Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Co po proteście kolejarzy? Ekspert: Tego już nie da się zamieść pod dywan

Co po proteście kolejarzy? Ekspert: Tego już nie da się zamieść pod dywan Źródło: unsplash

Po środowej tragedii pociągu pasażerskiego  Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych ogłosił ogólnopolski protest. Od północy do południa 11 września pociągi na każdym przejeździe kolejowo-drogowym będą zwalniać do bezpiecznej prędkości 20 km/h. „Problem z zachowanie kierowców na tych przejazdach trwa już od dłuższego czasu, a państwo dotychczas tylko groziło im palcem” – komentuje Karol Trammer.

W środę 9 września w mazowieckiej miejscowości Sokolniki Suche na przejeździe z sygnalizacją świetlną doszło do zderzenia się pociągu pasażerskiego z ciężarówką. W wyniku wypadku zginęła pasażerka, a maszynista i inni podróżni odnieśli obrażenia.

W odpowiedzi na tę tragedię tego samego dnia Rada Krajowa ZZMK zebrała się na nadzwyczajnym posiedzeniu, by uchwalić uchwałę o przeprowadzeniu protestu – powołując się na art. 210 Kodeksu Pracy, który mówi wyraźnie, że w przypadku gdy praca może zagrażać życiu i zdrowiu pracownika lub osób postronnych, ma on prawo powstrzymać się od pracy.

Mimo iż początkowo protest miał trwać cały dzień, to został on skrócony do godziny 12.00 przez Leszka Miętka, prezydenta Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych. Mówiąc o przyczynach protestu, Miętek zwracał uwagę na rosnącą liczbę dramatów na przejazdach kolejowych:

– W 2024 roku było tych wypadków około 140. W ubiegłym roku to było około 180, a dzisiaj jeszcze nie skończył się trzeci kwartał, a mamy już tych wypadków 130, z ofiarami w ludziach.

Według statystyk do wypadków kolejowych dochodzi średnio co drugi dzień. Problem narasta mimio prowadzonej od 1,5 roku kampanii społecznej #chcężyć, w której opisywane są osobiste dramaty maszynistów, w związku ze śmiercią ich pasażerów.

Karol Trammer, ekspert i redaktor naczelny dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”, upatruje w tym błędów politycznych, które doprowadziły do tego, że potrzebne zmiany nie zostały ustawowo wprowadzone.

– W zeszłym roku mieliśmy próbę zmierzenia się z tym problemem poprzez wprowadzenie przepisu odbierającego na 3 miesiące prawo jazdy za wjechanie na przejazd kolejowy na czerwonym świetle. Taki mechanizm szczególnie mógłby trafić do do kierowców zawodowych, których możliwość zarobku zostałaby na ten okres wstrzymana – mówi Trammer.

– Niestety ta zmiana przepisów znikęła w toku prac legislacyjnych i ostatecznie nie została wdrożona, mimo że jest potrzebna – dodaje ekspert.

Koalicja kierowców

– Na przejazdach kolejowych mamy monitoring. Póki co nie wiemy, czy te nagrania PKP Polskie Linie Kolejowe używa tylko w mediach społecznościowych, by wskazywać na niebezpieczne zachowania kierowców, czy też zawraca się z nimi do policji, by taki kierowca został ukarany. Czy procedura zgłaszania na policję takich przypadków jest w ogóle przez PKP Polskie Linie Kolejowa przyjęta i stosowana? – pyta redaktor naczelny „Z Biegiem Szyn”.

Jak dodaje, „Problemem jest również to, że wszystkie partie polityczne w Polsce tworzą koalicję kierowców”.

– Politycy przejmują się głównie tym, co właśnie ta grupa powie na kolejne zmiany ustawowe, mające kierowców dyscyplinować. Jak dobrze pokazują sytuacje z przejazdów kolejowo-drogowych – dyscyplinowanie kierowców, którzy mają problem ze zrozumieniem zasad bezpieczeństwa na przejazdach, jest konieczne – mówi.

Zmiana po stronie służb

– Główna aktywność służb takich jak Straż Ochrony Kolei czy policji i wojska, również uczestniczących w patrolowaniu obszaru kolejowego, sprowadza się do ganiania chłopców z zamiłowania fotografujących pociągi, a tymczasem ostatnie wypadki pokazały, że ich podstawowa aktywność powinna dotyczyć przejazdów kolejowo-drogowych i sprawdzania zachowań kierowców. Po środowym wypadku te patrole zaczęły się pojawiać na przejazdach, ale wcześniej było to zaniedbane. Nie wiem, dlaczego nie postępowano tak od listopada 2025 roku – wskazuje Karol Trammer.

Nasz rozmówca wyjaśnia, że to właśnie od końcówki ubiegłego roku na kolei obowiązuje stopień alarmowy Charlie.

– Premier wprowadził go po tym, jak doszło do wysadzenia szyny koło Dęblina na linii Warszawa-Lublin w ramach sabotażu. Alarm miał zwiększyć ostrożność na wypadek kolejnych takich sytuacji sabotażowych w związku z wojną hybrydową.

– Nie mówię, że wypadki na przejazdach są wynikiem sabotażu, ale przynajmniej ich skutki są takie same. To znaczy: zniszczona infrastruktura i tabor, zagrożenie życia pracowników kolei, a także pasażerów oraz zablokowanie ruchu kolejowego na kilkanaście godzin albo nawet na kilka dni, w zależności od stopnia uszkodzeń. – tłumaczy ekspert.

Oczekiwania względem rządu

– Dariusz Klimczak zapowiada teraz wprowadzenie tych samych przepisów, które miały być wprowadzone rok temu. Państwo działa reaktywnie. Po raz kolejny potwierdza się, że dopiero wtedy gdy zostaje przekroczona pewna bariera zainteresowania społecznego, poruszenia opinii publicznej – zaczynają się realne działania. – mówi naczelny „Z Biegiem Szyn”.

Na ten moment wg. danych z godziny 7 PKP Intercity przez protest kolejarzy 203 pociągi odnotowały opóźnienie. Łączny czas opóźnień to 7502 minuty, co średnio oznacza 37 minut przypadające na jeden pociąg.

Trammer zaznacza, że życie i zdrowie maszynistów jest bezpośrednio zagrożone zachowaniem kierowców na przejazdach, tak więc trudno nie popierać protestu kolejarzy. Akcje protestacyjne dopiero, gdy są dotkliwe w skutkach, mogą przynieść efekt.

– Akcja protestacyjna ZZMK i zainteresowanie społeczne jest na tyle duże, że Ministerstwo Infrastruktury nie może już tego problemu zamiatać pod dywan – konkluduje.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.