Czy katolicyzm to nonkonformizm? Aleksandra i Józefa Marii Bocheńskich żywoty równoległe
Józef Maria Bocheński: filozof, sowietolog, dominikanin, zaciekły antykomunista. Aleksander Bocheński: konserwatysta, przed wojną współpracownik Jerzego Giedroycia, po wojnie sprzymierzony z komunistami, w III RP zwolennik współpracy z Rosją. Byli braćmi, pochodzili z zasłużonej dla Polski rodziny. Ich diametralnie różne wybory życiowe pokazują, przed jakimi wyzwaniami stanął polski katolicyzm w XX wieku – szczególnie wobec komunizmu.
Już to krótkie zestawienie pozwala dostrzec, że poza nazwiskiem obu braci łączyły właściwie tylko oryginalność i zaangażowanie w pracę intelektualną. Pierwszy z nich był nonkonformistą, drugi konformistą – choć wobec Aleksandra być może należałoby użyć nawet ostrzejszego określenia.
Bezkompromisowy ekscentryk – Józef Maria Bocheński
Józef Bocheński (imiona Innocenty Maria przyjął dopiero w zakonie) był najstarszym z czwórki rodzeństwa. Wielu kojarzy go dziś przede wszystkim z ekstrawagancją.
W 1982 roku negocjował uwolnienie zakładników w polskiej ambasadzie w Bernie, uwielbiał szybką jazdę samochodem, a w wieku 68 lat zdobył licencję pilota i regularnie latał własnym samolotem. Wszystko to jednak, mówiąc językiem bliskiej mu tradycji tomistycznej, stanowiło zaledwie przypadłości. Istota jego działań była znacznie poważniejsza.
Urodził się w 1902 roku i w młodości przebywał głównie w majątku rodzinnym w Ponikwie w Galicji wschodniej. W walkach I wojny światowej nie mógł wziąć udziału ze względu na wiek, natomiast w 1920 roku zaciągnął się do pułku ułanów i walczył pod Komarowem.
Po zakończeniu działań wojennych studiował prawo oraz ekonomię we Lwowie i w Poznaniu. Udzielał się w organizacjach studenckich, a w przeciwieństwie do swoich braci nie cenił wówczas Józefa Piłsudskiego – znacznie bliżej mu było do formacji narodowych.
W 1926 roku Bocheński, między innymi za sprawą kontaktów z o. Jackiem Woronieckim OP, wstąpił do seminarium. Przechodził wtedy głęboki kryzys egzystencjalny, brakowało mu wiary i miał poczucie, że droga kapłańska pozwoli mu powrócić na właściwą drogę życia. Tak też się stało.
W seminarium odzyskał wiarę katolicką, zainteresował się filozofią i postanowił wstąpić do zakonu dominikanów. Od 1927 roku odbywał nowicjat w Krakowie, święcenia otrzymał w 1932 roku (przyjął imię Innocenty Maria), po czym wyjechał do Fryburga studiować filozofię, gdzie obronił doktorat. Kolejne studia, tym razem teologiczne, kontynuował na rzymskim Angelicum, gdzie w 1934 roku obronił kolejny doktorat.
Niezależnie od kariery naukowej i powołania duchownego Bocheński prowadził też działalność publicystyczną – pisał na tematy filozoficzne między innymi na łamach narodowych (np. „Prosto z Mostu” Stanisława Piaseckiego) oraz konserwatywnych pism „Bunt Młodych” oraz „Polityka”. W tych ostatnich tytułach pierwsze skrzypce grali jego bracia, z którymi łączyło go mocarstwowe myślenie o Polsce.
W odróżnieniu od konserwatywnych braci tworzył jednak w duchu nacjonalizmu katolickiego, próbując łączyć katolicki uniwersalizm z partykularnym nacjonalizmem w duchu odmiennym niż endecki – przede wszystkim na płaszczyźnie filozoficznej, choć politycznym ideałem miało pozostać państwo katolickie.
Gdy wybuchła II wojna światowa, Bocheński przebywał w Warszawie i wstąpił do wojsk piechoty jako kapelan. Po tym, jak jego pułk trafił do niewoli, zbiegł z niej i dotarł do Włoch. Przez większość wojny pracował jako duszpasterz i wykładowca akademicki, jednakże w 1944 roku na polecenie bp. Józefa Gawliny został kapelanem w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa i wziął udział w bitwie o Monte Cassino.
Po zakończeniu wojny osiadł w Szwajcarii i związał się z Uniwersytetem we Fryburgu, którego rektorem był w latach 1964-1966.
Brat przeciw bratu
Jako filozof o. Bocheński specjalizował się w logice. Był kontynuatorem tradycji tomistycznej i personalistycznej swojego nauczyciela – o. Woronieckiego, a zarazem zajadłym przeciwnikiem marksizmu, komunizmu i wszelkiej współpracy z władzą komunistyczną, w której widział realne zagrożenie dla Europy, a przede wszystkim dla chrześcijaństwa.
Stanowisko to siłą rzeczy stawiało go w konflikcie z bratem Aleksandrem, z którym utrzymywał prywatne kontakty, choć ten drugi był już wtedy zaangażowany we wspierającym polskich komunistów „PAX-ie”.
Po II wojnie światowej jednakże jego poglądy uległy zmianie – zdystansował się wobec filozofii św. Tomasza z Akwinu i w ogóle nisko cenił filozofię nowożytną powstałą po średniowieczu. Z jednym wyjątkiem – filozofią analityczną.
Wciąż pisał jednak o związkach nacjonalizmu z katolicyzmem i pozostawał przekonany, że istnienia Boga można dowodzić w sposób racjonalny. Nie przeciwstawiał wiary katolickiej nauce – wręcz przeciwnie, uważał, że obie te sfery naturalnie się uzupełniają.
Z perspektywy katolicyzmu społecznego oraz relacji z bratem najciekawszym wątkiem w twórczości o. Bocheńskiego był stosunek do związków socjalizmu z katolicyzmem. Dominikanin zdecydowanie sprzeciwiał się poglądom części lewicy katolickiej, która akceptowała ustroje socjalistyczne, uznając to za realizację personalizmu.
Oznaczało to bezpośrednią krytykę działalności Stowarzyszenia „PAX”, w którym działał Aleksander Bocheński – krytykę prowadzoną zarówno w tekstach, jak i w audycjach Radia Wolna Europa. Duchowny stanowczo sprzeciwiał się zaangażowaniu katolików po stronie władzy komunistycznej w PRL.
Warto w tym kontekście przywołać ustalenia Ariela Orzełka, który w biogramie dominikanina zamieszczonym w Słowniku biograficznym polskiego katolicyzmu społecznego pisze, że Bocheński osobiście zabiegał o to, aby na Indeksie Ksiąg Zakazanych Kongregacji Świętego Oficjum znalazły się publikacje lidera „PAX-u” Bolesława Piaseckiego.
Jak zauważa Orzełek, oficjalnym powodem miało być stawianie przez Piaseckiego dzieła stworzenia ponad dziełem zbawienia, co usprawiedliwiać miało zaangażowanie katolików w dowolny ustrój, o ile – według subiektywnej oceny – dokonywał on pozytywnej przemiany świata.
Z tego samego powodu przedmiotem bezpośredniej krytyki Józefa była działalność Aleksandra, którą uważał za błędną i szkodliwą. Dotyczyło to zwłaszcza konfliktu „PAX-u” z prymasem Stefanem Wyszyńskim, w którym dominikanin dostrzegał rozbijanie jedności polskich katolików.
Mimo to, gdy w 1961 roku Stolica Apostolska zapragnęła nawiązać kontakt z „PAX-em” w celu zdobycia wiedzy o sytuacji Kościoła na wschodzie Europy, Bocheński wykonał powierzone mu zadanie i wraz z Aleksandrem pełnił rolę pośrednika między Piaseckim a Watykanem.
Inicjatywa ta jednak nie rozwinęła się. Epizod ten dobrze pokazuje, że samodzielność i radykalizm o. Bocheńskiego miały swoją granicę – było nią podporządkowanie Kościołowi i jego woli.
Józef Maria Bocheński zmarł w 1995 roku we Fryburgu. Przed śmiercią zdążył jeszcze odwiedzić Polskę. W jego życiu splatały się barwna, ekscentryczna osobowość, gruntowna znajomość dziejów filozofii, osobista odwaga oraz radykalny nonkonformizm wobec komunizmu, PRL-u oraz wszelkich organizacji, które chciały współpracować z „władzą ludową”.
Aleksander Bocheński: naczelny realista polski
Żywiołem Aleksandra Bocheńskiego była przede wszystkim polityka. Jego nazwisko na trwałe kojarzy się z hasłem „realizmu politycznego” – nurtu myślenia o polityce, który propagował od okresu międzywojennego, czego efektem była między innymi książka Dzieje głupoty w Polsce, zdecydowana krytyka romantyzmu, walki zbrojnej i insurekcjonizmu w polityce polskiej. W zamian postulował współpracę z silniejszymi przeciwko słabszym.
Ów „realizm” doprowadził jednak publicystę również do stanowisk równie kontrowersyjnych: poparcia dla sojuszu PRL z ZSRR, orientacji prorosyjskiej w polityce zagranicznej po 1989 roku oraz sympatii dla kandydatury Aleksandra Kwaśniewskiego w III RP – poglądów dość kuriozalnych jak na osobę deklarującą się jako konserwatysta.
Aleksander urodził się w 1904 roku. Znacznie bliższe relacje łączyły go z młodszym bratem Adolfem (1909-1944) niż ze starszym Józefem. Kształcił się w gimnazjum we Lwowie, a studiował w Belgii, gdzie uzyskał dyplom inżyniera.
Później zajmował się przede wszystkim zarządzaniem rodzinnym majątkiem, równolegle udzielając się politycznie – głównie jako publicysta i myśliciel, w mniejszym stopniu jako działacz organizacji mocarstwowych. W 1925 roku wraz z Adolfem Marią Bocheńskim wydał książkę Tendencje samobójcze narodu polskiego, w której obaj bracia krytykowali pacyfizm i bierność Polaków na polu społecznym oraz politycznym, a więc brak realnego działania i ograniczanie się jedynie do deklaracji.
W praktyce Aleksander Bocheński był zwolennikiem Józefa Piłsudskiego i sanacji oraz współtworzył środowisko mocarstwowców – orędowników silnej, imperialnej Polski, związanych z organizacją Myśl Mocarstwowa. Później środowisko to stało się zapleczem intelektualnym „Buntu Młodych” i „Polityki” Giedroycia.
Jak przekonuje Maciej Zakrzewski w książce Rewolucja konserwatywna – przypadek polski, Bocheński należał do grona czołowych postaci dla obu tych pism. Nadal był zdecydowanym przeciwnikiem romantyzmu politycznego, który uważał za anachroniczny i postulował odejście od jego wzniosłych ideałów na rzecz trzymania się faktów i realiów.
Zasłynął również jako zwolennik polityki asymilacji Ukraińców, zamiast ich polonizacji, i sprzeciwiał się represjom wobec ludności ukraińskiej w II RP. Co istotne, w okresie międzywojennym był również zdeklarowanym antykomunistą i antymarksistą.
Po ataku Niemiec na Polskę wstąpił do pułku kawalerii. Po zakończeniu walk wrócił do rodzinnego majątku, gdzie został aresztowany przez Sowietów. Ostatecznie jednak odzyskał wolność i zbiegł do Generalnego Gubernatorstwa, gdzie zaangażował się w działalność Rady Głównej Opiekuńczej – polskiej organizacji charytatywnej, działającej za przyzwoleniem Niemców.
Postulował współpracę z okupantem, licząc na ocalenie tkanki narodowej i ograniczenie represji; kierowały nim też kalkulacje geopolityczne – był bowiem przekonany, że w toczącej się wojnie zwyciężą Niemcy.
Jego podstawowy pogląd, jak pisze Ariel Orzełek, brzmiał następująco: „Należy szukać ugody z Niemcami, a jeśli Sowieci wejdą do Polski – z Moskwą”.
Zaangażował się także w działalność Konfederacji Narodu Bolesława Piaseckiego – podziemnej nacjonalistycznej organizacji, w 1943 roku scalonej z AK. Z Piaseckim znał się jeszcze z okresu międzywojennego, ze spotkań Komitetu Prasy Młodych – platformy mającej na celu porozumienie między różnymi środowiskami prawicy.
Ostatecznie zerwał jednak tę współpracę z powodu dążenia organizacji do walki zbrojnej i wywołania powstania. Nietrudno się domyślić, że sprzeciwiał się również powstaniu warszawskiemu, a wraz z grupą konserwatystów skupionych wokół Adama Ronikiera prowadził rozmowy z Niemcami, próbując zminimalizować ofiary i represje wobec ludności cywilnej.
Nawiązał również kontakty ze środowiskiem ukraińskich nacjonalistów i próbował nieskutecznie doprowadzić do powstrzymania mordów na ludności cywilnej w Galicji oraz na Wołyniu.
W 1945 roku, po wkroczeniu Armii Czerwonej, Bocheński opowiadał się za zbliżeniem z ZSRR, a w rozmowach z komunistami zabiegał o zgodę na istnienie środowiska katolicko-narodowego, które głosiłoby ideę porozumienia polsko-sowieckiego w zamian za względną autonomię.
Organizacyjnie ponownie związał się z Piaseckim – który wybrał współpracę z nową władzą – i przez pewien czas współtworzył środowisko pisma „Dziś i Jutro”. W 1947 roku opublikował napisane jeszcze w czasie wojny Dzieje głupoty w Polsce, które spotkała się ze zdecydowaną krytyką środowisk katolickich – dostrzegano w nich wyraz oportunizmu oraz apoteozę sojuszu polsko-rosyjskiego i współpracy z komunistami.
Został m.in. posłem na Sejm Ustawodawczy, choć krytycznie patrzył na działalność katolików próbujących godzić katolicyzm z marksizmem na poziomie intelektualnym. Jego postawa była znacznie prostsza i bardziej pragmatyczna.
Po 1956 roku ponownie zbliżył się do Piaseckiego i publikował w pismach związanych z „PAX-em”. Formalnie do Stowarzyszenia wstąpił w 1962 roku i został członkiem jego zarządu – funkcję tę pełnił aż do 1985 roku.
Jednocześnie w publicystyce zachowywał pewną niezależność, a w wielu kwestiach miał odmienne zdanie niż pozostali działacze „PAX-u”, choć jednoznacznie aprobował system realnego socjalizmu.
W tym czasie zajmował się głównie historią gospodarczą i ekonomią, czego owocem były między innymi trzy tomy Wędrówek po dziejach przemysłu polskiego. W polityce zagranicznej niezmiennie pozostawał orędownikiem sojuszu z ZSRR, widząc w nim gwarancję bezpieczeństwa kraju.
Aleksander Bocheński krytycznie odnosił się do „Solidarności”, dostrzegając w jego działalności kolejne wcielenie polskiego insurekcjonizmu. Z satysfakcją przyjął wprowadzenie stanu wojennego w 1981 roku, widząc w nim akt ratujący względnie autonomiczne, własne państwo Polaków.
Po 1989 roku krytycznie oceniał politykę USA, nadal opowiadając się za porozumieniem z Rosją, a w 1995 roku poparł kandydaturę Aleksandra Kwaśniewskiego. Zmarł w 2001 roku w Warszawie. Pod wieloma względami stanowił dokładne przeciwieństwo swojego brata Józefa.
„Realizm polityczny” czy bezkompromisowy sprzeciw wobec komunizmu?
Losy Józefa Marii i Aleksandra Bocheńskich przedstawiają w istocie dwie odmienne odpowiedzi na to samo pytanie: jak katolik powinien odnaleźć się w świecie zdominowanym przez komunizm i realny socjalizm.
Józef Maria wybrał drogę bezkompromisowego sprzeciwu – jako duchowny i filozof konsekwentnie odrzucał wszelkie formy współpracy z władzą komunistyczną, widząc w niej zagrożenie egzystencjalne dla wiary chrześcijańskiej i dla Europy. Jego nonkonformizm miał jednak wyraźną granicę: był posłuszny Kościołowi i jego autorytetowi.
Aleksander poszedł drogą przeciwną. Jego „realizm polityczny”, wyrosły jeszcze z przedwojennego środowiska mocarstwowców, z czasem przerodził się w trwałe przyzwolenie na współpracę z komunistami, uzasadniane pragmatyzmem wobec geopolitycznych realiów.
Ta sama logika, która w 1939 roku kazała mu szukać ugody z okupantem, po wojnie prowadziła go do zaangażowania w Stowarzyszeniu „PAX”, a w 1981 roku – do aprobaty stanu wojennego. Wszystko w imię ratowania „tkanki narodowej” oraz własnego państwa Polaków, nawet jeśli to państwo było nie w pełni suwerenne.
Historie obu braci pokazują, że pytanie postawione w tytule – konformizm czy nonkonformizm? – nie znalazło wśród polskich katolików w XX wieku jednej, uniwersalnej odpowiedzi. Ten sam rodowód, to samo nazwisko i podobne wychowanie mogły prowadzić do biegunowo różnych wyborów życiowych i politycznych. W biografiach Bocheńskich odbija się jak w zwierciadle spór o stanowisko Kościoła i katolików wobec władzy komunistycznej w Polsce.
Publikacja jest częścią projektu „Mocarstwo idei – Jerzy Giedroyc przedwojenny” dofinansowanego ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra. Wielkie Rocznice”. Wszystkie materiały w ramach projektu udostępnione są na licencji CC BY. Zachęcamy do ich przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
