Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Narodowy kryzys psychiczny i włoska mafia certyfikatów. Jak państwo abdykowało na rzecz rynku

Narodowy kryzys psychiczny i włoska mafia certyfikatów. Jak państwo abdykowało na rzecz rynku Źródło: unsplash

Kryzys zdrowia psychicznego – zwłaszcza wśród młodzieży – jest faktem. Kluczowe zatem staje się umożliwienie potrzebującym dostępu do usług wykwalifikowanych psychologów i psychoterapeutów. Tym czasem zarówno uchwalona niedawno ustawa o zawodzie psychologa jak i mająca być wkrótce procedowana ustawa o zawodzie psychoterapeuty, nie tylko nie rozwiązują tego problemu, lecz jeszcze go pogłębiają. Trzeba powiedzieć wprost – za utrudnieniami stoi silne lobby środowisk psychoterapeutycznych. Czy jesteśmy skazani na to, by psychoterapia była dobrem luksusowym? Gdzie w tym wszystkim jest państwo?

Nie trzeba być specjalistą, by dostrzec, że z kondycją psychiczną Polaków dzieje się coś bardzo złego. Kolejne lata po wybuchu pandemii Covid-19 przyniosły spadek odporności psychicznej, narastające napięcie społeczne i lawinowy wzrost diagnoz psychologicznych i psychiatrycznych. Najmocniej uderzyło to w dzieci i młodzież. Wzrost liczby diagnoz zaburzeń neurorozwojowych (autyzm, ADHD), zaburzeń emocjonalnych oraz zaburzeń zachowania jest dziś faktem, który przeciąża system oświaty i ochrony zdrowia.

W Polsce liczba dzieci i młodzieży z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego z powodu autyzmu wzrosła z 54,6 tys. w roku szkolnym 2020/2021 do 155,9 tys. w 2025/2026, czyli prawie trzykrotnie. Dla porównania, jeszcze w 2013/2014 było ich około 10 tys. W przypadku ADHD dane NFZ pokazują wzrost liczby dzieci z rozpoznaniem F90 z około 42 tys. w 2017 r. do 63 tys. w 2023 r.

Jako psycholog z 25-letnim stażem, na co dzień obserwuję to zjawisko w placówkach oświatowych. Szkoły pękają w szwach od orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego i innych opinii psychologiczno-pedagogicznych.

Państwo, owszem, reaguje na to finansowo. Na jednego ucznia z orzeczeniem przeznacza z budżetu około 6 tysięcy złotych subwencji miesięcznie. Tyle, że te pieniądze trafiają do kasy placówki na zatrudnienie nauczycieli wspomagających oraz logopedów. Dla zdesperowanego rodzica, który w zaleceniach z poradni psychologiczno-pedagogicznej lub w poszpitalnej epikryzie czyta: „konieczna pilna psychoterapia”, te miliardy z budżetu są całkowicie niewidoczne.

Na ten moment pędzimy na ścianę. Za nią zaś kryje się rynek wart miliony, odmiennie niż sektor medyczny całkowicie sprywatyzowany.

Droga przez systemową mękę

Gdy rodzic dostaje do ręki skierowanie na terapię dla dziecka – czy to z poradni, czy ze szpitala, czy np. z sądu rodzinnego przy okazji sprawy rozwodowej – zaczyna się dramatyczny wyścig z czasem.

  • W szkole psycholog jest najczęściej jeden i fizycznie nie ma możliwości prowadzenia terapii indywidualnej dla kilkudziesięciu potrzebujących uczniów.
  • W publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej (PP-P) terminy są odległe, a placówki są tak obciążone bieżącą diagnostyką, że wolnych godzin na realną terapię zostaje niewiele.
  • W publicznej służbie zdrowia (NFZ) kolejki do psychiatrów dziecięcych w wielu regionach kraju mierzy się w miesiącach a nawet latach.
  • A bezpłatna psychoterapia? Szukanie jej w publicznym systemie przypomina poszukiwanie Świętego Graala.

Dla kochającego rodzica wybór jest prosty: trzeba iść na rynek prywatny. Tam oferty są dostępne od zaraz. Niestety  cena zwala z nóg: średnio między 180–300 złotych za 50 minut. Ponieważ terapia to proces trwający miesiącami, a nawet latami, prosty rachunek daje pomiędzy 8500 – 15 000 złotych rocznie. Z własnej kieszeni. Państwo umywa ręce, a zdrowie psychiczne młodego pokolenia staje się towarem luksusowym.

Prawne potworki i betonowanie układu

Co w tym czasie robią decydenci w Warszawie? Zamiast ułatwiać pacjentom dostęp do specjalistów, zajmują się tworzeniem biurokratycznych barier i walką o strefy wpływów.

Uchwalona niedawno nowa ustawa o zawodzie psychologa to legislacyjny potworek. Zamiast uporządkowania przyniósł on tabelki opłat, pieczątki, procedury karania i centralizację struktur władzy zawodowej w stolicy. Ustawa z 2001 roku już regulowała zawód psychologa — problem w tym, że nigdy nie została w pełni wdrożona.

Zamiast naprawić ten system, napisano nową ustawę, która jest dużo dłuższa od poprzedniej, choć w podstawowych założeniach zachowuje ten sam model zawodu i samorządu. Poprzednia ustawa liczyła 61 artykułów, obecna 161.  Po drodze pojawia się więcej formalności, kontroli i ograniczeń, a przede wszystkim nowe rozgraniczenie kompetencji psychologa.

Co najbardziej kuriozalne, w dobie gigantycznego kryzysu, ustawa de facto ogranicza psychologom możliwość prowadzenia psychoterapii, sprowadzając ich rolę niemal wyłącznie do techników od wykonywania i opisywania testów. W dotychczasowej ustawie psychoterapia była wprost wpisana w zakres wykonywania zawodu psychologa — obok diagnozy, opiniowania, orzekania i pomocy psychologicznej.

Co istotne, sama ustawa nie uzależniała prawa psychologa do prowadzenia psychoterapii od dodatkowego, ustawowo określonego szkolenia psychoterapeutycznego. Nowa ustawa tę konstrukcję odwraca: psychoterapia znika z katalogu świadczeń psychologicznych, a możliwość jej prowadzenia zostaje uzależniona od „odrębnych przepisów”.

To nie jest wprawdzie literalny zakaz prowadzenia psychoterapii przez psychologów, ale jest to fundamentalna zmiana — psychoterapia przestaje być ustawowo określoną częścią zawodu psychologa, a jej status zostaje wyprowadzony poza ustawę o zawodzie psychologa.

Zza rogu wyłania się już kolejny projekt – ustawa o zawodzie psychoterapeuty. Projekt ustawy wprowadza wieloletnią, co najmniej czteroletnią ścieżkę kształcenia psychoterapeuty, obejmującą m.in. 1200 godzin szkolenia, staż, superwizję, terapię własną i egzamin. Koszty tego kształcenia ponosić ma przyszły psychoterapeuta, co oznacza, że wejście do zawodu wymaga nie tylko wieloletniego zaangażowania, ale również znacznej inwestycji z własnej kieszeni. Wszystko wskazuje na to, że Polska pójdzie ścieżką wzorców włoskich , całkowicie ignorując rozwiązania skandynawskie czy niemieckie.

W pierwszym modelu psychoterapia jest odrębnym zawodem, do którego dochodzi się przez wieloletnie dodatkowe szkolenie, finansowane  przez samego kandydata. W modelu niemieckim i w rozwiązaniach nordyckich kształcenie powiązane jest z uniwersytetami, praktyką kliniczną i publicznym systemem ochrony zdrowia.

W Niemczech ponadto osoby odbywające szkolenie otrzymują wynagrodzenie za świadczenia wykonywane w ramach kształcenia, finansowane ze środków kas chorych. O ile studia psychologiczne można w Polsce skończyć bezpłatnie na państwowym uniwersytecie, o tyle zawód psychoterapeuty został  sprywatyzowany.

Państwo nie oferuje bezpłatnego kształcenia w tym zakresie. Przyszły adept musi zapłacić za 4-letnią szkołę z własnej kieszeni – koszt to dziś od 80 do nawet 120 tysięcy złotych, nie licząc obowiązkowych, płatnych superwizji i – również obowiązkowej i płatnej –  własnej terapii.

Model ten promuje albo osoby z bogatych domów, albo tych, którzy harują ponad siły.

Skojarzenie z „włoską mafią” jest kuszące: państwo ustawia bramkę wejściową do zawodu, a prywatny rynek pobiera opłatę za jej przekroczenie. Problem w tym, że rachunek za tę bramkę płaci przyszły psychoterapeuta. W mafijnym modelu najpierw przejmuje się kontrolę nad rynkiem, a następnie decyduje, kto może na nim działać i na jakich warunkach — za cenę, którą ktoś musi zapłacić.

W projektowanym systemie mechanizm jest podobny: państwo przejmuje kontrolę nad dostępem do zawodu i ustala wysokie wymagania wejścia, ale koszt ich spełnienia przerzuca na przyszłego terapeutę, który płaci prywatnym szkołom. Różnica jest tylko taka, że tutaj „haracz” nie trafia do państwa, lecz do podmiotów szkolących.

Syndrom utopionych kosztów, czyli jak uciec przed „frajerstwem”

W tym systemowym klinczu kluczową rolę zaczyna odgrywać psychologia samych terapeutów. Ktoś, kto zainwestował 100 tysięcy złotych, tysiące godzin i ogrom życiowej energii w prywatne szkolenie, podświadomie uruchamia silne mechanizmy obronne.

Mózg musi obronić ego przed poczuciem bycia oszukanym przez system. Działa tu klasyczny mechanizm racjonalizacji i efektu utopionych kosztów – to, co drogie i trudne do zdobycia, w oczach środowiska zyskuje elitarną wartość.

Lobby prywatnych szkół terapeutycznych doskonale to wykorzystuje. Pod płaszczykiem „troski o klienta i wysokie standardy” forsuje się przepisy odsuwające psychologów od pomagania, by zabetonować rynek dla tych, którzy przeszli przez kosztowną machinę certyfikacyjną.

Koło się zamyka. Aby spłacić gigantyczne „kredyty edukacyjne” zaciągnięte na poczet kształcenia w prywatnych szkołach terapeutycznych, nowi absolwenci czym prędzej czmychają do sektora prywatnego. Tam mogą podyktować stawki, które pozwolą im przeżyć.

***

Państwo polskie po raz kolejny abdykowało z roli instytucji dbającej o dobro wspólne. Pozwoliło na to, by kluczowe dobro narodowe – zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży – stało się zakładnikiem biznesowych interesów prywatnych szkół oraz korporacyjnych wojenek.

A na samym dole tego układu stoi przerażony rodzic z pustym portfelem, zostawiony sam sobie z chorym i cierpiącym dzieckiem.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.