Mateusz Morawiecki popiera kompromis aborcyjny. Pragmatyzm czy coś więcej?
Źródło: Rymanowski, Morawiecki: Falstart czy marsz po władzę? https://www.youtube.com/live/Kbcro-Hu-ec?si=VyPWLk1g69ErR0Bf
W niedawnym wywiadzie na kanale Rymanowski Live Mateusz Morawiecki stwierdził, że jest zwolennikiem powrotu do kompromisu aborcyjnego, jeśli pojawi się taka możliwość. Pytanie brzmi: czy przez prezesa Rozwoju Plus przemawia kalkulacja wyborcza, czy jednak poglądy, które trudno pogodzić z katolickim spojrzeniem na bioetykę?
Wyrok TK to błąd?
W wywiadzie udzielonym redaktorowi Rymanowskiemu Mateusz Morawiecki przedstawił swoje stanowisko na temat utraty władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w wyborach w 2023 roku. Stwierdził, że kluczowym momentem był wyrok TK w sprawie tzw. aborcji eugenicznej.
– Jako przeciwnik aborcji byłem zdania, że ta zmiana [wyrok TK w sprawie aborcji – przyp. red.] spowoduje tąpnięcie sondażowe i miałem rację. […] Ostrzegałem prezesa i mówiłem: „nie ruszaj tego”, a on po fakcie przyznawał mi wielokrotnie rację, że należało pozostać przy kompromisie – mówił Morawiecki.
Stwierdził, że zarówno on, jak i inni posłowie wielokrotnie próbowali odwieść prezesa PiS od pomysłu forsowania tego wyroku, gdyż będzie to jedynie ze szkodą dla partii. Nieco później Bogdan Rymanowski zadał prezesowi Rozwoju Plus pytanie o to, jak dzisiaj zapatruje się na kompromis aborcyjny i czy potencjalnie byłby za jego przywróceniem.
– Byłbym za powrotem do kompromisu. Polska dzisiaj, w trakcie bardzo trudnej sytuacji politycznej i geopolitycznej […] nie potrzebuje zacietrzewienia wokół sporów światopoglądowych. Jestem przeciwny aborcji, małżeństwom jednopłciowym, ale nie chciałbym, aby walka polityczna toczyła się o te sprawy – odpowiedział były premier.
Zaznaczył też, że tematami, które przede wszystkim go zajmują, są kwestie gospodarcze i to właśnie na nich należy się skupić, a sprawy światopoglądowe zostawić na boku.
Pragmatyzm czy idea?
Większość wyborców prawicy może mieć w tym momencie pewien dysonans poznawczy. Oto bowiem były premier wywodzący się z największej prawicowej partii twierdzi, że z powodów wyborczych nie należało ruszać kompromisu aborcyjnego. Jednocześnie ten sam premier mówi jasno, że sam jest przeciwny aborcji.
Zaznaczyć też należy, że premier podkreślił w wywiadzie, iż nie jest „władcą niczyich sumień” (sic!), a także że w jego ugrupowaniu in spe nie będzie dyscypliny partyjnej w sprawach światopoglądowych.
Pytanie, które trzeba sobie postawić, brzmi: czy przez Mateusza Morawieckiego przemawia jedynie pragmatyzm lub też, mówiąc dobitniej, oportunizm wyborczy, czy jednak nastawienie do bioetyki podzielane na przykład przez Szymona Hołownię?
Pierwsza wersja zdaje się być znacznie bardziej prawdopodobna. Morawiecki zdaje się traktować sprawy obyczajowe, które budzą wielkie emocje, takie jak aborcja, małżeństwa jednopłciowe czy eutanazja, jako niepotrzebne mieszanie w i tak pełnym garze.
Z jego słów wybrzmiewa przekonanie, że są to tematy istotne, które jednak należy odłożyć, ponieważ dziś kluczowe są wyzwania gospodarcze i rozwojowe. Mateusz Morawiecki wychodzi tutaj z prawdziwego skądinąd założenia, iż „aby zrealizować program, trzeba rządzić, a żeby rządzić, trzeba wygrać wybory”.
Z drugiej zaś strony rozważenia domaga się druga teza. Czy za byłym premierem przemawia sposób, w jaki jego zdaniem katolicy powinni podchodzić do spraw etycznych w państwie?
Warto przypomnieć, że Mateusz Morawiecki był również zwolennikiem refundacji programu zapłodnień in vitro z budżetu państwa, stawiając się na zupełnie innej pozycji niż większość jego klubu i partii.
– Ja akurat zawsze za tym optowałem. Znam wiele par, które też z tej procedury korzystają – mówił w Sejmie przed głosowaniem nad obywatelskim projektem ustawy przywracającym refundację procedury in vitro. Tego samego dnia były premier zagłosował „za”.
Na przeciwnym biegunie niż Mateusz Morawiecki znajduje się w tej sprawie Sławomir Mentzen. Choć zaznacza, że ma świadomość niepopularności swojego stanowiska i liczy się z możliwym spadkiem poparcia, jednoznacznie potępia aborcję, również w przypadku ciąży będącej skutkiem gwałtu.
– Uważam to za bestialskie. Nie powinno się zabijać niewinnych dzieci. Nawet jeżeli to niewinne dziecko sprawia komuś wielką traumę. […] Nie zabijamy niewinnych ludzi, uważam, że to jest bardzo ważne – mówił lider Konfederacji w wywiadzie dla Kanału Zero w marcu zeszłego roku.
Głosy kosztem życia, PKB kosztem moralności
Nie twierdzę, że Mateusz Morawiecki jest nieszczery w swoim moralnym sprzeciwie wobec aborcji, ale nie sposób z jego wypowiedzi nie wywnioskować, że patrzy na nią z lotu ptaka przez pryzmat kalkulacji wyborczej.
Niestety kalkulacja wyborcza rzadko kiedy bierze pod uwagę liczbę istnień uratowanych dzięki wyrokowi TK – dzieci, które nigdy by się nie urodziły, gdyby nie stwierdzenie niekonstytucyjności przesłanki eugenicznej.
O ilu uratowanych dzieciach mówimy? Wedle oficjalnych danych Ministerstwa Zdrowia w latach 2021–2024, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, wykonano w polskich szpitalach o ponad 3500 legalnych aborcji mniej niż przed tą zmianą, kiedy wśród wykonywanych zabiegów dominował powód wynikający z przesłanki wady płodu.
Nie dysponujemy danymi, które pozwalałyby określić, ile spośród tych ciąż zakończyło się później aborcją przeprowadzoną poza granicami Polski. Nie zmienia to jednak zasadniczego znaczenia opisywanej zmiany.
Moralność państwa
W jaki bowiem sposób państwo powinno interweniować w tej delikatnej sferze? Jakie również powinno być nastawienie katolickich polityków i czy mogą oni chodzić na kompromisy w tej sprawie?
W encyklice Evangelium Vitae z 1995 roku św. papież Jan Paweł II zapisał, w jaki sposób w sprawie aborcji i eutanazji powinni postępować politycy i jakie powinno być ich pierwsze zainteresowanie w tym temacie.
„Tak więc w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować «ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu» […]
parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej” – pisał w swej encyklice św. Jan Paweł II.
Ciężko jest nie dostrzec napięcia, które rodzi się pomiędzy słowami papieża, kształtującymi katolicką naukę społeczną, a podejściem Mateusza Morawieckiego, który wprost deklaruje rozszerzenie prawa aborcyjnego w stosunku do obecnego stanu prawnego.
***
Potencjalnym problemem u Morawieckiego może stać się utrata wiarygodności w kwestiach światopoglądowych. Podczas gdy inni politycy prawicowi jasno deklarują swoje stanowiska w temacie chociażby aborcji, Morawiecki wlicza swoje poglądy w rachunek zysków i strat wyborczych.
– Wiara chrześcijańska, obrona krzyża, tego, który wisi tutaj, w Sejmie. To są nasze zasady, to jest nasze credo – mówił w Sejmie prezes Rozwoju Plus, gdy ogłaszał powstanie nowego klubu parlamentarnego.
Byłemu premierowi grozi pójście drogą zachodniej chadecji, która chrześcijańska jest już tylko z nazwy. Rozumiem podejście, zgodnie z którym Morawiecki nie chce zastępować nikomu sumienia, a w klubie nie ma dyscypliny przy głosowaniach w sprawach światopoglądowych.
Bycie za ochroną życia a jednocześnie chęć powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego, to po prostu pogląd niespójny, który będzie odbierać wiarygodność byłemu premierowi wśród części wyborców katolickich i konserwatywnych.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
