Karol Nawrocki zjednoczy prawicę? To kluczowe pytanie po roku prezydentury
Coraz więcej polityków po prawej stronie sceny politycznej widzi w Karolu Nawrockim przyszłego arbitra skłóconego obozu. Dla Bosaka oznaczałby gwarancję podmiotowości wobec PiS, dla Morawieckiego – polityczne oparcie po rozłamie, a dla samego Prawa i Sprawiedliwości szansę na utrzymanie większości. Tyle że rola jednoczyciela całej prawicy wymaga nie tylko dystansu wobec partyjnych sporów, lecz także gotowości do podejmowania decyzji, które mogą zaważyć na całej prezydenturze. Jak zareagują wyborcy, gdy Karol Nawrocki zacznie budować sojusz, w którym znajdzie się także Grzegorz Braun?
Karol Nawrocki zostanie jednoczycielem skłóconej dziś prawicy – w ostatnich dniach szczególnie wyraźnie to życzenie pobrzmiewa na prawo od centrum. W końcu rozłam w Prawie i Sprawiedliwości to dla prawicowego bloku poważne polityczne ryzyko.
Jeśli Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego, nie wyciągnąwszy wyborców z centrum sceny politycznej, okaże się formacją walczącą wyłącznie o przekroczenie progu, to podział głosów w ramach systemu d’Hondta może pomóc obozowi Donalda Tuska w utrzymaniu władzy.
Swoje robią też ideowe i personalne konflikty. Rozłamowcy pokłóceni są ze starymi PiS-owcami (w dodatku pamiętają, z czym wiążą się wspólne z nimi rządy), a z Konfederacjami – szczególnie z tą Grzegorza Brauna – wiele dzieli ich światopoglądowo.
W tej sytuacji rzeczywiście notowania Karola Nawrockiego rosną w oczach. Pomijając oczywisty autorytet, jaki należy mu się z racji sprawowanej funkcji, to na dziś prezydent i jego ludzie grają w bardzo bezpieczną grę.
Ponad partiami
Karol Nawrocki i jego najbliżsi współpracownicy od początku sprawowania przez niego urzędu nie komentują wewnętrznych spraw poszczególnych ugrupowań. Głowa państwa bardzo wyraźnie próbuje zarysować linię, która oddziela prezydenturę od partyjnej polityki. Ta ma być przeżarta intrygami, a Nawrocki chce być ponad nimi.
„Proszę mnie nie pytać o politykę partyjną w żadnym środowisku partyjnym. […] Myślę, że ani nikt nie czeka na moją opinię, co się dzieje w Polsce 2050 i w Prawie Sprawiedliwości, […] ani ja tego nie śledzę. […] nie jestem liderem prawicy, jestem liderem państwa polskiego. […]
Zdaję sobie sprawę z konstelacji polityczne w polskim parlamencie […], natomiast przecenia mnie pan redaktor – i to znacząco – myśląc, że ja śledzę, co dzieje się w partiach politycznych, kto o kim opowiada, kto kogo lubi i kto kogo nie lubi” – mówił w lutym prezydent w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Z kolei w środę (5.08) rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz stwierdził w Polsat News, że Karol Nawrocki „przede wszystkim dał wyraźny sygnał, mówiliśmy o tym w ubiegłym tygodniu, że będzie rozmawiał ze wszystkimi środowiskami konserwatywnymi, które chcą coś zmienić w Polsce, które chcą proponować rozwiązania dobre dla Polski”.
Jednocześnie podkreślił, że „pan prezydent nie wchodzi w spór polityczny, który toczy się w łonie jednej z partii politycznych – Prawa i Sprawiedliwości, które teraz się podzieliło”.
Apartyjność – momentami wręcz antypartyjność – głowy państwa nie jest jedynie kokieterią, która ma spozycjonować go ponad „zwykłymi” politykami. Oczywiście Karol Nawrocki jest bezwzględnie przedstawicielem prawicy i w tym sensie nie spełnia niezrealizowanej bodaj nigdy wizji „prezydenta wszystkich Polaków”. Gdyby jednak przejrzeć działania lokatora Pałacu Prezydenckiego z ostatniego roku, to zauważymy tam ruchy tak przyjazne, jak i nieprzyjazne wobec różnych prawicowych stronnictw.
Przykładowo, powszechną na lewo od centrum jest opinia, że Nawrocki to bardziej konfederata niż PiS-owiec. To pewnie prawda, szczególnie biorąc pod uwagę niektóre aspekty relacji polsko-ukraińskich, choć wiele złości w szeregach formacji Mentzena i Bosaka wywołało podpisanie przez głowę państwa ustawy zakazującej hodowli zwierząt na futra.
Prezydent uważa też – inaczej niż przynajmniej część Konfederacji, o formacji Brauna nie wspominając – że pomoc Ukrainie „To leży w strategicznym interesie Polski – ten interes nie zmienił się i nie zmienia. Naszym interesem jest wsparcie kraju, który walczy z egzystencjalnym wrogiem Polski – Rosją – oraz broni wartości, do których nam jest blisko. Powinniśmy wspierać Ukrainę i wspieramy ją”.
Z drugiej strony, wyjście poza uniwersum PiS-u nie sprawia, że Nawrocki w jakikolwiek sposób przekracza trawiącą Polskę polaryzację. W Radzie Parlamentarzystów przy Prezydencie RP jest jedna przedstawicielka lewicy, w dodatku po lewej stronie wyklęta, a w Radzie Nowej Konstytucji – zmiana ustawy zasadniczej ma być flagowym projektem głowy państwa – zasiadają nie tylko głównie prawicowe autorytety, ale też takie postaci jak Julia Przyłębska.
Kto chce prymatu Nawrockiego
Wydaje się, że osobą najbardziej zainteresowaną panowaniem Karola Nawrockiego na polskiej prawicy jest Krzysztof Bosak. W odróżnieniu od Sławomira Mentzena, lider narodowców już w kampanii przed drugą turą wyraźnie stawiał na nominata Prawa i Sprawiedliwości, rozumiejąc zapewne, że silny, niezależny ośrodek prezydencki może w przyszłości pomóc mu w koalicji z PiS-em na zdrowych zasadach.
W końcu największy lęk Bosaka przed sojuszem z Kaczyńskim sprowadza się do strachu przed zjedzeniem – wzorem wszystkich poprzednich koalicjantów Nowogrodzkiej, w tym Ligi Polskich Rodzin, w której szef Ruchu Narodowego stawiał swoje pierwsze poważne kroki w polityce.
Jakkolwiek krajobraz na polskiej prawicy diametralnie różni się od tego, z czym mieliśmy do czynienia jeszcze 10 czy 20 lat temu, tak słowa ludzi prezesa Kaczyńskiego wskazują na to, że kierownictwo partii podtrzymuje hegemoniczne zamiary, traktując Konfederację jako byt tymczasowy, który należy wpierw podzielić, a później wchłonąć.
W tym sensie Karol Nawrocki jako arbiter prawicowych sporów w oczywisty sposób wadzi Kaczyńskiemu, bo detronizowałby go jako bezkonkurencyjnego do tej pory króla wszystkiego co na prawo od centrum.
Podział Konfederacji o tyle nie brzmi abstrakcyjnie, że Sławomir Mentzen wyraźnie dystansował się od strategii Bosaka. Piwo z Trzaskowskim i Sikorskim stało się zresztą symbolem piwotalności, na którą chciał stawiać (stawia?) lider Nowej Nadziei. Mimo że Mentzen deklaruje elastyczność swoich zdolności koalicyjnych, to w praktyce raczej bliżej mu ludzi Kaczyńskiego niż ludzi Tuska.
A jeśli tak, to – wzorem Bosaka – potrzebuje kogoś, kto pomoże mu przetrwać. Takim oparciem może być z jednej strony poparcie wyborców, pozwalające zawiązać koalicję z Kaczyńskim na podmiotowych, a nawet równorzędnych, zasadach. Z drugiej strony istotną rolę może odegrać polityczny patronat Pałacu Prezydenckiego.
Pomocą Nawrockiego zainteresowany jest także stąpający po kruchym lodzie Mateusz Morawiecki. Dość powiedzieć, że w sklejonych naprędce 10 filarach stowarzyszenia Rozwój Plus były premier zawarł punkt „szanować prezydenta wybranego przez naród”.
Jest to swoista manifestacja, że mimo rozbratu z prezesem, ludzie Morawieckiego nie odcinają się od kapitału, który przed rokiem zgromadził Karol Nawrocki. Jan Rokita mówił w Kanale Zero, że podczas grilla Rozwoju Plus zdziwił go powszechny szacunek, jakim ekipa centroprawicowego technokraty darzy nacjonalistyczną głowę państwa.
Ryzykowna gra
Czy jednak Karol Nawrocki będzie w stanie sprostać oczekiwaniom, które są wobec niego formułowane? 12 miesięcy sprawowania urzędu to zbyt mało, by stawiać jednoznaczne tezy, choć niektóre tendencje już zarysowują się na horyzoncie.
Na korzyść Nawrockiego przemawia fakt, że nawet jeśli niektóre jego decyzje nie spodobały się PiS-owi czy Konfederacji, to jednocześnie żadna z nich trwale nie zraziła do niego żadnego ze stronnictw. Prezydent uprawia dziś coś na kształt wewnątrzprawicowego symetryzmu, co często – szczególnie w sprawach gospodarczych – tworzy nieznośne, populistyczne pomieszanie z poplątaniem.
Prezydent jednocześnie bowiem i atakuje rząd Donalda Tuska oraz ministra finansów Andrzeja Domańskiego za rosnący dług publiczny, i broni transferów społecznych z 800 plus na czele, i sprzeciwia się podwyższaniu jakichkolwiek podatków, bo tak obiecał Sławomirowi Mentzenowi. Mimo tego, że głowa państwa zręcznie zarządza emocjami prawicy, to raczej się do nich dostosowuje, niż aktywnie kreuje własną agendę.
Dobrym przykładem było weto w sprawie SAFE. Prezydent poddał się histerii rozkręconej przez PiS i Konfederację, i koniec końców odmówił podpisu ustawy wdrażającej program, czym wystawił Donaldowi Tuskowi piłkę na pustą bramkę. Odtąd bowiem hasła „prawica jest przeciwko polskiemu bezpieczeństwu” nabrały jakiegoś merytorycznego ciężaru.
Pierwszym poważnym testem Nawrockiego jako wielkiego jednoczyciela będzie próba konstrukcji paktu senackiego. W grze jest czterech graczy. Sławomir Mentzen jeszcze przed rozłamem w PiS stwierdził, że porozumienie w wyborach do izby niższej warunkuje od dwoma punktami: patronatem prezydenta i uczestnictwem trzech partii, a więc również Grzegorza Brauna.
Czy Karol Nawrocki, PiS i – przede wszystkim – Rozwój Plus zdecydują się na taki ruch? Z jednej strony Korona dysponuje poparciem, które trudno zbagatelizować, ale z drugiej – pójście z nią na układ byłoby spełnieniem marzeń obozu liberalnego.
Narracja w duchu „widzicie, mówiliśmy, oni chcą rządzić z Braunem!” słyszelibyśmy od rana do wieczora, skądinąd nic dziwnego, gdyż kłamstwa by ona nie zawierała. Pomijam już fakt, że kadry Brauna z pewnością nie ułatwiałby gaszenia pożaru.
Niewiadomą pozostaje także wydarzenie dla młodych, które ludzie dużego Pałacu zorganizują w Juracie. Czy będzie to sukces na miarę Campusu Polska? Prawica z pewnością by sobie tego życzyła. Najbliższe miesiące pokażą nam nie tylko, co wyjdzie z tej inicjatywy, ale i czy prezydent faktycznie zechce podjąć to ryzyko funkcji jednoczyciela i – ewentualnie – w jakim zakresie.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
