Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Komentujemy aferę związaną z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi w Krakowie  1 września 2026

Łukasz Gibała ma problem z podpisami. To policzek dla demokracji

Komentujemy aferę związaną z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi w Krakowie  1 września 2026
przeczytanie zajmie 3 min
Łukasz Gibała ma problem z podpisami. To policzek dla demokracji źródło: Wikimedia Commons

Decyzja o unieważnieniu zebranych przez Łukasza Gibałę podpisów to splunięcie w twarz tysiącom krakowskich wyborców. Zamiast ułatwiać życie, polska demokracja tworzy bezsensowne formalności, które pozwalają lekceważyć wolę obywateli.

Kłopoty Gibały

W Krakowie doszło do prawdziwego politycznego trzęsienia ziemi. Miejska komisja wyborcza odrzuciła zgłoszenie kandydatury Łukasza Gibały, zdecydowanego faworyta nadchodzących, przyspieszonych wyborów prezydenckich w grodzie Kraka. Spośród złożonych 5449 podpisów jedynie 1613 zostało uznanych za ważne, a resztę anulowano z przyczyn formalnych.

Powód jest kuriozalny. Jak wytłumaczył sam Gibała, na wydruku kart zabrakło rubryki do wpisania miejsca zamieszkania, co oznacza, że przy adresie większości podpisanych osób nie znalazło się słowo „Kraków”. A zatem z powodu prostego błędu Komisja Wyborcza odrzuciła podpisy tych osób, co skutkuje koniecznością ponownego zebrania (tym razem w pełni prawidłowych) podpisów, najpóźniej do czwartku 3 września.

– Szkoda, że rozwiązanie umożliwiające zbieranie podpisów przez mObywatela nie zostało udostępnione do naszych wyborów, choć podobno jest gotowe. Nie byłoby wtedy problemu odrzucania prawdziwych podpisów. Dopóki jednak nie uda się nam zmienić przepisów, które są absurdalne (do sprawdzenia list wyborców wystarcza przecież PESEL), musimy się tym przepisom podporządkować – oznajmił kandydat Krakowa dla Mieszkańców.

Zwykły błąd czy cios dla demokracji?

W związku z tą aferą nie należy od razu uciekać w teorie, że rządzący Krakowem układ chciał znaleźć łatwy pretekst do wykluczenia z wyborów jego najgłośniejszego przeciwnika. Brak dowodów na konspirację nie zmienia jednak faktu, że decyzja o unieważnieniu zebranych przez Gibałę podpisów to splunięcie w twarz tysiącom krakowskich wyborców, co jak w soczewce skupia patologie polskiej demokracji.

Po pierwsze, to przejaw przesadnego formalizmu przy zbieraniu i weryfikacji podpisów. Zwolennicy Łukasza Gibała podali wszakże prawidłowe dane osobowe, tj. imię i nazwisko wraz z numerem PESEL, co wyklucza podejrzenia o fałszowanie podpisów czy też podpisywanie się przez osoby, których nie ma w krakowskim spisie wyborców.

Dopisanie nazwy miasta „Kraków” jest w tym kontekście zbędne z punktu widzenia weryfikacji, gdyż PESEL całkowicie wystarczy do sprawdzenia, czy dany wyborca znajduje się na liście wyborców, o czym zresztą Gibała wspomina. Kandydat Krakowa dla Mieszkańców zwraca również uwagę na rzecz oczywistą – każdy wie, że to miasto nazywa się Kraków, a w zbieraniu podpisów uczestniczą jego mieszkańcy. To domniemanie, które spokojnie można przyjąć jako uzasadnione.

Odrzucanie kandydatury z tak błahego powodu jak brak dopisku „Kraków” to kolejny z grzechów polskiej biurokracji, która zamiast ułatwiać obywatelom życie rzuca im kłody pod nogi. Bardzo trafnie skomentował to Patryk Słowik z portalu Zero, pisząc na łamach X, że „istotą demokracji jest słuchanie woli obywateli, a nie tworzenie formalności, które absolutnie niczemu nie służą, a pozwalają obywateli nie słuchać”. To właśnie tego typu afery są jedną z przyczyn spadku zaufania obywateli do urzędników.

Co gorsza, nie jest to pierwsza sytuacja, w wyniku której głos wyborców został wyciszony z powodu urzędniczego drobiazgu. Jak pisał publicysta Klubu Jagiellońskiego Tomasz Synowiec na portalu X, w 2023 r. odrzucono wniosek obywateli o referendum w Piotrkowie Trybunalskim, ponieważ część osób wpisując adres użyła skrótu „Piotrków Tryb.”, czego miejscowa Komisja Wyborcza nie respektowała.

Ponownie, to, że nie ma dowodów na aktywną próbę ograniczania politycznej konkurencji przez władzę miasta, nie zmienia faktu, że ów błąd przy formalnościach może w przyszłości posłużyć jako precedens, za pomocą którego będzie można wygodnie manipulować procesem wyborczym.  

Rozwiązanie? Cyfrowy Kraków

Czy da się jednak zapobiec podobnym aferą w przyszłości? Tak, najprostszym sposobem będzie umożliwienie zbierania podpisów przez mObywatela, o co zresztą apelował Łukasz Gibała. Wymaganą liczbę podpisów można by zbierać za pomocą Profilu Zaufanego. Ich weryfikacja drogą cyfrową będzie znacznie łatwiejsza i oszczędzi biurokratycznych komplikacji.

Rozwiązanie to jest o tyle proste, że… już od dawna funkcjonuje w Krakowie, lecz na razie w formie inicjatyw obywatelskich. To mechanizm, który na łamach Klubu Jagiellońskiego opisywał Piotr Trudnowski, wskazując przy tym na jego realną skuteczność. Od 2023 roku prowadzono w Krakowie 15 zbiórek podpisów pod tymi inicjatywami, z czego aż 11 zakończyła się skuteczną zbiórką wymaganej liczby podpisów.

„Kraków potwierdził, że zaangażowani obywatele mają moc sprawczą. Włodarze innych miast, miasteczek i gmin muszą wyciągnąć z tej lekcji nauczkę. Jeśli będą bagatelizować […] sygnały obywatelskiego niezadowolenia, to kilka lat później mogą one wrócić w dużo bardziej dotkliwej dla nich formie” – pisał publicysta KJ.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.