Jakiego politycznego centrum potrzebujemy? Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz vs. Marcin Matczak
Czy politykę robi się konkretnymi rozwiązaniami mieszkaniowymi i podatkowymi, czy porywaniem tłumów za pomocą emocjonalnych opowieści? Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i prof. Marcin Matczak starli się w debacie o definicję „radykalnego centrum”. Podczas gdy szefowa resortu funduszy regionalnych przekonywała, że wyrazista polityka musi skupić się na odważnym rozwiązywaniu realnych problemów społecznych bez ścigania się z populistami, profesor Matczak ostrzegał, że czysto technokratyczny język jest skazany na porażkę z polityką strachu i charyzmatycznych liderów.
Podczas debaty zorganizowanej przez nasze stowarzyszenie minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz prof. Marcin Matczak starli się w dyskusji nad definicją i rolą „radykalnego centrum” we współczesnej polskiej polityce.
Główną osią sporu stało się pytanie, czy centrum powinno opierać się na rozwiązywaniu realnych, strukturalnych problemów społecznych, czy też na budowaniu emocjonalnych narracji zdolnych do rywalizacji z populizmem.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Wyrazistość to rozwiązywanie problemów
Minister funduszy i rozwoju regionalnego część swojej wypowiedzi poświęciła na odróżnieniu projektu centrum od innych politycznych orientacji.
– Po jednej stronie mamy pseudokonserwatystów, którzy bywają radykalni, ale z prawdziwym konserwatyzmem szanującym prawo i hierarchię nie ma to nic wspólnego. Po drugiej stronie mamy coś, co ośmieliłam się nazwać uśmiechniętym liberalizmem […], który jest próbą dryfowania w tym, żeby było tak, jak było. Centrum to nie jest uśrednianie pomiędzy dwoma spolaryzowanymi stronami. Centrum jest dwoma rzeczami: jest wyraziste i dba o dobro wspólne, czyli o rozwój dający dobre życie większości, a nie głośnym i uprzywilejowanym mniejszościom.
– Pseudokonserwatyści często tworzą problemy, których nie ma, albo z igły robią widły, a potem na wyimaginowane problemy, którymi zastraszą ludzi, znajdują rozwiązania. Wyrazistość to jest odważne poruszanie spraw, które są rozwiązaniami prawdziwych problemów. Od tych problemów się dzisiaj ucieka, bo rozwiązania nie są rozdawaniem różowych cukierków i wymagają trudnej rozmowy z ludźmi. O jakości życia w Polsce nie zdecyduje latanie z kijami za migrantami. O tym zdecyduje dobra polityka regionalna, podatkowa, demograficzna i mieszkaniowa – mówiła.
Pełczyńska-Nałęcz krytycznie odniosła się również do pomysłu włączenia do idei centrum populizmu.
– Największym problemem uśmiechniętego liberalizmu jest defetyzm i mówienie, że musimy być jak populiści. W wyścigu na populizm prawdziwi populiści zawsze będą lepsi od udawanych. Nie ma potrzeby ścigać się z nimi i budować wszystkiego na strachu.
– Sprawy podatkowe czy mieszkaniowe budzą ogromne emocje. Proszę porozmawiać z ludźmi, którzy za ścianą mają nielegalne hotele Airbnb w metropoliach – tam emocje są w kosmosie. Rzecz w tym, by nie tylko o tym opowiadać, ale doprowadzić do realnej zmiany. Stajemy przed wyborem: albo za dziesięć lat będziemy mieli dziesiątki polskich Detroit i wielkie miasta wyglądające jak latynoamerykańskie, albo Polskę, w której godną pracę i płacę można mieć w Grudziądzu, Skierniewicach czy Stargardzie. O tym w pewnym sensie jest CPK. O sieci kolejowej łączącej mniejsze ośrodki, a nie tylko największe metropolie – kontynuowała.
Prof. Marcin Matczak: Bez emocjonalnej narracji racjonalne centrum przegra
Profesor Matczak twierdził natomiast, że same polityki publiczne nie wystarczą, aby zmobilizować wyborców.
– Jeżeli tak ma wyglądać radykalne centrum, jak pani minister to opisała, to jesteśmy zgubieni. Polityka mieszkaniowa jako konstrukcja językowa jest tak nudna, że kojarzy się tylko z ciepłą wodą w kranie. To nie jest język, którym można zjednoczyć ludzi.
Tematy mieszkaniowe budzą emocje tylko wtedy, gdy stają się konkretną opowieścią, jak afera reprywatyzacyjna, eksmisje czy Piotr Ikonowicz siadający na schodach w obronie staruszki. Jeżeli bez ogólnej narracji przyjdzie się i powie: „Trzeba wyrównać wiek emerytalny”, to wywoła to tylko i wyłącznie opór. Próba wzbudzenia emocji samym wiekiem emerytalnym czy podatkami, bez wyjaśnienia wartości, blokuje zmiany zamiast do nich mobilizować – mówił.
Matczak zauważył także, że to Konfederacje są dziś w centrum, a ich polityczna siła tkwi przede wszystkim w umiejętności wywoływania emocji.
– Dzisiaj w centrum są dwie Konfederacje oraz PiS i PO, ponieważ umieją mobilizować emocje na poziomie strachu – przed obcym, Unią Europejską czy Ukrainą. Donald Tusk, jeśli wygrywa, to też dzięki lękowi przed PiS-em lub polexitem. Nie możemy przyjąć postawy: „Przy stole porozmawiajmy o polityce mieszkaniowej i demografii”, podczas gdy druga strona operuje prostymi, ewolucyjnymi emocjami. Nie będzie żadnej racjonalnej dyskusji o podatkach czy mieszkaniach, dopóki nie zbudujemy opowieści, dlaczego te wartości są istotne.
– Skończyły się czasy, kiedy można było racjonalnie zachęcić ludzi do realizacji polityki. Dzisiaj ludzie chcą charyzmatycznego lidera, za którym pójdą z powodu emocji i dopiero wtedy ten lider jest w stanie cokolwiek realnie przeprowadzić – kontynuował.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
