Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Alex Karp – dobry elf czy twórca Mordoru?

Alex Karp – dobry elf czy twórca Mordoru? Alex Karp, screen [z:] https://www.youtube.com/watch?v=KZWB5XGZy-Q

Biblia opowiada o drzewie poznania dobra i zła. J.R.R. Tolkien stworzył mit kryształowych kamieni, które pozwalały patrzeć poza horyzont i zaglądać tam, gdzie zwykły śmiertelnik nigdy nie powinien zajrzeć. Losy spółki Palantir Technologies są współczesną odsłoną tego odwiecznego mitu. 

Czy nadmiar wiedzy jest błogosławieństwem, czy przekleństwem? Czy jakikolwiek człowiek – istota z natury omylna i ułomna – powinien mieć prawo wiedzieć wszystko? Te pytania powracają od zarania naszej cywilizacji.

Biblia opowiada o drzewie poznania dobra i zła. J.R.R. Tolkien stworzył mit kryształowych kamieni, które pozwalały patrzeć poza horyzont i zaglądać tam, gdzie zwykły śmiertelnik nigdy nie powinien zajrzeć. Losy spółki Palantir Technologies są współczesną odsłoną tego odwiecznego mitu.

Od hakera do potężnej władzy

Historia zaczyna się niewinnie. Na początku XXI wieku Peter Thiel, jeden z założycieli platformy płatności internetowych PayPal, zmaga się ze zwyczajnym problemem biznesowym. Firma traci pieniądze, ponieważ system jest regularnie atakowany przez hakerów.

Najgroźniejszym z nich okazuje się „Igor” – młody haker z Ukrainy, który za pomocą tysięcy fałszywych kont wyłudza z PayPala 15–20 milionów dolarów. Zręcznie zaciera ślady, mieszając wyłudzenia z legalnymi transakcjami, przez co pozostaje niemal niewidoczny dla ludzi analizujących dane.

Walka z „Igorem” prowadzi do stworzenia algorytmu, który sam uczy się dostrzegać ukryte wzorce w miliardach transakcji. Łącząc pozornie niepowiązane fakty, wskazuje podejrzane zachowania, zanim człowiek w ogóle je zauważy. Tak udaje się namierzyć „Igora”, który zostaje wytropiony wśród tysięcy cyfrowych śladów.

Kolejny punkt zwrotny tej historii stanowią zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 roku. Wstrząśnięta i zraniona Ameryka dochodzi do wniosku, że tragedii można było uniknąć, gdyby służby potrafiły skuteczniej analizować ogromne zbiory danych.

Terroryści zostawili po sobie wiele cyfrowych śladów. Jeszcze przed zamachem można było namierzyć jego przyszłych sprawców, ukrywających się w oceanie pozornie niepowiązanych informacji.

Problem polegał na tym, że nikt zawczasu nie potrafił połączyć tych tropów w całość. Peter Thiel uświadamia sobie wtedy, że algorytm stworzony do namierzania „Igora” może mieć znacznie szersze zastosowanie.

Skoro wśród milionów użytkowników PayPala można odnaleźć oszusta, to wśród miliardów rekordów da się również odnaleźć ukrywającego się terrorystę. To tylko kwestia skali. W ten sposób idea identyfikowania oszustów na rynku płatności internetowych ma zostać przeszczepiona do świata wywiadu, by rozpoznawać potencjalnych terrorystów.

Tak rodzi się Palantir Technologies. To nie ma być kolejna firma gromadząca dane, ale narzędzie dające użytkownikowi ogromną moc. Moc wydobywania uporządkowanej wiedzy z cyfrowego chaosu.

Czy uczynimy świat lepszym?

Założycielom spółki od początku towarzyszyła świadomość, jak wielkiej władzy dotykają. Nieprzypadkowo zdecydowali się na nazwę Palantir, zaczerpniętą z uniwersum Tolkiena. We Władcy Pierścieni palantíry to kryształowe kamienie widzenia – artefakty pozwalające zajrzeć daleko poza horyzont, dostrzegać rzeczy ukryte i porozumiewać się na ogromne odległości.

Były potężnym narzędziem stworzonym przez dobre elfy, lecz ich działanie pozostawało głęboko niejednoznaczne. Palantíry nie kłamały, ale ukazywały jedynie fragment rzeczywistości, co mogło łatwo prowadzić patrzącego do błędnych wniosków. Tolkien rozumiał, że prawdziwa moc nie polega wyłącznie na zdolności widzenia. Polega na kontroli nad tym, kto może patrzeć i co zostanie mu pokazane.

Tę dwuznaczność doskonale uchwycił Peter Thiel. „W książkach Tolkiena palantír to pod pewnymi względami bardzo niejednoznaczne urządzenie – mówił. – Mnóstwo ludzi, którzy w niego zajrzeli, zobaczyło więcej, niż powinni, i wtedy sprawy przybierały tragiczny obrót”.

Zarazem zwracał uwagę na jeszcze jeden element tolkienowskiej mitologii. Była ona z natury optymistyczna. Ostatecznie palantíry, stworzone przez dobre elfy, służyły dobru, pchały losy bohaterów w odpowiednią stronę.

Historia Alexa Karpa jest próbą weryfikacji, czy ta optymistyczna wiara w świat dotyczy również naszej rzeczywistości, naszego uniwersum. Czy współczesny Palantir, narzędzie oddane w ręce wywiadu, wojska i służb bezpieczeństwa, również został stworzony po to, by czynić świat lepszym?

Czy też, jak wszystkie narzędzia dające ludziom ogromną władzę poznania, prędzej czy później wymknie się intencjom swoich twórców? Władza wynikająca z wielkiej wiedzy to ogromna pokusa.

Tak na arenę dziejów wkracza Alex Karp, bohater tej książki. Postać fascynująca właśnie dlatego, że w 2004 roku, gdy Peter Thiel zaprasza go do współtworzenia nowo powstałej spółki Palantir Technologies, wydaje się człowiekiem zupełnie niepasującym do roli lidera firmy tworzącej cyfrowe narzędzie do inwigilacji ludzi na potrzeby działań służb specjalnych.

Był synem postępowego Żyda z Filadelfii, pochodzącego z rodziny niemieckich imigrantów, i ciemnoskórej prawnuczki byłego niewolnika. Dorastał w domu, w którym naturalnym punktem odniesienia były wartości liberalne: otwartość, wielokulturowość i głęboka nieufność wobec wszelkich przejawów nacjonalizmu.

Do tego Karp nie miał żadnego doświadczenia biznesowego czy programistycznego. Był filozofem, świeżo po doktoracie obronionym w Niemczech, gdzie zajmował się problemem „wtórnego antysemityzmu”, czyli koncepcją sformułowaną przez szkołę frankfurcką, a odnoszącą się do rozgoryczenia Niemców z powodu odpowiedzialności za Holokaust.

Z racji swoich studiów był zatem wyjątkowo wyczulony na wszelkie kwestie związane z dyskryminacją rasową. Na dodatek w momencie przyjścia do spółki miał niemal czterdzieści lat, czyli w świecie młodych założycieli start-upów uchodził wręcz za emeryta.

Sojusznik Trumpa

A jednak to właśnie on z czasem stał się prezesem i twarzą Palantir Technologies – firmy finansowanej początkowo przez In-Q-Tel, fundusz venture capital powołany przez Centralną Agencję Wywiadowczą (CIA). Technologie Palantiru wykorzystują służby specjalne wielu państw, w tym izraelski Mosad.

Firma była wielokrotnie krytykowana za współpracę z amerykańską służbą imigracyjną (ICE), dostarczanie jej narzędzi wykorzystywanych do identyfikowania i zatrzymywania nieudokumentowanych migrantów oraz wspieranie izraelskich działań wojskowych w Strefie Gazy.

To właśnie Palantir Michael Steinberger już w podtytule książki oskarża o współtworzenie państwa policyjnego. A w zakończeniu pisze o Karpie: „wydawał się teraz całkowicie oddany Trumpowi”. Trudno o poważniejszy zarzut ze strony liberalnego publicysty „The New York Timesa”.

Ta zagadkowa ewolucja Karpa jest, w moim odczuciu, głównym i najciekawszym tematem tej książki. Kiedy Alex Karp, syn postępowego niemieckiego Żyda i prawnuczki byłego niewolnika, badacz „wtórnego antysemityzmu”, przeszedł, zdaniem autora, na złą stronę historii? Kiedy i dlaczego postanowił zostać twarzą jednej z najpotężniejszych technologii profilowania ludzi, jakie powstały w XXI wieku?

Najbardziej banalna odpowiedź brzmi: pieniądze korumpują. Z czasem Karp przestał być ekscentrycznym filozofem zarządzającym niewielkim start-upem. Stał się miliarderem stojącym na czele jednej z najcenniejszych spółek technologicznych świata.

Patrząc z tej perspektywy, sojusz z Donaldem Trumpem był dobrą decyzją biznesową, bo zwyczajnie mu się opłacał. Prezydentura Trumpa oznaczała nowe intratne kontrakty dla Palantiru.

Kolejne kontrowersje wcale nie odstraszyły inwestorów; przeciwnie, kurs akcji spółki zaczął bić rekordy. „Po powrocie Trumpa do Białego Domu [Karp] po prostu zachował się jak sprytny szef firmy, który dobrze wie, skąd wieje wiatr”.

I choć szef Palantiru konsekwentnie buduje wizerunek człowieka, dla którego pieniądze nie są najważniejsze, to w książce znajdziemy wiele przesłanek, że to może być tylko kreacja. Przykładem może być Peter Thiel, który stwierdza z przekąsem: „Pieniądze prawdopodobnie są dla niego silniejszą motywacją, niż sądzi, a dla mnie słabszą, niż się to ludziom wydaje”.

Autor kończy książkę podobną puentą: „niepopularność popłaca”. Choć Palantir nigdy wcześniej nie budził tak wielkich kontrowersji, firma nadal zdobywa nowych klientów, a jej wartość rośnie.

Sojusze z Izraelem i Trumpem mogą nie podobać się liberalnemu publicyście „The New York Timesa”, ale mogą być również biznesowym strzałem w dziesiątkę. Jeśli więc szukać najprostszego wyjaśnienia przemiany Karpa, można uznać ją za kolejną odsłonę starej historii o korumpującej sile pieniądza.

Innym wyjaśnieniem może być nie tyle pieniądz, ile sama władza. Współpraca z wywiadem, wojskiem i służbami specjalnymi wielu państw otwiera drzwi do świata niedostępnego dla większości ludzi.

Pozwala uczestniczyć w rozmowach prowadzonych za zamkniętymi drzwiami, mieć dostęp do informacji, których nie posiadają inni, oraz współdecydować o sprawach mających znaczenie dla bezpieczeństwa całych państw.

Trudno o silniejsze poczucie wpływu. Steinberger zwraca uwagę także na inny aspekt tej władzy – prestiż. Wraz z rozwojem Palantir Technologies Karp przestał być anonimowym filozofem.

Znalazł się w centrum uwagi światowej opinii publicznej. „Przywódcy państw chcą słuchać jego opinii, zasypywany jest też zaproszeniami, aby wygłosił przemówienie”. Gdyby pozostał akademikiem, jego rozprawy czytałoby zapewne wąskie grono specjalistów.

Jako szef Palantiru otrzymał znacznie potężniejszą katedrę, z której może światu głosić swoje mądrości. „Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić”.

O inną Dolinę Krzemową?

Na jeszcze innym poziomie jest to fascynująca opowieść o przemianie Doliny Krzemowej. Malcolm Harris w książce Palo Alto przypomina, że jej narodziny nie były historią kilku genialnych przedsiębiorców zakładających start-upy w garażach. Dolina Krzemowa powstała dzięki ogromnym środkom płynącym z amerykańskiego wojska.

Uniwersytet Stanforda miał się stać zapleczem technologicznym zimnowojennej rywalizacji, dostarczając rozwiązania nie tylko na potrzeby programu kosmicznego, systemów rakietowych, elektroniki wojskowej – dzięki czemu powstały mikroprocesory i komputery osobiste – ale także choćby do badań psychologicznych wykorzystywanych przez służby specjalne.

Po wygraniu zimnej wojny przez USA Dolina Krzemowa zaczęła jednak opowiadać o sobie zupełnie inną historię. Budowała mit przedsiębiorczości, komputerów osobistych i cywilnej rewolucji internetowej, jakby zapominając, że sam Internet narodził się jako projekt finansowany przez Pentagon.

W oczach Karpa i Thiela było to fałszowanie rzeczywistości, odcinanie się od własnych korzeni. Tym samym Dolina Krzemowa porzucała ambicję rozwiązywania najważniejszych problemów państwa na rzecz tworzenia kolejnych aplikacji służących głównie komercjalizacji codziennego życia.

I to właśnie z buntu przeciwko tej ewolucji Doliny Krzemowej rodzi się Palantir, który w 2020 roku przeniósł nawet główną siedzibę do Denver. Karp otwarcie tłumaczył tę decyzję sprzeciwem wobec panującej w Dolinie Krzemowej „monokultury” oraz rosnącej nietolerancji wobec firm współpracujących z wojskiem i służbami specjalnymi. O tym pisał również w swoim manifeście The Technological Republic w 2025 roku, w którym wzywał do „buntu przeciwko tyranii aplikacji”.

Obowiązkiem ambitnych inżynierów i genialnych twórców nie jest projektowanie kolejnych platform społecznościowych czy zakupowych, ale tworzenie unikalnych technologii wzmacniających potencjał państwa i aktywne działanie na rzecz obrony Zachodu.

Tekst jest fragmentem wstępu do książki Michael’a Steinbergera zatytułowanej „Filozof w Dolinie Krzemowej. Palantir, Alex Karp i państwo nadzoru’’. Publikacja ukaże się końcówką września nakładem, wydawnictwa Prześwity.

Tekst stanowi fragment książki opublikowanej przez Wydawnictwo Prześwity. Publikacja za zgodą wydawcy. Tekst podlega ochronie prawnoautorskiej.