Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Pierwszy kardynalny błąd Morawieckiego. Rozwój Plus poparł kandydata PiS w Krakowie

Pierwszy kardynalny błąd Morawieckiego. Rozwój Plus poparł kandydata PiS w Krakowie Michał Drewnicki - kandydat PiS i Rozwój Plus na prezydenta Krakowa, screen z: https://www.youtube.com/watch?v=etOi-Ii9zUc

Ryszard Terlecki poinformował, że Rozwój Plus nie wystawi swojego kandydata w wyborach na prezydenta Krakowa. Ugrupowanie Mateusza Morawieckiego poprze nominata PiS-u Michała Drewnickiego. To gorzej niż zbrodnia, to błąd.

Były wicemarszałek Sejmu stwierdził na antenie Radia Kraków, że jest już za mało czasu, żeby wystawić własnego kandydata. To po części prawda. Kandydata oraz 3 tysiące podpisów pod jego rejestracją należy zgłosić do 3 września, a więc pozostał zaledwie miesiąc.

Brak gruntownego przygotowania do wyborów w Krakowie jest w pełni usprawiedliwiony, bo miały się one odbyć wcześniej niż 27 września. Nawet jeśli Mateusz Morawiecki brał pod uwagę, że zostanie wyrzucony z Prawa i Sprawiedliwości, to mógł się spodziewać, że stanie się to później.

Szybkie kroki Kaczyńskiego i protest wyborczy Edwarda Nowaka doprowadziły jednak do tego, że start kampanii niemal idealnie zgrał się z powstaniem nowego klubu parlamentarnego. W takich okolicznościach dla nowej formacji wystawienie kandydata w wyborach jest koniecznością.

Wybory w Krakowie nie będą tylko lokalne

Głosowanie pod Wawelem nie będzie miało charakteru zwykłych wyborów przedterminowych. To bowiem wybory w drugim co do wielkości mieście w Polsce, na rok przed wyborami parlamentarnymi oraz po udanej kampanii referendalnej. Oznacza to, że na rywalizacji wyborczej skupią się nie tylko media lokalne, ale również ogólnokrajowe, a kampania w Krakowie będzie wyznacznikiem dla debaty publicznej także ogólnopolsko.

Jeżeli nie masz w tym wyścigu kandydata, to nie uczestniczysz w tej debacie. To jeden z powodów, dla których tak wiele osób zgłosiło zamiar startu. Dla zdecydowanej większości z nich celem nie jest zwycięstwo, ale przebicie się do ogólnopolskich mediów oraz zbudowanie lokalnej rozpoznawalności przed przyszłorocznymi wyborami.

Formacja Morawieckiego musi pokazać, że jest niezależna od PiS

Każda nowa formacja musi jak najintensywniej uczestniczyć w takiej dyskusji, żeby budować rozpoznawalność w elektoracie, przywiązanie swoich wyborców i pozyskiwać nowych głosujących.

Oczywiście Mateusz Morawiecki jako były premier nie martwi się o rozpoznawalność – jest wśród najbardziej znanych polityków w Polsce – jednak musi zawalczyć o to, żeby w świadomości wyborców zakorzenił się Rozwój Plus jako samodzielna formacja, odrębna od Prawa i Sprawiedliwości.

Nie chodzi tylko o to, żeby ludzie dowiedzieli się o nowej inicjatywie, ale żeby ten fakt utrwalił się w ich świadomości. Nie ulegajmy złudzeniu, że na dziś to jest wiedza powszechna. Wśród obserwatorów życia politycznego z pewnością każdy słyszał o secesji w PiS, ale niedzielni wyborcy niekoniecznie musieli te ruchy odnotować.

Brak własnego kandydata to oddawanie głosów konkurencji

Rozwój Plus nie wystawiając własnego kandydata, oddaje swój głos nominatowi PiS, który będzie przecież ich głównym rywalem w walce o głosy w wyborach ogólnopolskich, przez co Morawiecki traci na odcinku budowania przekazu i sympatii. Rozgorączkowani wyborcy nie muszą mieszkać w Krakowie, żeby komuś kibicować, a trzymanie kciuków za jakąś opcję przekłada się także na późniejszy sentyment wobec tej partii.

Taki wyborca teraz najprawdopodobniej deklaruje głos na Morawieckiego lub waha się między PiS a Rozwojem Plus i ewentualnie Konfederacją. Jednocześnie – jeśli mieszka w Krakowie – nie zrezygnuje z pójścia na wybory przedterminowe, ale nie mając możliwości zagłosowania na polityka od Morawieckiego, będzie musiał wybrać innego kandydata. Najczęściej padnie na Michała Drewnickiego z PiS.

To ogromny problem z perspektywy wyborów parlamentarnych, ponieważ mówimy o wyborcach, którzy wpierw głosowali na PiS, później partię Kaczyńskiego porzucili, a teraz znów na nią zagłosują. Część z nich w oczywisty sposób może mentalnie już przy PiS pozostać i tym samym wrócić do swojego pierwotnego obozu politycznego, rezygnując z poparcia Morawieckiego.

Naturalnie nie mówimy tu o masowym odpływie głosów, ale Morawiecki nie jest w pozycji hegemona, który może sobie pozwolić na nawet drobne straty. Jest liderem partii, która w bardzo niekorzystnym scenariuszu może spaść do walki o przekroczenie progu wyborczego.

Problemem może być też sam Drewnicki. Jeśli zrobi dobry wynik w wyborach prezydenckich, to następnym krokiem będzie wystawienie go w wyborach parlamentarnych, co może przekonać kolejnych wyborców Morawieckiego, którzy zdecydowali się zagłosować na kandydata PiS, żeby to jednak przy Drewnickim postawić wyborczy krzyżyk.

Kraków to potencjalny bastion Morawieckiego

Ważniejszy wydaje się jednak problem lokalny. Morawiecki to reprezentant pro-rozwojowej białej prawicy. Wydaje się, że jeśli gdzieś w Polsce w elektoracie PiS możemy mieć nadreprezentację takiej grupy, to Kraków wydaje się oczywistym miejscem.

Silny ośrodek uczelniany sprawia, że wiele osób angażuje się w dyskusje programowe i akademickie, wysoki poziom życia sprzyja aspiracyjnemu profilowi wyborców, a jednocześnie spora liczba osób zatrudnionych w zagranicznych korporacjach wzmacnia sentyment za rozwojem niezależnym od zewnętrznych podmiotów.

Sam potencjał jednak nie wystarczy. Trzeba go jeszcze wykorzystać, a praktyka demokratyczna jest taka, że stabilne poparcie buduje się regularnymi startami wyborczymi.

Problem z kandydatem. Kogo mógłby wystawić Morawiecki?

Oczywistym kontrargumentem wobec startu Rozwoju Plus w Krakowie jest brak dobrego kandydata. Początkowo naturalnym nominatem wydawał się Łukasz Kmita, który w 2024 roku był kandydatem PiS na prezydenta, a dziś zasila szeregi formacji Morawieckiego.

Przed dwoma laty nie zrobił co prawda dobrego wyniku, ale wielu wyborców formacji Jarosława Kaczyńskiego powinno go pamiętać. Były wojewoda i niedoszły marszałek województwa jednak szybko ogłosił jednak, że nie wystartuje w tych wyborach.

Kolejnymi potencjalnymi kandydatami mogliby być związani z regionem posłowie, którzy poszli z Morawieckim. Zdobyte w tych wyborach poparcie przełożyłoby się na więcej głosów w samym Krakowie podczas wyborów do Sejmu, z którego pochodzi więcej głosów niż z wszystkich pozostałych miejscowości okręgu.

W wyborach w 2023 roku Ścigaj zdobyła ponad 6 tysięcy głosów, a 45% z nich pochodziło z Olkusza. Start w wyborach pozwoliłby jej poprawić ten wynik. Alternatywą mogłaby być posłanka Elżbieta Duda, która mandat zdobyła w 2015 roku. Prawdopodobnie to ona będzie „jedynką” w przyszłorocznych wyborach.

Istniały również pomysły w postaci angażu kandydata z zewnątrz, który wzmocniłby listy w przyszłym roku. Pojawiały się spekulacje, że mógłby to być Bogusław Sonik, o poparcie miał zabiegać także Jan Hoffman.

Oczywiście wadą każdej z tych osób jest słaba pozycja wyborcza. Każdy rezultat powyżej 5% pozwalałby na tworzenie narracji o możliwym przyszłorocznym sukcesie. Taki wynik – a nawet lepszy! –wydaje się w zasięgu tych kandydatów.

Zaryzykuję tezę, że nawet stawiając na nowego, nierozpoznawalnego kandydata, to przy poparciu Morawieckiego szybko udałoby się nadrobić straty. A nawet całkowita klęska i 2% to wciąż więcej niż 0 – a tyle głosów otrzymują ci, którzy nie startują.

Morawiecki swoją karierę jako samodzielny lider zaczyna zatem od powielenia błędu, który w 2024 popełnił Szymon Hołownia. Były marszałek Sejmu na rok przed wyborami zrezygnował z wystawienia kandydatki w wyborach na prezydenta Warszawy i poparł Rafała Trzaskowskiego, który za rok był jego kontrkandydatem w wyścigu prezydenckim. Skala tego błędu jest może mniejsza, ale i Hołownia jako wówczas druga osoba w państwie mógł się czuć mocniejszy niż Morawiecki dzisiaj.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.