Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Gibała to faworyt wyborów w Krakowie. A co, jeśli nie wejdzie do 2 tury?

Gibała to faworyt wyborów w Krakowie. A co, jeśli nie wejdzie do 2 tury? Źródło: oficjalna strona kandydata gibala.pl

Niewątpliwym faworytem przedterminowych wyborów w Krakowie pozostaje Łukasz Gibała. Lider stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców startuje po raz czwarty na prezydenta. Biorąc pod uwagę wyniki z 2024 roku, zmiany nastrojów, jakie pokazało referendum oraz pierwsze dane sondażowe, Gibała wydaje się niemal pewny zwycięstwa. Chciałbym jednak przypomnieć, że w 2024 również występował z pozycji faworyta, a w tegorocznych wyborach istnieje dla niego groźna pułapka, w wyniku której faworyt może odpaść nawet po pierwszej turze.

Krajobraz przed walką

Wciąż nie znamy ostatecznej liczby kandydatów, wiemy jednak, że nie będzie ich więcej niż 24. Taka liczba komitetów ostatecznie się zarejestrowała. Wśród nich mamy także takie komitety, które powstały wyłącznie w celu zgłaszania ludzi do komisji wyborczych.

Faworytem pozostaje wspomniany już Łukasz Gibała. W ostatnich wyborach przegrał on II turę wyborów o zaledwie 5,5 tysiąca głosów. Z punktu widzenia analizy jego pozycji ważny jest też wynik w I turze. Przed 2 laty było to 26,8% poparcia. Taki wynik powinien bez problemu zapewnić II turą wyborów w wyborach przedterminowych, w której zobaczymy licznych kandydatów.

W hipotetycznej drugiej turze najprawdopodobniej rywalką Gibały będzie Monika Piątkowska startująca z poparciem Koalicji Obywatelskiej i PSL. Następczyni Aleksandra Miszalskiego wydaje się jednak słabsza od poprzednika.

Ogólne nastroje wobec głównej partii rządzącej mocno się pogorszyły od 2024 roku, a referendum w Krakowie pokazało także niezadowolenie w samym mieście. Piątkowska zaliczyła też duży falstart kampanii, zaczynając ją w Warszawie.

Głównym kontrkandydatem w walce o II turę dla Piątkowskiej jest Michał Drewnicki. Kandydat PiS-u jest traktowany dość lekceważąco przez brak rozpoznawalności ogólnokrajowej, jednak musimy brać pod uwagę, że to popularny zwłaszcza w Nowej Hucie radny, a pierwsze sondaże mogą niedoszacować wiernego elektoratu PiS w Krakowie.

Ten elektorat należy szacować na około 20%, co pokazują kolejne cykle wyborcze. Niższy wynik zanotował jedynie Łukasz Kmita w 2024 kandydując na prezydenta Krakowa, jako osoba spoza Krakowa. Brak kandydata wystawionego przez Rozwój Plus powinien również ochronić go przed skutkami rozpadu.

Gdy weźmiemy pod uwagę, że wybory przedterminowe zazwyczaj charakteryzują się mniejszą frekwencją, a elektorat PiS wydaje się dość zmobilizowany, to wówczas musimy brać pod uwagę, że ten wynik może być jeszcze lepszy.

Mobilizację przeciwko Miszalskiemu widać było zwłaszcza w Nowej Hucie, gdzie w kilku komisjach frekwencja referendalna była wyższa niż podczas wyborów samorządowych w 2024 roku. Jeśli Drewnickiemu uda się to wykorzystać i jako popularny radny z tej dzielnicy przyciągnie te głosy, jego wynik może przekroczyć zdecydowanie poziom 20%.

Gibała powinien bez problemu wygrać z Drewnickim w II turze, będzie też zdecydowanym faworytem z pojedynku z Piątkowską. Należy zadać sobie jednak zasadne pytanie, czy to w ogóle możliwe, żeby był poza pierwszą dwójką.

Czy Gibała jest mocniejszy niż 2 lata temu?

Czy Gibała może zrobić gorszy wynik niż w 2024 roku? Dotychczasowe sondaże wskazują, że raczej nie powinien się tym martwić, jednak przeprowadzono je w czasie, gdy lista kandydatów nie była w całości znana oraz są one zbyt nieliczne.

W sondażu SW Research dla Gazety Krakowskiej Gibała ma 25,1%, a na kolejnych miejscach są Piątkowska z wynikiem 12%, Daria Gosek-Popiołek z wynikiem 9,8% oraz Michał Drewnicki z wynikiem 8,8%. Aż 20% ankietowanym było niezdecydowanych, co pokazuje nam, że po prostu nie zainteresowali się jeszcze wyborami. Biorąc pod uwagę wielkości elektoratów z poprzednich wyborów, największe rezerwy w tej grupie powinni mieć Piątkowska i Drewnicki.

Oczywisty faworyt może tracić z czasem, a sondażowa przewaga może okazać się złudna. Przekonali się o tym Bronisław Komorowski w 2015 i Rafał Trzaskowski w 2025 roku. Na mniejszą skalę to zjawisko może dotknąć w zbliżających się wyborach Gibałę.

Zwłaszcza że Gibała ma już takie doświadczenie. W 2024 wszystkie sondaże wskazywały go jako zdecydowanego faworyta. Gibała w większości uzyskiwał ponad 10 p.p. przewagi nad Miszalskim, który w I turze dostał 37%, dwa, a nawet trzykrotnie więcej niż w niektórych sondażach. Również kandydat PiS był wówczas niedoszacowany.

Dlaczego jednak Gibała po sukcesie referendalnym miałby tracić? Gdy porównamy sytuację z 2024 i 2026 to w Krakowie układ sił uległ drastycznym zmianom. W ostatnich wyborach samorządowych Gibała startował wspólnie z Partią Razem. Dlatego jego kandydaturę wspierała popularna lokalnie posłanka Daria Gosek-Popiołek, a radną z jego komitetu została Aleksandra Owca. Dziś Daria Gosek-Popiołek jest kandydatką Nowej Lewicy, a Aleksandra Owca Partii Razem. Naturalne jest, że część wyborców z 2024 których udało się przekonać do Gibały, pójdzie dziś za tymi kandydatkami.

Potencjalnie o podobny elektorat jak Gibała może zabiegać również Jan Hoffman. Lider referendum odwołuje się do wyborców chcących bezpartyjnego prezydenta, którzy negatywnie odnosili się do Miszalskiego.

Oczywiście ciężko oszacować, ile będzie tych straconych głosów, a ile Gibała w tym czasie zyskał w innych grupach. Musimy pamiętać, że od 2024 lider stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców wyraźnie przesunął się w prawo.

Sojusz w II turze przeciw Miszalskiemu miał charakter taktyczny, podobnie w przypadku referendum jednak zmiany mają charakter także programowy. Gibała zbliżył się do prawicowych postulatów choćby w kwestii Strefy Czystego Transportu, która była jedną z głównych emocji referendalnych.

Te zmiany dają większą sympatię Gibale po prawej stronie i mogą zaprocentować, ale dopiero w II turze wyborów, gdyż wyborcy prawicy mają liczne alternatywy w I turze. Skręt w prawo sprawił też, że część środowisk pozarządowych o bardziej lewicowej wrażliwości odwróciło się dzisiaj od Gibały.

Sondaż Opinii24 dla Polityki Insight wskazuje, że w obecnym elektoracie Gibały sporą część stanowią wyborcy PiS i Konfederacji. Jest to odpowiednio 33% i 49%. Jeżeli te wyniki są zgodne z rzeczywistością, to istnieje ryzyko, że prowadząc kampanię Michał Drewnicki i Bartosz Bocheńczak będą odzyskiwać te głosy jako kandydaci, którzy na start są mniej rozpoznawalni i z tego powodu nie wskazywani przez wyborców swoich partii, co wraz ze wzrostem rozpoznawalności może się zmieniać

To wszystko nie musi oznaczać, że wynik Gibały będzie gorszy niż w 2024 roku, jednak daje nam wystarczające argumenty, żeby brać to pod uwagę. Przy spełnieniu pozostałych założeń może się okazać, że Gibała kończy I turę, a co za tym idzie całe wybory, na trzecim miejscu.

To nie jest najbardziej prawdopodobny scenariusz, wciąż uważam Gibałę za głównego faworyta, ale trzeba pamięć, że wybory są dalekie od rozstrzygnięcia.

Czy Daria Gosek-Popiołek będzie czarnym koniem wyścigu?

Oprócz omówionej trójki szczególną uwagę warto zwrócić na wspomnianą już Gosek-Popiołek, która w dotychczasowych sondażach (SW Reseearch i Opinia24) jest trzecia, a sondażu IBRIS była nawet druga, z tym zastrzeżeniem, że był to wewnętrzny sondaż dla Nowej Lewicy, a nie niezależny sondaż.

Swoją popularność posłanka Lewicy, a wcześniej lokalna liderka partii Razem pokazała w 2023, zdobywając więcej głosów niż 1 na listach NL Maciej Gdula. Startując w 2019 roku, nie zdobyła nawet 2% głosów, ale od tego czasu sporo się zmieniło, a Gosek-Popiołek stała się popularną lokalnie posłanką, zaangażowaną w wiele lokalnych spraw.

Dlatego jej wynik może być całkiem dobry. Czy kandydatka Nowej Lewicy może nas zaskoczyć i włączyć się w walkę o II turę? Trudno to sobie wyobrazić. Biorąc pod uwagę rozkład elektoratu, musiałaby liczyć na potknięcie któregoś z głównych kontrkandydatów.

Gibała startuje po raz czwarty, więc jest raczej dość przewidywalny. Zatem główna nadzieja lewicy tkwi w nieudanej kampanii senator Piątkowskiej. Gdyby nie udało jej się zagospodarować elektoratu Koalicji Obywatelskiej, to koalicyjna kandydatka mogłaby być naturalną beneficjentką takiej sytuacji.

Według sondażu Opinii24 dla Polityki Insight niezdecydowana pozostaje ¼ elektoratu KO. To pokazuje jednak, że Monika Piątkowska wciąż ma duże rezerwy wśród niezdecydowanych.

Pojedynki na lewicy i prawicy

Oprócz prób ataku na pierwszą trójkę Gosek-Popiołek toczy jeszcze jeden ważny pojedynek korespondencyjny z Aleksandrą Owcą. Jeszcze niedawno panie współpracowały. Po rozłamie w Partii Razem Gosek-Popiołek została z Nową Lewicą, a Owca została współprzewodniczącą Razem.

W przyszłym roku obie panie znajdą się na 1 list swoich ugrupowań i zawalczą o lewicowe głosy w okręgu krakowskim. Tegoroczne starcie jest pierwszą próbą sił przed zasadniczym pojedynkiem. Na ten moment zwycięsko zdaje się z niego wychodzić Gosek-Popiołek.

Podobne pojedynki odbywają się także po prawej stronie. Kandydatem Konfederacji jest Bartosz Bocheńczak, bliski współpracownik Sławomira Mentzena, szef ostatniej kampanii prezydenckiej oraz kampanii do Parlamentu Europejskiego. Kandydat Konfederatów chciałby zawalczyć o II turę, jednak ścisk po prawej stronie sprawi, że jego punktem odniesienia równie dobrze może być kandydat Konfederacji Korony Polskiej.

W ostatnich wyborach samorządowych Konfederację reprezentował Konrad Berkowicz, który uzyskał 5% głosów. Zaledwie rok później Mentzen dostał w Krakowie 12% przy 4% głosów na Grzegorza Brauna. Wynik 12% będzie jednak niebywale trudny do powtórzenia. Widać wyraźnie, że elektorat Konfederacji w ostatnich wyborach samorządowych był albo mniej zmobilizowany, albo głosował na innych kandydatów (np. na Gibałę).

Tajemnicą pozostaje, jak poradzi sobie Michał Klimek. To pierwszy test, w którym będziemy mogli zobaczyć, jak kandydat Konfederacji Korony Polskiej radzi sobie w potyczce wyborczej, jednocześnie nie posiadając ani charyzmy, ani rozpoznawalności Grzegorza Brauna.

Gibała pozostaje centralnym punktem odniesienia

Rysujące się zagrożenia nie mogą być zlekceważone przez Łukasza Gibałę. Jego zwlekanie niektórych dziwiło, ale miało dużo sensu. Ograniczyło czas, w którym krytyka konkurentów skupi się na jego osobie oraz pozwoliło na prozaiczny, ludzki odpoczynek po kampanii referendalnej.

Gdy inni ruszyli budować swoją rozpoznawalność wśród wyborców, Gibała mógł poczekać, gdyż tego kandydata na prezydenta mieszkańcy Krakowa już doskonale znają. Czas pokaże czy poznają go jako prezydenta Krakowa. Dziś mimo niebezpieczeństw obstawiam, że ma na to większe szanse niż inni.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.