Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Nie tylko schrony i wojna. Państwo nie chroni nas przed niebezpieczeństwem

przeczytanie zajmie 5 min
Nie tylko schrony i wojna. Państwo nie chroni nas przed niebezpieczeństwem schron w ukraińskim metrze, screen z: https://www.youtube.com/watch?v=CzhpMg9asiU

W debacie na temat obrony cywilnej zbyt dużą wagę przywiązujemy do schronów i wąsko rozumianego przygotowania społeczeństwa do wojny. Tymczasem w Polsce brakuje miejsc doraźnego schronienia, które gwarantowałyby bezpieczeństwo obywatelom na wypadek powodzi, awarii sieci energetycznych czy ekstremalnych warunków pogodowych. Powinniśmy wziąć przykład ze Szwedów i Ukraińców.

Jest styczniowy wtorek, kilka minut po siedemnastej. W pewnym dwudziestotysięcznym mieście nagle gasną latarnie, witryny sklepów i światła w mieszkaniach. Początkowo awaria nie budzi większego niepokoju – mieszkańcy włączają latarki w telefonach, a lokalny operator zapowiada usunięcie usterki w ciągu kilku godzin. Wieczorem przestają jednak działać kolejne stacje bazowe, sieć komórkowa staje się niedostępna na części obszarów, a komunikat urzędu miasta opublikowany na Facebooku dociera tylko do części mieszkańców.

W blokach stopniowo spada temperatura, bo bez prądu nie pracują pompy instalacji grzewczych. Strażacy reagują na wypadki spowodowane przez wszechobecną ciemność oraz dowożą agregaty do szpitala i domu pomocy społecznej, więc nie mogą jednocześnie odpowiadać na dziesiątki mniej pilnych zgłoszeń.

Nad ranem słabnie ciśnienie w wodociągu, bankomaty i terminale płatnicze nadal nie działają, a przed kilkoma otwartymi sklepami ustawiają się kolejki ludzi z gotówką. Telefony są już rozładowane, radia na baterie mało kto posiada. Mieszkańcy próbują jakoś wymieniać się informacjami i zaczynają przychodzić pod urząd, remizę i szkołę, szukając informacji, ciepła, wody albo możliwości wezwania pomocy.

Żaden z tych budynków nie został jednak wcześniej przygotowany do przyjmowania ludności. Miasto dysponuje agregatami, zapasami i kilkoma przeszkolonymi ludźmi, lecz po dwudziestu czterech godzinach od awarii nadal brakuje znanego wszystkim miejsca, w którym te rozproszone zasoby mogłyby stać się realną pomocą.

To tylko zmyślona historyjka, ale dobrze pokazuje, z czym prawdopodobnie będziemy się mierzyć w przyszłości, a także, jak źle jesteśmy na takie sytuacje przygotowani.

Bezpieczeństwo jako usługa dostępna dla obywatela

Polskie programy pozwalają już finansować agregaty, magazyny energii, uzdatnianie wody, zapasy, łączność oraz modernizację budynków publicznych w kierunku autonomii energetycznej. Osiągamy coraz lepsze nasycenie sprzętem w samorządach, ale nie jesteśmy jeszcze gotowi, aby bezpieczeństwo dostarczyć obywatelowi.

Państwo może ostrzec obywatela i wręczyć mu naprawdę sensowny poradnik, ale nadal nie odpowiada jasno na pytanie: dokąd ma się udać człowiek, któremu skończyła się woda, telefon się rozładował, mieszkanie przestało być ogrzewane, a internet i telewizja nie działają?

I nie chodzi tutaj jedynie o kwestię schronów, dzięki którym, gdy zawyją syreny, Polak będzie mógł się uchronić przed środkami rażenia. Coraz bardziej skrajne zjawiska pogodowe, powodzie, blackouty czy nawet katastrofy budowlane i komunikacyjne – sytuacji, w których zaistnieje konieczność zapewnienia pomocy i tymczasowego zakwaterowania ludności cywilnej, jest bardzo wiele.

Niech za przykład posłuży ewakuacja dalekobieżnego pociągu, który zepsuł się gdzieś w pobliżu niewielkiej miejscowości gminnej w dniu największych upałów. Gdzie po ewakuacji tych osób udzielić im doraźnego schronienia? A co zrobić z mieszkańcami zalanego osiedla? Realistycznie zapewne padnie na rozmieszczenie osób w kilku salach gimnastycznych w szkołach czy świetlicach na wsiach, ale miejsca te nie będą do tego odpowiednio przygotowane.

Rozpoczną się próby zwiezienia odpowiedniej ilości wody, pożywienia i liczby materacy. Im większa będzie grupa i im więcej znajdzie się w niej osób starszych lub przewlekle chorych, tym większym wyzwaniem będzie zapewnienie im bezpieczeństwa. Przy jednym pociągu czy lokalnej powodzi pospolite ruszenie wystarczy, ale przy zdarzeniach kilkukrotnie większych ryzyko, że coś pójdzie źle, zwiększa się diametralnie.

Poczucia bezpieczeństwa nie buduje sama świadomość, że istnieją służby, a samorząd posiada agregaty, beczkowozy i zapasy. Brakującym ogniwem jest miejsce, w którym te zasoby stają się dostępne dla mieszkańca: zawczasu wyznaczony i czytelnie oznaczony punkt wsparcia, uruchamiany według znanych procedur.

Może nim być szkoła, biblioteka, remiza, dom kultury albo budynek organizacji społecznej. Nie musi pełnić funkcji schronu ani długotrwałego centrum noclegowego. Powinien jednak zapewniać podstawową pomoc i być równie łatwy do odnalezienia jak przychodnia, komisariat czy kościół.

Od szwedzkich trygghetspunkter do ukraińskich Punktów Niezłomności

Rozwiązanie takie nie jest wyłącznie teoretycznym postulatem. W Szwecji rozwijane są lokalne punkty bezpieczeństwa – trygghetspunkter – uruchamiane przez gminy podczas poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu podstawowych usług. W zaatakowanej przez Rosję Ukrainie podobną rolę, choć w znacznie trudniejszych warunkach, pełnią Punkty Niezłomności.

Pierwszy model wyrasta z systematycznego przygotowania państwa i samorządów na kryzysy, drugi został rozwinięty w odpowiedzi na wojenne niszczenie infrastruktury energetycznej i problemy, które pojawiły się wraz z nadejściem pierwszej wojennej zimy.

Rozwiązanie szwedzkie lokowane jest najczęściej w szkołach, remizach i innych znanych mieszkańcom budynkach publicznych. Punkty bezpieczeństwa zapewniają sprawdzone informacje, wodę, ciepło, sanitariaty, możliwość naładowania telefonu, skorzystania z apteczki i wezwania pomocy. Informują również o bieżącej sytuacji, działających placówkach medycznych, aptekach, sklepach i schronach.

Państwo określa minimalne wytyczne i zbiór dobrych praktyk. Gmina wybiera lokalizacje oraz przygotowuje obsadę, zapasy, zasilanie awaryjne i procedury uruchomienia punktów. Nie są one jeszcze obowiązkowe, ale w lipcu 2026 roku szwedzki rząd przedstawił do procesu legislacyjnego projekt ustawy, zgodnie z którym od 2027 roku każda gmina ma zapewniać dostęp do takich miejsc.

Ukraińskie Punkty Niezłomności rozwinięto w odpowiedzi na rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną. Ogólnokrajowy system uruchomiono w listopadzie 2022 roku, przygotowując ponad cztery tysiące lokalizacji w budynkach publicznych i prywatnych, namiotach oraz pojazdach. Podczas przerw w dostawach energii, ogrzewania, wody i łączności zapewniają one ciepło, oświetlenie, internet, ładowanie urządzeń, pierwszą pomoc i miejsce odpoczynku.

Ich wyposażenie, obsadę i oznakowanie określają przepisy państwowe. Punkty powinny posiadać zapasy na co najmniej 24 godziny autonomicznego działania i umożliwiać jednoczesne ładowanie przynajmniej 50 urządzeń. Lokalizacje są dostępne na wspólnej mapie oraz w aplikacji Diia (rozwiązaniu zbliżonym do naszego mObywatela), także offline.

Raport Olhy Steblianki przygotowany dla lubelskiej Fundacji Homo Faber, z którego korzystałem przy opracowywaniu tej analizy, wskazuje przy tym, że system można budować stopniowo: zaczynając od punktów dla około 30 osób, obsługiwanych przez 3-5 przeszkolonych pracowników lub wolontariuszy, a następnie rozwijając je na podstawie zdobytych doświadczeń.

Kto zapuka do samotnej seniorki?

W pierwszych godzinach kryzysu zwykle panuje chaos. System oparty wyłącznie na samodzielności obywateli pomija osoby starsze, osoby z niepełnosprawnościami i mniej zaradne. Dlatego tworzenie lokalnych punktów bezpieczeństwa należy rozpatrywać także przez pryzmat wspólnotowości. Umiejscowienie ich tam, gdzie na co dzień toczy się życie społeczne, sprawi, że mieszkańcy będą wiedzieli o ich istnieniu jeszcze przed wystąpieniem zagrożenia.

Opieka nad takim punktem może stać się zadaniem niewielkiej lokalnej wspólnoty. Można sobie wyobrazić, że samorząd uczniowski miejscowego liceum w ramach wolontariatu wspiera jego przygotowanie i utrzymywanie w gotowości. Podobną rolę mogłaby odgrywać społeczność skupiona wokół dzielnicowego domu kultury.

Państwo i samorząd powinny zapewnić takim ludziom wsparcie materialne, określić jasne wymagania techniczne oraz udostępnić materiały potrzebne do organizacji punktu bezpieczeństwa.

Możliwy jest również mechanizm odwrotny: to wokół punktu zacznie powstawać społeczność opiekująca się nim, a tym samym zwiększająca bezpieczeństwo całej okolicy. Punkt może prowadzić na przykład organizacja proobronna, dla której stanie się on sposobem dotarcia do szerszego grona mieszkańców.

Takie miejsce może pozytywnie wpływać na codzienne życie okolicy również poza sytuacjami zagrożenia, służąc jako dodatkowa przestrzeń spotkań albo nawet społeczny hostel uzupełniający lokalną bazę turystyczną.

Polacy potrafią w obliczu nieszczęścia niezwykle szybko organizować zbiórki, rozwozić potrzebne rzeczy i tworzyć lokalne pospolite ruszenie. Jest to ogromny społeczny kapitał, którego nie należy zastępować odgórnymi procedurami, lecz ukierunkować i wesprzeć.

Wspólnotowa infrastruktura przetrwania nie kończy się bowiem na zasobach. Tworzą ją także relacje między ludźmi oraz przekonanie, że w chwili zagrożenia nikt nie powinien zostać sam. Kiedy zgaśnie światło, sprawdzianem odporności miasta będzie nie tylko to, czy dla mieszkańców otworzy się szkoła lub remiza, lecz także to, czy ktoś przypomni sobie o samotnej seniorce mieszkającej na trzecim piętrze i zapuka do jej drzwi.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.