Ministerstwo Klimatu i Środowiska pod ostrzałem. Wszystkie grzechy systemu kaucyjnego
Brak analiz ministerstwa, fikcyjne badania wykazujące poparcie dla systemu, niedziałające automaty, długie kolejki, faworyzacja sieci handlowych nad małymi sklepami, ryzyko defraudacji, wysokie unijne wymogi, 3-krotnie większy ślad węglowy. Za te grzechy atakowany jest system kaucyjny, jednak jak się okazuje, nie zawsze słusznie. Sprawa jest zdecydowanie bardziej złożona, niż przedstawiają to media i jego przeciwnicy, którym zależy na podsycaniu autykaucyjnej wrzawy.
1 października minie dokładnie rok od wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego. Według danych Resortu Klimatu i Środowiska Polacy do końca lipca oddali 3,2 miliarda opakowań w systemie kaucyjnym. Czy to dużo?
Ministerstwo bardzo chętnie chwali się tą liczbą 3,2 mld sztuk opakowań, bo robi to wrażenie w prostej komunikacji medialnej. Nieco gorzej by ta liczba wyglądała, gdybyśmy pokazali ją nie tylko w liczniku, ale również w mianowniku, gdzie znajdują się wszystkie opakowania, które powinny być objęte kaucją – czyli 10-14 mld sztuk wg analizy Deloitte’a.
3,2 mld zestawione z 10 mld nie prezentuje się już tak spektakularnie.
Tak, choć trzeba przyznać, że system się rozwija, a liczba oddawanych opakowań wzrasta. Zwolennicy kaucji mocno akcentują, że bolączki systemu, z którymi się obecnie zmagamy, są normalne dla jego początkowej fazy rozwoju, i że w ciągu pół roku uda się go ustabilizować. Czy tak będzie? Trudno powiedzieć.
Ministerstwo chciałoby dojść do zbiórki na poziomie 77 proc. odpadów w ciągu roku i 90 proc. w ciągu dwóch-trzech lat. Zwolennicy systemu podają przykłady państw, którym się to udało i przekonują, że w Polsce nie ma przeciwwskazań, by było inaczej.
Niektórzy zarzucali resortowi, że nie wykonano wystarczającej ilości analiz, dotyczących np. tego, jakie odległości będą musieli pokonywać mieszkańcy, żeby zwracać butelki.
Rzeczywiście brakowało tych analiz. Cały proces przygotowywania ustawy był bardzo chaotyczny. To poważny problem, ponieważ w przestrzeni medialnej nie ma tak naprawdę żadnych wartościowych i realnych wyliczeń dotyczących systemu kaucyjnego. Istnieją jedynie pojedyncze raporty na ten temat.
Portal Zero.pl, ustalił, że resort wprowadzając system kaucyjny, podpierał się badaniami opinii przedstawionymi głównie przez firmy, które na pewnym etapie zarabiają na tym rozwiązaniu, co potem częściowo potwierdziło Ministerstwo.
Niestety tak było. Jestem przeciwnikiem budowania systemu na fikcji, jaką było m.in. opieranie się na badaniach opinii publicznej, które pokazywały, że zdecydowana większość Polaków popiera system kaucyjny. Niektóre mówiły nawet o abstrakcyjnych 90 proc. poparcia dla modelu kaucyjnego.
Czy po niemal roku od wprowadzenia systemu jesteśmy na dobrej drodze?
Myślę, że tak. Punktów zbiórki jest coraz więcej i mimo medialnej antykaucyjnej wrzawy widać, że duża grupa ludzi, chętnie lub niechętnie, zbiera i oddaje odpady.
Jakie trudności towarzyszą osobom zwracającym opakowania kaucyjne?
Konsumenci na pewno borykają się z tym, że nie wszystkie automaty działają sprawnie. A nawet jeżeli działają, to najczęściej są oblegane przez całą watahę ludzi zbierających odpady, tzw. zbieraczy, którzy często tworzą kolejki.
Warto na to zwrócić uwagę, ponieważ kiedy mówiono nam o systemie kaucyjnym jeszcze przed jego wprowadzeniem, przekonywano nas, że proces odbierania kaucji będzie łatwy i komfortowy. Często pokazywano obrazek, w którym ktoś konsumuje napój – zazwyczaj jedną butelkę – i bez problemu ją oddaje. Nie musi z nią chodzić, ani trzymać jej w domu.
Praktyka pokazuje, że jest inaczej. Wiele osób jest gotów poświęcić te pięćdziesiąt groszy i dalej wyrzuca opakowania tak, jak robiło to wcześniej. Jednocześnie wyrosła odrębna grupa, szukająca odpadów i grzebiąca w śmietnikach.
Często przy tym sprząta też tereny zielone, co wielu uznaje za dobry aspekt systemu, choć osobiście uważam, że powinno to robić państwo w ramach gminnych funduszy, a nie zbieracze butelek. Ale równie dobrze ktoś mógłby powiedzieć, że skoro tak to działa, to dlaczego nie? Ktoś chce zbierać, niech zbiera.
Czy jednym z niepodawanych wprost celów systemu kaucyjnego było zachęcenie ludzi do sprzątania ulic i terenów zielonych?
Jest to część pozytywnej opowieści o systemie, który zachęca ludzi, aby sprzątali otoczenie. I rzeczywiście, to była główna linia argumentacji zwolenników kaucji: nawet jeśli ty jako krnąbrny konsument wyrzucisz opakowanie, to ktoś inny je zbierze i odda. Wiele osób o niższych dochodach, a także osób młodych jest chętnych, by to robić. Przeciwnicy systemu z Konfederacji mogliby właściwie chwalić ich za przedsiębiorczość.
Wiem jednak, że ten system wzbudza dużo złych emocji, bo ludzie czują się śmieciarzami i nie postrzegają wcale tego jako akcję sprzątania świata, tylko raczej jako jakieś upodlenie wynikające z tego, że ktoś im coś narzuca.
Z jakimi problemami dzisiaj mierzą się sklepy i sieci handlowe?
Klienci przychodzący oddać kaucje często robią złą reklamę sklepowi stojąc z workami pełnymi puszek w przejściu. Automaty, od których często pachnie alkoholem, bądź rozkładającymi się resztkami owocowych napojów wzbudzają negatywne emocje. Później sklepy muszą te odpady jeszcze magazynować.
Jednak przede wszystkim sklepy narzekają na trudności w rozliczeniach z operatorami, które trwają czasami zbyt długo. Muszą w określonym czasie raportować ilość zwróconych butelek, np. 30 dni, a zwrot pieniędzy otrzymują dopiero w ciągu 90 dni.
Czy system kaucyjny stawia małe sklepy w trudniejszej sytuacji niż duże sieci handlowe? Jeśli tak, z czego wynika ta przewaga dużych sklepów?
Oczywiście, że tak. Głównym problemem tutaj jest dostęp do automatów, które są poważnym kosztem dla małych sklepów. Statystyki pokazują, że 88 proc. zwrotów odbywa się za ich pośrednictwem. Ludzie nie chcą tracić czasu przy kasie i spowalniać kolejkę. Wybierają miejsca, które są zaopatrzone w automaty, zazwyczaj przy okazji robiąc tam zakupy.
Jeszcze na etapie prac nad ustawą m.in. Polska Izba Handlu wyrażała obawy, że system będzie faworyzował większe sklepy, które mają zasoby finansowe, aby móc zakupić automaty. Pojawiły się one w praktycznie każdym większym sklepie, a dla porównania, np. w Żabkach jest ich znacznie mniej. Małym sklepom często brakuje miejsca na umieszczenie automatu, a także przestrzeni magazynowej na gromadzenie oddanych opakowań.
Przewagą dużych sieci handlowych jest również know-how. Na przykład Lidl, jest uczestnikiem system kaucyjnego w Niemczech, więc łatwiej było przenieść mu te praktyki do Polski. Oprócz tego większe podmioty mają zdecydowanie lepszą pozycję negocjacyjną z operatorami systemu kaucyjnego niż mniejsze sklepy.
Na jakich zasadach sklepy współpracują z operatorami?
System jest oparty na kilku konkurujących ze sobą operatorach, którzy mają bardzo różną pozycję na rynku i w negocjacjach ze sklepami.
Operator przychodzi do sklepu i przedstawia warunki współpracy: może zasponsorować automat albo go wydzierżawić, ewentualnie sklep musi zapłacić za niego określoną kwotę. Podaje też, ile może mu zapłacić za zbieranie opakowań.
Czyli chodzi o to, ile operator pokryje z kosztu pracownika, który musi tę maszynę wymyć, posprzątać i tak dalej. Każdy operator wycenia to na inną kwotę – niektórzy na dwanaście groszy za butelkę, inni za piętnaście, dwadzieścia. Te informacje stanowią element konkurencji między operatorami i są objęte tajemnicą handlową. Dlatego problematyczne jest zebranie wszystkich danych i informacji z poszczególnych systemów w jeden wspólny obraz.
W tym momencie mamy kilka działających równolegle systemów, w których każdy sklep rozlicza się trochę inaczej, a każdy operator ma nieco inne warunki udziału w systemie i inaczej wycenia wartość usług świadczonych sklepom. Dla wielu sklepów powoduje to problemy natury biurokratyczno-formalnej. Obawiam się też, że na rozliczeniach z operatorami sklepy nie wychodzą zbyt korzystnie.
Pieniądze z niezwróconych opakowań trafiają do operatorów systemu kaucyjnego, którzy mają przeznaczać je na rozwój i wzmacnianie systemu. Konfederacja zarzuca ministerstwu, że przepisy nie określają precyzyjnie, na co te środki mogą być wydawane. To daje pole do defraudacji w postaci np. przepłaconych kampanii reklamowych, czy finansowania z tych pieniędzy premii i nagród dla dyrektorów.
To jest jeden z poważniejszych zarzutów, które są stawiane temu systemowi. Niestety, gdy na stole są miliardy złotych, zawsze jest ryzyko nadużyć. Ale z drugiej strony istnieje mechanizm zabezpieczający, o którym w ogóle się nie mówi.
Zapominamy, że kluczową rolę w systemie odgrywają producenci opakowań, którzy de facto zlecają operatorom ich pracę. Producenci płacą operatorom, by ci w ich imieniu zbierali puszki i butelki. Jeśli operator stwierdzi, że nie ma ochoty ich zbierać i zbuduje system, w którym pieniądze z kaucji wrócą do niego, to na końcu będzie musiał tłumaczyć się producentowi, z którym podpisał umowę, dlaczego nie zebrał ustalonej liczby opakowań.
Jeżeli producent uzna, że operator się nie wywiązał ze swoich obowiązków, bo np. nie postawił wystarczającej ilości automatów, zbiera niewiele opakowań, zbyt dużo wydaje na logistykę, to najzwyczajniej z niego zrezygnuje i usunie go z rynku. Co więcej, producentowi grozi kara, za nie wywiązanie się z przepisów przez zebranie określonej ilości opakowań.
Poza tym, pieniądze, które krążą w systemie, są związane z ilością niezwróconych butelek. Jeżeli mam w domu kilka niezwróconych jeszcze butelek, to kaucja, którą za nie zapłaciłem jest rzeczywiście na koncie operatorów. Jednak gdy przyjdę ją odebrać, to operator będzie musiał mi ją wypłacić. Operatorzy nie mogą więc wydawać pieniędzy na co im się podoba, bo muszą być przygotowani na zwrócenie ich z tytułu kaucji, która została zapłacona np. kilka miesięcy wcześniej.
Czyli jest to de facto gra o sumie zerowej.
W teorii tak. Warto podkreślić, że kluczową rolę w systemie odgrywają producenci, którzy uznali, że system kaucyjny jest dla nich opłacalny. Inaczej uprawialiby potężny lobbing, by nie dopuścić do jego wprowadzenia. A jednak stwierdzili, że on pozwoli im wykonać obowiązki, które na nich ciążą i nawet jeśli przez pierwsze lata będzie kosztowny, to w przyszłości będą mieli dostęp do dobrego jakościowo surowca i nie będą płacić kar.
O jakie obowiązki chodzi?
Wynikają z dyrektywy Single Use Plastic, która weszła w życie w 2019 roku. Zobowiązuje ona firmy do tego, żeby do 2029 r. zebrały 90 proc. swoich butelek PET. Czyli firmy muszą w ciągu najbliższych lat znaleźć sposób, żeby zebrać z rynku 90 proc. swoich opakowań, co jest bardzo trudne w warunkach systemu gminnego. Stąd wiele krajów zdecydowało się na system kaucyjny.
Warto przy tym zaznaczyć, że to unijne cele powinny stać się przedmiotem dyskusji. System kaucyjny służy jedynie do realizacji tych celów, ale być może one same w sobie są niepotrzebne, wygórowane, bądź nieadekwatne do bieżącej sytuacji?
Wielkie koncerny angażują się w system kaucyjny, bo nie są w stanie inaczej zebrać z rynku takiej ilości opakowań. Jeśli nie zrealizują unijnych wymogów, to będą po prostu płacić kary, czego oczywiście chcą uniknąć.
Pojawia się też zarzut, że system kaucyjny wcale nie musi być korzystniejszy dla środowiska ze względu na konieczność transportowania opakowań na duże odległości. Raport BioVeradi opracowany przez dr inż. Beatę Waszczyłko-Miłkowską i dr inż. Jolantę Kamińską-Borak wskazywał, że ślad węglowy systemu kaucyjnego może być niemal trzykrotnie większy niż w przypadku systemu gminnego.
Temat śladu węglowego i ekologiczności systemu jest bardzo złożony i niejednoznaczny. Po pierwsze, z biegiem czasu i docieraniem się tego systemu, sami operatorzy będą dążyć do optymalizacji, aby koszty transportu były jak najmniejsze.
Analiza BioVeradi rzeczywiście wskazuje, że system kaucyjny generuje trzykrotnie wyższy ślad węglowy niż system gminny. Nie uwzględnia ona jednak tego, że dzięki systemowi kaucyjnemu do zakładów recyklingu trafia naprawdę dobry jakościowo i czysty surowiec, łatwy do przetworzenia.
Butelki przechodzące przez gminne sortownie brudzą się, mają kontakt z innymi produktami i później są znacznie niższą wartością dla recyklera, ponieważ wymagają dokładnego umycia, co generuje kolejne koszty i zużycie zasobów.
Jaki system kaucyjny ma wpływ na środowisko?
Jest rozwiązaniem potrzebnym, ale wciąż marginalnym. Dotyczy jednego segmentu opakowań które są mniejszością wszystkich odpadów. Na rynek trafia średnio 220-250 tys. ton butelek PET rocznie, a w tym czasie w Polsce wytwarzamy ok. 14-15 mln ton odpadów komunalnych, w tym ponad 7 mln ton samych tylko opakowań. Butelek jest 220 tys. ton w całym naszym strumieniu, który wynosi 15 mln ton odpadów. Wiele osób w branży ma poczucie, że system kaucyjny to armata na komara. Jednocześnie z różnymi rodzajami odpadów nie potrafimy sobie poradzić i to na nie powinniśmy kierować swoją uwagę.
Niestety, przed czym ostrzegałem, przeprowadzenie tej reformy w nieodpowiedzialny sposób będzie w przyszłości rzutowało na wszystkie następne reformy odpadowe, które musimy zrobić. A bez społecznego poparcia będzie to bardzo trudne.
Sejmowe konsultacje społeczne komentowanego w niniejszej opinii „Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz niektórych innych ustaw” autorstwa grupy posłów Konfederacji trwają do czwartku 10 września. Aby wziąć udział w konsultacjach, należy wybrać przycisk „Ankieta” pod niniejszym linkiem.
Zadanie „Sejm – nowe otwarcie. Monitoring systemu konsultacji społecznych aktów prawnych w Polsce” realizowane jest przez Klub Jagielloński dzięki finansowaniu ze środków Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO Priorytet 3. Ten utwór, z wyjątkiem zdjęć, jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe.
Michał Radziszewski
Jakub Pawłowski

