Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Prawie połowa młodych mężczyzn z USA to hazardziści. Polska też ma problem

przeczytanie zajmie 6 min
Prawie połowa młodych mężczyzn z USA to hazardziści. Polska też ma problem źródło: Unsplash

Niegdyś kasyno kojarzyło nam się z milionerami w pięknych garniturach, którzy, popijając whisky, zarabiali fortunę na grze w pokera. Dzisiaj hazard, a zwłaszcza ten nielegalny, to już codzienność młodych mężczyzn, którym coraz trudniej stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością.

Okazuje się bowiem, że późny kapitalizm doprowadził do absurdalnej i niespotykanej dotychczas skali choroby uzależnienia od hazardu, a to za sprawą internetu i braku kontroli nad nim. Samotni młodzi mężczyźni, od dziecka przyzwyczajani do mechanik hazardowych, są dla oszustów wręcz idealnym celem.

Kim są gracze?

O jakiej skali powszechności uzależnienia od hazardu mówimy? Posłużmy się Stanami Zjednoczonymi jako dobitnym przykładem.

Zgodnie z raportem wydanym przez Institute for Family Studies w sierpniu 2026 roku, dotyczącym sytuacji młodych mężczyzn w USA, prawie jeden na czterech mężczyzn w wieku od 19 do 29 lat uprawia hazard codziennie.

„Ponad połowa naszych respondentów to hazardziści. Prawie 1 na 4 [mężczyzn 19-29 lat – przyp. red.] (23 proc.) przyznaje się do codziennego obstawiania, 12 proc. do grania kilkukrotnie w tygodniu, a 21 proc. do obstawiania raz na jakiś czas. Wśród grupy obstawiających codziennie najwięcej było konserwatystów (32 proc.), uczących się jeszcze w szkole (34 proc.), a także nieżonatych mężczyzn posiadających dzieci (39 proc.)” – piszą autorzy raportu.

Problem ten jednak nie dotyka jedynie Stanów Zjednoczonych. Polska młodzież też jest coraz częściej narażona na uzależnienie od hazardu, a najbardziej brzemienne w skutkach są internetowe gry hazardowe i nielegalne kasyna.

Według badania „Młodzież 2025”, przeprowadzonego na grupie uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych i opublikowanego w czerwcu bieżącego roku, ponad połowa młodych gra w gry hazardowe.

„W stosunku do 2021 roku odsetek młodych ludzi grających w gry o charakterze hazardowym (niezależnie od deklarowanej częstości) wzrósł w 2025 roku o 12 punktów procentowych (z 41 proc. do 53 proc.). Zwiększył się zarówno odsetek graczy okazjonalnych (z 34 proc. w 2021 roku do 40 proc. w 2025), jak i odsetek grających regularnie (z 7 proc. w 2021 roku do 13 proc. w 2025 roku)” – czytamy w raporcie.

Dodatkowo autorzy raportu wskazują, że płeć ma w tym wypadku ogromne znaczenie, gdyż wśród chłopców obstawia 64 proc., a wśród dziewcząt 41 proc., a przynajmniej raz w tygodniu odsetek ten wynosi kolejno 21 i 4 procent.

Widzimy więc wyraźnie, że choć, całe szczęście, w mniejszej skali, to jednak narażenie młodzieży, a w szczególności młodych mężczyzn, na uzależnienie od hazardu jest w Polsce obecne. Co jest jednak naszym największym zagrożeniem? Kasyna internetowe.

Szara strefa obstawiania

W Polsce jest tylko jedno legalne kasyno internetowe, które należy do Totalizatora Sportowego – Total Casino. Do tego jest jeszcze niezliczona ilość stron internetowych, które oferują użytkownikom nielegalne gry hazardowe. Obydwa te „rynki” generują absurdalnie wielkie obroty.

Według danych z rocznego raportu Totalizatora Sportowego Total Casino wygenerowało w 2024 roku 50,6 mld zł obrotu. Dla porównania, obroty inwestorów indywidualnych na Giełdzie Papierów Wartościowych wyniosły w 2024 roku 43,1 mld zł. To jednak jeszcze nie koniec.

Zgodnie z danymi zawartymi w raporcie H2Gambling, przygotowanym na zlecenie Polskiej Izby Gospodarczej Branży Rozrywkowej i Bukmacherskiej, rynek nielegalnych kasyn internetowych w Polsce wygenerował obrót na poziomie 74 mld zł (sic!).

Te właśnie nielegalne kasyna internetowe są największym zagrożeniem dla młodzieży z kilku powodów.

Po pierwsze, klasyczne, stacjonarne kasyna bardzo rygorystycznie sprawdzają wiek wchodzących do nich osób, a dodatkowo jest ich w Polsce stosunkowo mało (liczba koncesjonowanych kasyn w Polsce wynosi obecnie 49), więc chodzenie do nich jest zwyczajnie niemożliwe dla osób poniżej 18. roku życia. W internecie zabezpieczenia wieku są o wiele mniej rygorystyczne, jeśli w ogóle są.

Po drugie, nielegalne kasyna internetowe celowo udostępniają graczom wersje demonstracyjne ich gier, w których celowo zwiększone jest prawdopodobieństwo wygranej.

Gdy gracz nie musi wpłacać pieniędzy, to w istocie jeszcze nie gra w gry hazardowe, a więc weryfikacja wieku jest niepotrzebna. Dopiero później, gdy strona internetowa przyzwyczai konsumenta do mechanizmu, a także do wygrywania, konieczne jest wpłacenie pierwszych pieniędzy, aby kontynuować grę.

Kolejno, nie można pominąć faktu, że pokolenie dzisiejszych studentów i uczniów liceum było na każdym kroku przyzwyczajane i oswajane z mechanizmami hazardowymi w grach wideo. Najgorsze w tym kontekście są tak zwane lootboxy.

Lootboxy to wirtualne skrzynki, które można kupić za prawdziwe pieniądze, ale nigdy nie mamy pewności, co kupujemy. To, co otrzymamy, zależy bowiem od losowania przeprowadzanego wewnątrz gry, wraz z pociągającą wizualnie animacją losowania, która ma wzbudzić w młodym człowieku emocje.

„Z niepokojem obserwuję doniesienia medialne na temat szerokiej i w zasadzie nieograniczonej możliwości nabycia przez dzieci w sieci tzw. lootboxów. Jest to niezwykle popularny, również wśród młodych, uzależniający proceder, który powszechnie uznawany jest za formę hazardu. Dodatkowo martwią mnie doniesienia na temat promowania go, głównie wśród dzieci, przez znanych polskich influencerów” – pisała w 2024 roku Monika Horna-Cieślak, rzecznik praw dziecka, w apelu skierowanym do premiera.

Dlaczego i po co?

Uświadomienie sobie skali zjawiska, jakim jest internetowy hazard, to dopiero pierwszy krok. Kluczowe jest w tym kontekście zrozumienie, dlaczego młodzi mężczyźni uciekają w świat internetowego obstawiania.

Według autorów cytowanego już przeze mnie raportu IFS młodzi mężczyźni wpadają w mechanizm, który niezbyt zgrabnie tłumaczy się na język polski jako „nieadaptacyjne radzenie sobie” (maladaptive coping). Chodzi o niezdrową metodę reagowania na przygnębienie, stres czy trudności życiowe.

Jak wynika z raportu, najczęściej w przypadku młodych mężczyzn w Stanach Zjednoczonych jest to spowodowane zawodem własnym życiem. Czują oni, że nie mają kontroli nad własnym życiem (61 proc. badanych), że nieważne, jak bardzo by się starali, nigdy nie osiągną tzw. American Dream (49 proc.), a także że znajomości są ważniejsze niż ciężka praca (72 proc.).

Rysuje się przed nami bardzo smutny obraz. Obraz młodego człowieka, który stracił wiarę w uczciwość świata, we własne siły, a także w jakąkolwiek sprawczość. Osoby, która na starcie swojej kariery zawodowej lub nawet jeszcze przed podjęciem jakiejkolwiek pracy jest przekonana o tym, że jego życie to porażka.

Hazard jest więc ucieczką i pewnego rodzaju „opium na brak oczekiwań”. Problem w tym, że to opium niezwykle często jest jednocześnie trucizną.

Samotność i beznadzieja

Jakie są skutki takiego uciekania przed rzeczywistością? Bardzo proste: rzeczywistość uderza ze zdwojoną siłą. Okazuje się bowiem, że młodzi mężczyźni, którzy uciekają w hazard i tam starają się zapomnieć o swoich życiowych problemach, jedynie pogłębiają swoje problemy.

„Więcej niż 4 na 10 młodych mężczyzn wierzy, że zdanie «ogólnie rzecz biorąc, skłaniam się ku myśli, że moje życie to porażka» opisuje ich «bardzo dobrze» (15 proc.) lub «dobrze» (27%). […] obstawiający codziennie hazardziści są bardziej skłonni do takiego myślenia (66 proc.)” – czytamy w raporcie Institute for Family Studies.

Dodatkowo ci, którzy obstawiają i grają w kasynach codziennie, czują się bardziej samotni (34 proc.) niż ci, którzy robią to tylko od czasu do czasu (24 proc.). Dodatkowo dokładnie 67 proc. grających regularnie hazardzistów przyznaje, że sama gra powoduje u nich problemy emocjonalne i psychiczne, a 10 proc. określa je jako skrajne.

Młodzi mężczyźni zawiedzeni swoim życiem wchodzą w gry hazardowe i robią to regularnie, żeby uciec od swoich problemów, a następnie ta sama gra hazardowa sprawia im kolejne. To błędne koło nieszczęść, na którym zarabia rynek, także w Polsce.

 Czy polskie państwo zareaguje na problem?

W obliczu tak niepokojących danych trudno jednak pozostać obojętnym. Nie chodzi oczywiście o panikę ani o pochopne rozwiązania, ale o poważne potraktowanie problemu i rozpoczęcie szerszej debaty nad tym, jak państwo może skuteczniej ograniczać negatywne konsekwencje hazardu wśród młodych ludzi.

Na łamach Klubu Jagiellońskiego wielokrotnie podkreślaliśmy rolę państwa w ochronie dobra obywateli, także wtedy, gdy oznacza to ograniczanie dostępu do niektórych zjawisk współczesności, takich jak pornografia. W przypadku hazardu warto przynajmniej rozważyć podobne podejście.

Jednym z obszarów wymagających bliższej analizy wydają się lootboxy oraz internetowe wersje demonstracyjne gier hazardowych. Przyzwyczajanie niepełnoletnich do mechanizmów opartych na losowości i oczekiwaniu na wygraną może budzić poważne wątpliwości, podobnie jak łatwy dostęp młodych ludzi do tego rodzaju treści. To jednak temat wymagający pogłębionej analizy prawnej i eksperckiej, zanim zostaną zaproponowane konkretne rozwiązania.

Podobnej refleksji wymaga kwestia reklamowania tego rodzaju mechanizmów przez popularnych influencerów i youtuberów. Warto zastanowić się, czy obecne regulacje dostatecznie chronią niepełnoletnich odbiorców przed promocją produktów wykorzystujących mechanizmy hazardowe i czy w tym obszarze potrzebne są dodatkowe ograniczenia.

Jak słusznie jednak zauważają autorzy raportu IFS, walka z hazardem to nie tylko blokowanie stron nielegalnych kasyn, ale również próba odbudowania ścieżek rozwoju społecznego dla młodych mężczyzn.

W tym kontekście można postawić pytanie, czy jednym z elementów odpowiedzi nie powinien być powszechniejszy dostęp do programów mentoringowych w szkołach ponadpodstawowych. Szczególnie interesujące mogłyby być rozwiązania skierowane do chłopców, którzy nie zawsze są gotowi rozmawiać o swoich problemach w obecności rówieśników czy dziewcząt, ale mogliby łatwiej otworzyć się przed odpowiednio przygotowanym mentorem lub psychologiem. To również jest jednak raczej kierunek do dalszej dyskusji niż gotowa recepta.

Bez względu na to, jakie rozwiązania ostatecznie zostaną przyjęte, rosnąca popularność hazardu wśród młodych ludzi powinna być dla państwa sygnałem ostrzegawczym. Nie oznacza to jeszcze, że Polska zmierza w stronę problemów znanych ze Stanów Zjednoczonych, ale warto potraktować obecne dane jako moment, w którym można podjąć działania, zanim problem stanie się znacznie poważniejszy.

Podobno nadzieja umiera ostatnia. Tym bardziej warto zadbać o to, by młodzi ludzie mieli jeszcze wystarczająco dużo powodów, by wierzyć, że dorosłe życie może przynieść im coś więcej niż kolejną próbę wygrania w grze.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.