Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

„Mag z Kremla”. Kim są rosyjscy polittechnolodzy?

„Mag z Kremla”. Kim są rosyjscy polittechnolodzy? Paul Dano jako "Mag z Kremla", screen z: https://www.youtube.com/watch?v=CtZfX3ZIYZs

Filmowy „Mag z Kremla” próbuje uchwycić fascynację postacią wszechwładnego stratega ukrytego za kulisami polityki. Historia rosyjskich polittechnologów pokazuje jednak coś innego. Od Gleba Pawłowskiego, przez Władisława Surkowa, po Siergieja Kirijenkę dostrzegamy nie tyle historię kolejnych „magów”, ile ewolucję i ciągłość tej samej instytucji. Owi inżynierowie narracji i procesów politycznych do dziś pozostają ważnymi trybikami w rosyjskiej machinie propagandowej.

Mit „kremlowskiego maga”?

Do polskich kin trafił niedawno „Mag z Kremla” Oliviera Assayasa, powstały na podstawie nagradzanej powieści Giuliana da Empoliego. W roli Władimira Putina występuje Jude Law, a głównym bohaterem filmu jest Wadim Baranow – fikcyjny rosyjski polittechnolog i szara eminencja kremlowskich korytarzy, od lat pozostająca w cieniu najważniejszych decyzji.

Film w dość powierzchowny sposób przeskakuje przez kolejne epizody historii Rosji po rozpadzie ZSRR – od wojen oligarchów lat 90., po aneksję Krymu. Wydarzenia te układają się w monotonną opowieść o stopniowej konsolidacji putinowskiego systemu, pozostają jednak tłem dla historii człowieka, który miał tę polityczną rzeczywistość projektować.

Baranow, bo o nim mowa, jest zarazem chłodnym obserwatorem i cynicznym architektem systemu. Z kamienną twarzą, lakonicznymi komentarzami i wyrachowanym spokojem zdaje się być zawsze o krok przed innymi. To człowiek, który z gabinetów Kremla projektuje rosyjską politykę niczym precyzyjnie zaplanowaną partię szachów.

Na ile jednak taka wizja odpowiada rzeczywistości? Kim są naprawdę rosyjscy polittechnolodzy i które z rzeczywistych postaci mogły kryć się za tytułowym „Magiem z Kremla”?

Gleb Pawłowski i sistema – sieć zależności rosyjskiej władzy

Jeżeli filmowy Wadim Baranow miałby mieć swojego odpowiednika u schyłku lat 90., mógłby nim być właśnie Gleb Pawłowski. To on należał do grona kremlowskich polittechnologów, którzy współtworzyli kampanię reelekcyjną Borysa Jelcyna, a kilka lat później uczestniczyli w przygotowaniu „Operacji Sukcesja”, wynoszącej Władimira Putina do władzy. Jako doradca Kremla w latach 1996–2011 oraz twórca Fundacji Efektywnej Polityki pomagał projektować rosyjski system i scenę polityczną na przełomie XX i XXI w.

Po odejściu z Kremla, Pawłowski już w roli analityka opisywał stworzony mechanizm władzy. Na łamach „Foreign Affairs” w 2016 r. przekonywał, że rosyjska sistema nie jest „systemem Putina”, lecz sposobem sprawowania władzy, który przetrwa jego odejście.

Jej pierwszą odsłoną była „zarządzana demokracja” – model oparty na pionowej strukturze władzy, gdzie decyzje zapadały na szczycie i schodziły w dół administracyjnej piramidy, tworząc swoisty „administracyjny rynek” politycznych przysług i wpływów.

W trzeciej kadencji Putin nadbudował nad tym modelem nową zasadę działania. Zamiast jednoznacznych poleceń coraz częściej pojawiała się tzw. otmaszka – „zielone śwtało”, swoista licencja na podjęcie działań bez wydawania szczegółowych instrukcji. Pozostawiała ona szerokie pole do interpretacji, zmuszając uczestników systemu do rywalizacji o jak najtrafniejsze odczytanie intencji Kremla i nieustannego demonstrowania lojalności wobec „cara”.

Kluczową rolę odgrywali kuratorzy – cieszący się błogosławieństwem Kremla koordynatorzy projektów, którzy poprzez własne sieci urzędników, biznesmenów czy służb organizowali realizację kolejnych przedsięwzięć. W efekcie realna władza przepływała nie przez instytucje państwa, lecz przez nieformalne relacje, patronat i rywalizujące sieci wpływu.

Wszystkie te elementy składały się na to, co Pawłowski określał mianem sistemy – nie ideologii ani zbioru instytucji, lecz sposobu sprawowania władzy, w którym państwo traktowało ludzi, biznes i administrację jako zasoby wykorzystywane do realizacji bieżących celów Kremla.

System ten premiował inicjatywę i nadgorliwość, a w obliczu kryzysów zachęcał do eskalacji zamiast wycofania. Jego uczestnicy nie rywalizowali bowiem o przestrzeganie procedur, lecz o względy centrum władzy. Taka perspektywa podważa mit samotnego „Maga z Kremla”. Rosyjscy polittechnolodzy nie byli wszechmocnymi architektami wydarzeń, lecz inżynierami narracji i mechanizmów działania funkcjonującymi wewnątrz znacznie bardziej złożonego, wielowarstwowego systemu, którego nie byli w stanie w pełni kontrolować.

Władisław Surkow i jego droga na Kreml

Spośród wszystkich rosyjskich polittechnologów to właśnie Władisław Surkow najczęściej wskazywany jest jako inspiracja dla filmowego Wadima Baranowa. Nie bez powodu. Jego biografia, podobnie jak kreowany przez niego wizerunek, od początku wymykała się jednoznacznym klasyfikacjom. Urodzony jako Asłambiek Dudajew w Czeczenii, przez lata unikał jednoznacznych deklaracji dotyczących własnej tożsamości, a wiele epizodów jego życia – od studiów po domniemane związki z GRU – do dziś pozostaje niejasnych.

Decydujące okazały się jednak lata 90.. Surkow trafił do świata rodzącego się postsowieckiego kapitalizmu, pracując przy PR i komunikacji dla takich osobistości jak Michaił Chodorkowski, Michaił Fridman czy Borys Bieriezowski. W brutalnym świecie oligarchów, mediów i polityki zrozumiał, że realna władza nie polega na zajmowaniu stanowisk, lecz na kontroli narracji, wizerunku i przepływu informacji.

To właśnie wtedy stał się pełnoprawnym polittechnologiem – specjalistą od czarnego PR-u, dezinformacji i zarządzania konfliktem. Zdobyte doświadczenie otworzyło mu drogę do administracji prezydenckiej w 1999 roku, gdy na Kremlu zapadała decyzja o uczynieniu Putina następcą Jelcyna.

Równolegle Surkow konsekwentnie pielęgnował wizerunek artysty i intelektualisty. Czytał Dostojewskiego, pisał teksty literackie oraz piosenki, a w swoim gabinecie obok portretów rosyjskich przywódców umieszczał wizerunki Bismarcka czy Lennona. Podobnie jak filmowy Wadim Baranow – były reżyser, który zamienia teatr na kremlowskie gabinety – przedstawiał siebie jako człowieka stojącego ponad ideologiami, obserwatora i reżysera wydarzeń. Wizerunek ten nie był jednak przypadkiem, lecz elementem starannie budowanej autokreacji, dzięki której byłby on postrzegany przez innych jako prawdziwy „Mag z Kremla”.

Suwerenna demokracja – rosyjska alternatywa dla liberalizmu

Surkow nie ograniczał się do zarządzania polityką zza kulis. Próbował również nadać jej intelektualne uzasadnienie. W połowie pierwszej dekady XXI w. publikował teksty programowe poświęcone idei tzw. suwerennej demokracji, przedstawiając ją jako odpowiedź na kryzys państwa rosyjskiego po latach 90. oraz polemikę z przekonaniem, że istnieje jeden uniwersalny model liberalnej demokracji pasujący do każdego państwa.

W ujęciu Surkowa demokracja nie sprowadzała się do procedur wyborczych, lecz miała wyrastać z suwerenności państwa i narodu. Odrzucał wizję ponadnarodowego porządku, w którym kluczowe decyzje zapadają poza państwami narodowymi, argumentując, że tylko państwo zachowujące kontrolę nad własnymi zasobami, gospodarką i kierunkami rozwoju może zapewnić obywatelom rzeczywistą wolność. Suwerenna demokracja była więc rosyjską krytyką nie tylko wspomnianego liberalnego uniwersalizmu, lecz także globalizacji.

Czytana w oderwaniu od późniejszej praktyki koncepcja ta wpisywała się w szerszą debatę o państwie narodowym, prowadzoną również przez zachodnich autorów takich jak Yoram Hazony. Na rosyjskim podwórku została jednak szybko podporządkowana logice sistemy.

Idea obrony suwerenności przed zewnętrzną ingerencją stała się narzędziem konsolidacji władzy wewnątrz państwa, a demokracja coraz bardziej przypominała zarządzany projekt administracyjny niż oddolny proces polityczny. Paradoks polegał na tym, że argument mający chronić wolność państwa zaczął stopniowo ograniczać wolność jego obywateli.

Polityka jest spektaklem

Jak pisał Peter Pomerantsev, w Rosji Surkowa „nic nie jest prawdą, a wszystko jest możliwe”. Był to świat permanentnego PR-u, w którym liczyła się nie zgodność z rzeczywistością, lecz skuteczność narracji. Polityka stawała się spektaklem, a granica między autentycznością a inscenizacją stopniowo zanikała.

Tę skrajnie postmodernistyczną logikę Surkow przeniósł również do literatury. Opublikowana pod pseudonimem Natana Dubowickiego powieść Almost Zero (Okolonolia) przedstawiała świat czarnego PR-u, cynicznych elit i rozpadu znaczeń, gdzie czytelnik nie był w stanie odróżnić krytyki systemu od jego instrukcji obsługi.

Najbardziej charakterystycznym elementem tej architektury było jednak świadome projektowanie iluzji pluralizmu. Obok rządzącej Jednej Rosji tworzono „kontrolowaną opozycję” w postaci Sprawiedliwej Rosji, wzmacniano nacjonalistyczną Rodinę, a także powoływano quasi-NGO zajmujące się walką z korupcją lub obroną praw człowieka, by równocześnie wspierać środowiska oskarżające je o działalność na rzecz Zachodu.

Celem Surkowa nie było więc zniszczenie pluralizmu, lecz jego odgórne wyreżyserowanie. W rezultacie miał powstać system, w którym nawet bunt pozostawał elementem scenariusza.

Model ten nie okazał się jednak całkowicie odporny na rzeczywistość. Po protestach z lat 2011–2012 Surkow utracił wpływy na Kremlu, by wkrótce powrócić już w nowej roli – kuratora odpowiedzialnego za Abchazję, Osetię Południową i przede wszystkim Ukrainę. Jego polityczny spektakl mógł tym samym odbyć się poza granicami samej Rosji.

Wojna nielinearna, długie państwo i eksport chaosu

Kilka dni przed aneksją Krymu Surkow opublikował opowiadanie pt. Without Sky, które wielu interpretowało jako literacki zapis logiki rodzącej się wojny nielinearnej. Wojna przestawała być jednorazowym wydarzeniem z wyraźnym początkiem i końcem, a stawała się trwałym środowiskiem funkcjonowania państw, istniejącym równocześnie w sferze militarnej, informacyjnej, psychologicznej i gospodarczej.

Ujawnione później Surkov Leaks sugerowały, że podobna logika towarzyszyła również jego działalności jako kuratora Donbasu. Konflikt rozpętany przez miejscowych separatystów miał sprawiać wrażenie oddolnego, podczas gdy jego polityczne ramy pozostawały projektowane w Moskwie.

W filmie „Mag z Kremla” dziennikarz zarzuca Wadimowi Baranowowi, że ma krew na rękach po wydarzeniach na Majdanie i wojnie w Donbasie. Baranow odpowiada jedynie obojętnym gestem, unosząc dłoń. Ta scena dobrze oddaje sposób myślenia polittechnologa, dla którego liczy się przede wszystkim skuteczność projektu, a nie jego moralne konsekwencje.

W kolejnych tekstach Surkow poszedł jeszcze dalej. W Samotności mieszańca, Długim państwie Putina czy eseju Where Did the Chaos Go? próbował zbudować szerszą filozofię rosyjskiej państwowości. Rosja jawi się w nich jako hybrydowa cywilizacja, czerpiąca jednocześnie z Europy i Azji, lecz nieprzynależąca ściśle do żadnej z nich. Z tej strategicznej samotności ma wynikać konieczność trwałej konfrontacji z otoczeniem. Według Surkowa kluczem do stabilności państwa nie jest osiągnięcie równowagi, lecz umiejętność przenoszenia chaosu poza własne granice.

Paradoks polegał na tym, że nawet „Mag z Kremla” okazał się zbędny. Gdy jego polityczny teatr przestał być potrzebny, ustąpił miejsca znacznie bardziej technokratycznemu i pragmatycznemu sposobowi zarządzania państwem.

Siergiej Kirijenko – sprawny technokrata 

Siergiej Kirijenko to dziś jeden z najważniejszych ludzi Kremla. Były premier Rosji i wieloletni szef Rosatomu od 2016 roku pełni funkcję pierwszego zastępcy szefa Administracji Prezydenta. Odpowiada za politykę wewnętrzną, kampanie wyborcze, umacnianie kontroli Kremla nad internetem oraz wdrażanie putinowskiej narracji do rosyjskich szkół, kultury i przestrzeni informacyjnej. Po 2022 roku powierzono mu również polityczne zarządzanie okupowanymi terytoriami Ukrainy oraz organizację pseudoreferendów mających legitymizować ich aneksję.

W opinii współpracowników Kirijenko jest chłodnym technokratą, który decyzje Putina zamienia w sprawnie działające procedury. Nie kreuje własnego mitu ani nie występuje jako ideolog – jest polittechnologiem odpowiedzialnym przede wszystkim za techniczną implementację kolejnych decyzji politycznych i zarządzanie całym procesem. Za tym pragmatycznym stylem działania stoi jednak określona filozofia sprawowania władzy „od góry”.

Fundamentów myślenia współczesnych rosyjskich polittechnologów wielu badaczy doszukuje się w filozofii Gieorgija Szczedrowickiego i wywodzącej się z Moskiewskiego Koła Logicznego szkole metodologicznej. Jej fundamentem było przekonanie, że odpowiednio przygotowana elita ekspertów potrafi – według wypracowanych algorytmów – projektować i przeprowadzać złożone procesy społeczne, traktując państwo i obywateli niczym przedmiot inżynierii społecznej.

Choć sam Szczedrowicki nie był architektem późniejszej polittechnologii Kremla, jego szkoła metodologiczna dostarczyła języka i sposobu myślenia, z których szeroko korzystały kolejne pokolenia rosyjskich doradców politycznych. Polityka stawała się przede wszystkim sztuką zarządzania, a relacje międzyludzkie sprowadzano do logiki dominacji i podporządkowania, traktując wartości głównie instrumentalnie.

Praktycznym narzędziem tej szkoły były tzw. organizacyjno-działaniowe gry, podczas których uczono projektowania złożonych procesów społecznych i zarządzania zmianą. Z tego środowiska wywodziło się wielu późniejszych polittechnologów, konsultantów i menedżerów państwowych, którzy przenosili jego metody do administracji publicznej.

Związki z tym kręgiem od lat przypisuje się również Kirijence, korzystającemu z ekspertyz metodologów zarówno przy reorganizacji Rosatomu, jak i później przy projektach państwowych, takich jak edukacyjny Sirius, który ma kształtować przyszłe elity Rosji.

***

Filmowy „Mag z Kremla” próbuje uchwycić fascynację postacią wszechwładnego stratega ukrytego za kulisami polityki. Historia rosyjskich polittechnologów pokazuje jednak coś innego. Od Pawłowskiego, przez Surkowa, po Kirijenkę dostrzegamy nie tyle historię kolejnych „magów”, ile ewolucję i ciągłość tej samej instytucji.

Polittechnolodzy pozostają ważnymi inżynierami narracji i procesów politycznych, lecz ich działania są jedynie częścią znacznie bardziej złożonego systemu rosyjskiej władzy.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.