Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Omawiamy główne myśli z debaty z warszawskiego oddziału KJ  24 września 2026

Netflix ukradł „Lalkę”? Prof. Gawin: To intelektualnie marny produkt

Omawiamy główne myśli z debaty z warszawskiego oddziału KJ  24 września 2026
przeczytanie zajmie 3 min
Netflix ukradł „Lalkę”? Prof. Gawin: To intelektualnie marny produkt autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

– Ten film pokazuje, jak przemysł filmowy potrafi niesamowicie zręcznie pasożytować na klasycznych treściach. […] Dorobiliśmy się świetnego produktu show-biznesu, który jednak intelektualnie jest po prostu marny – mówił na debacie wokół „Lalki” Netlixa prof. Dariusz Gawin.

We wtorek 22 października w warszawskiej siedzibie Klubu Jagiellońskiego odbyła się debata poświęcona porównaniu „Lalki” Netflixa i „Lalki” Prusa. Naszymi gośćmi byli prof. Dariusz Gawin i dr Alicja Urbanik-Kopeć. Rozmowę poprowadził Przemysław Batorski.

Netflix nie dorasta Prusowi do pięt

W odpowiedzi na pytanie o drastyczną zmianę przesłania oryginału oraz spłycenie psychologii na rzecz pewnego rodzaju rozwoju osobistego, prof. Gawin bezlitośnie wyśmiał tę tendencję:

– Na końcu otrzymujemy po prostu coaching. […] To idealnie zgadza się z kierunkiem współczesnej pop-psychologii. Otwieramy wielki ilustrowany magazyn dla burżuazji, w którym z jednej strony mamy najmodniejsze sofy i ekskluzywne wakacje, a z drugiej trywialną poradę, by za wszelką cenę po prostu „być wiernym sobie” – mówił prof. Dariusz Gawin.

Z innej perspektywy ujęła to dr Urbanik-Kopeć, która zauważyła odrzucenie prusowskiego pesymizmu i wskazała, że serial na motywach polskiego eposu mieszczańskiego tak naprawdę bardziej odpowiada serialom zachodnim.

– Prus w „Lalce” jest pesymistą. Mówi o tym, że jesteśmy produktem gnijącego społeczeństwa i nie potrafimy zrealizować wielkich marzeń. […] Tymczasem serial przekonuje, że na tym całym rozpadzie da się coś ugrać – jeśli będziesz wystarczająco sprytny, bezwzględny i weźmiesz los w swoje ręce, osiągniesz wszystko. To jest konkluzja rodem z „Gry o tron”, a nie z powieści Prusa – stwierdziła dr Alicja Urbanik-Kopeć.

Kto psom klnie, temu psy łżą

U odbiorców serialu równie silne emocje jak zmiana fabuły polskiej klasyki wywołała powszechna wulgarność postaci i wszechobecne przekleństwa. Dr Urbanik-Kopeć tłumaczy na swój sposób potrzebę takich scen:

– Musimy przyjąć, że to serial dociśnięty do ściany, groteskowy i celowo przerysowany. […] Kiedy bohaterowie ze wściekłością, używając skrajnych wulgaryzmów, wygarniają sobie to, czego przez dziewiętnastowieczny konwenans w rzeczywistości nigdy by sobie nie powiedzieli – to ja się cieszę. To jest fantastycznie, emocjonalnie zagrane i taki rodzaj trawestacji chętnie widzę w kinie – mówiła badaczka.

W odpowiedzi na pochwałę tego stylu prof. Gawin wypunktował, że rzekoma postępowość serialu to w rzeczywistości tylko wykalkulowana estetyczna poza:

– Cała ta rzekomo lewicowa, transgresywna maniera, która miała rozwalać rzeczywistość, stała się dzisiaj po prostu nowym akademizmem na służbie wielkiej korporacji […] Mamy do czynienia z estetyką nadekspresji, w której twórcy fałszywie zakładają, że coś staje się autentyczne dopiero wtedy, gdy zostanie wywrzeszczane i mocno przeklęte – stwierdził prof. Gawin.

Bardziej współczesna niż współczesność

Dr Urbanik-Kopeć, wytykając błędy w tworzeniu świata przedstawionego, dobitnie obnażyła bezsens przedstawiania w imię dzisiejszych trendów ówczesnych arystokratek jako postępowych emancypantek.

– Próba zrobienia z Izabeli wyemancypowanej dziennikarki jest zupełnie bezsensowna, bo ją obchodził wyłącznie czubek własnego nosa i nie potrafiła przejąć się losem innych. […] Jednak współczesnemu widzowi bardzo trudno jest dzisiaj przełknąć historię, w której postać nie jest niezależną, sprawczą jednostką, potrafiącą sama wyciągnąć się z bagna za własne sznurowadła – punktowała dr Urbanik-Kopeć

Swoją perspektywę dołożył również prof. Gawin, wypowiadając się ostro na temat sprowadzenia rosyjskiego zaborcy do roli karykaturalnego wroga.

– Biznesplan zakłada, że to ma być z powodzeniem oglądane na całym świecie. Wobec tego rosyjski urzędnik carski nie jest wcale pokazany jako okupant, który represjonuje polskość, lecz jako obrzydliwy reprezentant patriarchatu, który uciska kobiety. […] Ta żałosna kalka to produkt w pełni bezpieczny i korporacyjny, przebrany w szaty współczesnego feminizmu – krytykował profesor.

Dlaczego i po co?

Podsumowując ogólny sens produkowania tego typu dzieła na podstawie klasyki literatury polskiej, prof. Gawin nazwał serial doskonałym biznesem, ale intelektualną wydmuszką.

– Ten film pokazuje, jak przemysł filmowy potrafi niesamowicie zręcznie pasożytować na klasycznych treściach. […] Biorą utwory, o których ludzie mają blade pojęcie, bo czytali je jako niedojrzali uczniowie w liceum, a potem arogancko robią z nich nowoczesny mash-up. Dorobiliśmy się świetnego produktu show-biznesu, który jednak intelektualnie jest po prostu marny – wypunktował prof. Gawin.

Inaczej patrzy na to dr Urbanik-Kopeć, puentując, dlaczego takie oddzielenie adaptacji od oryginału wcale nie musi być zawsze złe i do czego właściwie służy nam dziś kino kostiumowe:

– Jeżeli ktoś naprawdę chce wiedzieć, co Prus myślał o otaczającej go rzeczywistości i jak wyglądały tamte czasy, to powinien po prostu przeczytać „Lalkę”. […] Ekranizacje historyczne stają się o wiele ciekawsze i cenniejsze wtedy, kiedy potrafią powiedzieć nam coś o nas samych i o tym, co współczesne społeczeństwo myśli o przeszłości – skwitowała badaczka.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.