Katolicki Open’er. Czy chrześcijańskie festiwale młodych mają sens?
Codzienna, profesjonalna promocja w social mediach, wydarzenia z udziałem influencerów. Nie, nie chodzi tu o żaden z modnych festiwali muzycznych. Chodzi o wakacyjne propozycje duszpasterskie dla młodzieży w Polsce. Porównania do Open’era czy Pol’and’Rock Festiwal nie są aż tak bardzo na wyrost, jak mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Warto jednak zapytać: czy tego typu forma duszpasterstwa spełnia swój cel?
Każdego lata kościelne kalendarze wypełniają się przeróżnymi wydarzeniami, od bardziej znanych, takich jak Festiwal Życia, Exodus Młodych czy Golgota Młodych, aż po mniejsze „dni młodych”, konferencje oraz festiwale, nie mówiąc już o mocno zakorzenionym w naszym kraju ruchu pielgrzymkowym.
Nasuwające się skojarzenia z wydarzeniami takimi jak Open’er czy Pol’and’Rock Festival nie są przypadkowe – przystępna dla młodych odbiorców forma wakacyjnej rozrywki w dobrym towarzystwie i z wartościami charakteryzuje tego typu religijne spotkania. Tyle że rolę gwiazd pełnią tu popularni w internecie kaznodzieje, a na koncertach słychać – choć nie tylko – współczesną muzykę uwielbieniową.
Warto jednak na ten, mocno już utrwalony, wakacyjny krajobraz Kościoła spojrzeć z nieco innej perspektywy. Bo choć młodzież wciąż odpowiada na zaproszenia duszpasterzy, choć nie tak licznie jak kiedyś, to można pokusić się o pewne refleksje co do owoców i przyszłego kształtu takiego modelu działania.
Bogata oferta
Oferta dla młodych w Kościele jest wciąż niezwykle bogata. Na pierwszy rzut oka może to dziwić. Wszakże wydawać by się mogło, że w sytuacji niepokojących danych statystycznych dotyczących spadku praktyk religijnych wśród młodzieży oraz malejącej liczby nowych kandydatów do kapłaństwa, organizacyjne możliwości Kościoła w Polsce powinny się radykalnie kurczyć.
Tymczasem jednak częstym doświadczeniem tych, którzy w świadomy sposób uczestniczą we wspólnocie Kościoła, jest trudność w podjęciu decyzji, z wyjazdu na które z wydarzeń zrezygnować. Choć każde z nich ma swoje charakterystyczne elementy, to w programach znaleźć można wiele powtarzających się punktów wspólnych.
Uczestnicy codziennie przeżywają Eucharystię (często sprawowaną przez któregoś z biskupów zaangażowanych w działania ewangelizacyjne), słuchają konferencji i świadectw takich duchownych jak o. Adam Szustak OP, ks. Wojciech Węgrzyniak czy bp Artur Ważny, a także świeckich ewangelizatorów, m.in. Marcina Zielińskiego czy Tomasza Samołyka.
Zazwyczaj towarzyszą temu różnego rodzaju warsztaty artystyczno-edukacyjne oraz koncerty popularnych wykonawców muzyki chrześcijańskiej (np. zespołów takich jak NiemaGotu, 2 Tm 2,3 czy wokalistki anMari), ale także innych artystów, wyrażających przywiązanie do religii, jak raperzy Tau i Edzio czy piosenkarka Roxie Węgiel. Prowadzone są też spotkania ze znanymi osobami życia publicznego (aktorami, infuencerami), które dzielą się z młodzieżą swoim doświadczeniem wiary.
Wiele z nich, jak choćby organizowany od kilku lat Festiwal Życia w Kokotku, to niewątpliwy fenomen, także pod względem skali internetowego oddziaływania. Uznawany za „największy chrześcijański festiwal dla młodzieży w Polsce”, zgromadził on w tym roku niemal półtora tysiąca uczestników, a promujące go treści regularnie osiągają choćby na Tik-Toku zasięgi przekraczające kilkaset tysięcy wyświetleń.
Do tego dochodzą także, skierowane do szerszego grona odbiorców w różnym wieku, jednodniowe, „stadionowe” spotkania. W tym roku uwagę mediów zwrócił Festiwal „Prosta droga do Boga”, który zgromadził 10 tys. uczestników w gdańskiej Ergo Arenie. Szczególnie interesująca była lista międzynarodowych gości – Mszę Świętą odprawiał bowiem kardynał Robert Sarah, a wieczorny koncert poprowadził ks. Padre Guilherme, portugalski kapłan występujący także jako DJ, który zdobył popularność m.in. występem na Światowych Dniach Młodzieży w Lizbonie.
Oprócz tego trzeba też pamiętać o wielu mniejszych wydarzeniach, dniach młodych organizowanych przez diecezje i zgromadzenia zakonne, spotkaniach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, wyjazdach do Taizé czy też bardziej wymagających formach jak np. rekolekcje Oazy Nowego Życia – to tylko niektóre z propozycji.
Dodać jednak należy, że jest to w przeważającej mierze efekt niezwykłego wysiłku świeckich wolontariuszy oraz poszczególnych księży, często dla takiej posługi rezygnujących z tradycyjnie przysługujących im urlopów.
Bliższe spojrzenie na działania organizatorów przywodzi na myśl stwierdzenie, że każdy „robi co może”. Widoczny jest brak szerszej koordynacji. Z drugiej jednak strony, ryzyko poddania takich inicjatyw kurialnym trybom pracy instytucjonalnej może okazać się zbyt duże – w duszpasterstwo młodzieży nieodłącznie wpisany jest w końcu pewien charakterystyczny dynamizm.
Pytanie o formę
Jak widać, starania o przyciągnięcie młodych do wspólnoty wiary są podejmowane, a różnorodność możliwości wymaga zauważenia i szczerego docenienia. Warto jednak postawić pytanie, czy aby najpopularniejsza obecnie, „festiwalowa” forma duszpasterstwa jest długofalowo skuteczna.
Wszakże przeżyliśmy już szczyt popularności tego rodzaju „dużych spotkań”, gromadzących naprawdę liczne rzesze młodzieży i studentów. Przypadał on na przełom lat 90-tych i 2000-cznych i wpisywał się w model duszpasterstwa przyjmowany w całym Kościele powszechnym, na czele z zainaugurowanymi przez Jana Pawła II Światowymi Dniami Młodzieży.
Dobrym przykładem jest tu chociażby Lednica2000, kiedyś – jeden z synonimów siły młodego Kościoła w Polsce, której średnia liczba uczestników spadła pięciokrotnie względem początków XXI w.
Jednak nie sama liczebność uczestników takich spotkań jest tutaj problemem, z pewnością nie największym. Od tamtego czasu, po dwóch dekadach „prześnionej” laicyzacji, jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Nie tylko drastycznie spadły statystyki dotyczące praktyk kościelnych – zwłaszcza w wyniku pandemii Covid-19, ale przez Polskę przetoczyła się również fala napięć społecznych, częściowo na tle religijnym.
Na masowych protestach po wyroku TK w sprawie aborcji, odbywających się przecież w szczycie pandemicznych obostrzeń, zgromadził się nie kto inny, jak przedstawiciele rzekomego „pokolenia ŚDM-ów”, które w dodatku jako pierwsze uczęszczało na katechezę prowadzoną w szkole. Choć bardzo daleki jestem od wyciągania z tego bezpośrednich wniosków na temat duchowej świadomości ich uczestników, to niewątpliwie był to wyraźny znak szerszej tendencji.
Wydaje się zatem, że powodem długofalowego niepowodzenia opisanych form duszpasterskich był brak przełożenia na stałą, najlepiej organizowaną w ramach parafii, formację. „Katecheza, która nie prowadzi do Kościoła, prowadzi do niewiary” – ostrzegał już dekady temu ks. Franciszek Blachnicki, wprowadzenie do Kościoła rozumiejąc jako świadomy proces „wtajemniczenia” (nie tylko sakramentalnego) do żywej, regularnie spotykającej się wspólnoty.
Jest to więc wyraźne ostrzeżenie dla tych, którzy dziś próbują przyciągnąć młodych do Kościoła. Eventy z Roxie Węgiel czy Padre Guilherme nie wystarczą. Potrzebna jest stała formacja i struktura, która tę formację zapewni.
Odwaga do stawiania wymagań
Tego zaś nigdy nie zastąpi kilkudniowy wakacyjny wyjazd, choćby jego program był naprawdę duchowy i dobrze przemyślany. Może on za to stanowić ważny punkt wyjścia, początek pewnej drogi (tak było m.in. w przypadku piszącego te słowa).
Nie wolno tego w żaden sposób lekceważyć, a raczej należy tworzyć ku temu jak najlepsze warunki, przypominając za Benedyktem XVI, że „u początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie” (Deus caritas est, p. 1).
Oczekiwanie jednak, że potrzebę tę zaspokoją wyłącznie wakacyjne Dni Młodych jest błędne. Choćby z tego powodu, że o ile 20 lat temu grono osób, do których mogło trafić zaproszenie na takie wydarzenie było znacząco większe, ze względu na radykalnie wyższą frekwencję na niedzielnych Mszach Św. czy szkolnej katechezie, to w obecnych realiach trafi ono prawie wyłącznie do tych, którzy i tak są już w swoją wiarę w jakiś sposób zaangażowani.
Dla nich zaś warto przedstawić ofertę bardziej pogłębioną. Zamiast kolejnej, nieco ochrzczonej wersji popkulturowych trendów zaprosić do nauki różnych form modlitwy, w tym kontemplacyjnej, poznania tradycji duchowej Kościoła, wspólnotowego studium Biblii, a wreszcie także konkretnej służby na rzecz wspólnoty czy potrzebujących. Tych rzeczy, których – w przeciwieństwie do konferencji popularnych kaznodziejów na Youtubie – nie mogą oni sobie zorganizować we własnym zakresie.
Pozwolę sobie podeprzeć to osobistym doświadczeniem jako osoby, która od kilku lat część wakacji przeznacza na pomoc w organizacji i prowadzeniu rekolekcji dla młodzieży prowadzonych przez jedno ze zgromadzeń zakonnych. Rekolekcji 15-dniowych (!), przewidujących oprócz integracji i modlitwy uwielbienia także wprowadzenie do lectio divina czy szkołę liturgii. Wiążą się one też z zaproszeniem do wspólnoty, która wymaga cotygodniowych spotkań formacyjnych i dwóch weekendowych wyjazdów rekolekcyjnych w ciągu roku szkolnego.
Wydawałoby się, że trudno o bardziej odstraszającą propozycję. Tymczasem jednak rekolekcje te cieszą się w tym środowisku rosnącym zainteresowaniem. Myślę, że przede wszystkim z dwóch względów.
Po pierwsze, dają one po prostu szanse na rzeczywiste i osobiste doświadczenie wiary, głęboko poszukiwane w obliczu wszechogarniającej egzystencjalnej pustki.
Po drugie, opierają się ona na spotkaniu ze świadectwem innych młodych ludzi, którzy takie rekolekcje już wcześniej przeżyli, a teraz tworzą środowisko, w którym możliwy jest duchowy wzrost. A to stanowi dużo bardziej przekonujące zaproszenie niż nawet najbardziej profesjonalne profile na Instagramie. Nawet jeśli nie wiąże się z imponującymi rzeszami uczestników.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
