Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Tyler Durden nie uratuje świata. 30 lat od wydania „Fight Clubu”

przeczytanie zajmie 10 min
Tyler Durden nie uratuje świata. 30 lat od wydania „Fight Clubu” Zrzut ekranu z filmu „Fight Club”, reż. David Fincher.

17 sierpnia 1996 roku Palahniuk opublikował słynną książkę o szarym, zniewolonym systemem człowieku, którego egzystencja kręciła się wokół wyboru mebli z katalogu IKEA. Buntownicza postać Tylera Durdena miała być odpowiedzią na jednowymiarowość człowieczeństwa. Jednak 30 lat później tak sformułowane lekarstwo stało się atrakcyjnym produktem, chłeptanym przez tzw. inceli oraz marką buntu opakowanego w kapitalistyczne sreberko.

Fight Club autorstwa Chucka Palahniuka od lat żyje w kulturze własnym, niezależnym od pierwotnego kontekstu życiem. Choć od pojawienia się w sprzedaży tej kultowej książki minęło już 30 lat, to opowieść o klubach walki wciąż stanowi istotną część współczesnej popkultury.

Przyczynił się do tego oczywiście przede wszystkim ogromny sukces filmowej ekranizacji w reżyserii Davida Finchera, która – niestety – spowodowała pełne zneutralizowanie rzeczywistego przekazu powieści Palahniuka.

Kolejne pokolenie młodych mężczyzn, wedle dominującej liberalno-mainstreamowej, uproszczonej interpretacji Fight Clubu widzi w nim historię o sfrustrowanych mężczyznach, którzy zdegradowanie do roli trybika w korpohierarchii odreagowują poprzez przemoc. Czyli typowy film dla „inceli”, którzy „chcą poczuć się męsko”.

Jednak tak naprawdę nie jest to opowieść o kryzysie męskości czy „epidemii męskiej samotności”. Książka dotyka zjawiska znacznie głębszego – kryzysu człowieczeństwa. Mówi o czymś, co już w latach 60. XX wieku filozof Herbert Marcuse diagnozuje jako fenomen „człowieka jednowymiarowego”.

Człowiek z katalogu IKEA

„Jednowymiarowość” według teorii niemieckiego filozofa to zanik zdolności dialektycznego myślenia. Jednostka jednowymiarowa żyje jedynie teraźniejszością, bez prób kwestionowania zastanej rzeczywistości czy poszukiwania alternatyw.

Zinternalizowane w nowoczesnym społeczeństwie kapitalistycznym mechanizmy opresji są nie tylko akceptowane i niepodważane, ale również – co przerażające – stają się elementem osobistej tożsamości.

Takim człowiekiem jest narrator Fight Clubu – boleśnie przeciętnym korporacyjnym trybikiem, którego życie to praca i przeglądanie katalogu IKEA, a jego tożsamość to suma posiadanych przedmiotów. Oczywiście takich, które w danym momencie należy posiadać.

W swoim bezrefleksyjnym oddaniu pracy, z którą nie czuje żadnego związku, ślepo naśladuje resztę społeczeństwa. Jego egzystencja jest pozbawiona jakiejkolwiek autentyczności. Życie, które „prowadzi” jest idąc za myślą Marcusego skomercjalizowane, zautomatyzowane i jednowymiarowe.

Błędem byłoby sprowadzanie tego everymana do przykładu narastającego kryzysu męskości. Bohater powieści Palahniuka jest przede wszystkim przykładem kryzysu wyobraźni.

Jednowymiarowy człowiek nie tyle rezygnuje z buntu, co przestaje widzieć jego sens. System nie musi go już tłumić, bo wcześniej odebrał mu język, którym można by ten sprzeciw wyrazić.

Jest to oznaka triumfu nowoczesnego ładu, który w przeciwieństwie do dawnych praktyk, nie rozdrabnia się na kontrolę pojedynczych zachowań, lecz skupia swoje siły na kontroli horyzontu myślenia. Bunt nie jest możliwy, gdyż inny świat przestał być wyobrażalny.

Fałszywe potrzeby to prawdziwe zniewolenie

Marcuse pisał o „fałszywych potrzebach” jako o pragnieniach wytworzonych przez system, które utrzymują jednostkę w stanie podporządkowania. Konsumpcja w tym ujęciu nie jest odpowiedzią na nasze potrzeby, ale ich produkcją.

Potrzeby prawdziwe takie jak wolność, rozwój i zdrowie stoją w sprzeczności do tych, które autor nazywa fałszywymi. Ich fałszywość polega na tym, że imitują one poczucie wyboru i spełnienia. Ostatecznie jednak nie dają nam realnej ulgi, lecz wręcz powodują wzmożony głód duszy.

Wśród kultowych tekstów z dzieła Palahniuka znajduje się bezpośrednie nawiązanie do intuicji filozofa: „Kupujesz rzeczy, których nie potrzebujesz, za pieniądze, których nie masz, żeby zaimponować ludziom, których nie lubisz”.

W popkulturze cytat ten całkiem słusznie jest interpretowany jako manifest antykapitalizmu. Jest to jednocześnie przenikliwa diagnoza systemowa: człowiek nie tylko konsumuje – on sam jest konsumowany.

„Ludzie stają się funkcjami swoich funkcji” – sformułowanie przedstawiciela szkoły frankfurckiej wyjaśnia sens reifikacji, urzeczowienia człowieka. W fincherowskiej adaptacji opowieści Palahniuka człowiek nie tylko zostaje sprowadzony do społecznej funkcji, ale też staje się niewolnikiem przedmiotów, które gromadzi: „Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie”.

Subtelność naszej rzeczywistości polega na tym, że człowiek jest nie tylko konsumentem, ale i  prosumentem. Sam tworzy treści na użytek  swojej i cudzej konsumpcji, uczestnicząc w kontrolowany sposób w produkcji. Przy czym nadal, a może przede wszystkim, jest w tym całym procesie produktem.

Sprzedając big-techom swój wizerunek, poglądy i najdrobniejsze emocje, dostosowuje się zgodnie z wolą współczesnych „antychrystów” do logiki ich systemu. To nic innego jak nowa forma zniewolenia, do tego dobrowolna, estetyczna i trudna do zakwestionowania, kiedy tłumiony jest wewnętrzny bunt jednostki.

Tyler Durden jako symptom totalitaryzmu

Wspomniane kultowe teksty, zdobiące niejedną koszulkę czy zdjęcie w tle na profilu społecznościowym, zostały wypowiedziane przez postać Tylera Durdena. Projekcję zniewolonego, jednowymiarowego umysłu głównego bohatera książki. Jest on symbolem nieświadomego pragnienia wolności i buntu.

Tyler jako alter-ego naszego everymana, uosabia wszystko to, co odebrał mu system: jest anarchistyczny, refleksyjny, podważający władzę i rzeczywistość wokół. Reprezentuje on próbę przebicia się „do drugiego wymiaru” – świata autentyczności i wolności myślenia.

Marcuse uważał, że wyzwolenie, czyli zerwanie z fałszywym ładem może nastąpić tylko poprzez zniszczenie, chaos i w pewnym sensie nawet cierpienie. Według niego system nie daje nam alternatyw, dlatego nasz sprzeciw musi prędzej czy później przybrać radykalną formę. Książkowy „Projekt Mayhem” oparty na skrytym upokarzaniu elit, deprawacji i atakach bombowych na budynki wielkich korporacji to działanie o takim właśnie charakterze.

Durden – część rozszczepionej osobowości bohatera nie jest jednak przedstawiany jako rozwiązanie.  Wiem, dla wielu tzw. „inceli” może być to szokiem. Ale Tyler jest w istocie symptomem. Jako projekcja zniewolonego umysłu próbuje wyrwać się z jednowymiarowości, przy czym wciąż nie potrafi wyjść poza logikę systemu.

Jego bunt jest lustrzanym odbiciem tego, co zwalcza: opartym na przemocy, hierarchii oraz bezwzględnym podporządkowaniu. Operacja ta staje się paradoksem, przed którym przestrzegał Herbert Marcuse. Bunt w tym przypadku powtarza opresję systemu, stając się nową formą totalitaryzmu.

Uczestnicy klubów walki w pogoni za wolnością i za własną tożsamością „wpadają” do antysystemowego projektu, który na przekór pierwotnej idei tworzy z nich bezimiennych żołnierzy zamkniętych w strukturze quasi-wojskowej. W pewnym momencie zostają wręcz nazwani „kosmicznymi małpami”, a więc obiektami testowymi. Takimi, które mają wyzbyć się godności, strachu przed bólem. Istotami, które mają być gotowe do poświęcenia życia za sprawę.

W tym rozumieniu indywidualność zostaje zastąpiona kolektywem, tożsamość – numerem, a wolność – wojskową dyscypliną. To przestroga, która powinna wydawać nam się istotna, szczególnie dziś. Radykalizm bardzo często nie jest alternatywą wobec systemu, lecz jego najbardziej intensywną formą.

Między jednostką a wspólnotą

Problem jednowymiarowości to nie tylko skaza na relacji jednostka – rynek, ale także na wspólnocie. Współczesny człowiek pozbawiony zakorzenienia w rodzinie, tradycji czy wierze staje się łatwym celem zarówno dla „pop-konsumpcyjnej zmielarki”, jak i dla radykalnych ideologii.

Fight Club to przedstawienie dwóch skrajnych biegunów tej samej choroby. Po jednej stronie mamy samotnego konsumenta, po drugiej bezrefleksyjnego członka kolektywu. Żaden z nich nie jest właściwą odpowiedzią na strukturalny problem. Palahniuk udowadnia, że destrukcja systemu tylko pogorszy sytuację.

To odbudowa relacji, które przywracają człowiekowi podmiotowość, stanowi jedyne skuteczne antidotum. Dlatego postać Marli jest tak istotna. Reprezentuje prawdziwe międzyludzkie połączenie, zdolne do troski i ocalenia. To miłość istniejąca we wspólnocie przekształca dawne struktury, tak by działały dla człowieka, a nie on dla nich.

***

Epoka cyfrowa z jej algorytmizacją oraz internetowymi tożsamościami jeszcze dobitniej potwierdza społeczną diagnozę zawartą na kartach Fight Clubu aniżeli miało to miejsce w końcówce lat 90.

Reifikacja człowieka nie jest już prostym zaklęciem jednostki w pułapce modnych mebli, samochodów czy zegarków. Obecnie przekształciła się w sprzedaż wizerunku, opinii, emocji. Nowy system nie tylko kształtuje nasze potrzeby, ale coraz bardziej wpływa na nasze myślenie. A może raczej jego brak.

Trzydziestoletni już Fight Club to opowieść o niemożliwości buntu w świecie, który potrafi wchłonąć każdą formę sprzeciwu. Prawdziwe pytanie nie brzmi więc, czy potrafimy się zbuntować, ale czy jesteśmy jeszcze zdolni myśleć i działać poza logiką systemu, który nas ukształtował i czy jesteśmy w stanie zbudować od postaw zagrabioną nam wspólnotę. Wszakże są to jedyne prawdziwe lekarstwa na chorobę jednowymiarowości.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.