Jak Klub Jagielloński zmienił polskie prawo? Piotr Trudnowski o kulisach reformy konsultacji sejmowych
W pierwszym roku skonsultowano 135 ustaw, w kolejne 8 miesięcy aż 144. Przez 12 miesięcy złożono 82 tys. stanowisk, w kolejne 8 miesięcy ponad 70 tys. Średnio na miesiąc to wzrost o ponad 25%. Jednocześnie średnia na ustawę w pierwszym roku to 610 uczestników, w drugim – 487. Jeszcze gorzej i niepokojąco wygląda mediana: tu mamy spadek z 64 do 33 stanowisk. To znaczy, że większość – i to rosnąca – projektów nie budzi dużego zainteresowania. Ale niektóre budzą zainteresowanie ogromne – twierdzi w rozmowie z OKO.press Piotr Trudnowski.
Materiał został pierwotnie opublikowany w obszerniejszej wersji na łamach „OKO.press”. Dziękujemy redakcji za możliwość przedruku!
Geneza reformy i rola Klubu Jagiellońskiego
Były prezes naszego stowarzyszenia został zapytany o genezę sejmowego systemu konsultacji.
– Nas to nadal ekscytuje – pewnie nawet bardziej, bo stworzyło nową, co do zasady pozytywną dynamikę politycznego zaangażowania zwykłych obywateli. W Klubie Jagiellońskim poczuwamy do współsprawstwa tej reformy.
Trudnowski wyjaśnił, w jaki sposób postulaty Klubu wpłynęły na realizację reformy.
– Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to nasz wniosek zadziałał. Konsultacje i poprawę procesu legislacyjnego w Sejmie udało wpisać jako kamień milowy KPO na podstawie naszego raportu złożonego w ramach konsultacji KPO za rządów PiS. Kto i jak to zaakceptował, nie mamy pojęcia, bo nikt po stronie rządzącej prawicy się nie przyznaje. Ale się udało.
– Oczywiście my tych postulatów nie wymyśliliśmy, ale złożyliśmy je w odpowiednim momencie i trafiły najwyraźniej w odpowiednie miejsce. Bardzo wielu ludzi wierzyło wtedy, że konsultacje zmienią politykę w Polsce na lepsze. Moim zdaniem – powoli, ale rzeczywiście zmieniają.
Moment przełomowy: „Sejmflix” i ustawa wiatrakowa
Trudnowski przypomniał kontekst polityczny z jesieni 2023 roku, który stworzył szansę na wdrożenie nowych zasad.
– Wykorzystaliśmy ekscytację „Sejmfliksem” jesienią 2023 r. Był nowy Sejm z jego gwiazdą, Szymonem Hołownią. Późniejsza ministra Henning-Kloska wyskoczyła wtedy ze swoją ustawą wiatrakową. Poselską wrzutką bez konsultacji i zebrania ekspertyz w sprawie, która dotyczy wielu ludzi i miliardowych interesów. I to w momencie, gdy nie było jeszcze nowego rządu.
– Napisaliśmy wtedy list otwarty do Szymona Hołowni, że prawo w Polsce nie może być tak stanowione. I przypomnieliśmy, że zmiana tego stanu rzeczy jest kamieniem milowym KPO. Hołownia to kupił – kilka dni później w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” publicznie zadeklarował, że zamierza zrealizować podpowiadane przez Klub Jagielloński zmiany.
Ekspert Centrum Analiz zwrócił także uwagę na zaplecze eksperckie po stronie rządowej i sejmowej.
– Oczywiście liczyło się też to, że miał w swoim zapleczu ludzi takich jak szef kancelarii Sejmu minister Jacek Cichocki, jego zastępca Michał Deskur czy szef gabinetu Hołowni Stanisław Zakroczymski, młody prawnik z doświadczeniem głównie w sektorze obywatelskim. Dwaj pierwsi, razem z ministrami Maciejem Berkiem [obecnie kandydatem na sędziego TK] i Mariuszem Haładyjem [obecnie prezesem NIK] 10 lat wcześniej poprawiali rządowy proces legislacyjny.
Rekordowa frekwencja i sukces statystyczny
Trudnowski podsumował skalę zaangażowania obywateli, która przerosła jego pierwotne oczekiwania.
– Z ręką na sercu: gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że po roku w sejmowym systemie konsultacyjnym będziemy mieli 80 tysięcy stanowisk w sprawie projektów, a po 20 miesiącach 160 tysięcy, to bym nie uwierzył. A tyle osób w Polsce pod imieniem i nazwiskiem wypowiedziało się na temat ustaw, zalogowało przez profil zaufany, wypełniło ankietę. Biorąc pod uwagę wymagającą procedurę, 20 tysięcy opinii w rok brałbym w ciemno jako wskaźnik sukcesu reformy. Jest ponad cztery razy lepiej!
System w praktyce: przypadek ustaw o myślistwie
Trudnowski został zapytany, czy system konsultacji sejmowych nie jest furtką dla silnych grup interesu, na przykładzie myśliwych.
– Bez przesady. Wokół projektów myśliwskich były trzy projekty. W pierwszym przeważyły głosy myśliwych 52% do 45%.
– Polska 2050 złożyła kolejny projekt w tej sprawie, i to obejmujący inne grupy mające do czynienia z bronią, np. strzelców sportowych. Do tych konsultacji bardziej zmobilizowali się zwolennicy badań. Co interesujące, głosów tam przybyło najbardziej dynamicznie, kiedy do konsultacji zachęcił na Instagramie profil Make Life Harder. Jednak już pojawiła się trzecia ustawa dotycząca myśliwych, tym razem zgłoszona przez polityków Konfederacji, którzy chcieliby uchylenia zakazu udziału nieletnich w polowaniach. No i tutaj znowu objawiła się zdecydowana mobilizacja myśliwych: ponad 17 tys. stanowisk w konsultacjach i blisko 2/3 głosów zwolenników tej zmiany.
– Oczywiście jest to temat, który budzi ogromne emocje społeczne i polaryzuje. Ale wolę taką polaryzację niż to, co oferuje nam tradycyjna polityka. Tu obie strony mają swoje fundamentalne racje, które po prostu powinny wybrzmieć, zanim ustawodawca podejmie decyzję – przekonywał Trudnowski.
Analiza danych po 20 miesiącach
Były prezes KJ wskazał także na ogólne trendy w konsultacjach po niespełna dwóch latach funkcjonowania systemu.
– Na wiele wniosków systemowych jeszcze jest za wcześnie, ale po 20 miesiącach działania sejmowego systemu widać, że wzrosła liczba konsultowanych projektów, w efekcie rośnie więc łączna liczba uczestników, ale lekko spada średnia liczba komentarzy i bardzo dynamicznie spada ich mediana.
– Popatrzmy na liczby: w pierwszym roku skonsultowano 135 ustaw, w kolejne 8 miesięcy aż 144. Przez 12 miesięcy złożono 82 tys. stanowisk, w kolejne 8 miesięcy ponad 70 tys. Średnio na miesiąc to wzrost o ponad 25%. Jednocześnie średnia na ustawę w pierwszym roku to 610 uczestników, w drugim – 487. Jeszcze gorzej i niepokojąco wygląda mediana: tu mamy spadek z 64 do 33 stanowisk. To znaczy, że większość – i to rosnąca – projektów nie budzi dużego zainteresowania. Ale niektóre budzą zainteresowanie ogromne. Jak konopie albo system kaucyjny – konstatował Trudnowski.
Politycy przesypiają szansę
Podsumowując poziom dojrzałości oraz wykorzystanie narzędzia przez stronę społeczną i polityczną, były prezes naszego stowarzyszenia ocenił:
– Jesteśmy na etapie, na którym kilka różnych środowisk rzeczywiście nabyło nową kompetencję. Umieją zgłaszać projekty. Są też najwyraźniej jacyś politycy, którzy zaczynają się na to orientować, próbować to wykorzystywać. Ale to nie jest masowe, a sam proces nie uległ jeszcze profesjonalizacji, szczególnie po stronie polityków. Pozwolę sobie na ocenę: przesypiają okazję, by pokazać się jako ci wsłuchujący się w potrzeby obywateli.
