Olga Tokarczuk, Czesław Miłosz, AI i „Ziemia Ulro”. Dziś nie potrzebujemy wyobraźni, lecz tajemnicy
Temat Ziemi Ulro — świata duchowego wydziedziczenia, w którym człowiek utracił metafizyczny wymiar rzeczywistości — powrócił do obiegu kultury w związku z wznowieniem książki Czesława Miłosza o tym właśnie tytule. Wydanie to zostało opatrzone przedmową autorstwa Olgi Tokarczuk. Autorka Ksiąg Jakubowych próbuje aktualizować diagnozę Miłosza. Czy robi to w sposób adekwatny? Czy Tokarczuk nie rozmija się z prawdziwym wyzwaniem, przed którym właśnie stajemy — rozwojem sztucznej inteligencji i związanym z nim przekształceniem ludzkiego imaginarium?

Człowiek wygnany przez rozum
Termin „Ulro” Czesław Miłosz zaczerpnął od Williama Blake’a – jednego z najwybitniejszych angielskich poetów przełomu XVIII i XIX wieku, jednego z prekursorów romantyzmu. Pojęcie to pojawia się w poemacie Jerusalem. The Emanation of the Giant Albion.
Ziemia Ulro zarówno u Blake’a, jak i u Miłosza symbolizuje ziemię wydziedziczenia, krainę duchowych cierpień, piekło egzystencji ludzkiej. Oznacza świat zdominowany przez rozum, w którym człowiek żyje jakby okaleczony, pozbawiony bogactwa świata wyobrażeniowego.
Według Blake’a redukcja rzeczywistości do tego, co rozumowe, mierzalne i mechaniczne, odcina człowieka od doświadczania jej pełni. Przeciwdziałać temu procesowi może tylko wyobraźnia. Jest ona rozumiana nie jako fantazjowanie, lecz jako zdolność uchwycenia rzeczywistości w jej głębokim wymiarze.
Miłosz przejmuje tę intuicję, zarazem szukając dróg wyjścia u twórców, którzy – jak Blake, Swedenborg czy inni autorzy ocierający się z perspektywy ortodoksji katolickiej o herezję – próbowali odzyskać utraconą głębię rzeczywistości poprzez alchemię, kabałę czy ezoterykę.
Noblista uważał, że Kościół przegapił ową racjonalistyczną zmianę imaginarium. W ramach swej ortodoksji nie zdołał dać człowiekowi spójnego obrazu świata, który pozostawałby z jednej strony w zgodzie z odkryciami naukowymi, a jednocześnie zachowałby nieuchwytną dla rozumu głębię rzeczywistości. Dlatego według poety próby wspomnianych twórców – choć niejednokrotnie heretyckie – były jedynym ratunkiem dla ludzkiej wyobraźni przed jej totalnym uwiądem.
Sedno wizji Miłosza wiąże się z problemem przemiany ludzkiego obrazu rzeczywistości pod wpływem postępu nauki. Przejścia od świata tajemniczego, pełnego znaczeń i wymiarów niedostępnych bezpośredniemu poznaniu, do świata prostego, racjonalnego i zrozumiałego. W konsekwencji doprowadziło to do spłycenia ludzkiej wyobraźni, a wraz z nią również wyobraźni religijnej, odzierając ją z tajemnicy i sacrum.
Dziś stajemy wobec sytuacji niejako odwrotnej: współczesna nauka i technika stają się coraz mniej zrozumiałe, a ich wytwory – zwłaszcza sztuczna inteligencja — coraz bardziej przenikają nasze życie i sposób postrzegania rzeczywistości.
Pytanie o to, w jaki sposób ta zmiana wpłynie na ludzkie imaginarium, pozostaje otwarte.
Rozwój AI stawia oczywiście przed nami wiele konkretnych problemów. Niesie zarówno szanse, jak i zagrożenia. Nie jest jednak celem tych rozważań rozstrzyganie, czy samo zjawisko jest dobre, czy złe.
Chodzi raczej o próbę uchwycenia jego wpływu na nasze wyobrażenie o rzeczywistości, aby móc z wyprzedzeniem zastanowić się, czego człowiek będzie potrzebował, gdy ta przemiana dokona się w pełni. Chodzi o odpowiedź na pytanie jak można jej świadomie wyjść naprzeciw.
Żyjemy w świecie nadmiaru obrazów
W przedmowie do Ziemi Ulro Olga Tokarczuk przenosi diagnozę Miłosza na współczesność, wskazując na nowe wymiary Ulro: media społecznościowe, systemy polityczne, wyzysk i media produkujące różne, często sprzeczne ze sobą obrazy rzeczywistości.
„Szukamy dla siebie miejsca, zwłaszcza w czasach, gdy nasza wyobraźnia i wiedza przestały ogarniać odkrycia nauki i ogromną ilość nowej wiedzy. (…) Ustalanie własnego światopoglądu, balansowanie między tym, co uspokaja, daje siłę, co niesie poczucie bezpieczeństwa, a tym, co pociąga, czego się pragnie, co fascynuje i napawa grozą, zajmuje nam całe życie”.
W tej perspektywie człowiek komponuje własny światopogląd i własną wersję siebie, wybierając spośród rozmaitych narracji te, które pozwalają mu odnaleźć sens i bezpieczeństwo. Tylko czy takie rozwiązanie nie prowadzi po prostu do innej niż Ulro ziemi wydziedziczenia – wydziedziczenia z prawdy i ze wspólnoty, która przecież może istnieć tylko dzięki jakiemuś wspólnemu fundamentowi prawdy?
Jeśli każdy tworzy własną rzeczywistość, stajemy się monadami zamkniętymi we własnych światach; możemy jeszcze funkcjonować obok siebie i zawierać porozumienia, ale w ostatecznym rozrachunku, jeśli prawda nie jest czymś niezależnym od naszych wyborów, to nie ma już nic, co mogłoby nas rzeczywiście łączyć.
Może należy jednak uznać, że Ulro właśnie się skończyło. Dawne Ulro było światem, w którym rozum ograniczał wyobraźnię. Współczesny problem jest niemal odwrotny — nie cierpimy już na brak obrazów, lecz na ich nadmiar. Problemem nie jest już wyobrażenie sobie innych rzeczywistości, lecz odróżnienie rzeczywistego od wyobrażonego; tego, co prawdziwe od tego, co wygenerowane.
Media społecznościowe produkują zafałszowane obrazy świata i sztuczne wersje ludzkiego życia. Z kolei AI zaciera granicę między rzeczywistością a jej przedstawieniem: coraz trudniej odróżnić prawdziwe fotografie, nagrania czy wypowiedzi od tych „syntetycznych”. Fikcja nie znajduje się już obok rzeczywistości jako jej przeciwieństwo – zaczyna przenikać samą rzeczywistość społeczną.
Nie musimy uciekać w fikcję, fikcja przyszła do nas
Dziś obrazy można produkować bez końca: nieistniejących ludzi, wydarzenia, miejsca, wspomnienia i całe życia. Wyobrażone może wyglądać dokładnie tak jak rzeczywiste. Dlatego Blake’owska odpowiedź w postaci powrotu do wyobraźni przestaje być już tak oczywista.
Jeśli współczesny człowiek cierpi nie na niedobór wyobraźni, lecz na jej nadmiar, i na utratę kryteriów pozwalających odróżnić obraz od rzeczywistości, potrzebujemy być może nie tyle kolejnego rozszerzenia świata wyobrażonego, lecz czegoś, co przywróci pierwszeństwo rzeczywistości przed jej przedstawieniem.
W tym sensie intuicja Jacka Dukaja ze zbioru esejów Po piśmie potwierdza się. Człowiek wybiera świadomie fikcję. Co prawda nie w pełni tak, jak przewidział autor. Nie uciekliśmy wbrew przewidywaniom Dukaja masowo do świata VR. Nie musimy wchodzić do wirtualnej rzeczywistości. To fikcja weszła do rzeczywistości, w której żyjemy.
Mamy smartfony, dzięki którym wybieramy informacje, obrazy i narracje – a być może robi to za nas, doskonale rozpoznający nasze preferencje algorytm – zgodne z własnym obrazem świata. AI z kolei pozwala te obrazy produkować.
Problemem dziś nie jest już kłamstwo, które podszywa się pod prawdę i które ostatecznie można zweryfikować.
Problemem jest sytuacja, w której niemożność rozpoznania prawdy prowadzi do przekonania, że rzeczywistość jest czymś, co można po prostu urządzić podług siebie. Kłamstwo zakłada przecież istnienie prawdy, którą ktoś próbuje ukryć; tutaj zagrożona jest sama kategoria prawdy jako czegoś niezależnego od naszego wyboru.
Wyobraźnia nie jest rozwiązaniem
Problem ten staje się jeszcze ciekawszy, jeśli spojrzeć na przemianę nowoczesnego imaginarium. Oświecenie i rozwój nauk przyrodniczych zmieniły sposób, w jaki człowiek wyobraża sobie rzeczywistość.
Świat stał się mechanizmem, który można mierzyć, opisywać i wyjaśniać, a wraz z tym uproszczeniu uległo również chrześcijańskie imaginarium. Tymczasem sama nauka zaczęła z czasem odsłaniać rzeczywistość coraz mniej intuicyjną. Od mechaniki kwantowej po współczesną kosmologię człowiek styka się z opisem świata, którego nie potrafi sobie bezpośrednio wyobrazić i w sposób prosty zrozumieć.
Technologia idzie jeszcze dalej. Żyjemy dziś w systemach, których działania nie rozumiemy — samo AI jest tego najlepszym przykładem. Powstaje więc paradoksalna sytuacja: dalszy rozwój nauki odebrał nam prostą, przejrzystą wizję świata, a technologia pozbawiła nas pewności, że obrazy, które widzimy, mają źródło w rzeczywistości. Człowiek jednocześnie coraz mniej rozumie świat i coraz łatwiej może tworzyć jego alternatywne wersje.
Pytanie brzmi więc nie tyle, jak odzyskać utraconą wyobraźnię, ile raczej jak stworzyć nową jej formę — w tym także wyobraźni religijnej — dla człowieka, który żyje w świecie nadmiaru fikcji, nieprzejrzystości nauki i technologii oraz rozpadu wspólnej rzeczywistości.
Być może nie potrzebujemy powrotu do świata zaczarowanego ani kolejnego systemu wyjaśniającego jego ukryty porządek. Być może potrzebujemy nauczyć się zamieszkiwać rzeczywistość, która pozostaje większa od naszych możliwości jej poznania, ale której nie wolno nam zastąpić własną fikcją.
Ezoteryka nas nie zbawi. Czas przywrócić niepoznawalną Tajemnicę
W tym miejscu narzucać się może ezoteryczna odpowiedź, którą odnajdujemy u Blake’a, Swedenborga i innych pokrewnych im twórców. Wydaje się jednak, że dzisiaj również ona nie wystarcza.
Ezoteryka zamienia rzeczywistość w system ukrytych znaczeń, które ostatecznie można rozszyfrować: symbol prowadzi do znaczenia, karta do odpowiedzi. W tym ujęciu ukryty porządek świata staje się kolejną informacją, którą można posiąść. Jest to po prostu inna wersja racjonalizmu, ujarzmienia świata poprzez rozum. Człowiek współczesny potrzebuje czegoś więcej – potrzebuje zaakceptować świat, którego już nie da się w pełni objąć rozumieniem. Świat pełen głębi, która może fascynować i pociągać.
To zresztą jest prawdopodobnie przyczyną rosnącego zainteresowania wierzeniami pogańskimi. W Polsce odżywa fascynacja wierzeniami Słowian, w krajach anglosaskich na nowo odprawiane są rytuały celtyckie. Można patrzeć na ten proces z przymrużeniem oka. Można też wyciągnąć z niego wnioski o przemianie świadomości i nowych potrzebach współczesnego człowieka.
I w tym miejscu chrześcijaństwo — o ile odważy się wyjść naprzeciw tym wyzwaniom – może odpowiedzieć na tę potrzebę. Może ukazać nam głębię Tajemnicy, która nie jest ani zagrożeniem, ani sekretną wiedzą dostępną wtajemniczonym, ani zbiorem prostych odpowiedzi. Tajemnicy, która otuli, pozwoli sobie zawierzyć i da pewność, że sens – choć nieraz ukryty przed naszymi oczami – pozostaje rzeczywisty i jest ostatecznym celem naszej życiowej wędrówki.
W tym celu musi jednak zmienić punkt ciężkości swojego przekazu – przenieść go z dogmatów, wymagań i szczegółów nauki moralnej (wciąż ważnych, ale nie najważniejszych) i na nowo ożywić niezwykłą opowieść o Emmanuelu, Bogu, który jest z nami; o Bogu, który zbawia, o Jezusie Chrystusie.
Nie jest przypadkiem, że to właśnie niektórzy teologowie XIX wieku, po erze dynamicznych odkryć naukowych, poddali w wątpliwość bóstwo Jezusa, czyniąc z Niego jedynie wielkiego nauczyciela moralności – był to właśnie efekt owego opisywanego przez Miłosza spłycenia wyobraźni religijnej, podobnie jak spłycaniem jest sprowadzenie obrazu Nieba do przesłodzonych, nudnawych i infantylnych wizji chórów anielskich.
Dziś potrzebujemy odwrócenia tego procesu – na nowo potrzebujemy ujrzeć świat pełen głębi. Świat, w którym Bóg jest ostatecznym gwarantem prawdy, wyzwalającej nas od wszechobecnej fikcji. Świat, który od tej fikcji o wiele bardziej fascynujący i pociągający.
W tym miejscu warto zadać sobie pytanie: czy my katolicy sami naprawdę wierzymy, że On taki jest? Że Niebo, na które czekamy, to nie tylko chmurki i chóry anielskie, ale Rzeczywistość przewyższająca nasze najśmielsze marzenia?
Jak wychować wyobraźnię człowieka, który ma dostęp do nieskończonej liczby fikcji, a coraz większą trudność z rozpoznaniem rzeczywistości? Czy odpowiedzią na Ziemię Ulro powinien być powrót do świata zaczarowanego czy raczej odzyskanie zdolności widzenia tego świata jako tajemnicy? I czy chrześcijaństwo potrafi dziś opowiedzieć o tej tajemnicy tak, by człowiek nie zapragnął już uciekać w fikcję?
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
