Ignacy Dylak: Kryzys publicznej edukacji to prosta droga do społeczeństwa kastowego
Ilu uczniów jest poza szkołą publiczną? Jaki jest koszt czteroletniej szkoły dla przyszłego psychoterapeuty? Dlaczego paczki w CS’ie i Robloxie to nic innego, jak hazard? Ignacy Dylak zaprasza na pierwszy odcinek Prasówki Idei.
Pełzająca prywatyzacja szkolnictwa
Na youtube’owym kanale Klubu Jagiellońskiego wystartował nowy cykl zatytułowany Prasówka Idei. Podsumowujemy w nim społeczne i kulturowe wydarzenia ostatnich 2 tygodni. W premierowym odcinku Ignacy Dylak przybliża trzy problemy młodzieży, przed którymi polskie państwo skapitulowało.
Pierwszym jest masowy exodus dzieci z publicznej szkoły. Jest to poważny problem, gdyż, jak wskazuje Dylak, powszechnie dostępna edukacja była prawdziwym silnikiem polskiego sukcesu.
− To właśnie odziedziczona po słusznie zmarłej nieboszczce komunie publiczna edukacja sprawiła, że w latach 90. odsetek młodych ludzi idących na studia skoczył z 13 proc. do ponad 50 proc. Szkoła była takim wyrównywaczem szans. Pozwalała dziecku z prowincji konkurować z dzieckiem z warszawskiego Wilanowa − podkreśla publicysta KJ.
Niestety, ta drabina społeczna jest dzisiaj brutalnie podcinana, o czym szerzej pisze Anna Grąbczewska w zbliżającym się raporcie Klubu Jagiellońskiego pt. Ucieczka ze szkoły. Jak powstrzymać kryzys publicznej edukacji. W roku szkolnym 2024/2025 więcej niż co dziesiąty uczeń szkoły średniej był już poza systemem publicznym. Liczba uczniów w edukacji domowej wzrosła blisko dziesięciokrotnie w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Dlaczego jest to problem?
− Wyobraźmy sobie dwóch chłopców: Grzesia z zamożnej rodziny prawników z Wilanowa i Stasia, syna fryzjerki i urzędnika ze wsi pod Lublinem. Który z tych chłopców prędzej zostanie posłany do szkoły prywatnej, która zapewni mu lepszą edukację, czy na korepetycje?
Publiczna szkoła to jedna z ostatnich przestrzeni, w której codziennie spotyka się całe społeczeństwo, niezależnie od zamożności, poglądów i pochodzenia. Gdy zamożniejsi odchodzą, obie strony dorastają w osobnych bańkach. To prosta droga do społeczeństwa kastowego i jeszcze głębszej polaryzacji − tłumaczy Dylak.
Narodowy kryzys zdrowia psychicznego
Drugim wielkim problemem polskiego państwa jest lawinowy wzrost liczby diagnoz na ADHD i autyzm. Dylak cytuje artykuł psycholog Elżbiety Kowalskiej, w którym można przeczytać o bardzo niepokojących danych: liczba dzieci i młodzieży z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego z powodu autyzmu wzrosła z 54,6 tys. w roku szkolnym 2020/2021 do 155,9 tys. w 2025/2026 – prawie trzykrotnie. W przypadku ADHD dane NFZ wskazują na wzrost z ok. 42 tys. w 2017 r. do 63 tys. w 2023 r.
− Bezpłatna opieka zdrowotna w naszym państwie, szczególnie jeśli chodzi o dobrostan dzieci, to niestety mrzonka. W szkole psycholog jest najczęściej jeden i fizycznie nie ma możliwości prowadzenia terapii indywidualnej dla kilkudziesięciu potrzebujących uczniów. Z kolei szukanie psychoterapii w NFZ przypomina poszukiwanie Świętego Graala. Dla kochającego rodzica wybór jest prosty: trzeba iść na rynek prywatny, gdzie oferty są dostępne od zaraz − komentuje prowadzący Prasówki Idei.
Jak zareagowało państwo? Zamiast ułatwiać dostęp psychologom do zawodu, uległo lobby psychoterapeutycznemu, które zabetonowało rynek. Koszt czteroletniej szkoły dla przyszłego adepta to dziś od 80 do nawet 120 tys. zł, nie licząc obowiązkowych płatnych superwizji i własnej terapii. Młody terapeuta po zdobyciu wymarzonego papieru jest zadłużony pod korek i musi dyktować zaporowe stawki, by odkuć się za lata spłacania kredytów.
− Państwo polskie po raz kolejny abdykowało z roli instytucji dbającej o dobro wspólne. Pozwoliło na to, by kluczowe dobro narodowe, tj. zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, stało się zakładnikiem biznesowych interesów prywatnych szkół oraz korporacyjnych wojenek. Zrobiliśmy sobie z pomagania w kryzysie psychicznym usługę dla promilu bogaczy, skazując uboższych na stanie w dwuletnich kolejkach w rozpadającym się NFZ-cie − grzmi Dylak.
Nowe oblicze hazardu
Trzecim problemem wyróżnionym przez prowadzącego Prasówki Idei jest hazard. Jak tłumaczy Dylak, prawdziwym obrazem hazardzisty nie jest James Bond, lecz dwudziestokilkuletni chłopak w dresie, z podkrążonymi oczami, samotnie siedzący w nocy w wynajmowanym pokoju i nerwowo klikający w smartfona.
− Liczby wbijają w fotel: 23 proc. młodych polskich mężczyzn w wieku 19-29 lat przyznaje się do codziennego obstawiania. Raport Młodzież 25 wskazuje z kolei, że w stosunku do 2021 roku odsetek młodych ludzi grających w gry o charakterze hazardowym, wzrósł w 2025 roku o dramatyczne 12 punktów procentowych, z 41 aż do 53 proc − alarmuje.
Największa zagrożenie w tej materii stanowią nielegalne kasyna internetowe, które oferują wersje demonstracyjne gier z intencjonalnie zwiększonym prawdopodobieństwem wygranej. To bardzo sprytny mechanizm: skoro gracz nie musi wpłacać prawdziwych pieniędzy, to w teorii jeszcze nie gra w gry hazardowe. Ponieważ to formalnie nie jest gra hazardowa, to weryfikacja wieku jest niepotrzebna. W ten sposób omija się prawo i łowi młodych, podatnych na uzależnienia ludzi.
− Problemem jest przyzwyczajenie młodych ludzi do mechanik hazardowych już od samego dzieciństwa. Wszelkiego rodzaju skrzynki, paczki w CS’ie, w Robloxie czy inne tzw. lootboxy w grach to nic innego jak właśnie gra hazardowa, tylko podana w przystępnej formie i z atrakcyjnymi animacjami − podkreśla publicysta KJ.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

