Co łączy Zandberga, Nowacką, Błaszczaka i Kosiniaka-Kamysza? Wszyscy zaczynali w partyjnych młodzieżówkach
Młodzieżówki partyjne służą dziś za synonim chowu bezideowych karierowiczów, którzy noszą teczki za „dorosłymi” politykami i uczą się od nich najgorszych zachowań. Dane przeczą jednak temu obrazowi. Jak sprawić, by lepiej działały?
Postulat delegalizacji partyjnych młodzieżówek – rzucany publicznie „pół żartem pół serio” – wraca jak bumerang ilekroć pojawi się kolejna afera z młodym działaczem któregoś z ugrupowań. Nie inaczej było w przypadku Dawida Kacprzyka, bądź co bądź byłego przewodniczącego młodzieżówki kojarzonej z Koalicją Obywatelską.
Zjawisko dotyka nie tylko uczestników głośnych ogólnopolskich afer, ale także występujących w przestrzeni internetowej „inb” związanych z tym czy innym kontrowersyjnym wpisem działacza partyjnej młodzieżówki.
Na ile jednak prawdziwy jest obraz działacza młodzieżówki jako bezideowego karierowicza naśladującego starszych kolegów w tępej propagandzie i dziedziczącego po nich wpływy i stanowiska?
Postrzeganie organizacji liczących od kilkuset do kilku tysięcy członków przez pryzmat jednostek niesie za sobą ryzyko zaburzenia percepcji. Większości wzywających do „zaorania” młodzieżówek umykają także mniej widoczne i daleko bardziej pożyteczne role, jakie spełniają te ruchy.
Dane przeciwko stereotypom
Aby uzyskać miarodajny obraz partyjnej młodzieżówki, należy przyjrzeć się proporcjom. Nowa Generacja Młodych – ta sama, w której działał Kacprzyk – zrzeszająca członków i sympatyków Koalicji Obywatelskiej w wieku 13-36 lat, liczy około tysiąca członków.
Należy do niej kilkudziesięciu samorządowców – radnych różnych szczebli, dwóch wiceprezydentów miast, jeden wicestarostą i wicemarszałek województwa. Jako główna partia koalicji rządzącej oraz najpopularniejsze ugrupowanie w kraju może liczyć na najwięcej stanowisk tego rodzaju.
Mimo to, z tych proporcji wyłania się obraz organizacji kadrowej, w której stosunkowo niewiele osób zajmuje stanowiska publiczne. Nie należy zakładać, że działacze młodzieżówek w dużej liczbie zasilają intratne „stołki” w spółkach państwowych i samorządowych, a jeżeli już, to wynika to bardziej z pozycji w partii-matce.
Tym bardziej dotyczy to organizacji młodzieżowych koalicjantów rządowych i partii opozycyjnych, szczególnie tych mniejszych. W ich przypadku liczba stanowisk do podziału jest mniejsza, a często – bliska zeru.
Oczywiście warto wziąć pod uwagę,że wielu polityków piastujących dziś i w przeszłości wysokie stanowiska partyjne i państwowe ma za sobą przeszłość w sekcjach młodzieżowych swoich partii.
Adrian Zandberg był przewodniczącym Federacji Młodych Unii Pracy, w tym czasie jego zastępczynią była obecna minister edukacji Barbara Nowacka. W młodzieżówce Porozumienia Centrum swoją karierę zaczynał Mariusz Błaszczak, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości oraz były wicepremier, zaś współzałożycielem Forum Młodych Ludowców był wicepremier i szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.
Dla większości z nich jest to jednak raczej ciekawostka z życiorysu niż trampolina do wielkiej kariery. Za wyjątek można uznać marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który swoją pozycję na postkomunistycznej lewicy zawdzięczał między innymi jako czołowa postać organizacji zrzeszającej byłych członków organizacji studenckiej PZPR.
Byli szefowie młodzieżówki PiS tacy jak Adam Hofman, Marcin Mastalerek, Paweł Szefernaker czy Michał Moskal zostali wyznaczeni na to stanowisko za działalność w „dorosłym” PiS, była to zatem droga z „góry” na „dół”.
Młodzieżówki walczą z samotnością?
Młodzieżówki partyjne mają aspekt społeczny. W czasach gdy coraz większa część życia społecznego przenosi się do internetu, młodzieżówki są jedną z nielicznych okazji dla młodych ludzi zainteresowanych polityką, aby spotykać się w świecie realnym zamiast na Discordzie lub X.
Większość ludzi z młodzieżówek nie jest nawet „teczkowymi” – asystentami posłów, naśladującymi najgorsze zachowania starszych polityków. Typowy działacz młodzieżówki częściej niż karierowiczem jest raczej idealistą szukającym dla siebie pola do działalności publicznej. Młodzieńcza naiwność, z jaką ją postrzega, jest w tym wypadku raczej cnotą godną pochwały niż czymś wartym kpin.
Zbieranie podpisów czy agitacja kampanijna to niewielki procent działania w takich organizacjach. Większość czasu spędzonego w partyjnej młodzieżówce to integracja i socjalizacja z ludźmi o podobnych poglądach i zainteresowaniach.
Biorąc pod uwagę skalę zainteresowania życiem politycznym w społeczeństwie, warto spojrzeć na młodzieżowe organizacje polityczne jako jeden z dostępnych środków w walce z chorobami cywilizacyjnymi naszych czasów – epidemią samotności, wyalienowaniem społecznym, kryzysem braku poczucia przynależności do wspólnoty czy przenoszenia swojego życia „towarzyskiego” do internetu.
Słabość polskich młodzieżówek jest odbiciem słabości polskiego społeczeństwa obywatelskiego, którego miernikiem jest udział populacji w stowarzyszeniach, fundacjach, partiach politycznych czy związkach zawodowych.
Liczba członków polskiej młodzieżówki wynosi z reguły około tysiąca działaczy. W przypadku Niemiec, kraju o dwukrotnie większym zaludnieniu jest to od 20 000 działaczy Młodych Zielonych do nawet 100 000 członków Junge Union, wspólnej młodzieżówki chadeckich CDU i CSU.
Po co partiom młodzieżówki?
Młodzieżówki partyjne są potrzebne politykom w równym stopniu co młodzieży. Koniec partii masowych (z wyjątkiem PSL) związany jest z utratą kontaktu ruchów politycznych z „bazą” – elektoratem i szerzej społeczeństwem.
Historycznie rolę organizacji pośredniczących pomiędzy elektoratem a partią spełniały instytucje takie jak związki zawodowe i kluby robotnicze dla partii socjaldemokratycznych czy Kościół i organizacje przykościelne dla partii chadeckich i konserwatywnych.
Licealista lub student będący asystentem posła jest dla tego polityka jednym z niewielu łączników z „dołem”, zwłaszcza gdy polityk ma staż parlamentarny porównywalny z wiekiem pracownika biura poselskiego.
Młodzieżówka jest dla partii politycznej jedną z niewielu ścieżek dopływu „świeżej krwi” – ludzi, którzy nie żyją w ekosystemie partia-administracja-spółki będących codziennością typowego członka ugrupowania władzy, niezależnie, czy krajowej, czy lokalnej.
Nie bez znaczenia pozostaje także kwestia reprezentowania młodszych pokoleń w strukturach partii politycznych, zdominowanych przez starszych dorosłych, z dużym udziałem osób w wieku emerytalnym bądź zbliżającym się do niego.
Oczywistym jest, że uczeń szkoły średniej, student czy świeżo upieczony absolwent z racji wieku posiada mniejszą „siłę przebicia”. Istotnym jest jednak aby partie polityczne w jak najlepszym stopniu stanowiły odbicie społeczeństwa, któremu mają służyć. Młodzieżówki są niezbędne dla zachowania przekrojowego charakteru ugrupowań pod względem metrykalnym.
Młodzieżówki mogą być pożyteczniejsze
Nie zmienia to faktu, że osoba działająca w młodzieżowej organizacji politycznej prędzej nauczy się tam jak wbijać nóż w plecy kolegom w czasie zjazdu wyborczego lub sposobów prowadzenia polaryzującej propagandy politycznej niż czegoś społecznie przydatnego.
Istotną barierą dla bardziej ambitnej działalności są kwestie finansowe. Rachityczne wpływy ze składek członkowskich nie zawsze wystarczają nawet na zorganizowanie zjazdu krajowego organizacji lub opłacenia składki do organizacji na poziomie europejskim (do których przynależą analogicznie do partii-matek zasilających europartie takie jak EPP, S&D czy ECR).
Te spośród młodzieżówek, które funkcjonują jako stowarzyszenia, mogą pozyskiwać granty publiczne na takich zasadach jak inne NGO. Inaczej jest w przypadku tych, które – jak Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości – są organizacją wewnętrzną partii. Niezależnie od formuły, młodzieżówki z znacznej mierze polegają na hojności partii, przy której są afiliowane.
Możliwe są jednak próby systemowej zmiany tego stanu rzeczy. Zgodnie z artykułem 30 Ustawy o partiach politycznych, ugrupowania otrzymujące subwencję z budżetu państwa mają ustawowy obowiązek wydawania od 5 do 15% środków z subwencji na tzw. Fundusz Ekspercki, z którego można finansować ekspertyzy oraz prowadzić działalność edukacyjną.
Ustawowy nakaz wydania części środków Funduszu Eksperckiego na działalność merytoryczną skierowaną do osób młodych – taką jak szkolenia z szeroko pojętych dziedzin polityczno-społecznych – poprawiłby jakość partyjnych młodzieżówek, które stałyby się miejscami nabywania wiedzy i umiejętności, korzystając z zasobów finansowych i kadrowych jakie posiadają partie polityczne. Środki mogłyby również być przeznaczane na realizację projektów społecznych przez osoby młode.
Nawet jeżeli szkolenia i działalności mentorska będą sprowadzać się w dużej mierze do działań takich jak edukacja w sferze marketingu politycznej (jak nomenklaturowo określa się dziś zwyczajną propagandę), to mimo wszystko będzie to poszerzanie kompetencji jej uczestników, spośród których wielu będzie mogło wykorzystać je, znajdując zatrudnienie w sektorze prywatnym, na przykład w mediach lub biznesie.
Gdy młodzieżówki partyjne uzyskają większą możliwość działania, ich profil upodobni się do innych organizacji pozarządowych, dających swoim działaczom wiedzę i doświadczenie przydatne zawodowo, niekoniecznie w polityce.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

