Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Jak postsowiecka republika zaczęła marzyć o dołączeniu do Zachodu. Trzy pokolenia niepodległej Ukrainy

Jak postsowiecka republika zaczęła marzyć o dołączeniu do Zachodu. Trzy pokolenia niepodległej Ukrainy Autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

24 sierpnia 1991 roku Ukraina stała się niepodległym bytem. Nie oznaczało to jednak końca procesu budowania ukraińskiej państwowości. Pierwsze pokolenie Ukraińców żyjących we własnym państwie próbowało przede wszystkim zdystansować się od dziedzictwa sowieckiego imperium. Pokolenie pomarańczowej rewolucji i Majdanu stanęło przed szansą na integrację z Europą i zerwanie z rosyjskimi standardami. Z kolei dla pokolenia wojny samo istnienie państwa stało się wartością, której trzeba bronić za cenę własnego życia. Historia ostatnich trzech i pół dekady pokazuje, jak obywatele Ukrainy stopniowo przejmowali odpowiedzialność za własne państwo.

Oderwanie się od ZSRR, czyli moment przełomu

1991 rok był na Ukrainie przełomem, który w Polsce niełatwo sobie wyobrazić. Po raz pierwszy w historii powstał organizm obejmujący zdecydowaną większość ziem zamieszkanych przez Ukraińców i posiadający własne, ustabilizowane już w czasach sowieckich granice i instytucje.

Co istotne, w 1991 roku Ukraina została uznana powszechnie przez społeczność międzynarodową. Paradoksalnie, o ile w sierpniu Kijów ogłosił niepodległość, o tyle referendum w tej sprawie odbyło się cztery miesiące później – 1 grudnia.

Wtedy to Ukraińcy potwierdzili, że chcą mieszkać w suwerennym i niepodległym państwie, a wybór ten został poparty przez mieszkańców wszystkich – nawet tradycyjnie prorosyjskich – regionów republiki. Nigdy wcześniej w swojej historii Ukraińcy nie mogli tak optymistycznie patrzeć w przyszłość.

Pokolenie, które zdecydowało o niepodległości w grudniowym referendum, rozumiało niepodległość w dużej mierze jako zerwanie z rozpadającym się Związkiem Radzieckim i przejęcie politycznej kontroli nad terytorium dotychczasowej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Nie oznaczało to zatem stworzenia od podstaw zupełnie nowego państwa. Ukraina odziedziczyła po ZSRR aparat administracyjny, gospodarkę, struktury bezpieczeństwa, armię, służby specjalne, a przede wszystkim znaczną część elit politycznych.

Ludzie, którzy jeszcze niedawno funkcjonowali w sowieckim systemie, stali się teraz gospodarzami niepodległej Ukrainy. Leonid Krawczuk, pierwszy prezydent Ukrainy, sam był przecież wysokim funkcjonariuszem komunistycznego aparatu.

Ukraina wkraczała zatem w lata 90. XX wieku, mając solidne podstawy do dalszego samodzielnego funkcjonowania. Pamiętajmy również, że ówczesna ukraińska gospodarka przewyższała polską pod względem wartości PKB. z drugiej strony, dziedzictwo ZSRR, dające Ukrainie okrzepniętą i w miarę ustabilizowaną administrację państwową, miało również swoje minusy.

To, że Ukraina była państwem postsowieckim, miało ogromne znaczenie dla sposobu, w jaki kształtowała się jej państwowość. Kijów uzyskał suwerenność znacznie szybciej, niż społeczeństwo wypracowało wspólną odpowiedź na pytanie: jaka właściwie ma być Ukraina?

Różnice regionalne, językowe i polityczne były znacznie silniejsze niż w wielu państwach Europy Środkowej. Dla mieszkańca Lwowa, Kijowa, Doniecka czy Krymu słowo „Ukraina” mogło oznaczać nieco inną wspólnotę i odwoływać się do innych doświadczeń historycznych.

Nie oznaczało to oczywiście, że Ukraina była tworem pozbawionym tożsamości. Przeciwnie – istniało silne poczucie odrębności od Rosji, a ukraińska kultura, język i pamięć historyczna zaczęły być coraz intensywniej wykorzystywane do budowania nowej wspólnoty – szczególnie po katastrofie czarnobylskiej.

Problem polegał jednak na tym, że ukraińskość nie oznaczała jeszcze automatycznie identyfikacji z nowo powstałym, demokratycznym państwem. Ukraińcy musieli na nowo zdefiniować swój stosunek do Rosji, Zachodu, języka (a co za tym idzie ludności rosyjskojęzycznej), modelu gospodarki czy roli pamięci historycznej.

Niepodległość, ale jaka?

W 1991 roku niepodległość Ukrainy była przede wszystkim faktem prawnym i geopolitycznym, podczas gdy dopiero kolejne dekady miały pokazać, czy wraz z tym państwem powstanie również trwała wspólnota obywatelska. Pod tym kątem wydaje się, że pokolenie 1991 roku błądziło we mgle i szukało własnej drogi.

Ukraińskie elity polityczne w latach 90. ustaliły kurs, według którego Ukraina miała balansować pomiędzy Rosją a Zachodem. Z jednej strony, Kijów liczył na unijne dotacje, a z drugiej, na preferencyjne ceny rosyjskiego gazu.

O ile ta strategia przynosiła doraźne, polityczne korzyści, o tyle nie służyła konsolidacji społeczeństwa wokół idei niepodległości. Związki z Rosją sprzyjały rozwojowi separatyzmów – np. w Donbasie, a poza tym pokazywały społeczeństwu, że musiało zmienić się wiele, by w zasadzie nie zmieniło się nic.

Ludzie, którzy opowiedzieli się w 1991 roku za niepodległością, nie mieli zatem politycznych przewodników i inspiracji, aby w pełni mogli określić swój stosunek do ukraińskiej państwowości. Poważne zmiany miał przynieść dopiero początek XXI wieku.

Czy w takim razie Ukraińcy u progu lat 90. rzeczywiście „stworzyli” swoją niepodległość, czy raczej wykorzystali historyczną okazję, którą przyniósł rozpad ZSRR? Odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Bez ukraińskiego ruchu narodowego, wieloletniej pracy intelektualistów i pamięci o wcześniejszych próbach budowy państwa wywalczenie odrębności od Rosji prawdopodobnie nie byłoby możliwe. Jednocześnie to nie społeczeństwo ukraińskie doprowadziło do rozpadu Związku Radzieckiego.

W 1991 roku Ukraińcy dostali więc państwo, które dopiero kolejne pokolenia musiały nauczyć się reformować, dbać o nie – jak czas pokazał – nawet wbrew woli rządzących, a w końcu bronić go przed Rosją.

Europa, czyli wybór cywilizacyjny

W pierwszej dekadzie XXI wieku, po ponad dziesięciu latach istnienia państwa pytanie: „czy Ukraina będzie niepodległa?”, zastąpił dylemat: „jakim państwem będzie – prorosyjskim czy proeuropejskim?”.

Czy pozostanie postsowiecką republiką, w której ogromną rolę odgrywają dawne elity i związki gospodarcze z Rosją, czy też stopniowo będzie zbliżać się do Europy? To właśnie ten spór stał się początkiem jednym z najważniejszych wydarzeń nad Dnieprem w XXI w. – pomarańczowej rewolucji i późniejszego Majdanu.

Wydarzenia z 2004 roku były pierwszym wielkim momentem, w którym znacząca część społeczeństwa wystąpiła w obronie nie tyle samej niepodległości, ile zasad, według których powinno funkcjonować demokratyczne państwo.

Fałszerstwa wyborcze i próba utrzymania władzy przez obóz Wiktora Janukowycza wyprowadziły setki tysięcy ludzi na ulice. Spór o wynik wyborów stał się więc w szerszym sensie sporem o demokrację i praworządność.

Ukraińcy zaczęli odkrywać, że posiadanie własnego państwa wiąże się z dbaniem o jego fundamenty, co nierzadko prowadzi do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Lekcja demokracji z przełomu 2004 i 2005 roku pokazała, że nad Dnieprem powstaje zalążek społeczeństwa aspirującego do wstąpienia w struktury zachodnie.

W kolejnych latach coraz większego znaczenia nabierała orientacja europejska. Nie chodziło wyłącznie o członkostwo w Unii Europejskiej czy integrację gospodarczą. Państwa Europy Zachodniej zaczęły być dla części Ukraińców symbolem określonego modelu państwowości – demokratycznego, praworządnego i mniej podatnego na wpływy oligarchów.

Jednocześnie umacniała się ukraińska narracja o przeszłości. Rosło znaczenie języka ukraińskiego, pamięci o represjach sowieckich, Hołodomorze oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii. W ten sposób idea państwowości coraz silniej łączyła się z ukraińską tożsamością narodową.

Kulminacją tego procesu stał się Euromajdan z przełomu 2013 i 2014 roku. Początkowo protesty wybuchły w reakcji na decyzję władz o zawieszeniu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, jednak szybko przekształciły się w znacznie szerszy bunt przeciwko quasi-mafijnemu i prorosyjskiemu systemowi Wiktora Janukowycza.

Szczególne znaczenie miała brutalna pacyfikacja demonstrantów, a później śmierć uczestników protestów podczas tzw. rewolucji godności. Dla wielu Ukraińców państwo po raz pierwszy przestało być odległą strukturą odziedziczoną po ZSRR. Stało się czymś, o co trzeba walczyć.

Po Majdanie Rosja zaanektowała Krym i doprowadziła do wybuchu walk o Donbas. To doświadczenie jeszcze bardziej zmieniło podejście społeczeństwa do ukraińskiej państwowości. Ludzie, którzy jeszcze kilka lat wcześniej protestowali przeciwko korupcji czy fałszerstwom wyborczym, zaczęli tworzyć ochotnicze bataliony, wspierać armię, organizować pomoc dla wojska i angażować się w obronę kraju.

Dlatego pomarańczową rewolucję i Majdan można potraktować jako dwa etapy tego samego procesu. W 2004 roku Ukraińcy zaczęli domagać się prawa do decydowania o własnym państwie. W latach 2013-2014 część społeczeństwa poszła krok dalej – uznała, że za kształt tego państwa jest gotowa zapłacić najwyższą cenę.

Właśnie wtedy dokonała się kluczowa zmiana: od przekonania, że „mamy niepodległe państwo” do świadomości, że „musimy o nie zadbać, często z narażeniem życia”. Kolejne lata miały pokazać, że ta odpowiedzialność będzie oznaczała już nie tylko udział w wyborach czy protestach, ale również obronę Ukrainy przed zewnętrzną agresją.

Pokolenie wojny – niepodległość jako wartość egzystencjalna

24 lutego 2022 roku stanowi kolejną cezurę w zmianie podejścia Ukraińców do idei niepodległości. Rosyjska inwazja pokazała, że państwowość, która przez trzy dekady mogła wydawać się trwałym i oczywistym elementem rzeczywistości, w każdej chwili może zostać zlikwidowana, a Ukraina po raz kolejny w swojej historii może stać się częścią Rosji.

Federacja Rosyjska nie próbowała już jedynie uzależnić Ukrainy politycznie czy gospodarczo i odebrać jej części ziem, tak jak w latach 2014-2022. Jej celem stało się podporządkowanie Moskwie całego kraju, a w skrajnym scenariuszu – likwidacja jego samodzielnego istnienia. Utrzymanie niepodległości stało się więc dla Ukraińców przede wszystkim kwestią egzystencjalną.

Wraz z wybuchem pełnoskalowej wojny obrona państwa przestała być zadaniem wyłącznie armii i instytucji publicznych. Walka o przetrwanie zaczęła dotyczyć całego narodu. Miliony cywilów zostały włączone w działania wojenne, pomoc humanitarną, wolontariat czy wsparcie uchodźców wewnętrznych.

W tych brutalnych okolicznościach dokonuje się kolejny akt konsolidacji narodu ukraińskiego jako w pełni świadomego społeczeństwa obywatelskiego i wspólnoty politycznej.

Szczególnie widoczne było to w pierwszych miesiącach wojny, gdy obrona miast, organizacja pomocy i zaopatrzenia armii angażowały – poza uchodźcami – praktycznie całe społeczeństwo.

Wojna przyniosła również gwałtowną konsolidację obywateli wokół instytucji ukraińskiego państwa. Wzmocnieniu uległa armia, ale także znaczenie instytucji i symboli narodowych. Jednocześnie część wcześniejszych podziałów regionalnych i językowych zaczęła się zacierać.

Nie oznacza to, że różnice te całkowicie zniknęły, jednak doświadczenie rosyjskiej agresji stworzyło płaszczyznę porozumienia dla wspólnoty zróżnicowanej wcześniej pod względem tożsamości. Zmiana ta jest widoczna szczególnie w podejściu do języka.

Wielu rosyjskojęzycznych Ukraińców zaczęło świadomie przechodzić na język ukraiński, traktując go nie tylko jako element kultury, ale również jako symbol własnej przynależności politycznej. Z drugiej strony, do armii wstępowali i nadal wstępują obywatele rosyjskojęzyczni, co pokazuje, że idea obrony państwa jest silniejsza niż lingwistyczne różnice. Dla mieszkańca Lwowa, Kijowa czy Charkowa, ludności ukraińsko- i rosyjskojęzycznej, walka stała się wspólnym doświadczeniem, jednoczącym ponad podziałami.

Paradoksalnie, rosyjska próba przedstawienia Ukrainy jako państwa sztucznego i podzielonego przyczyniła się do umocnienia wspólnoty, którą Moskwa chciała zakwestionować. Ukraina po 2022 roku jest pod tym względem innym państwem niż była w 1991 czy nawet w 2014 roku.

Jednocześnie wojna zmieniła także stosunek Ukraińców do samego państwa. Przez lata niepodległości często kojarzyło się ono z korupcją, oligarchią, niewydolnością administracji czy oderwaniem elit od społeczeństwa.

W dużej mierze niestety nadal tak jest, ale po 2022 roku przetrwanie państwowości, jaka by ona nie była, stało się być albo nie być dla milionów ludzi. Nie ma jednak mowy o zaniku krytyki władz – przeciwnie, oczekiwania wobec polityków w wielu kwestiach jeszcze wzrosły.

I o ile nadal należy piętnować ukraińskie elity czy instytucje, które mimo wojny przesiąknięte są wyżej wspomnianą, tradycyjną dla Ukrainy korupcją, kolesiostwem i układami, o tyle trzeba przyznać, że społeczeństwo stało się bardziej świadome tego, że orientacja na Zachód nie ma alternatywy.

Ukraińcy mają już określoną wizję państwa. Doskonale pokazały to protesty w obronie niezależności Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy z lipca 2025 roku oraz w obronie popularnego szefa MON Mychajło Fedorowa, którego prezydent Zełenski odwołał w lipcu 2026 roku.

Wojna tworzy przy tym zupełnie nowe pokolenie Ukraińców. Dla ludzi urodzonych po 1991 roku niepodległość nie jest już czymś abstrakcyjnym, ale wręcz namacalnym. Czymś, co można realnie utracić i czego trzeba bronić często za cenę krwi. To właśnie ta zmiana może okazać się najważniejszym dziedzictwem wojny z Rosją.

Czy wojna zakończyła proces budowania ukraińskiego narodu politycznego?

Rosyjska agresja niewątpliwie stworzyła doświadczenie wspólne dla milionów Ukraińców i znacząco przyspieszyła proces dojrzewania narodu, który rozpoczął się znacznie wcześniej.

Nie zniknęły jednak jeszcze całkowicie różnice regionalne, językowe czy polityczne – zmieniło się raczej ich znaczenie. Coraz częściej są one postrzegane jako element wewnętrznego zróżnicowania jednego państwa, a nie dowód na istnienie kilku konkurencyjnych bytów w ramach tego samego organizmu.

Największym wyzwaniem będzie jednak moment zakończenia wojny. W warunkach zagrożenia łatwiej o solidarność i podporządkowanie interesów partykularnych wspólnemu celowi. Wraz z zawarciem rozejmu lub pokoju powrócą pytania o model państwa, walkę z korupcją, o to, która opcja polityczna ma rządzić oraz o rolę weteranów wojny z Rosją w społeczeństwie.

Pokolenie 1991 roku otrzymało własne państwo, ale nie było całkiem świadome wagi tego wydarzenia. Dopiero uczyło się niepodległości i odpowiedzialności za kraj. Pokolenie pomarańczowej rewolucji i Majdanu nauczyło się wpływać na kształt państwa.

Pokolenie wojny natomiast przekonało się, że za jego istnienie trzeba być gotowym ponieść często najwyższą cenę. Najważniejszym sprawdzianem właśnie dla tego ostatniego pokolenia może okazać się nie samo przetrwanie konfliktu, lecz zdolność do przekształcenia wypracowanej w jego trakcie solidarności w trwałą wspólnotę polityczną.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.