Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Niemcy głosują przeciwko własnym elitom. Co zwycięstwo AfD oznacza dla Polski?

Niemcy głosują przeciwko własnym elitom. Co zwycięstwo AfD oznacza dla Polski? źródło: Wikimedia Commons

AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt. Choć ugrupowanie Alice Weidel nie uzyskało bezwzględnej większości, to zdobyło prawie 44 proc. głosów, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w poprzednich wyborach. Jest to najlepszy wynik w historii wyborów landowych tej partii, a dla Europy wyraźny sygnał, że niemiecka „zapora ogniowa” zaczyna zawodzić. CDU Friedricha Merza ze swoimi 19 proc. ma poważne powody do niepokoju.

Z najnowszych informacji niemieckich mediów, bazujących na wstępnych danych landowej komisji wyborczej, wynika że Alternatywa dla Niemiec (AfD) zdobyła 43,8 proc. głosów, CDU, na czele której stoi obecny kanclerz, uzyskała 17,2 proc. głosów (co jest spadkiem o 19,9 pkt. proc. w porównaniu z jej wynikiem z 2021 roku). SPD zdobyło 9,3 proc., Zieloni 8,9 proc., zaś Die Linke – 8,6 proc. poparcia.

Historyczny sukces

Co nie zaskakuje, nastroje w politycznej Europie są skrajnie różne. Liderzy europejskich partii prawicowych już spieszą z gratulacjami dla AfD: Santiago Abscal z hiszpańskiej Vox nazywa wynik wczorajszych wyborów „nadzieją dla Niemiec i dla Europy”, a Matteo Salvini – wicepremier Włoch – komentuje zwycięstwo jako „spektakularny sukces”.

Tymczasem dla katalońskich separatystów z Junts jest to „tragedia”, centroprawicowa Forza Italia grzmi o „złej wiadomości”. Słowa krytyki płyną również od polskiego szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który przypomina, że AfD to partia prorosyjska i ostrzega „polskich nacjonalistów” przed tym, czego sobie życzą.

Jak przewidywał już w 2023 roku sam premier Saksonii i członek Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU): „W Niemczech coś zaczyna się zmieniać”.

Niemiecka skrajna prawica po raz pierwszy ma okazję przejąć władzę w niemieckim kraju związkowym. Ostatecznie powodzenie tego procesu, będzie zależało od tego czy AfD znajdzie sobie koalicjanta. Póki co partia po wczorajszych wyborach może liczyć na 39 mandatów, w 83-osobowym Landtagu, a więc do utworzenia większości brakuje im trzech mandatów.

AfD już dawno przestała być partią protestu

Wyniki w kraju związkowym Saksonii-Anhalt to głos wyborców przeciwko dotychczasowemu politycznemu establishmentowi. Rekordowa frekwencja na poziomie 77,8 proc. udowadnia, że nie były to wybory przebiegające w atmosferze obojętności. Dla Niemców rosnące koszty energii, frustracja związana z polityką migracyjną i problemy gospodarcze są przyczynami załamania zaufania do obecnego rządu.

W Klubie Jagiellońskim pisaliśmy już o rosnącej sile niemieckiej prawicy zanim AfD odniosła swój historyczny sukces we wczorajszych wyborach landowych. W kwietniu Paweł Łapiński analizował, jak AfD chce przebudować Unię Europejską, wskazując że partia ta już dawno przestała być tylko protestem przeciwko głównej polityce Berlina. Teraz mają swoją wizję Europy, która coraz częściej jest wybierana przez niemieckich wyborców przy emocji rosnącej frustracji.

„Ich program na wybory unijne w 2024 rozpoczynał się od rozdziału »Europa narodów«. Punkt pierwszy? UE jest niedemokratycznym i niemożliwym do zreformowania konstruktem. Parlament Europejski nie ma legitymacji demokratycznej poprzez nierówność głosów”.

AfD nie zmienia obranego kursu. W jej programie znajdziemy niezmiennie postulaty powrotu do wymogu jednomyślności państw członkowskich UE, współpracy przy budowie europejskiej twierdzy (Festung Europa), która, opierając się na budowie murów i barier, miałaby chronić zewnętrzne granice przed kolejnymi falami masowej migracji.

W plan ten wpisuje się również projekt reemigracji – wydalania migrantów z terenu Niemiec – jak również opowiadanie się za rolnikami i interesem państwa w ochronie przed zewnętrzną konkurencyjnością.

Z kolei w sierpniu Adam Szymczyk przyglądał się samej Alice Weidel – liderce partii, która stała się symbolem nowej niemieckiej prawicy. Jak zaznaczał publicysta, jej indywidualna historia pokazuję również zmiany w samej partii. Od liberalnego, eurosceptycznego ugrupowania profesorów ekonomii do radykalnej siły, która dziś jest wyrasta na najpopularniejszą partię w Niemczech.

„W ciągu najbliższych lat naszego zachodniego sąsiada czeka bezprecedensowe trzęsienie ziemi. Zasadnicze pytanie brzmi, czy Europa będzie na to przygotowana” – pisał Szymczyk.

Wnioski dla Polski

„Rosnąca popularność liderki i jej partii stanowią też wyzwanie dla Polski. Jak wynika z powyższych rozważań, gabinet (współ)tworzony przez AfD mógłby prowadzić nieraz politykę idącą w poprzek polskich interesów. Tak byłoby zwłaszcza w zakresie relacji z Rosją czy polityki energetycznej” – zaznaczał.

Kwestia tego, czy AfD stworzy koalicję i zacznie rządzić Saksonią-Anhalt nie jest jednak w gruncie rzeczy aż tak istotna z nadwiślańskiej perspektywy.

Potencjalne rządy AfD w jednym z landów nie stanowią jednoznacznie złej ani dobrej informacji  dla Polski. Sprawa nabrałaby większej wagi, gdyby AfD zyskała poważny wpływ na rząd federalny. Ograniczenie migracji, jak i krytyka unijnej polityki klimatycznej to dla nas potencjalnie punkty wspólne. Jednakże warto pamiętać, że interes narodowy AfD rozmija się dalece z polską racją stanu.

Nie jest nam z pewnością na rękę odbudowa relacji handlowych z Rosją, zniesienie nałożonych na nią sankcji i nowe wielkie otwarcie Nord Stream. Musimy zatem przygotować się na to, że antyrosyjska polityka Niemiec, do której przywykliśmy przez te kilka lat wojny, może w nadchodzących latach ulec zmianie.

Wymusza to na nas wypracowanie skutecznych strategii rozmów i działań, które będą dalekie od uległości wobec zachodniego sąsiada, a przede wszystkim, idąc w jakimś sensie ich śladem, będą przede wszystkim skupione na jedynie własnych interesach.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.