Czy kobiety i mężczyźni mają jeszcze wspólny świat? Michał Gulczyński vs. Paula Olszyk
Czy w czasach rosnącej polaryzacji między płciami młode Polki i młodzi Polacy są jeszcze w stanie tworzyć trwałe związki? Podczas Festiwalu Dobrych Relacji Michał Gulczyński i Paula Olszyk rozmawiali o nierealnych oczekiwaniach kreowanych przez sieć, ucieczce kobiet do metropolii oraz skrajnych narracjach, które budują mur między płciami.
Michał Gulczyński: Proste recepty dają młodym mężczyznom poczucie kontroli
Członek Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn zwrócił uwagę na dysproporcję między deklarowanym dążeniem do partnerstwa a tradycyjnymi oczekiwaniami, które wciąż dominują w społeczeństwie.
– Młode kobiety uważają, że mężczyźni mniej zajmują się dziećmi i to oni powinni zarabiać pieniądze. Ostatecznie chodzi o poczucie bezpieczeństwa. Tymczasem gdy poczytamy komentarze w internecie, można odnieść wrażenie, że kobiety oczekują wyłącznie pieniędzy: apartamentów z Instagrama, kosmetyków do osiemnastostopniowej rutyny piękna czy szybkich samochodów.
I to jest elementem frustracji bardzo wielu mężczyzn. Bezpieczeństwo ma jednak wiele twarzy. To nie tylko wysokość wynagrodzenia, ale też jego stabilność i to, czy mężczyzna jest po prostu godny zaufania – stwierdził.
– Opowieści z redpillowych forów czy od coachów podrywu o tym, czego oczekują kobiety, są siłą rzeczy uproszczone. Gdybyśmy w nie uwierzyli, chodziłoby tylko o to, żeby mężczyzna był wygadany, miał dużo pieniędzy i ostry kształt szczęki.
Na Instagramie można nawet znaleźć filmiki w ramach trendu looksmaxing o tym, jak ćwiczyć szczękę ołówkiem między zębami, żeby mieć bardziej „testosteronową” twarz. Ja w to nie wierzę. Myślę jednak, że uwierzenie w te proste recepty daje młodym mężczyznom poczucie kontroli i sprawczości; przekonanie, że istnieją proste triki, które można wykonać, żeby kobietę znaleźć i zdobyć – kontynuował.
Paula Olszyk: Najbardziej lubimy te piosenki, które już znamy
Publicystka odwołała się z kolei do ustaleń badaczy analizujących procesy dobierania się w pary:
– Jeżeli chodzi o wzajemne oczekiwania, miałam okazję trafić na badania prowadzone w krajach skandynawskich na temat tego, jak ludzie dobierają się w pary. I tam była bardzo ciekawa obserwacja, choć dosyć oczywista, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety są bardzo homogeniczni, jeśli chodzi o swoje preferencje – stwierdziła.
Olszyk podważyła przy tym popularną w sieci teorię o wygórowanych wymaganiach Polek:
– Redpill mówi o kobiecej hipergamii – twierdzi, że kobieta zawsze chce mężczyzny o wyższym statusie społecznym, najlepiej jak najwyższym. Tymczasem z przekrojowych badań panelowych jasno wynika, że najbardziej lubimy te piosenki, które znamy.
Czyli zarówno mężczyźni poszukują kobiet o podobnym sobie statusie społecznym czy materialnym, jak i kobiety poszukują mężczyzn o podobnym statusie. A nawet nie tyle poszukują, ile finalnie wiążą się z takimi ludźmi. Sądzę więc, że podobieństwo jest kluczowe – kontynuowała.
Michał Gulczyński: Media mają rolę do odegrania
W dalszej części dyskusji Gulczyński zaapelował o zmianę sposobu, w jaki o relacjach opowiada się w przestrzeni publicznej:
– Jest dużo do zrobienia w kwestii promocji samej idei tego, że fajnie jest być w związkach oraz tworzyć rodziny lub po prostu relacje. Dzisiaj mamy znacznie więcej mówienia o tym, jak ta druga płeć jest zła. Z jednej strony, gdy robią to mężczyźni, nazywa się to MGTOW („men going their own way”), redpill itd. Słyszy się jak to beznadziejnie jest być z kobietami i że nie potrzebujemy ich do szczęścia – argumentował.
– Z drugiej strony, gdy robią to kobiety, to nazywa się to Onet i „Wysokie Obcasy”. Czytamy wtedy, że rozwód jest super, że „jak zdałam sobie sprawę, że nie potrzebuję męża, to odżyłam i to jest moje drugie życie, a w ogóle najlepiej być samotną matką”. Media mają więc dużą rolę do odegrania i dużą odpowiedzialność, by pokazywać, że bycie razem bywa wymagające, ale jest po prostu fajne – kontynuował.
Paula Olszyk: Deglomeracja jako odpowiedź na rozjazd geograficzny
Redaktorka zaproponowała z kolei systemowe rozwiązanie problemu strukturalnego, jakim jest migracja wykształconych kobiet do metropolii:
– Pomyślałam jeszcze o jednej rzeczy: o powrocie do idei deglomeracji, promowanej parę lat temu przez Klub Jagielloński. Warto do niej wrócić nawet nie tyle jako do środka zapewnienia bardziej zrównoważonego rozwoju kraju, ile po prostu jako do narzędzia zapobiegającego geograficznemu rozjazdowi młodych mężczyzn i kobiet.
Skracając: idea deglomeracji polegała na tym, aby część urzędów państwowych rozproszyć po całej Polsce, zamiast masowo grupować je w Warszawie. Coś podobnego z powodzeniem funkcjonuje w Niemczech. Gdyby taki urząd pojawił się w byłym mieście wojewódzkim, wymagałoby to przybycia tam urzędników. Mieliby oni potrzeby typowe dla klasy średniej, więc powstałyby biznesy do ich obsługi – stwierdziła.
Olszyk wyjaśniła, w jaki sposób przeniesienie instytucji wpłynęłoby na lokalny rynek pracy i demografię:
– To by się napędzało i stworzyło więcej miejsc pracy pożądanych przez kobiety. Gdy kobieta zostaje dzisiaj na prowincji, to ile ma atrakcyjnych opcji po studiach wyższych? Księgowa, kadrowa, menedżerka w miejscowym zakładzie produkcyjnym, urzędniczka wyższego szczebla w gminie czy powiecie, nauczycielka albo dyrektorka w szkole i na tym właściwie koniec.
Gdybyśmy podjęli działania deglomeracyjne, atrakcyjnych miejsc pracy dla wykształconych kobiet byłoby więcej właśnie tam, skąd obecnie uciekają do dużych miast – kontynuowała.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
