Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Tomasz Synowiec był gościem Kamili Baranowskiej w Kanale Otwartym  9 września 2026

Ruch Narodowy i Konrad Berkowicz storpedowali kandydata Sławomira Mentzena? Politolog ma wątpliwości

Tomasz Synowiec był gościem Kamili Baranowskiej w Kanale Otwartym  9 września 2026
przeczytanie zajmie 4 min
Ruch Narodowy i Konrad Berkowicz storpedowali kandydata Sławomira Mentzena? Politolog ma wątpliwości Bartosz Bocheńczak, źródło: https://www.youtube.com/watch?v=4MG6eJu6Iqk&t=383s

– W głowach wyborców zostanie informacja, że to nie kto inny jak Konfederacja wyłożyła się na zbiórce podpisów. Pamiętajmy, że ma ona już listę wpadek organizacyjnych dotyczących chociażby sprawozdań finansowych związanych z subwencją wyborczą. Wszystko to kreuje wizerunek partii, która chciałaby rządzić krajem, a jednocześnie nie potrafi zorganizować prostej zbiórki podpisów – twierdzi Tomasz Synowiec w rozmowie z Kamilą Baranowską.

Błąd na ostatnią chwilę

Politolog, komentując fiasko wyborcze kandydata Konfederacji Bartosza Bocheńczaka, zwrócił uwagę, że kluczowy dla całej sytuacji był czas złożenia dokumentów:

– Nowa Nadzieja popełniła błąd, składając podpisy na ostatnią chwilę. Łukasz Gibała także miał problemy z podpisami, których spora część została odrzucona. Miał on jednak szansę naprawić swój błąd, bo nie złożył podpisów w ostatnim dniu. Tymczasem jak składa się je na ostatnią chwilę, to kiedy wychodzą nieprawidłowości, nie ma już możliwości uzupełnienia podpisów i doniesienia nowych.

Wizerunkowe ciosy dla Konfederacji

Publicysta Klubu Jagiellońskiego skomentował także wpływ tego incydentu na ogólnopolski postrzeganie formacji:

– Skutki dla Konfederacji będą odczuwalne przede wszystkim na poziomie ogólnopolskim, ponieważ mamy do czynienia z kwestią wizerunku. Polacy en masse nie wiedzą, jak się zbiera podpisy. Nie będą więc niuansować i twierdzić, że jednej partii się udało, bo prześlizgnęła się z dwudziestoma podpisami nad progiem, a druga spadła sto podpisów pod wymagany próg. W głowach wyborców zostaje informacja, że to nikt inny jak Konfederacja się na zbiórce podpisów wyłożyła.

– Pamiętajmy, że to właśnie ona ma już listę wpadek organizacyjnych dotyczących chociażby sprawozdań finansowych związanych z subwencją wyborczą. Wszystko to kreuje wizerunek partii, która chciałaby rządzić krajem, a jednocześnie nie potrafi zorganizować prostej zbiórki podpisów – partii niepoważnej, która nie potrafi przejść przez prosty proces wyborczy, z którym inni kandydaci sobie radzą, a ona nie.

Gdzie odpłyną wyborcy?

Synowiec zwrócił również uwagę na potencjalne przepływy elektoratu:

– Prawdopodobnie większość wyborców Bartosza Bocheńczaka zagłosuje na Łukasza Gibałę. Tego rodzaju transfer sondaże pokazywały już wcześniej. Część wyborców może oczywiście przejść na stronę Michała Klimka z Konfederacji Korony Polskiej, a inna część na stronę Michała Drewnickiego z PiS-u.

Pamiętajmy, że zawsze istnieje niewielkie ryzyko, że wyborca, który raz przerzucił się na inną partię, może przy niej pozostać. To jeden z powodów, dla których partie tak uparcie wystawiają swoich kandydatów w ogólnopolskich wyborach prezydenckich, nawet w sytuacji, kiedy wiedzą doskonale, że ich nie wygrają.

Jak naprawdę działa Konfederacja?

Gość Kanału Otwartego opisał także wewnętrzną strukturę ugrupowania i jego zaangażowanie w zbieraniu podpisów.

– Sprecyzujmy, że rozwiązane przez Sławomira Mentzena struktury dotyczyły nie Konfederacji, a Nowej Nadziei. Trzeba pamiętać, że Konfederacja to partia parasolowa. Chodzi o to, żeby ugrupowanie miało subwencję, a jednocześnie żeby nie miało podwyższonego progu dla koalicyjnego komitetu wyborczego. Natomiast bieżącą działalność Ruch Narodowy i Nowa Nadzieja tak naprawdę prowadzą oddzielnie, jako odrębne partie.

Politolog dodał również:

– Nie było zaangażowania ze strony oficjalnych struktur Ruchu Narodowego w zbieranie podpisów pod kandydaturą Bartosza Bocheńczaka. Należy jednak zaznaczyć, że nie była to złośliwość ze strony Ruchu Narodowego wobec Nowej Nadziei. Partia Sławomira Mentzena była po prostu przekonana, że własnymi siłami uda jej się zebrać podpisy. Żyli w błędnym przekonaniu, że mają bezpieczną „górkę” około pięciu tysięcy podpisów i już nic strasznego z ich dokumentami się nie stanie.

Czy doszło do sabotażu ze strony Berkowicza?

Politolog odniósł się także do spekulacji, jakoby Konrad Berkowicz miał celowo sabotować zbieranie podpisów pod kandydaturą Bocheńczaka:

– Jako zewnętrzny obserwator muszę powiedzieć, że widziałem Konrada Berkowicza na większości spotkań Bartosza Bocheńczaka. Berkowiczowi zarzucano, że jego zaangażowanie jest niewielkie, natomiast ja mam przeświadczenie, że Konrad Berkowicz ma opinię osoby, która – jeśli chodzi o kampanie wyborcze – nie jest tytanem pracy.

– Pojawiają się oczywiście teorie spiskowe, że być może Konrad Berkowicz sabotował kampanię. Nie mamy jednak żadnych twardych dowodów ani poszlak, które by na to wskazywały. Skoro jednocześnie w przypadku innych komitetów wyborczych poziom odrzucenia podpisów jest na zbliżonym poziomie co w komitecie Bocheńczaka, to wydaje mi się, że nie jest to kwestia sabotażu, tylko błędu Nowej Nadziei w kalkulacjach i przekonaniu, że wystarczą im podpisy, które mają.

Czy to koniec Bartosza Bocheńczaka w polityce?

Autor kanału Polityka bez tajemnic skomentował także polityczne konsekwencje dla samego Bartosza Bocheńczaka

– Na pewno jest to duży cios, który będzie kłaść się cieniem na jego karierze i spowoduje, że nie będzie się ona rozwijała tak, jak się wydawało. Bartosz Bocheńczak mógł być określany jako wschodząca gwiazda polskiej polityki, tymczasem jego gwiazda przygasła przedwcześnie. Czy to jest jego zupełny koniec? Tego bym nie przesądzał.

– Wiele zależy od tego, jaki będzie wynik Konfederacji w przyszłym roku. W związku z obecną sytuacją podejrzewam, że Bartosz Bocheńczak, jako mimo wszystko bliski współpracownik Sławomira Mentzena, nie będzie zupełnie pozbawiony znaczenia politycznego.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.