszczelniło europejski system sankcyjny, a także ogólna presja Zachodu na bardziej pieczołowite egzekwowanie sankcji wobec Rosji.
Wystarczy zacząć kontrolować
Dramatyczny spadek polskiego eksportu do trzech badanych krajów tranzytowych – Kazachstanu, Armenii i Kirgistanu – w 2024 r. nie jest jednak wyłącznie pochodną zewnętrznych mechanizmów unijnych czy presji amerykańskiej.
Część tego zjawiska ma swoje źródło w głębokiej zmianie modelu egzekwowania prawa sankcyjnego wewnątrz naszego kraju, którego skala i tempo zasługują na osobne omówienie. Dobrym punktem wyjścia jest raport Najwyższej Izby Kontroli opublikowany 19 września 2025 r., obejmujący okres od 16 kwietnia 2022 r. do końca września 2024 r.
Ocena płynąca z raportu jest jednoznaczna: przez cały 2022 r. i przez pierwsze dwa kwartały 2023 r. organy KAS bardzo opieszale egzekwowały mechanizmy kontroli sankcji. Nie wdrożono procedur typowania podmiotów, nie stworzono narzędzi weryfikacji rzeczywistego miejsca przeznaczenia eksportowanych towarów, a Szef KAS nie skierował w tym czasie ani jednego wniosku o wpis podmiotu na listę sankcyjną.
Nie był to problem braku prawa – ustawa z 13 kwietnia 2022 r. nakładała na KAS konkretne obowiązki. Była to zatem instytucjonalna bezczynność. Wymiar tego zaniechania staje się zaś szczególnie wyrazisty, gdy zestawić wyniki kontroli z danymi handlowymi.
Wspomniane wyżej dane Eurostatu wskazują, że właśnie w tym czasie – w drugiej połowie 2022 r. w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. – eksport z Polski do najważniejszych krajów-pośredników wzrósł o kilkaset procent. Innymi słowy: apogeum wzrostu przypadło dokładnie na okres, gdy krajowy aparat kontrolny pozostawał bezczynny.
Od początku 2024 r. obraz diametralnie się zmienił. W okresie od marca do września 2024 r. Szef KAS skierował 23 wnioski o wpis podmiotów na krajową listę sankcyjną. Na podstawie tych wniosków minister spraw wewnętrznych i administracji wydał 14 pozytywnych decyzji o wpisie.
Tu tkwi klucz do zrozumienia statystyk. Choć liczba nałożonych kar nie była bardzo wysoka, a kary finansowe stanowiły mały procent obrotów, to jednak sam fakt wszczęcia kontroli i zmiany polityki państwa w zakresie prewencji poskutkował wyraźnym zmniejszeniem wolumenu handlu z krajami-pośrednikami.
Tę zmianę zachowań można wyjaśnić następująco: Polska eksportowała do krajów tranzytowych w przeważającej mierze za pośrednictwem małych i mobilnych firm pośredniczących – podmiotów, dla których groźba realnej kontroli celno-skarbowej, wpisu na listę sankcyjną i kary administracyjnej liczonej w milionach (lub odpowiedzialności karnej z zagrożeniem pozbawienia wolności) była bodźcem wystarczającym do natychmiastowego wycofania się z rynku.
Ponadto, znaczną część polskiego eksportu do Rosji przed 2022 roku stanowiły produkty podwójnego zastosowania, których eksportu trzeba pilnować nieco bardziej – w przypadku Polski były to maszyny i sprzęt transportowy oraz chemikalia i produktu pochodne, które w 2021 roku stanowiły odpowiednio 43% oraz 18% całkowitej wartości polskiego eksportu do Rosji.
Duże zachodnie koncerny – eksportujące maszyny przemysłowe na podstawie wieloletnich kontraktów – są na tego rodzaju sygnały regulacyjne znacznie mniej wrażliwe, co częściowo tłumaczy, dlaczego eksport UE jako całości spadł w 2024 r. o zaledwie ok. 6%, podczas gdy eksport z Polski do badanych krajów-pośredników obniżył się o ok. 21%. Ponadto, z uwagi na mniej restrykcyjne kontrole, znacznie łatwiej ominąć sankcje eksportując np. owoce czy odzież, aniżeli produkty, które można wykorzystać w działaniach zbrojnych.
***
Po kilku latach konfliktu można uznać, że stosowane przez zachód sankcje odnoszą zamierzony skutek – wymiana handlowa między krajami unijnymi a Rosją, spada z każdym rokiem. Dla Rosji oznacza to wymierne skutki polityczne w postaci m. in. konieczności poszukiwania innych, często mniej stabilnych, partnerów handlowych. Na pochwałę zasługuje to, że Unia Europejska potrafiła skutecznie uszczelnić system przeciwdziałania omijaniu sankcji.
Jako Polacy możemy być szczególnie dumni, bo spadek eksportu pomiędzy Polską a krajami-pośrednikami jest znacznie wyższy niż średnia europejska. Może to świadczyć o tym, że po 2023 roku, polska administracja zdołała otrząsnąć się po pierwszych miesiącach konfliktu i bardzo skutecznie uszczelnić system przeciwdziałania omijaniu sankcji.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

